1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Apetyczna panna Dahl

Apetyczna panna Dahl

To ta książka została opisana przez Jamiego Olivera słowami „Czysta rozkosz!”.

„Apetyczna panna Dahl”, Sophie Dahl, to wspaniała książka kucharska, zawierająca 100 prostych i niskokalorycznych przepisów na każdą porę roku. Książka jest także swoistym pamiętnikiem autorki, opowiadającym o miłości do jedzenia, a także ciągłym zmaganiu się z apetytem. Sophie wyrosła w rodzinie prawdziwych smakoszy, a gotować zaczęła, kiedy tylko umiała utrzymać łyżkę w ręce. „Apetyczna panna Dahl” przedstawia smakowite przepisy – od letnich duszonych warzyw o cytrynowym aromacie po przypieczone na chrupiąco placki oraz sałatki i zupy na wczesnojesienne ciepłe dni, dekadenckie desery i ciasta, które Sophie pamięta z kuchni swojej babci Gee-Gee – obfite, ale zrównoważone posiłki stworzone na cześć prostej przyjemności jedzenia. Sophie Dahl karierę zaczynała jako modelka, która mimo że nosiła rozmiar 42 współpracowała z największymi kreatorami mody, a jej zdjęcie, promujące perfumy Opium przeszło do historii. Autorka jest wnuczką słynnego brytyjskiego bajkopisarza Roalda Dahl’a, autora m.in.: Charlie i fabryka czekolady. „Apetyczna panna Dahl” to także tytuł autorskiego programu Sophie, który w Polsce jest emitowany z dużym sukcesem przez kuchnia.tv. W 2007 roku wydała pierwszą powieść Playing with the Grown Ups, zaraz po bestsellerowej ilustrowanej noweli The Man with the Dancing Eyes. Sophie przez trzy lata pisała do Men’s Vogue, a teraz współpracuje między innymi z brytyjskim i amerykańskim wydaniem Vouge’a, dziennikami The Guardian i The Times oraz Telegraph Magazine i tygodnikiem Spectator. Po ośmioletnim pobycie w Nowym Jorku zamieszkała w Londynie.   Fragment wstępu do książki Sophie Dahl "Apetyczna panna Dahl" Drugie słowo, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam, brzmiało „kjufka” – przekręcona po dziecinnemu „krówka” powinna była dać moim rodzicom do myślenia, co przyniesie przyszłość. Kiedy byłam mała, jedzenie zajmowało moje poranne i przedsenne myśli; śniły mi się koszmary o strasznych ludziach ulepionych ze stołówkowego puree ziemniaczanego, odzianych w pasiaste rajstopy, ścigających mnie przez gęsty las. Z radością przyjmowałam natomiast sen o chmurze z bitej śmietany, źródełku bijącym aksamitną czekoladą albo fontannie zakazanego sprite’a lub wiśniowej coli. Urządzałam moim lalkom najwystawniejsze podwieczorki w całym Londynie, ale zaproszenie należało się tylko mnie. Mój pierwszy (i ostatni) królik został nazwany Plackiem na cześć ulubionego śniadania. Placek był nieokrzesany i perwersyjny – dopadł swojego współlokatora: uległą, mrugającą ślepkami świnkę morską imieniem Syrop Klonowy. Szok przyprawił Syrop Klonowy o natychmiastową śmierć, a Placek został wysiedlony na wieś, by żyć na wygnaniu, w hańbie i opuszczeniu. Trochę to niesprawiedliwe, że jego niecny postępek wynagradzały mu wiejskie królice i świeża trawa, ale w końcu dosięgła go karmiczna żandarmeria: skończył marnie w szczękach kulawego lisa. Z jedzeniem zawsze łączył mnie burzliwy związek; kochałam je ślepą miłością albo postrzegałam jako niezależne ode mnie źródło kłopotów. Dawniej w moim odczuciu jedzenie bywało albo wiernym druhem, albo grzechem, rzadko czymś pomiędzy. W dzisiejszym pokręconym, bezlitosnym świecie jeszcze częściej utożsamia się je z występkiem. (...)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Przepisy na dietetyczne dania z kurczakiem

Fot. Tatiana Briceag (z książki „Dieta ketogeniczna”).
Fot. Tatiana Briceag (z książki „Dieta ketogeniczna”).
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Leanne Vogel, autorka książki „Dieta ketogeniczna” podaje cztery przepisy na aromatyczne, nietuczące potrawy z kurczaka. W końcu zima to najlepszy czas na jedzenie zawierające więcej tłuszczu.

Mój ulubiony kurczak z pesto

Nazwa tej potrawy wskazuje, że zjadłam w życiu wiele wersji kurczaka z pesto i ta jest moją ulubioną. Właściwie ten posiłek jest moim najbardziej ulubionym w całej książce. Chwileczkę! We wszystkich moich książkach. Tak, to bardzo śmiałe stwierdzenie. Ojej, jeśli ten przepis ci się nie spodoba, to będziemy miały problem. Właśnie stąd biorą się moje kłopoty z tą potrawą. Jest tak dobra, że nie potrafię się zdecydować, co najbardziej mi smakuje.

Zostawiam więc wybór tobie: spróbuj z surową lub ugotowaną, startą spiralnie cukinią lub kluskami z rzodkwi japońskiej (Ja lubię je na surowo!), albo weź ciepły makaron konjac, ugotowany ryż z kalafiora, dynię makaronową; albo zjedz kurczaka bez dodatków. Zawsze jest pyszny!

Kurczak

  • 60 ml oleju z awokado
  • 455 g piersi kurczaka bez kości, skóry, pokrojonej w cienkie plastry
  • 1 mała cebula cukrowa, pokrojona na cienkie plasterki
  • 105 g pomidorów suszonych na słońcu, osączonych i posiekanych
  • ¾ łyżeczki suszonego oregano
  • ½ łyżeczki suszonego tymianku
  • ⅛ łyżeczki czerwonego chili w płatkach
Kremowy sos pesto
  • 2 ząbki czosnku
  • 37 g pinioli
  • 17 g drożdży odżywczych
  • 120 ml wywaru z kości kurczaka
  • 120 ml pełnotłustego mleczka kokosowego
  • ½ łyżeczki miałkiej soli morskiej
  • ½ łyżeczki czarnego pieprzu
  • 14 g świeżej bazylii z łodygami
2 średnie cukinie, skrojone spiralne, surowe lub ugotowane, do podania
  1. Rozgrzej olej na dużej patelni, na średnim ogniu. Na gorący wrzuć kurczaka, cebulę, pomidory suszone na słońcu, oregano, tymianek i czerwone chili w proszku. Podsmażaj 5 minut, aż poczujesz aromat ziół.
  2. W tym samym czasie zmiksuj na gładką masę wszystkie oprócz bazylii składniki kremowego pesto. Dodaj bazylię. Włączając i wyłączając silnik, lekko ją posiekaj, ale skończ, zanim sos nabierze jaskrawozielonego koloru. Nie miksuj bazylii!
  3. Wlej sos na patelnię i obtocz w nim kurczaka. Zmniejsz płomień na mały, przykryj i gotuj 15 minut, mieszając co jakiś czas, aż mięso będzie gotowe.
  4. Rozłóż na 4 talerze makaron z cukinii. Nałóż po porcji kurczaka i polej sosem. Zajadaj!

Zupa meksykańska z kurczaka

Pierwszy raz, gdy gotowałam tę zupę, oglądałam serial Riverdale (grzeszna przyjemność). Tak mnie wciągnęła tajemnica „Kto jest Czarnym Kapturem?”, że wrzuciłam do szybkowaru jednocześnie mieloną wołowinę i pierś kurczaka i nastawiłam na tryb „zupa”. Nie miałam pojęcia o pomyłce do chwili, aż otworzyłam pokrywę. Zapewniam cię, że ta zupa jest pyszna z oboma gatunkami białka, ale dla uproszczenia przyrządziłam ją jeszcze raz z samym kurczakiem.

Ser nie jest niezbędny. Zupa jest wyborna nawet bez niego. Jeśli nabiał wchodzi w skład twojej diety keto, możesz sporo go wsypać! Jeżeli ty lubisz ser, lecz ser nie lubi ciebie, wybierz gatunek bezmleczny, starty. Jeśli wolisz dania bez sera, pomiń go, a i tak rezultat cię zachwyci.

Fot. Tatiana Briceag Fot. Tatiana Briceag
  • 60 ml oleju z awokado
  • 1 mała cebula cukrowa, pokrojona w kostkę
  • 2 ząbki czosnku, roztarte
  • 1 słodka czerwona cebula, pokrojona w kostkę
  • 455 g piersi kurczaka, bez skóry, pokrojonej w cienkie plastry
  • 410 g (1 puszka) opiekanych pomidorów
  • 355 ml wywaru z kości kurczaka
  • 240 ml pełnotłustego mleczka kokosowego
  • 1 łyżka octu cydrowego
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka papryki w proszku
  • ¾ łyżeczki miałkiej soli morskiej
  • 140 g tartego cheddara (bezmlecznego lub zwykłego) (opcjonalnie)
  • 2 średnie awokado hass, obrane, bez pestek, pokrojone na plasterki (ok. 220 g miąższu)
  • garść świeżych liści kolendry
Wersja bez kokosa? - Zastąp mleczko kokosowe mlekiem własnego wyboru. Jeśli używasz sera bezmlecznego, upewnij się, że nie zawiera kokosa.
  1. Rozgrzej olej w dużym garnku na średnim ogniu. Wrzuć cebulę, czosnek i paprykę. Smaż 5 minut, aż poczujesz ich aromat.
  2. Dodaj kurczaka, pomidory, wywar, mleczko kokosowe, ocet, kmin, oregano, paprykę w proszku i sól. Wymieszaj, przykryj i doprowadź do lekkiego wrzenia na średnim ogniu. Zmniejsz płomień i gotuj na małym ogniu 15 minut, aż kurczak i papryka będą miękkie.
  3. Gotową zupę rozlej do 4 miseczek. Posyp 35 g sera (jeśli go używasz), jedną czwartą plasterków awokado i kolendrą.
Dla gotujących w szybkowarze: Na etapie 1 ustaw tryb smażenia. Dodaj do szybkowaru wszystkie składniki wymienione w etapie 2. Zamknij pokrywę i ustaw na tryb „zupa” albo gotuj 10 minut pod wysokim ciśnieniem. Poczekaj, aż ciśnienie spadnie, zdejmij pokrywę i kontynuuj etap 3.

Kurczak faszerowany grzybami

Mogłabym to danie jeść codziennie do końca życia i byłabym bezbrzeżnie szczęśliwa. Jest takie pyszne! Na dodatek łatwo się je przyrządza (jako danie kolacyjne). Jeśli możesz jeść nabiał albo masz ulubiony bezmleczny gatunek mozzarelli, nadziej piersi niewielką ilością. Będzie to smaczny dodatek. Wybrałam pełnotłuste mleczko kokosowe, ale nadaje się każde pełnotłuste mleko (bezmleczne lub zwykłe).

Fot. Tatiana Briceag Fot. Tatiana Briceag
  • 3 łyżki oleju kokosowego, oleju z awokado lub ghee
  • 200 g brązowych pieczarek
  • 4 ząbki czosnku, roztarte
  • 3 łyżeczki suszonej natki
  • ¾ łyżeczki miałkiej soli morskiej
  • ¼ łyżeczki czarnego pieprzu
  • 455 g piersi kurczaka, bez kości, ze skórą
  • 1 łyżeczka cebuli w proszku
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 120 ml mleka (bezmlecznego lub zwykłego)
  • 280 g szpinaku, do podania
  1. Rozgrzej piekarnik do 205°C. Wyłóż blachę do pieczenia pergaminem lub użyj silikonowej maty.
  2. Rozgrzej olej na dużej patelni, na średnim ogniu. Dodaj grzyby, czosnek, 2 łyżeczki natki, ¼ łyżeczki soli i pieprz. Wymieszaj, podrzucając i podsmażaj 10 minut.
  3. Tymczasem pokrój każdą pierś kurczaka poziomo na plastry, przerywając krojenie na 1,25 cm przed brzegiem tak, aby pierś otworzyła się jak książka. Uważaj, żeby nie przekroić mięsa do końca. Najlepiej użyć ostrego noża i przycisnąć kurczaka z góry dłonią.
  4. Przełóż piersi kurczaka na blasze wyłożonej pergaminem. Rozłóż. Na środku każdej piersi nałóż jedną czwartą mieszaniny grzybów. Jeśli zostanie trochę grzybów, wyłóż je dookoła kurczaka.
  5. Zawiń pierś kurczaka, aby zakryć farsz. Oprósz faszerowane piersi granulowanym czosnkiem, cebulą w proszku, pozostałą 1 łyżeczką natki i pozostałą solą.
  6. Wlej mleko między piersi kurczaka, bezpośrednio na blachę.
  7. Piecz od 30 do 35 minut, aż temperatura w środku mięsa osiągnie 74°C.
  8. Rozłóż szpinak na 4 talerze. Dodaj na każdą faszerowaną pierś. Skrop szpinak kremowymi sokami z patelni, i smacznego! (Uwaga! Jeśli nie udało ci się uzyskać po pół piersi kurczaka na osobę, pokrój je na porcje i rozłóż równo na talerze).

Laksa z kurczaka

Tradycyjnie laksę podaje się z kluskami, masz więc wybór. Możesz dodać starte spiralnie warzywa, makaron z wodorostów morskich albo konjac. Zastąpiłam kluski kiełkami soi, żeby przyśpieszyć przygotowania. Wszystko tu pasuje!

Fot. Tatiana Briceag Fot. Tatiana Briceag
  • 70 g oleju kokosowego lub ghee, albo 80 ml oleju z awokado
  • 40 g cebuli cukrowej, pokrojonej w kostkę
  • 4 łodygi trawy cytrynowej, przyciętej, aby mieściła się do garnka
  • 1 świeże, zielone chili, pokrojone w kostkę
  • kawałek (5 cm) świeżego korzenia imbiru, starty
  • 4 ząbki czosnku, roztarte
  • 2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 2 łyżeczki curry w proszku
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • ½ łyżeczki miałkiej soli morskiej
  • 455 g udek kurczaka, bez kości i bez skóry, pokrojonych na plastry
  • 400 ml mleczka kokosowego „light” (1 puszka)
  • 475 ml wywaru z kości kurczaka
Do podania
  • 240 g kiełków soi
  • 4 ósemki limonki
  • 8 świeżych liści mięty
Wersja bez kokosa? - Nie używaj oleju kokosowego. Zastąp mleczko kokosowe wybranym mlekiem. Do tego dania znakomite jest mleko z orzechów makadamii. Możesz zrobić je sama lub kupić gotowe niesłodzone mleko z orzechów makadamii.
  1. Podgrzej olej w dużym garnku na średnim ogniu. Dodaj cebulę, trawę cytrynową, chili, imbir, czosnek, kolendrę, curry w proszku, kmin i sól. Smaż 10 minut, aż poczujesz aromat.
  2. Włóż pokrojone udka kurczaka. Wlej mleczko kokosowe i wywar. Przykryj i na dużym ogniu doprowadź do wrzenia. Zmniejsz płomień i gotuj 15 minut, aż mięso będzie gotowe.
  3. Przed podaniem usuń kawałki trawy cytrynowej. Rozlej laksę do 4 dużych misek. Na wierzch każdej porcji wrzuć 60 g kiełków soi, skrop sokiem wyciśniętym z ósemki limonki i wrzuć limonki do misek. Przybierz 2 listkami mięty i podawaj!

  1. Zdrowie

Kuchenne sposoby na spokojne noce

Co na dobry sen? Eksperci od zdrowego żywienia zalecają wypić przed pójściem od łóżka szklankę ciepłego mleka z gałką muszkatołową, która według medycyny ajurwedyjskiej wykazuje silne właściwości nasenne. (Fot. iStock)
Co na dobry sen? Eksperci od zdrowego żywienia zalecają wypić przed pójściem od łóżka szklankę ciepłego mleka z gałką muszkatołową, która według medycyny ajurwedyjskiej wykazuje silne właściwości nasenne. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wiadomo, że ciężki żołądek zakłóca nocny wypoczynek. Jednak ajurweda mówi więcej – żeby się dobrze wyspać, trzeba uregulować rytm dobowy. Eksperci od zdrowego odżywiania Karolina i Maciej Szaciłło poświęcili temu tematowi swój kolejny poradnik zdrowego stylu życia. Zanim się ukaże, podsuwają kilka „nasennych” rozwiązań. 

Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych. (Fot. archiwum prywatne) Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych. (Fot. archiwum prywatne)

Czy znasz to uczucie po przebudzeniu, gdy w ciele czujesz błogość, zaś twój umysł jest czysty, spokojny i skoncentrowany? Tak działa dobry sen. Niestety, w dzisiejszych czasach coraz więcej osób boryka się z jego zaburzeniami. Zwłaszcza że głębokiemu wypoczynkowi nie sprzyja także współczesna dieta, czyli w przypadku wielu z nas wieczorny obfity posiłek, z którym organizm musi się uporać przez noc. Specjaliści medycyny zachodniej w pierwszej kolejności polecają dbanie o higienę snu: ciemną, wyciszoną i wywietrzoną sypialnię, stałe pory kładzenia się spać i wstawania oraz aktywność fizyczną. Na pewno pomogą też praca z emocjami i zarządzanie stresem. Jeśli bezsenność jest długotrwała, zawsze lepiej skonsultować ją u lekarza, bo może być symptomem innych dolegliwości, np. choroby Hashimoto czy depresji. Jeszcze bardziej kompleksowo podchodzi do problemu ajurweda, najstarsza nauka o zdrowiu.

Nierównowaga żywiołów

Zgodnie z zasadami ajurwedy nie tylko my sami, ale i otaczający nas świat jest „zbudowany” z powietrza, przestrzeni, ognia, wody i ziemi. Poszczególne żywioły składają się na tzw. dosze. Dosza vata to powietrze i przestrzeń, kapha – woda i ziemia, zaś pitta – ogień i woda.

– Określoną doszę mają także pory roku. Wiosna to czas kapha, lato – pitta, mokra i deszczowa jesień – vata i kapha, zaś zima – vata – tłumaczy Karolina Szaciłło, której napisana wspólnie z mężem Maciejem książka „Dobranoc. Ureguluj swój cykl dobowy i śpij dobrze” wkrótce się ukaże. – Podobnie pory dnia. Pomiędzy 2 a 6 rano panuje czas vata. To wtedy powinniśmy się budzić! Jeśli prześpimy odpowiednią porę, wejdziemy w czas kapha – do 10, będziemy ospali i trudniej będzie się dobudzić. Od 10 do 14 trwa pitta. Wtedy słońce jest najwyżej, a nasz ogień trawienny najsilniejszy, zatem to właśnie wtedy, a nie wieczorem, warto zjeść największy posiłek w ciągu dnia. Mamy też najwięcej energii. Następnie rozpoczyna się chwiejna, bujająca w obłokach vata, która kończy się o 18. To czas na wymyślanie, planowanie, tworzenie; czas, w którym pojawia się więcej kreatywności. W tych godzinach w opcji idealnej powinniśmy również zjeść kolację (minimum 3 godziny przed pójściem spać). Między 18 a 22 znów rządzi kapha. Jest to moment wieczornego relaksu, wyciszenia i rozpoczęcia snu – wyjaśnia Karolina.

Tak wygląda ajurwedyjski idealny cykl dnia. Jeśli go zaburzymy, mogą pojawić się kłopoty. – Gdy przeczekamy odpowiedni moment i nie położymy się spać przed dziesiątą wieczorem, organizm wejdzie w rytm pitta (do drugiej w nocy), poczujemy nową falę energii i dużo trudniej będzie nam zasnąć – dodaje Maciej Szaciłło i tłumaczy, że według najstarszej nauki o zdrowiu bezsenność jest stricte związana z zaburzeniem doszy vata w organizmie. To przekłada się na problemy z zasypianiem, ale także wybudzanie się w środku nocy z gonitwą myśli. Z kolei trudności ze wstawaniem rano to zaburzenie doszy kapha.

Nie da się ukryć, że te pory nie wszystkim przypadną do gustu. Co wtedy? – Ajurweda dużo mówi o równowadze. Integralną częścią tej równowagi i jednym z czterech źródeł energii, które wymienia filozofia Wschodu, jest sen – opowiada Maciej. – Często rzeczy, do których nas podświadomie ciągnie i które wydają się naszą naturą, wcale nią nie są, a wręcz nam nie służą. Pamiętajmy, że nie jesteśmy tylko ciałem. Jesteśmy również umysłem i emocjami, naszymi relacjami społecznymi i duchem, duszą czy energią. Jeśli odpowiednio nie zarządzamy emocjami albo je wypieramy, podświadomie ciągnie nas wręcz do tego, co tylko pogłębi naszą nierównowagę – podpowiada Maciej.

By poprawić komfort snu, warto więc czasami wyjść poza swoją strefę komfortu. Ale uwaga: uważnie obserwujmy, czy rzeczywiście nam to służy, bo, jak przypomina Karolina, podstawowym mottem ajurwedy jest: „rób to, jeśli dobrze to na ciebie działa ”!

Sezon na dobrostan

Oprócz tego, co mamy w głowie, zadbajmy też o to, co na talerzu. Według ajurwedy menu, które najbardziej sprzyja stanowi równowagi w organizmie i poprawia jakość snu, powinno być sezonowe. Dlaczego?

– Cztery pory roku to naturalny cykl. Wpływa on na regulację naszego tzw. cyklu dobowego, a więc również na dobry sen. W danej porze roku matka natura daje też nam pokarmy, które pozwalają najlepiej się zrównoważyć. To dlatego w naszej książce skomponowaliśmy menu z rozróżnieniem na wiosnę, lato, jesień, zimę. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach bardzo się w tej kwestii pogubiliśmy. Kolorowe warzywa z różnych stron świata dostaniemy w sklepach przez cały rok. Możemy z nich oczywiście korzystać, ale skupmy się na tym, co rośnie w naszej strefie klimatycznej. Im bliżej od krzaka do talerza, tym lepiej – tłumaczy Maciej Szaciłło.

Co więc jeść, by lepiej się czuć i głębiej spać? Karolina wyjaśnia, że wiosną, gdy przyroda budzi się do życia, dieta powinna być lżejsza i oczyszczająca. To czas na kiełki, zielonolistne, kasze, lekkie makarony z dodatkiem warzyw. Latem mamy więcej energii, także dzięki wszechobecnemu słońcu. Śpimy krócej i mamy zapał do działania. Powinniśmy więc jeść dużo świeżych, sezonowych warzyw i roślin zielonolistnych. Możemy też pozwolić sobie na świeży, dobry jakościowo nabiał oraz największą ilość surowego jedzenia w diecie. Jesienią koncentrujmy się na budowaniu odporności i ładowaniu akumulatorów na nadchodzące chłody, dobrze włączyć do menu więcej gotowanych pokarmów. Idealnie sprawdzą się teraz wszelkie zupy warzywne, lecza czy ajurwedyjskie napary, np. woda ziołowa z cynamonem, kminem i kardamonem. Z kolei zimą warto postawić na potrawy pieczone i duszone z niewielkim dodatkiem najczęściej ochładzającej surowizny. Wtedy najlepsze będą warzywa korzeniowe i rozgrzewające zboża, takie jak owies, amarantus, orkisz, gryka czy brązowy ryż.

Słońce na talerzu

W naszej szerokości geograficznej zwłaszcza jesienią możemy czuć się melancholijni i ospali, bo niebo zasnute chmurami i krótki dzień sprawiają, że organizm nie otrzymuje odpowiedniej dawki promieni słonecznych niezbędnych mu do działania. Sezonowe spadki nastroju spowodowane są m.in. tym, że wcześnie robi się ciemno i w związku z tym szybciej wydzielana jest melatonina.

Żeby wrócić do równowagi, Maciej Szaciłło proponuje sięgnąć po tzw. rośliny słoneczne (czyli te, które kumulują w sobie słońce), bo zdaniem starożytnych alchemików każda roślina na Ziemi pozostaje pod wpływem jednej z siedmiu planet Układu Słonecznego. Rośliny słoneczne dają energię do działania, rozgrzewają i wspaniale wpisują się w nasze zapotrzebowanie energetyczne jesienią i zimą. Należą do nich m.in.: goździki, nagietek lekarski, cynamon cejloński, drzewo pomarańczowe (i suszona skórka pomarańczowa), drzewo cytrynowe (i suszona skórka cytrynowa), pieprz czarny i biały, rozmaryn, kardamon czy imbir. Dziurawiec również zalicza się do tej grupy i znany jest ze swoich właściwości antydepresyjnych, jednak nie wolno go przyjmować w ciepłe, słoneczne miesiące i łączyć z farmakoterapią (m.in. antydepresantami). Warto kierować się też kolorem pokarmów – pomarańczowa barwa dyni czy marchewki świadczą o tym, że skumulowały dużo energii słonecznej.

Kakao i migdały

Jeśli marzysz o tym, by porządnie się wyspać, zaplanuj sobie odpowiednią kolację. Nie kładź się do łóżka głodny, ale również się nie przejadaj. Najlepiej zjeść ostatni, lekkostrawny posiłek na trzy godziny przed snem.

– Świetne będą zupy, gęste zupy kremy albo pieczone warzywa. Nie zapominajmy o małej porcji węglowodanów złożonych, które zapewnią uczucie sytości, a do tego sprzyjają również absorpcji tryptofanu w mózgu. Jest to jeden z najważniejszych aminokwasów, który wykazuje relaksacyjne właściwości. (Melatonina – hormon snu, jest właśnie pochodną tryptofanu). Dobrymi źródłami tego aminokwasu w diecie są m.in. spirulina, produkty sojowe (m.in. tofu czy tempeh; najlepiej te z niemodyfikowanej genetycznie soi), jajka, nabiał, drożdże piwne, pestki dyni, sezam, kakao i migdały. Unikajmy wszystkiego, co ciężkostrawne i może uniemożliwić nam zaśnięcie, lepiej wybrać produkty bogate w magnez, który działa rozluźniająco na układ nerwowy, takie jak pestki dyni, zielone warzywa, banany, awokado, bób, kiełki, orzechy włoskie czy komosa ryżowa. Już na około sześć godzin przed snem nie pijmy kawy, herbaty z teiną i unikajmy alkoholu. Wieczorem lepsze będą wody ziołowe, napój owsiany ze szczyptą gałki muszkatołowej czy napary z ziół, np. rumianku, lawendy albo melisy – podpowiada Karolina Szaciłło.

Dieta to nie wszystko. Ajurweda proponuje również rytuały, które poprawiają jakość snu. Masaż stóp ciepłym olejem sezamowym pomoże ci się uziemić i przekierować uwagę z „rozpędzonej” głowy w dół. Medytacja, uspokajające praktyki oddechowe i lekka, rozciągająca joga pomogą się wyciszyć i zrelaksować. Dzięki temu łatwiej będzie ci zasnąć głębokim snem.

Co na dobrą noc?

Dojrzały banan ze sproszkowanym kminem (pomysł ze strony jiva.com). Dojrzałe banany – mają charakterystyczne ciemne kropki – są źródłem fitomelatoniny, która jest roślinnym odpowiednikiem melatoniny. Są również jedynym owocem, którego spożycie ajurweda dopuszcza wieczorem, choć raczej nie w okresie zimowym ze względu na ochładzające i zaśluzowujące właściwości. Jednego pokrojonego w plasterki banana należy zasypać jedną łyżeczką uprażonego na suchej patelni i utartego w moździeżu kminu rzymskiego.

Mleko z gałką muszkatołową (przepis pojawił się już w książce „Leki z roślinnej apteki”). Gałka muszkatołowa zdaniem ajurwedy ma działanie nasenne, jednak wykazuje również właściwości narkotyczne, więc trzeba jej używać w bardzo małych ilościach. Żeby ułatwić zasypianie i poprawić jakość snu, wystarczy dodać szczyptę (1/8 łyżeczki) świeżo mielonej gałki do szklanki ciepłego mleka owsianego.

Uwaga: Kobiety w ciąży mogą stosować bardzo małe ilości (dosłownie szczypta dziennie) gałki muszkatołowej od czasu do czasu. W większych ilościach może wywołać poronienie, a także wady rozwojowe u płodu. Nie można jej zażywać w okresie karmienia piersią ani nie należy podawać dzieciom.

Herbatka nasenna z rumiankiem (to kolejny prosty pomysł konsultanta ajurwedyjskiego Przemka Wardejna, nie wymaga dużego nakładu sił). Wystarczy wrzucić jedną torebkę rumianku, skórkę pomarańczy (najlepiej suchą i ekologiczną), jedną łyżeczkę suchego kwiatu lawendy, 1/2 laski cynamonu cejlońskiego, 1/2 laski lukrecji, 1–2 nasiona kardamonu do 250 ml wrzątku i gotować pod przykryciem na małym ogniu przez 6–7 minut, a potem odcedzić i wypić gorące – najlepiej przed pójściem spać.

Uwaga: Cynamon cassia (cynamonowiec chiński) zawiera znacznie więcej szkodliwych kumaryn niż cynamon cejloński, dlatego lepiej wybierać ten drugi. Bezpieczniej także zrezygnować z cynamonu w przypadku tendencji do krwotoków z nosa lub obfitych miesiączek. Kobiety w ciąży powinny ograniczyć ilość spożywanego cynamonu – mogą używać go w bardzo małych ilościach. W umiarkowanych ilościach może powrócić do jadłospisu karmiących mam. Należy zachować ostrożność w przypadku choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy oraz kamicy wątrobowej, a także zaburzeń funkcjonowania pęcherzyka żółciowego. Wreszcie pamiętajmy, że cynamon jest alergenem zarówno kontaktowym, jak i pokarmowym. Z kolei lukrecji nie powinny używać osoby cierpiące na obrzęki, może ona również zatrzymywać wchłanianie wapnia i potasu. Nie powinno się jej stosować przy nadciśnieniu i osteoporozie. Zaś przeciwwskazaniem do stosowania kardamonu są wrzody. Jego nadmiar może wywoływać problemy z płodnością. Jednak w umiarkowanych ilościach mogą go stosować kobiety w ciąży i matki karmiące. Przeciwwskazaniem do stosowania lawendy jest ciąża oraz laktacja, a do stosowania rumianku – uczulenie na tę roślinę. Rumianek należy również ostrożnie przyjmować z lekami przeciwzakrzepowymi.

Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych.

  1. Kuchnia

Grzyby służą zdrowiu

W grzybach znajdziemy witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. (Fot. Getty Images)
W grzybach znajdziemy witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. (Fot. Getty Images)
Jesień to najlepszy sezon na podstawowy składnik tradycyjnej kuchni polskiej – grzyby. Oprócz wspaniałego aromatu i smaku mają w sobie liczne właściwości odżywcze, a nawet antynowotworowe. Dlaczego jeszcze warto je jeść?

Wartość odżywcza grzybów jest zróżnicowana i zależna od gatunku czy pochodzenia. Zawarte są w nich witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. Ponadto, dzięki dużej zawartości wody (80-90 proc.) oraz błonnika, przyrządzone z nich potrawy polecane są osobom walczącym z nadwagą.

Najbardziej wartościowe gatunki

Polskie lasy słyną z bogactwa wielu gatunków grzybów. Najbardziej cenione przez zbieraczy są borowiki szlachetne i pieprzniki jadalne (potocznie zwane kurkami ). Te popularne w naszej kuchni grzyby są źródłem białka, wapnia, fosforu, żelaza oraz witamin z grupy B i PP. Równie dużo wartości odżywczych mają boczniaki. Na tle innych gatunków wyróżnia je szereg właściwości leczniczych: wzmacniają naczynia krwionośne, obniżają poziom cholesterolu we krwi, a także podnoszą odporność. Najłatwiej dostępne i często wykorzystywane są grzyby hodowlane – pieczarki. Oprócz walorów smakowych, mają wysoką zawartość potasu, magnezu, selenu i sodu. W pieczarkach obecne są również witaminy z grupy B i witamina C.

Grzyby kontra rak

W składzie chemicznym boczniaka, borowika, pieczarki a także podgrzybka i grzybków Shitake czy Hiratake stwierdzono obecność betaglukanu. - Jest to substancja bioaktywna o silnych właściwościach przeciw utleniających, pobudzająca pracę układu immunologicznego. Zwiększa ona również produkcję białych ciałek krwi w szpiku kostnym i neutralizuje wolne rodniki, które są jedną z przyczyn powstawania nowotworów – mówi Joanna Zwolak, dietetyk z Centrum Nauturhouse w Lublinie. Co więcej, niektórzy naukowcy twierdzą, że zawarta w boczniaku substancja aktywna – pleuran, może zmniejszać guzy nowotworowe, natomiast przeciwutleniacz - ergotioneina, opóźnia procesy starzenia komórek oraz chroni je przed uszkodzeniem.

Gotowane, suszone czy marynowane?

A jak najlepiej przyrządzić przyniesione prosto z lasu grzyby? - Najzdrowszą metodą obróbki grzybów jest gotowanie, w czasie którego węglowodany ulegają rozkładowi na bardziej przyswajalne przez organizm cukry proste – radzi dietetyk z Naturhouse. - Ponadto sposób ten w niewielkim stopniu zmienia właściwości grzybów – dodaje. Do najpopularniejszych przetworów domowych zaliczane są marynaty grzybowe. Pomimo ich doskonałego smaku, duża zawartość kwasu octowego nie wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Marynowanych grzybów nie powinny jeść osoby z nadkwasotą żołądka, wrzodami czy anemią. Jednym z najstarszych sposobów  jest suszenie grzybów, poddane temu procesowi zachowują w sobie dużo białka lecz zmniejsza się zawartość witaminy C.

Dla kogo grzyby nie są wskazane?

Znajdująca się w ścianach komórkowych grzybów chityna kwalifikuje je do produktów ciężkostrawnych. Ich spożywanie nie jest wskazane dla dzieci, ludzi starszych oraz cierpiący na schorzenia przewodu pokarmowego i nerek. Warto także wiedzieć, że alkohol ścina grzybowe białko, co dodatkowo obciąża żołądek i może doprowadzić do silnych bólów brzucha.

Ze względu na dobroczynne właściwości zawartych w grzybach składników, powinno się je jeść przez cały rok. Skorzystajmy zatem w pełni z sezonu grzybobrań i urozmaićmy nasze menu o ten zdrowy przysmak.

  1. Styl Życia

Paryska dieta. Jak odżywiają się Francuzi?

Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. (Fot. Getty Images)
Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. (Fot. Getty Images)
Czy dieta może być celebracją życia? Powinna! – twierdzi dr Jean-Michel Cohen, francuski specjalista od spraw żywienia, od lat 80. leczący swoich rodaków z otyłości. Oto jego paryska dieta.

To że jesteś na diecie, nie znaczy, że nie możesz cieszyć się życiem – mówi dr Jean-Michel Cohen. I wie, co mówi, bowiem w czasie swojej praktyki lekarskiej pomógł ponad 30 tysiącom pacjentów. Ba, sam się wyleczył z otyłości, którą „odziedziczył” po matce, najpierw zajadającej swoje smutki, a potem całą miłość do syna przelewającej na jedzenie, jakim bez przerwy go dokarmiała. Cohen zaczął odchudzać się po miłosnym zawodzie, ale dopiero na studiach medycznych rozwinął swoją metodę. Jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że dzisiejsze przyczyny otyłości różnią się od tych z ubiegłego wieku. W dużej mierze wiążą się one z szybkim tempem życia, ale też wpływem mediów i reklamy, które sprawiły, że kwestia wagi stała się jednym z największych zmartwień mieszkańców zachodniego świata. Dlatego w leczeniu nadwagi u pacjentów bierze pod uwagę zarówno fizyczne, jak i psychiczne oraz kulturowe czynniki wpływające na ich stosunek do jedzenia. Na przykład sposób, w jaki spożywają posiłki.

Jak to robią Francuzi?

Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. Chociażby – spożywanego w rozsądnych dawkach – czerwonego wytrawnego wina, warzywnych zup, jogurtów, chudych serów i mięs. Francuzi nie tylko jadają niewiele słodyczy (ser pełni u nich także rolę deseru), ale też w ogóle niewiele jadają, a raczej: w niewielkich ilościach. Najważniejszą funkcją odżywiania jest dla nich celebracja życia i spotkanie w przyjacielskim gronie. Przeznaczają na posiłki przeciętnie 2 godziny dziennie, traktują je jak prawdziwy i konieczny rytuał. Czynnie interesują się gotowaniem i sztuką kulinarną. Lubią testować nowe restauracje oraz przepisy z książek kucharskich, bardzo ważna jest dla nich jakość składników. Dla Francuza idealna przystawka musi mieć odpowiedni smak, barwę, konsystencję oraz wygląd – delektują się wtedy każdym jej kęsem. I nie zastanawiają się obsesyjnie nad tym, ile kalorii ma dany posiłek. Ich podejście do jedzenia można można scharakteryzować następującymi cechami:
  • Cieszysz się życiem i od czasu do czasu sprawiasz sobie przyjemności.
  • Spożywasz posiłki w regularnych odstępach czasu.
  • Podczas jedzenia nie zajmujesz się niczym innym, no może poza sympatyczną konwersacją, czyli: nie czytasz gazet, nie oglądasz telewizji, nie piszesz SMS-ów.
  • Posiłek jest dla ciebie przyjemnością.
  • Często gotujesz w domu, korzystając z prostych przepisów i świeżych składników.
  • Spożywasz małe porcje, mieszczące się w twoich dwóch złożonych rękach.
  • Pijesz wodę przez cały dzień.

Twoja Właściwa Waga

Jeśli podejmiesz wyzwanie paryskiej diety, musisz pamiętać, że tak jak każda rozsądna dieta, jest nie tyle sposobem na szybkie pozbycie się nadprogramowych kilogramów, co po prostu zdrowym stylem życia. Utrata kilogramów także następuje, tyle że waga nie zatrzymuje się na poziomie idealnym dla supermodelek, a na poziomie właściwym dla ciebie.

Ustalenie Właściwej Wagi jest bardzo istotne, by uniknąć efektu jo-jo. Jak to zatem zrobić? Musisz ustalić A – wagę, jaką miałaś w wieku 18 lat i się nie odchudzałaś; B – największą masę ciała, jaką miałaś, wliczając w to okres ciąży; C – twoją najmniejszą masę ciała po 18. roku życia, na diecie lub bez niej; D – twoją aktualną wagę. Następnie dodaj A i B i podziel przez 2. Wynik to Y. Teraz dodaj C i D i też podziel przez 2. Wynik to Z. Na zakończenie dodaj Y i Z i znów podziel przez 2.

To właśnie twoja Właściwa Waga. Czyli realny cel odchudzania, masa, jaką twój organizm jest w stanie utrzymać, bez wyrzeczeń. Zanim do niej dojdziesz, powinnaś pamiętać o kilku sprawach.

Przede wszystkim uświadom sobie, dlaczego chcesz schudnąć. Możesz to spisać i często wracać do notatek, zwłaszcza w momentach zwątpienia. Powiedz swoim bliskim, że przechodzisz na dietę i poproś ich o wsparcie. Nie zakładaj, że szybko zrzucisz kilogramy, nie głódź się. Jedzenie ma nadal sprawiać ci przyjemność i sycić. Paryska dieta opiera się na rosnącej wielkości porcji przy stałym poziomie spożycia kalorycznego oraz na właściwym bilansie błonnika, białka i węglowodanów. Z żadnego z tych składników nie powinnaś rezygnować. Idź własnym tempem, dostosowuj dietę do swoich potrzeb i chęci. Eksperymentuj z dodatkami i przyprawami, łącz smaki, baw się kuchnią. Jedz prosto, korzystaj z prodietetycznego sprzętu do gotowania (patelnie z powłoką nieprzywierającą, urządzenie do gotowania na parze). Zwracaj także uwagę na to, jak podajesz posiłki – może to znacznie zwiększyć doznania smakowe. Najlepiej, byś wygospodarowała 20–30 minut na każdy posiłek, nieważne, czy zjesz więcej na śniadanie, czy obiad – dostosowuj dietę do swoich potrzeb. Nie zmieniaj swojego stylu życia – to, że jesteś na diecie, nie musi oznaczać, że masz teraz rezygnować ze wszystkich rozrywek i przyjemności. Waż się, mierz, zapisuj wszystko, co jadłaś. I jeszcze jedno: nagradzaj się za postępy – oczywiście nie jedzeniem. Kup sobie sukienkę, zapisz się na masaż lub idź do kina.

Trzy fazy

Kluczowe dla paryskiej diety są trzy fazy: Faza Café – niezobowiązujący, krótki „rozruch”, podczas którego tracisz ok. 0,5 kilograma codziennie przez ok. 10 dni; Faza Bistro – przewidziana na 2–3 tygodnie, podczas których stracisz od 3,5 do 5 kilogramów; Faza Gourmet – z łatwością schudniesz w trakcie pierwszego miesiąca kolejne 3,5–5 kilogramów i 2,5–4 kilogramów co miesiąc przez co najmniej trzy miesiące.

Faza Café zawiera dużo płynów: zup, przecierów i koktajli. Nie jest obowiązkowa, Cohen przygotował ją z myślą o tych osobach, które chcą stracić pierwsze kilka kilogramów na początku diety, by mieć silniejszą motywację. Jest bardzo restrykcyjna i w związku z tym krótka: od 8 do maksymalnie 10 dni. Cohen zaleca, by w jej trakcie przyjmować także preparaty multiwitaminowe i magnez. Po fazie Café powinna nastąpić faza Bistro, ale można też do niej wracać na 1–2 dni, by pobudzić utratę kilogramów, zwłaszcza jeśli zdarzyło ci się zrobić małe odstępstwo od diety. Przykładowe menu fazy Café: śniadanie – koktajl jabłkowo-gruszkowy, obiad – dorsz w szparagach z dymką, kolacja – zupa z porów.

Faza Bistro także jest szybka i dość restrykcyjna, trudno ją utrzymać. Możesz stosować ją do 3 tygodni i przejść potem do fazy Gourmet na miesiąc. Jeśli po tym czasie nie osiągniesz Wagi Właściwej, możesz znowu zastosować fazę Bistro i Gourmet, aż do skutku. Przykładowy jadłospis: śniadanie – czarna kawa w dowolnej ilości, odtłuszczony jogurt naturalny; drugie śniadanie – kawa lub herbata ziołowa; obiad – surowe i ugotowane na parze warzywa, chude mięso, odtłuszczony jogurt naturalny, owoce; podwieczorek – kawa lub herbata; kolacja – sałata z chudym mięsem, rybą lub dwoma jajkami, jogurt i owoce.

I wreszcie trzeci etap – Gourmet, czyli „smakosz”. Faza ta ma na celu ustabilizowanie apatytu i wagi. Składa się z pysznych zestawów, daje szeroki wybór produktów, w tym pozwala na jedzenie makaronu, ziemniaków i chleba – czego zakazuje większość diet. Możesz tu dowolnie komponować dania, jedyne, o czym trzeba pamiętać, to przestrzeganie podanej ilości produktów i wielkości porcji. Wskazane jest spożywanie płynów, takich jak woda, herbata, kawa czy bulion warzywny, który świetnie tłumi głód. Przykładowy zestaw w tej fazie: śniadanie – czarna kawa, herbata, 1 kromka pieczywa z dwiema łyżkami margaryny, jogurt naturalny, owoce; drugie śniadanie – kawa lub herbata; obiad – warzywa surowe i gotowane, chude mięso, jogurt i owoce; podwieczorek – kawa lub herbata; kolacja – surowe i gotowane warzywa, mięso, gotowane węglowodany (makaron, ryż, kasza, ziemniaki), żółty ser, owoce.

Przepisy i opis poszczególnych faz znajdziesz w książce Cohena „Paryska dieta” (Rebis 2013). Autor podaje w niej też wskazówki dotyczące zamienników poszczególnych składników, rady, jak przetrwać największe kryzysy podczas diety oraz jak trzymać się jej, gdy jesz na mieście. I nie mydli oczu – chcesz zachować szczupłą sylwetkę, musisz pozostać na diecie do końca życia. Ale czy jest to znowu takie straszne wyzwanie? Jesz smacznie, zdrowo, estetycznie, nie spiesząc się i nie stresując, a do tego w dobrym towarzystwie – czego chcieć więcej?

  1. Materiał partnera

Kulinarne spotkania „Dr Irena Eris Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Od czterech lat, każdej jesieni Hotele SPA Dr Irena Eris zapraszają w podróż po regionach, w których są położone, w poszukiwaniu „tasty stories”. Smakowitych, pełnych autentycznych emocji opowieści o lokalnej kuchni, o produktach, które trafiają na stoły hotelowych restauracji oraz o ludziach, dzięki którym można się rozsmakować w prawdziwym jedzeniu.

Poznane historie stają się inspiracją do specjalnych, pełnych atrakcji weekendów, ukazujących kulinarny świat Hoteli SPA i ich bliskich relacji z dziedzictwem kulinarnym. Są one niepowtarzalną okazją do spotkań z lokalnymi producentami i wytwórcami podczas kiermaszu najlepszych produktów, będących wizytówką regionu. Jednocześnie pozwalają na odkrywanie prawdziwych smaków, zbliżenie się do natury, czerpanie z niej, lecz z umiarem i szacunkiem dla środowiska, tego co ma najlepszego do zaoferowania.

Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories' na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe) Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe)

„Tasty Stories' to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe) „Tasty Stories" to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe)

Najbliższy, pełen smaków, weekend odbędzie się 23-25 października w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie. Jego ukoronowanie będzie ekskluzywna kolacja, stanowiąca popis umiejętności kulinarnych szefów kuchni i będąca festiwalem najlepszych produktów lokalnych. Autorami wykwintnych dań są szefowie kuchni z Hotelu SPA Dr Irena Eris oraz zaproszeni do współpracy koledzy po fachu. W tym roku zaproszenie przyjęli znamienici szefowie młodego pokolenia Robert Trzópek z Restauracji Bez Gwiazdek oraz Sebastian Olma. Inspirując się nawzajem i odkrywając bogactwo regionów, stworzą oni wyjątkowe menu degustacyjne, w oparciu o sezonowe produkty i charakterystyczne dla danego miejsca, pochodzące z okolicznych gospodarstw i od lokalnych wytwórców.

Daniom towarzyszyć będą specjalnie dobrane do nich wina, o których podczas wieczoru opowie sommelier, przenosząc uczestników oczami wyobraźni i wyrafinowaniem kubków smakowych do świata uprawy winorośli, w pełnej harmonii z naturą i środowiskiem, które są głównym motywem tegorocznej, czwartej już, edycji Dr Irena Eris Tasty Stories.