fbpx

Ajurweda, czyli wiedza o życiu

Ajurweda, czyli wiedza o życiu
fot. iStock

Ajurweda wciąż najczęściej kojarzona jest z ciałem i jego dolegliwościami. Tymczasem starożytne Wedy, pisane źródło ajurwedy, gromadzą też bogatą wiedzę o naturze człowieka. Co mówią o psychice? Jakie wskazówki dotyczące naszego temperamentu i energii życiowej dają? Z coach Moniką Dębicką rozmawia Karolina Szaciłło

Ajurweda rozpatruje zdrowie wielopoziomowo. Jest najbardziej dosłowny poziom ciała, poziom umysłu (w tym emocji), poziom społeczny i poziom duchowy. Jeśli na tych wszystkich poziomach panuje równowaga, jesteśmy zdrowi – to chyba sedno psychologii wedyjskiej?

W Wedach nie pojawia się pojęcie psychologii. W bardzo obszerny sposób traktują one jednak o naturze człowieka. O tym, w jaki sposób możemy osiągnąć stan równowagi (na wszystkich czterech poziomach), który warunkuje zdrowie, szczęście i wolność. Psychologia wedyjska jest terminem, który symbolizuje nasze czasy. Symbolizuje syntezę. Starożytne przekazy, wspomniana wiedza na temat natury człowieka, spotykają się z najnowszymi odkryciami współczesnej nauki. Dla mnie dobrym przykładem tego połączenia jest np. Carl Gustav Jung, szwajcarski psychiatra i psycholog. Był absolutnym prekursorem w swojej dziedzinie, a inspirował się m.in. wielopoziomową wiedzą wedyjską.

„Psychologia jest balkonem duchowości” – usłyszałam na wykładzie pewnego mistrza duchowego.

Zgadzam się z nim całkowicie. Obserwujemy teraz prawdziwy boom na rozwój osobisty. Mamy stabilizację finansową, dostęp do informacji, nowoczesne technologie, ale wciąż nam czegoś brakuje. Nie potrafimy tworzyć harmonijnych relacji, zarządzać emocjami, konstruktywnie komunikować się z innymi, współpracować. Obserwujemy to zarówno w mikroskali, na poziomie jednostek, jak i na poziomie całych narodów.

Zainteresowanie psychologią to pierwszy krok, aby lepiej zrozumieć siebie, przekierować uwagę do wewnątrz, zobaczyć, jak bardzo nasza kondycja emocjonalna wpływa na jakość życia i skuteczność działania. Dzięki psychologii rozpoczynamy podróż w głąb siebie. Jednak to dzięki duchowości odnajdujemy równowagę między światem wewnętrznym a materią. To duchowość prowadzi nas dalej. Pokazuje, czym jest sedno człowieczeństwa. Podkreśla, jak doniosły jest szacunek do wszystkich istot żywych, jak ważne są etyka, miłość czy współodczuwanie, czyli świadomość, że wszyscy jesteśmy połączeni. Duchowość uwrażliwia na potrzeby innych. Do duchowości prowadzi nas z kolei coraz częściej nauka. Nassim Haramein, guru fizyki alternatywnej, ale również psychiatrzy i terapeuci, jak Aleksander Lowen oraz David R. Hawkins, autor książki „Przekraczanie poziomów świadomości” – oni wszyscy łączą materię z duchem.

Inny mistrz duchowy, Osho, twierdzi, że wolność zaczyna się wówczas, gdy uczucia zamieniają się we współczucie, czyli współodczuwanie. Co psychologia wedyjska mówi na temat emocji?

Zdaniem psychologii wedyjskiej, czyli filozofii Wschodu, emocja to energia. Wspomniany Hawkins zauważa, że niektóre emocje są związane z wysokim poziomem energii, a inne z niskim. Najniżej na skali Hawkinsa znajdują się wstyd, poczucie winy i żal. Najwyżej – oświecenie (choć nie jest emocją), pokój, radość i bezwarunkowa miłość. Wedy przyporządkowują konkretne emocje odpowiednim centrom energetycznym w ciele, czyli tzw. czakrom. Owe centra są związane z najważniejszymi gruczołami wydzielania wewnętrznego, jak np. tarczyca (nazywana „królową” gruczołów i zawiadująca całym systemem), grasica, szyszynka i trzustka. Te ostatnie znajdują się właśnie na poziomie czakr.

Jakie emocje są związane z poszczególnymi czakrami?

W czakrze podstawy jest chęć do życia lub inercja, w seksualnej – energia kreatywna i seksualna, w pępkowej – radość, szczodrość, zazdrość i skąpstwo, czakra serca to miłość, lęk i nienawiść. Te trzy emocje nawzajem się wykluczają. Czakra gardła to wdzięczność i żal. Punkt między brwiami – uważność i złość. Czakra szczytu głowy – błogość. Jeśli wszystkie te czakry są zrównoważone – czujemy się doskonale. Doświadczamy prawdziwego dobrostanu. Co ciekawe, czakrę podstawy stymulują werble i bębny. Dlatego żołnierzom ruszającym do walki akompaniował dobosz. Potrzeba słuchania muzyki beatowej, muzyki technicznej, opartej na mocnym rytmie, też jest z tym bardzo powiązana. Beat dosłownie wznieca w nas chęć do życia i wolę walki.

Czakry pokazują, w jaki sposób jest naładowana nasza bateria życiowa. Wyobraźmy sobie, że mamy ją maksymalnie naładowaną – jesteśmy w błogostanie. Jednak nagle ktoś robi coś nie po naszej myśli, denerwujemy się. Od razu energia spada o jeden szczebel, do poziomu między brwiami. Jesteśmy źli i automatycznie tracimy uważność. Poziom energii dalej spada i pojawia się żal. Dotykamy tzw. ciała bolesnego. Pojawiają się te wszystkie trudne, raniące wspomnienia i wchodzimy w rolę ofiary. Przerzucamy odpowiedzialność za swoją niedolę na innych. Tracimy wdzięczność. Energia znów schodzi niżej. Pojawia się lęk, że znowu ktoś może nas skrzywdzić, wykorzystać, zranić. W jego następstwie może pojawić się nawet nienawiść. Warto podkreślić, że miłość nie może rozkwitać, gdy się boimy. Lęk wyklucza miłość, uruchamia chęć przetrwania za wszelką cenę. Co ciekawe, będąc pod wpływem nienawiści, również nie odczuwamy lęku. Człowiek, który nienawidzi, potrafi poświęcić swoje życie. Nienawiść jest też wypaczoną miłością do idei. Obserwujemy ją np. u terrorystów, fanatyków.

Co się z nami dzieje pod wpływem lęku i nienawiści?

Tracimy radość i szczodrość. Zaczynamy być zazdrośni, skąpi, czyli schodzimy jeszcze niżej. Zazdrość to nic innego jak niskie poczucie własnej wartości. Zazdrościmy tego, o czym sądzimy, że nie jesteśmy w stanie tego mieć. Aby ulżyć sobie w tym dyskomforcie, idziemy w przypadkowy seks, który – jeśli nie jest w sposób świadomy powiązany z miłością – jeszcze bardziej obniża naszą energię. Dlaczego? Bo traktujemy drugiego człowieka instrumentalnie. Chcemy sobie ulżyć. Taki seks niszczy też kreatywność. Energia spada do najniższego poziomu. Tracimy chęć do życia. Pojawia się depresja, myśli samobójcze…

Psychologia wedyjska mówi, że miłość nie jest emocją. Czym w takim razie jest?

Jest podstawowym budulcem naszej świadomości. Jest tym, z czego jesteśmy stworzeni. Każda, nawet najniżej pozycjonowana energetycznie emocja, zawiera w sobie miłość. Jesteśmy zazdrośni tylko o coś, co kochamy. Chciwość to miłość do pieniędzy. A nienawidzić potrafimy tylko wówczas, jeśli wcześniej kochaliśmy. Nienawiść to „miłość, która stanęła na głowie”. To, do czego zdaniem filozofii Wschodu powinniśmy dążyć, to miłość bezwarunkowa, czyli nie: „kocham cię za to, że jesteś piękna” lub „za to, że jesteś inteligentna”, tylko: „kocham cię dlatego, że jesteś”.

Kiedy mówimy o zdrowiu, zarówno psychicznym, jak i fizycznym, w kontekście Wed – od razu przychodzi mi do głowy ajurweda i jej podział świata na żywioły oraz zbudowane z nich tzw. dosze, czyli energie biologiczne: vata, pitta i kapha. Jak reprezentują się one w umyśle?

Jak mówią specjaliści w dziedzinie ajurwedy, rodzimy się z jedną lub kilkoma dominującymi doszami w ciele – to one określają właśnie naszą konstytucję, przez ajurwedę nazywaną „prakriti”. W trakcie naszego życia poszczególne dosze na skutek ciągłych zmian wychodzą ze stanu równowagi. Zaczynają dominować w ciele. Ta dominacja dosz, innymi słowy nadmiar danego żywiołu, prowadzi do nierównowagi, a w jej następstwie do chorób – zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Wszystko, co jemy, mówimy, myślimy, słowem: każde nasze działania, ale również nasze otoczenie – mają na nią wpływ. Im wyższy jest poziom naszej świadomości, tym szybciej możemy wyłapać, że coś jest nie tak. Jesteśmy w stanie zapobiegać, żeby później nie leczyć. Pod tym względem ajurweda jest genialnym systemem medycyny prewencyjnej, akredytowanym zresztą od 1979 roku przez Światową Organizację Zdrowia.

Zdaniem m.in. Davida Frawleya, autora książki „Ayurveda and the mind”, osoby z nadmiarem vata (żywiołu powietrza i przestrzeni) to najczęściej artystyczne dusze, które charakteryzuje wrażliwość, a wręcz nadwrażliwość na zewnętrzne bodźce. Zamartwiają się i wyolbrzymiają problemy. Są to osoby z natury podatne na lęki (reagujące lękiem na zmiany), stres, a nawet załamania nerwowe czy choroby psychiczne (w tym schizofrenię, depresje maniakalne). Z kolei nadmiar pitta (ogień i woda) charakteryzuje osoby władcze, niezwykle bystre, zorganizowane i świetnych liderów. Z drugiej strony pitta łatwo wpada w złość, rywalizuje, cierpi na przerost ambicji i jest bardzo krytyczna zarówno w stosunku do siebie, jak i do innych. Kapha jest synonimem spokoju, stabilności emocjonalnej i odporności psychicznej. Kaphy są trochę jak słonie – mają dużo siły, ale długo się rozpędzają. Są pokorne. Mają jednak skłonność do melancholii, ospałości, a nawet depresji. Często szukają oparcia w innych. Niełatwo wpadają w złość, ale gdy już to nastąpi, długo z niej nie wychodzą.

Ajurweda podkreśla, że dietą, ziołami, masażami możemy zrównoważyć nie tylko ciało, ale również umysł. Mało tego, łatwiej i efektywniej jest rozpocząć pracę właśnie od ciała, bo nad nim prościej jest zapanować.

Ciało i umysł są ze sobą powiązane. Gdy ciało jest w równowadze lub przynajmniej bliskie równowagi, dużo łatwiej jest zachować jasność myślenia i spokój. Wejść w stan, który ajurweda, a tym samym psychologia wedyjska, nazywa sattvicznym. Wszystkie nasze działania mają doprowadzić do szczęścia. Zdaniem Wed cała otaczająca nas rzeczywistość i my sami zbudowani.

Sattva jest synonimem równowagi, spokoju, radości. warto zadbać o sattviczny stan umysłu – wtedy przyciągamy ludzi mających szacunek do samych siebie, a tym samym do innych.

Jesteśmy z tzw. prany – energii życiowej. Ta energia przedstawia się w trzech wibracjach – tamasowej, radżasowej i sattvicznej. Nasz stan umysłu również może przejawiać wibrację radżasową, tamasową lub sattviczną. Po czym to poznać? Po kontekście – środowisku, w jakim funkcjonujemy, relacjach, jakie nawiązujemy z otoczeniem, tym, co mówimy, a również co jemy.

Tamas jest związany z inercją, z zafałszowanym obrazem rzeczywistości wynikającym z wysokiego poziomu lęku. Przemoc, korupcja, agresja to są wibracje oparte na energii tamasowej. Radżas to w skrócie zasada: „więcej, szybciej i lepiej”. Nieustanne poszukiwanie szczęścia na zewnątrz, potrzeba udowodnienia, że jesteśmy lepsi od innych, brak poczucia własnej wartości, rywalizacja, pęd do doskonałości. Postawa radżasowa nigdy nie przynosi nam spełnienia: ani zawodowego, ani w relacjach. Jak tylko uda nam się zdobyć jeden szczyt, od razu mamy potrzebę wspinać się na kolejny. Poczucie spełnienia daje tylko równowaga między zewnętrznym a wewnętrznym światem. Równowaga między tym co materialne, a tym, co duchowe. W momencie, gdy bardzo zmęczy nas ta gonitwa, odkrywamy ostatni poziom – sattviczny. Sattva jest synonimem równowagi, spokoju, radości i wysokiego poziomu energii. Dlatego warto zadbać o sattviczny stan umysłu. Wtedy spotykamy i przyciągamy ludzi działających na zasadzie wygrany–wygrany. Ludzi mających szacunek do samych siebie, a tym samym do innych. To jest zupełnie inna jakość życia. Mam wrażenie, że do tego teraz dąży świat.

Na poziomie tamasowym i radżasowym funkcjonujemy w modelu wygrany–przegrany. Żeby coś zdobyć, musimy komuś zabrać. W energii tamasowej odbywa się to w spektakularny, widoczny, często nawet krwawy sposób, a w modelu radżasowym – w białych rękawiczkach, czyli dzięki manipulacji. Cały czas jednak to postawa przeciw czemuś, a nie ku czemuś.

Czy to znaczy, że tamas i radżas są nam niepotrzebne?

Każda z tych trzech tzw. sił natury materialnej odgrywa istotną rolę w naszym życiu. Jednak nadmiar tamasu lub radżasu nie jest dla nas dobry. Tamas jest potrzebny chociażby to tego, żeby zasnąć. Bez charakterystycznego dla niego uczucia ociężałości i senności sen nie byłby możliwy. Tamas nas również uziemia. Mając przewagę energii radżasowej, nie jesteśmy w stanie spać. Dlatego specjaliści mówią, że bezsenność jest chorobą naszej cywilizacji. Radżas jest nam jednak potrzebny, bo bez niego nie byłoby działania.

Każdy pewnie kiedyś doświadczył stanu sattvy – lekkości, szczęścia, błogości wynikającej z samego faktu bycia. To taki stan, gdy stoisz na plaży w towarzystwie ukochanej osoby, nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś być w innym miejscu na ziemi, a twój umysł jest całkowicie w chwili obecnej. Ważne jest, aby pamiętać, że powinniśmy się posługiwać tymi wibracjami, a nie one nami.

Filozofia Wschodu jest wielowymiarowa. Mówi również o trzech rodzajach energii: kreatywnej, podtrzymującej i niszczącej.

Wedy pokazują, że rzeczywistość można kategoryzować w różny sposób. Sattva, radżas, tamas. Kapha, pitta, vata. Lub właśnie trzy rodzaje energii, o które pytasz: kreatywna (inicjująca), podtrzymująca i niszcząca (zwana również transformującą), obracają całą spiralą ewolucji. Aby coś powstało, musi zaistnieć energia inicjująca. Albert Einstein czy Nassim Haramein są jej manifestacją. Aby móc rozwijać i zgłębiać tę wiedzę, potrzebna jest energia podtrzymująca. Energia kończąca, zwana transformującą, jest z kolei konieczna, aby zostawić stare i zrobić przestrzeń dla nowego. U każdego z nas dominuje któraś z tych potężnych sił. Jeśli jest za dużo kreatywnej, to cały czas wpadamy na nowe pomysły, ale nie wdrażamy ich w życie. Za dużo podtrzymującej sprawia, że trzymamy się kurczowo starego. Oznacza utknięcie w strefie komfortu, brak rozwoju. To energia niszcząca wypycha nas ze strefy komfortu. Jednak, gdy jest jej za dużo, to niszczymy wszystkie nowe związki, przedsięwzięcia – nie dajemy im szansy na rozwinięcie się.

W myśl tych sił przebiega ewolucja wszechświata, ale również w mikroskali – nasza osobista ewolucja.

Osoby z nadmiarem vata (żywiołu powietrza i przestrzeni) to najczęściej artystyczne dusze, które charakteryzuje wrażliwość, a wręcz nadwrażliwość na zewnętrzne bodźce.

Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że to, co jemy wpływa zarówno na naszą witalność, wagę, stan naszej skóry czy włosów, ale również na kondycję naszego całego organizmu, w tym szczególnie na stan naszych narządów. Z jakich produktów, ziół i przypraw powinniśmy komponować menu, aby mieć energię i cieszyć się zdrowiem? Odpowiedź znajdziesz w książce Jedzenie, które leczy.

Karolina i Maciej Szaciłło skorzystali z mądrości najstarszej znanej ludzkości medycyny – ajurwedy. Ten liczący 5 tysięcy lat system medyczny podchodzi do zdrowia w sposób holistyczny.

Jedzenie, które leczy
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze