Jak otworzyć twarde serce? – czyli rozmowy Tomasza Jastruna i Wojciecha Eichelbergera na temat związku

Inspirujące rozmowy dwóch dojrzałych mężczyzn – Tomasza Jastruna i Wojciecha Eichelbergera, którzy zastanawiają się „Jak otworzyć twarde serce”? Krótka rozmowa, która pomoże kobietom poruszać się w labiryncie męskiego świata, a mężczyznom lepiej poznać i zrozumieć siebie.

Tomasz Jastrun: Czy tematem naszej rozmowy może być” jak uwieść mężczyznę i go zatrzymać?

Wojciech Eichelberger: Dlaczego uwieść? Uwodzenie jest czymś z założenia nieuczciwym, obietnicą, której nie jest się w stanie wypełnić, manipulacją. Uwodzący zakłada z góry, że relacja z uwiedzioną lub uwiedzionym będzie przejściowa. Mam nadzieje, że nie o tym będziemy mówić. Seksualnie uwieść mężczyznę to dla odważnej, pewnej siebie kobiety żaden problem.

Tomasz: Zakręcić pupą lub przytrzymać przez chwilkę męskie spojrzenie i rybka jest w sieci. Może więc sformułujmy to tak: jak zdobyć męskie serce i jak to serce otworzyć?

Wojciech: Tak o wiele lepiej. Przecież prawdziwym problemem kobiet jest to, jak przemówić do męskiego serca, a nie do genitaliów – to niełatwe zadanie, trudniejsze niż zwrócenie uwagi, uwiedzenie, zaliczenie itd. Męskie serca są zwykle zbyt twarde albo zbyt zalęknione i podejrzliwe.

Tomasz: Co gorsze, są w różnych miejscach – to w piersi, to w głowie, to w żołądku, nawet w kroczu. Rzadko są na swoim miejscu…

Wojciech: Z tym właśnie wiążą się różne kobiece strategie otwierania męskich serc. Można próbować przez żołądek, przez seks, przez głowę, czyli intelekt, albo przez splot społeczny, czyli pochwały, hołdy, uległość. Wszystkie te strategie jawnie zakładają, że faceci są pokręceni – w najlepszym wypadku są jak dzieci – więc trzeba ich sprytnie podejść, dać coś jeść, pogłaskać, pochwalić, aby w końcu dali się namówić na odpowiedzialny współudział w prokreacji. To zaskakujące, jak powszechne jest wśród kobiet przekonanie, że faceci to półgłówki, którymi rządzą ich genitalia. Z drugiej strony ogromna większość mężczyzn uważa kobiety za bezmyślne urządzenia służące do sprawiania im przyjemności. Trudno ustalić, kiedy się zaczęła ta wzajemna pogarda i kto ją zaczął, ale to bardzo trudne, brzemienne w skutki, dziedzictwo, które musimy przezwyciężyć.

Tomasz: Lepiej dziś rozumiem erotyczną strategię kobiet – nie spieszą się, grają na zwłokę, gdyż mają tak wiele do stracenia, więc słusznie, że są nieufne.

Wojciech: Kobiety w swojej działalności seksualnej muszą skrupulatnie weryfikować listę gości, których zapraszają na swoje atłasowe salony, tak aby dochowując wierności sobie, nie zaniechać wychodzenia naprzeciw wybujałym potrzebom seksualnym gatunku owłosionych. Wprowadzanie byle kogo do najżywotniejszej, chronionej przestrzeni ich ciał, jest nieodłączne z ryzykiem, że ktoś nieodpowiedni na stałe zabłąką się im w życiorys. Wielu mężczyzn najchętniej wpadałoby tylko na chwilę do kobiecych salonów, spiesząc na następne przyjęcie. Kobiety o tym wiedzą, więc dbają o to, by nie zapraszać przechodniów na ucztę. Dlatego przed erą środków antykoncepcyjnych wśród kobiet obowiązywała zasada – nie oddam ci się, dopóki mnie nie porwiesz z domu i nie wykażesz się odwagą, determinacją i wiernością. Ale te czasy, stety czy niestety bezpowrotnie mijają.

Tomasz: Młode kobiety coraz częściej przejmują męski model seksu, w tę stronę idą zmiany obyczajowe. Jak daleko to zajdzie, tego jeszcze nie wiemy, ale zmiany są szybkie.

Wojciech: Wielu kobietom się wydaje, że naśladowanie męskich obyczajów seksualnych, w tym szybki i nieodpowiedzialny seks jest świadectwem ich emancypacji. Nie jestem tego taki pewny.

Tomasz: Kobiety miały kiedyś okropnie ciężko, ale w jakimś sensie było im łatwiej.

Wojciech: To prawda. Ceną wolności i emancypacji jest konieczność dokonywania odpowiedzialnych wyborów i ryzykownych decyzji. W seksie i bliskich związkach kobiety ciągle ryzykują o wiele więcej niż mężczyźni. Może i to się zmieni, choć trudno sobie wyobrazić, jak by to miało się stać.

Tomasz: Gdy chodzi o seks, to wystarczy doskonała antykoncepcja, a ona już blisko. Nadal jednak pozostanie problemem to, że mężczyźni mają do seksu o wiele lżejszy i bardziej konsumpcyjny stosunek. Również dlatego, że mężczyźni częściej niż kobiety uwodzą i chcą seksu z wielu pozaseksualnych powodów – bywa to chęć dominacji, zdobycia, przerwania nudy. Dla wielu, którzy na co dzień udają twardzieli, jest to być może jedyna szansa, by się przytulić i rozbroić na chwilę swoje twarde serce. Skąd się biorą te gruboskórne, twarde męskie serca?

 

Więcej na temat „twardych serc” w książce „Męski pół świata” Wojciecha Eichelbergera i Tomasza Jastruna, Wydawnictwo Zwierciadło.