fbpx

Kim są osoby wykluczone, których brakuje w rodzinnej układance, a powinny w niej być?

Kim są osoby wykluczone, których brakuje w rodzinnej układance, a powinny w niej być?

Wykluczeni. Osoby, których brakuje w rodzinnej układance – a powinny w niej być. Wyrzucono je, odepchnięto, zaginęły lub odeszły same. Pustka po nich pozostaje pustką, lecz domaga się wypełnienia.

Do systemu rodziny należą wszyscy: osoby zmarłe przedwcześnie, dzieci, które nie zaznały życia z powodu poronienia lub aborcji, wygnańcy, wydziedziczeni, chorzy psychicznie zamknięci w szpitalach, a także zbrodniarze i oszuści, których rodzina nie chce znać. Jest to zasada uznawana w psychologii systemowej, ale także w teorii Hellingera, w psychogenealogii Anne Ancelin Schutzberger w ogólnie panującej logice, którą trafnie ujmuje porzekadło: rodziny się nie wybiera.

Wykluczeni z systemu naturalnie pragną do niego powrócić, a rodzina podświadomie za nimi tęskni, bo jest organizmem, który jak każdy dąży do całości, pełni. Nic w tym dziwnego – grupa istot związanych więzami krwi chce trzymać się razem, w jej odwiecznym, instynktownym interesie jest przekazywać geny i bronić członków swojego rodu. W systemie działa także wspomniane już prawo ukrytej lojalności rodzinnej: więc jeśli kogoś wyrzucono poza nawias rodziny, któryś z potomków może się z nim solidaryzować. Odezwie się ukryta w jego podświadomości lojalność z tym akurat wyklętym pradziadkiem, czy stryjkiem, zadziała i wznieci potrzebę dokończenia jego życiowej misji lub zgotuje mu podobny los.

Oto potomek żeglarza, który nie powrócił z dalekomorskiej wyprawy: dzieje się z nim coś niepokojącego: ciągnie go na morze, nie potrafi sobie znaleźć miejsca, a to ulega wypadkom, zmienia adresy, pracę, w każdym pubie inna dziewczyna, wszędzie mu źle… pomóc może poszukanie wiedzy o życiu zaginionego żeglarza i – bez względu na zdobyte lub niezdobyte informacje – uznanie go za członka rodzinnej grupy.

Analizując swoje geneosocjogramy, ludzie dostrzegają ze zdziwieniem, że rodzinna historia się powtarza, potomkowie dziedziczą podobny los: wnuczka łamie nogę na nartach w tym samym wieku, w którym pradziadka wydziedziczono, a ten gniew wyjechał w świat… itd. itd. Według Anne Schutzenberger właśnie w taki sposób osoba wykluczona przypomina się swojemu systemowi rodzinnemu. Dopóki nie zostanie zauważona, w jakiś, nawet symboliczny sposób na portów przyjęta na rodzinne łono, potomkowie nie zaznają spokoju, a podobne przypadku będą powracać. Nawet jeśli taka reguła brzmi abstrakcyjnie i ponoszenie konsekwencji za wykluczenie praszczura wydaje się niemożliwe racjonalnym umysłom – to i tak warto wiedzieć, że wykluczony przodek istniał.

Może ktoś odziedziczy jego geny (albo majątek)? Zasada dążenia struktur do scalenia też nie wydaje się irracjonalna, a brakujący element we własnej rodzinie zwykle wszystkich intryguje. Dlatego zachęcam do stworzenia geneoskryptu. Każdy potomek, także ów nienękany żadnymi problemami – może pochylić się nad historią rodzinną i pomyśleć, kto z jego przodków został wyrzucony poza nawias rodziny i mógłby domagać się swoich praw? A każdy symboliczny gest scalający rodzinę, czy to znicz na grobie dedykowany wykluczonemu, czy imię nadane bezimiennemu dziecku, czy nawiązanie kontaktu z żyjącymi krewnymi może przynieść tylko korzyści. Do wykluczonych należą tak samo osoby, których rodzina się wyrzekła, którzy zaginęli, jak i przedwcześnie zmarli, a także dzieci oddane lub nienarodzone (…)

Więcej w książce „Sekrety przodków, czyli jakie znaczenie ma to, że twoja prababka zwiała przez okno z kochankiem?” Katarzyny Drogi, Wydawnictwo Zwierciadło.

Sekrety przodków
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze