fbpx

Sukces: na czym dziś polega?

Sukces: na czym dziś polega?
fot.123rf

Trudno o satysfakcję z pracy, gdy starając się o posadę, klienta czy projekt, na próżno próbujesz pokonać coraz liczniejszą konkurencję. Aktualne od setek lat prawa sukcesu przestały działać. Co dalej? Mimo że recesja szaleje, a nas na planecie coraz więcej, dostatek i szczęście w pracy wciąż są możliwe. Jednak na nowych zasadach – przekonuje izraelski coach Joshua Weiss.
Pięć lat temu przedsiębiorca Ronen Gafni wymyślił, a ty rozwinąłeś grę planszową FreshBiz. Modna jest w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Rosji, Indiach, Meksyku czy Hiszpanii. Podobno każdy, kto rozegra partyjkę, przestaje narzekać na kryzys. A niektórzy zaczynają odnosić sukcesy i być szczęśliwi w swoich pracach. Co to za gra?

Może nie wszyscy, ale dużo osób zmienia dzięki niej postawę wobec rzeczywistości i myślenie o tym, czym jest przedsiębiorczość. Przez ostatnie pięć, dziesięć lat świat zmienił się na tyle, że stare reguły zachowania na rynku pracy straciły aktualność. Zaczyna obowiązywać nowy paradygmat myślenia o zarabianiu pieniędzy. Sukces polega na czymś innym niż kiedyś. Wymaga innych strategii i filozofii. Ludzie się w tym gubią. FreshBiz uczy świeżego spojrzenia na rzeczywistość i przyjęcia odpowiedniej postawy umysłu wobec niej. Dlatego gra jest tak popularna.

Rozumiem, że jest narzędziem, które pomaga uczyć ludzi z całego świata nowych zachowań w biznesie. Prowadzisz też warsztat w Warszawie. Komu przyda się twoja lekcja?

Zmiana rzeczywistości biznesowej dotyka praktycznie każdego. Ktoś traci pracę i nie znajduje nowej, ktoś inny nie potrafi rozkręcić własnej działalności. Jeszcze inny – sprawić, by jego talenty zapewniły mu dostatek. Są osoby, które przez 30 lat wykonywały dany zawód, a dziś zamiast odcinać kupony, są zdziwione, że ich profesja przestaje istnieć. Zostają na lodzie. Padają biznesy, które przez lata świetnie prosperowały. Ich właściciele nie wiedzą, co zrobili źle. Bo wszystko zrobili tak jak zawsze. Właśnie. Stare reguły prowadzenia interesów nie działają.

Jakie to na przykład reguły?

Na przykład niemożliwe jest dziś zdobyć zawód w taki sposób, jak robiło się to kiedyś. Bo nie jesteś w stanie nauczyć się wszystkiego, co powinieneś wiedzieć. Nastąpiła ewolucja wiedzy. Mamy jej tyle do dyspozycji, że nie wiadomo, jak ją filtrować. Jak przewidzieć, co okaże się potrzebne. Zrobiono ostatnio listę najpopularniejszych zawodów. Większość poszukiwanych teraz, 15 lat temu nie była jeszcze nawet profesjami. A za kolejne 15 lat może już nie istnieć. Tak przyspieszył świat, również tempo samej zmiany jest błyskawiczne. Można to np. obserwować w świecie technologii. Od zdobywania wiedzy ważniejsza jest więc umiejętność uczenia się. FreshBiz ją kształtuje.

Powiedziałeś, że sukces polega na czymś innym niż kiedyś…

W tradycyjnym środowisku pracy panuje atmosfera rywalizacji. Stary styl myślenia i działania polega na eliminacji przeciwnika, który chce się dobrać do tego samego kawałka tortu co my. To postępowanie w myśl zasady: wygrana – przegrana. Praca w takiej atmosferze nie tylko stresuje i wyniszcza. Nie może dać też poczucia, że ja, Joshua, jestem dobrym człowiekiem, i nie pozwala skupić się na tym, co ważne. Prawda jest taka, że rywalizację moglibyśmy całkiem wykluczyć z biznesowej filozofii.

Co będzie z nami, gdy pozwolimy innym sięgnąć po tort? My też musimy coś jeść…

No właśnie! To najsilniej ograniczające przekonanie dzisiejszych czasów. Że umrzemy z głodu, jeśli nie poderżniemy gardła konkurencji. Warto uzmysłowić sobie, że mamy wystarczająco dużo wiedzy i zasobów, by wyprodukować tyle jedzenia na planecie, byśmy wszyscy się najedli. Tymczasem są kraje, które niszczą jedzenie, żeby ceny pożywienia nie poszły w dół i stały się niekonkurencyjne. Z drugiej strony – mamy państwa, które głodują. To szaleństwo.

Rywalizacja może przynosić profity. Mobilizuje, zagrzewa do pracy, sprawia, że osiągamy lepsze wyniki…

Konkurencja jest OK na meczu koszykówki. W pracy ogranicza, bo myślimy o tym, kto nas oszuka albo okradnie, zamiast o współpracy. Istnieje strategia biznesowa błękitnego oceanu i… czerwonego oceanu. Wynikają z nich dwie różne postawy przedsiębiorcy. Propagatorzy nowego myślenia w biznesie mówią: „Zamiast walczyć w krwawych wodach czerwonego oceanu, możesz odnaleźć przestrzenie tego błękitnego, pełnego szans, spokoju i zasobów”. Zamiast stylu działania: wygrana – przegrana, można przyjąć w pracy styl: wygrana – wygrana. Jeśli ktoś sięga po jakieś zasoby, nie walczmy z nim. Pozwólmy mu wygrać, a sami sięgnijmy po inne i też wygrajmy. Wystarczy rozejrzeć się i je dostrzec.

Piękne słowa. Jak to się ma do praktyki?

Po 15 latach pracy jako menedżer w high-tech chciałem zacząć zarabiać jako trener. Dopóki bałem się konkurencji i pracowałem sam, trzęsąc się ze strachu, by klienci nie odeszli do innego coacha, nie odnosiłem sukcesów. A potem zmieniłem filozofię i zacząłem wyznawać zasadę: wygrana – wygrana. Mówi się: „Zwyciężaj siłą zwycięstwa”. Oznacza to, że jeśli połączysz się z dotychczasowym konkurentem, znajdziecie sposób na współpracę, dzięki której i ty wygrasz, i on też, to otrzymacie znacznie więcej niż sumę dwóch wygranych. W wyniku synergii twojej i jego siły pojawi się trzecia dodatkowa. Jednym słowem, w nowoczesnym biznesie 1+1 = więcej niż 2.

Jak doświadczyłeś istnienia tej dodatkowej, trzeciej, siły, gdy przestałeś rywalizować?

Wykreowaliśmy w firmie z innymi trenerami program znacznie bogatszy, niż byłby w stanie stworzyć każdy z nas oddzielnie. Zmieniliśmy postawę umysłu wobec współpracy. Mogliśmy dzięki niej dzielić się ze sobą doświadczeniami, a i pomysłami na pozyskanie klientów bez lęku, że jeden ukradnie coś drugiemu. Wszyscy razem staliśmy się czymś więcej niż sumą pojedynczych osób. Pojęliśmy, że jest więcej potencjalnych chętnych klientów, niż jesteśmy w stanie zmieścić w grafikach. Wkrótce, mieszkając w Izraelu, zacząłem trenować klientów w Singapurze. Przez Skype’a. Stary koncept głosi, że trzeba jeździć do różnych miejsc, by szukać tam pracy. Nieprawda. Można siedzieć w domu na krześle i otwierać rynek na antypodach.

Współpracować, a nie rywalizować. Co jeszcze możemy zmienić w postawie, żeby osiągnąć zadowolenie z wykonywanego zajęcia, a przy okazji zarobić?

Nowy paradygmat biznesowy mówi, że zasada: 1+1 = więcej niż 2, nie dotyczy tylko dochodów. W Izraelu na przykład zaczęły powstawać tzw. firmy społecznej ekonomii. Mają więcej niż jeden podstawowy cel. Mierzą sukces nie tylko stanem konta, ale i tym, jak ich produkt czy usługa przysłużyły się społeczeństwu. Staje się to dziś coraz cenniejszą wartością. Czasem warunkiem, by firmę szanowano.

Firma, która nie przysłużyłaby się ludziom, nie utrzymałaby się na rynku. Masz na myśli jakąś szczególną pomoc?

Czasem wystarczy, by twoja praca nie szkodziła środowisku. Możesz w biurze używać papieru z recyklingu lub pracować na dokumentach elektronicznych. Pomagasz wtedy wszystkim, dbając o ekologię. O taką chodzi pomoc. Znam restaurację zatrudniającą niepełnosprawnych nastolatków, którym trudno znaleźć pracę. Google wymaga od pracowników spędzania kilku godzin miesięcznie na wolontariacie. Znam też ciekawą firmę Waka Waka produkującą ładowarki do komórek na wbudowaną w nie baterię słoneczną. Kupując egzemplarz, płacisz za swój i automatycznie za drugi, który przekazywany jest krajom funkcjonującym bez prądu. Nawet jeżeli ktoś nie ma tam komórki, bateria się przyda, bo wystawiona na słońce za dnia, przez wiele godzin potem emituje światło latarki. Wielu krajom brak światła uniemożliwia wyjście z biedy. A latarka umożliwia ich mieszkańcom naukę w nocy, gdy nie muszą pracować.

Innowacyjny, charytatywny pomysł. Czy dochodowy?

Zdecydowanie tak. Ludzie kupowali te ładowarki dla sprawy. Jedna była warta 25 dolarów, ale oni płacili 50 za dwie, bo stała za tym większa idea.

Skoro nowy paradygmat przedsiębiorczego myślenia opiera się na wyższych wartościach, można powiedzieć, że uczysz duchowości biznesu?

Jeśli pod sformułowaniem „duchowość” rozumiemy bycie w zgodzie z takimi wartościami, jak dbałość o naturę czy pomoc potrzebującym, to tak. Coraz częściej inwestycje w ochronę środowiska czy w niepełnosprawnych zwracają się. Bo chcemy wydawać pieniądze na coś, co nie tylko zaspokaja nasze potrzeby, ale też służy innym. Dziś coraz trudniej o poczucie szczęścia i sukces, jeśli prowadzi się firmę liczącą np. 3000 pracowników lub jest się w niej zatrudnionym. Firmy w przyszłości będą liczyły od dwóch do pięciu osób, bo tylko w takich spełnimy się. Pracując w małym biznesie, jesteś w stanie więcej z siebie dać i więcej wziąć. Oczywiście, super, jeśli potrafisz zarządzać setką tysięcy osób, tylko czy ty tego potrzebujesz? We FreshBiz lansujemy model biznesowy, w którym nie ma zatrudnionych, ale są konsultanci z różnych dziedzin. Współpracuje się z nimi na partnerskich zasadach.

Nowe zasady zachowania na rynku pracy opierają się na zapomnianych wartościach?

Ekologia, równość, współpraca… To są nowe wartości, które musimy przyjąć, by przetrwać. Wynikają z obszarów życia, które są obecnie w krytycznym stanie i trzeba się nimi zająć. Niepotrzebny stres, zanieczyszczenie środowiska, niesprawiedliwość społeczna mogą nas doprowadzić do samozniszczenia i ludzie są tego coraz bardziej świadomi. Jeśli przestaniemy ukręcać głowy konkurencji i będziemy gotowi powiedzieć sobie, że w pierwszej kolejności czynimy dobro, stanie się to niczym przysięga lekarska.

Niełatwo z dnia na dzień uwierzyć w nowe reguły gry…

Jesteśmy istotami nawykowymi, nie lubimy zmian. Mówi się, że najtrudniej jest odwrócić rzeczy, których nauczyła nas przedszkolanka, bo są z nami najdłużej. Naszych zachowań w biznesie i pracy nauczyliśmy się właśnie wtedy. Gdy w naszym życiu pojawiły się pierwsze gry. Przecież esencją chińczyka czy monopolu był przekaz, że aby zwyciężyć, musimy prześcignąć czy zniszczyć przeciwnika. Zaczęliśmy funkcjonować w świecie zgodnie z tamtymi naukami. FreshBiz skupia się na ich zmianie.

Jakie są zasady tej gry?

Musisz w 90 minut dostać się do Strefy Zwycięzców. W trakcie definiujesz, czym jest dla ciebie zwycięstwo. Identyfikujesz swoje przekonania dotyczące biznesu i odnajdujesz te ograniczające, np. „Skoro od 15 lat pracuję w zawodzie, nie mam szansy być dobrym w żadnym innym” albo „nie jestem wystarczająco inteligentny, by awansować; robić to, co kocham; wymyślić dobry pomysł na własną firmę”. Własne działalności nie wymagają już milionów dolarów, by wystartowały. Istnieje dziś wiele nowych na to sposobów.

Ludzie poszukujący pracy często dziś słyszą, że aby nie utonąć, muszą pomyśleć innowacyjnie i poza schematem. Wielu to przeraża. Chcą mieć zwykłą pracę, święty spokój…

Bronią się przed zmianą myślenia i pragną, by wszystko było po staremu. Już nie będzie. Jesteśmy tak wychowani, by się dopasować, iść z nurtem, do szkoły, potem znaleźć pracę i utrzymać ją. Coraz rzadziej ziszcza się taki scenariusz. Sam FreshBiz nie uczy myślenia poza schematem, nie mówi też, jak zbudować firmę krok po kroku. Uczy obierania postawy umysłu, dzięki której dostrzegamy tony możliwości. Jeśli myślisz, że nie odniesiesz sukcesu, to tak będzie. Jeżeli myślisz, że go odniesiesz, też będziesz miał rację. Gdy sobie powiesz, że jest wiele możliwości, pozostanie je zobaczyć. Już sama taka postawa powoduje kreatywne myślenie.

Pomagasz ludziom zmieniać nawyki myślenia nabyte jeszcze w szkole. Co z tymi, którzy teraz do niej uczęszczają?

System edukacji musi się zmienić w rozwijający i liberalny. By dzieci w przyszłości przetrwały, zamiast mówić, co mają robić, trzeba dawać im narzędzia, by same podejmowały decyzje. Nie można uczyć wszystkiego, bo wiedzy jest za dużo. Ale można kształtować umiejętność sprawnego pojmowania. I taka zmiana następuje. Przestajemy pogardzać tym, że nastolatki godzinami grają na komputerze. Zaczynamy widzieć w grach szansę na wyszkolenie młodych ludzi w strategiach postępowania przystawalnych do nowych warunków.

Co się dzieje z tymi, którzy zagrali partyjkę FreshBiz, zidentyfikowali ograniczające przekonania i otworzyli się na nowe?

Nie tylko w pracy, ale w całym ich życiu ma szansę zmienić się wiele. Pod warunkiem jednak, że po zagraniu we FreshBiz zrobią coś inaczej niż dotąd. Bo jak mawiał Einstein, „jeśli robisz wciąż to samo i w taki sam sposób, to spodziewanie się innych rezultatów jest czystym szaleństwem”.

Joshua Weiss – jeden z najpopularniejszych dziś coachów finansowych na świecie, wielbiciel wysokich technologii, ekologii i zdrowia. Mieszka w Modiin w Izraelu. Rozpropagował trzecią w historii po monopolu i CashFlow globalną grę finansową – FreshBiz.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>