Macocha i Śnieżka pod jednym dachem

Corbis

Ukłucie zazdrości na widok urody dorastającej córki? To wewnętrzny głos złej macochy. W bajce o Śnieżce przyjemniej być królewną, ale czas odmienia role.
Nie wiadomo, ile lat miała zła Królowa z bajki o Śnieżce, wiadomo, że była piękna jak gwiazda na niebie. Potwierdzało to jej własne lustro, aż pewnego dnia… pasierbica Śnieżka z małej dziewczynki przeistoczyła się w śliczną, powabną dziewczynę. Oślepiona zazdrością, a może też rozpaczą, Królowa postanowiła pozbyć się jej raz na zawsze, aby nikt nie zagroził jej pozycji najpiękniejszej kobiety. Królewna nie była jej prawdziwą córką, ale zazdrosną o urodę Śnieżki macochę może w sobie odkryć niejedna matka obserwująca rozkwit kobiecości rodzonej córki. Jej dojrzewanie to sygnał początku końca młodości matki. Jak sobie poradzić z syndromem pięknej, ale złej macochy?

Szpilki zazdrości

Matczyne komentarze często sprawiają Magdzie przykrość. – Niby mnie chwali, że ładnie wyglądam w nowej sukience czy fryzurze, ale jednocześnie nie może się powstrzymać od uwag: masz zbyt masywne nogi, żeby nosić spódnice do kolan… Kiedy odwiedzam rodziców z moim chłopakiem, obowiązkowo musimy wysłuchać wspomnień matki o tym, jaka była piękna w młodości i jak to faceci na jej widok szaleli. Magda ma wrażenie, że matka popisuje się i próbuje całą uwagę skupić na sobie, nawet kosztem lekceważenia Magdy.

Matka krytykująca córkę, podważająca jej atrakcyjność fizyczną może to robić nieświadomie i racjonalizować swoje zachowanie, twierdząc, że mówi córce krytyczne uwagi dla jej dobra. Gdyby usłyszała, że jej zachowanie być może wynika z zazdrości o atrakcyjność córki, zapewne byłaby bardzo zdziwiona.

Zazdrość jest uczuciem, do którego bardzo trudno nam się przyznać – tłumaczy terapeutka psychoanalityczna Jolanta Łagodzińska. – A już na pewno trudno przyjąć matce, że jest zazdrosna o urodę własnej córki. Wypieraniu trudnych uczuć wobec dziecka sprzyja kod kulturowy, w którym żyjemy. Idealna polska matka jest aseksualna, powinna być za to bezgranicznie opiekuńcza, gospodarna i poświęcająca się.

Trudniej pogodzić się z upływem czasu kobietom pięknym. Zdaniem psycholożki i terapeutki dr Urszuli Hermanowicz im mniej matka jest pogodzona z przemijaniem swojej urody, tym bardziej jej zachowanie może być egocentryczne i narcystyczne. – To naturalne, że jeśli na urodzie i atrakcyjności seksualnej skupia się całe jej życie, ciężko pogodzić się z upływającym czasem.

– Szkoda, że często pomiędzy matką a córką nie ma na tyle szczerości i bliskości, żeby matka mogła powiedzieć – jak ja ci, córko, zazdroszczę, że jesteś taka młoda i piękna i wszystko jeszcze przed tobą – dodaje Jolanta Łagodzińska. – Córka miałaby wówczas możliwość odpowiedzieć matce czymś pozytywnym i w ten sposób oddałyby sobie to, co należne, zamiast się ranić.

Moment, w którym córka staje się kobietą i rozpoczyna aktywność seksualną, jest jednym z trudniejszych w jej relacji z matką. Im większy deficyt odczuwa matka w obrębie swojej kobiecości i seksualności, tym bardziej wzrastająca atrakcyjność seksualna córki może budzić żal i gniew.

Rywalki

Urszula Hermanowicz podkreśla, że kobiety nie różnią się od mężczyzn siłą tendencji do rywalizacji, lecz sposobem. Rywalizują między sobą w sposób bardziej złożony i zakamuflowany. Stosują strategię pomniejszania cudzej wartości w celu podkreślenia własnej atrakcyjności.

– Nie rozumiem, dlaczego moja matka zachowuje się w tak nieprzyjemny sposób – żali się Ewa. Każdemu z jej chłopaków matka z lubością opowiada, jaka to Ewa w dzieciństwie była „zabawna”. A to wymazała się własną kupą wyjętą z pieluchy, innym znów razem zjadła w kawiarni tyle deserów, że aż zwymiotowała. Wspominając te incydenty, matka Ewy bawi się doskonale, ale jej córka jest spięta z zawstydzenia i żalu. – Naprawdę nie ma innych wspomnień z mojego dzieciństwa? Poza tym w stosunku do moich kolegów matka zachowuje się pretensjonalnie. Wyraźnie ich kokietuje. Te miny, odrzucanie włosów, gardłowy śmiech. Wstydzę się za nią.

– Relacja matczyna nie wyklucza nie tylko rywalizacji stricte seksualnej, ale w ogóle rywalizacyjnego stosunku do dzieci – tłumaczy Urszula Hermanowicz. – Zdarza się, że matka zaczyna rywalizować z własną córką, gdy ta dojrzewa i staje się kobietą. Ale może też być tak, że całokształt relacji z jakiś względów nacechowany był i jest rywalizacją. Być może już wcześniej, zanim córka zaczęła dojrzewać, matka usiłowała udowodnić, że jest od niej we wszystkim lepsza. A skoro wraz z dojrzewaniem pojawiła się kolejna płaszczyzna do konkurowania, to i tę wykorzystała, aby pokazać, jaką jest wspaniałą kobietą, górującą we wszystkim nad córką. Jednak takie zachowanie świadczy o zakłóceniu relacji w rodzinie. Warto by się zastanowić, dlaczego matka kompensuje swoje zaniżone poczucie wartości, rywalizując z własną córką?

Mama wiecznie młoda

Sam fakt konfrontacji z dojrzewaniem córki, może wywoływać różne trudne emocje, ale nie musi doprowadzać do zachowań agresywnych. Większość rodziców lepiej lub gorzej, wcześniej czy później, ale jednak akceptuje seksualność swoich dzieci.

Są jednak matki, które nie potrafią dopuścić do siebie przeżyć związanych z tym, że się starzeją i tracą moc seksualną, a ich córki są młode i atrakcyjne dla mężczyzn. Dlaczego?

– Kiedyś kobiety mające dorosłe córki szykowały się do roli babci, ustępując pola młodszym – tłumaczy Jolanta Łagodzińska. – Dziś 40-letnie kobiety często rodzą dzieci, a od 50-latek wymaga się, żeby wyglądały na lat 30. Ze wszystkich stron słychać zapewnienia, że wystarczy kolejna rewelacyjna dieta, nowe ćwiczenia, aby zatrzymać czas. Kobiety nie chcą się zgodzić na to, żeby atrakcyjność ich dojrzałej kobiecości miała polegać na tym, że są mądre i doświadczone. Chcą być nie mniej atrakcyjne seksualnie od nich.

Dojrzałość seksualna córek sprawia, że mogą poczuć sie zagrożone w swojej aktywności i atrakcyjności seksualnej. Moment tej konfrontacji ukazuje całokształt relacji matki i córki. Jeśli jest bliska, serdeczna, łatwiej będzie matce towarzyszyć i wspierać córkę w jej kobiecości. Dlaczego więc matki rywalizują z córkami albo je deprecjonują?

Pewnie, że lepiej mieć gładką skórę niż pomarszczoną, ale można odkryć walory kobiecości w średnim wieku. Kobieta nadal może być wówczas atrakcyjna i aktywna seksualnie. Chodzi o to, żeby nie zaprzeczać upływowi czasu. Nie ścigać się z córką, żyć swoim rytmem.

– Często robią tak kobiety, które od własnych matek również nie nauczyły się starzeć i same jako młode, wchodzące w życie kobiety nie dostały wsparcia – tłumaczy Jolanta Łagodzińska. – Pewnie, że lepiej mieć młodą, jędrną skórę niż pomarszczoną, jednak nasza kobiecość nie jest warunkowana jej stanem. Matki nie chcą ustępować w fizycznej i seksualnej atrakcyjności córkom. Te z kolei są zazdrosne, że matki wchodzą na teren nie im już przynależny. Jeśli popatrzeć na sesje zdjęciowe znanych matek i ich dorosłych córek, widać, że styliści wkładają wiele starań, aby wyglądały jak siostry.

Mama czy kumpela?

Niektóre matki zamiast zwalczać konkurencję, próbują się z nią zaprzyjaźnić.

– Jeszcze niedawno moja mama była typową trochę nadopiekuńczą mamą pilnującą, czy założyłam szalik – śmieje się Kama. – Odkąd zaczęłam studiować, nastąpiła metamorfoza. Mama zachowuje się jak moja kumpela. Kiedy przychodzą moi znajomi, godzinami z nimi rozmawia. Twierdzi, że o wiele lepiej się z nimi dogaduje niż ze swoimi znajomymi. Ostatnio wybrała się ze mną na dyskotekę. Początkowo się ucieszyłam, ale widok matki zalotnie kręcącej biodrami i bardzo seksownie ubranej nie był miły. Wyglądała ładnie, bo jest zgrabna i nadal atrakcyjna, ale mnie to krępowało. A potem te jej komentarze, który chłopak jej się podobał i na co miałaby z nim ochotę. Ohyda! Próbowała mnie namówić na intymne zwierzenia, sama opowiadając o swoich erotycznych przygodach z przeszłości, ale nie chciałam tego słuchać. Chyba się obraziła.

Zdaniem Jolanty Łagodzińskiej niektóre matki odmładzają się, żeby opóźnić odejście córki. – Jeżeli się zdarzyło, że matka samotnie wychowuje córkę, związuje się z nią jak z partnerem. I tylko czeka, aż ta dojrzeje, aby wreszcie być z nią razem już we wszystkim, dzielić intymne sprawy. Liczy więc na to, że jeśli staną się przyjaciółkami, nic ich już nie rozdzieli.

Czasami matki, pragnąc zaprzeczyć upływowi czasu, rezygnują z roli matki, próbując nawiązać z córką relację koleżeńską. Tak jakby ta przemiana miała zaprzeczyć rzeczywistości. Usilnie lokując się w innej kategorii wiekowej, za wszelką cenę podkreślają, że są jeszcze pełne seksualnej mocy.

– Ten rodzaj przyjaźni nie jest najlepszym sposobem przedefiniowania relacji matki z córką – twierdzi Urszula Hermanowicz. – Po pierwsze, różnicy wieku nic nie zniweluje, a po drugie, robienie z córki świadka erotycznych podbojów może negatywnie zaważyć na relacji z nią. Nikt nie zabrania matce dorosłej córki być nadal atrakcyjną, powabną, mającą powodzenie kobietą, ale ten obszar życia powinna realizować we własnym zakresie.

Dwie kobiety

Jak uznać kobiecość własnej córki, nie przestając samej czuć się kobietą? Jak nie dopuszczać do głosu wewnętrznej macochy mogącej zranić córkę?

– Nikomu nie jest obce uczucie zazdrości czy zawiści. Ślady mrocznej macochy może w sobie odkryć niejedna matka patrząca na rozkwitającą kobiecość córki. Warto jednak podkreślić, że rzadko która matka rani córkę celowo – tłumaczy Jolanta Łagodzińska. – Zazwyczaj są to zachowania zupełnie nieświadome, wynikające z obrony przed trudnymi uczuciami smutku, żalu i lęku z powodu przemijania, straty i pustki.

– A przecież kobietą jest się bez względu na wiek, nie tylko mając lat 20 czy 30. Można odkryć walory kobiecości w średnim wieku. Kobieta nadal może być wówczas atrakcyjna i aktywna seksualnie. Chodzi o to, żeby nie zaprzeczać upływowi czasu. Nie ścigać się z córką, żyć swoim rytmem. Każda matka ma bagaż doświadczeń, to, że była w ciąży, urodziła dziecko, wykarmiła je, była aktywna seksualnie, daje jej mądrość i doświadczenie, którymi może wesprzeć córkę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze