1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Żyj i kochaj się tak, żebyś niczego nie żałowała – apeluje prof. Zbigniew Izdebski

Żyj i kochaj się tak, żebyś niczego nie żałowała – apeluje prof. Zbigniew Izdebski

Dla kobiet lubienie kogoś nie jest wystarczającym powodem do uprawiania z nim seksu, nawet jeśli mają na to ochotę. Otóż jest! Naprawdę nie trzeba głęboko kochać, by iść z kimś do łóżka. Nie trzeba też od mężczyzny usłyszeć, że nas kocha – mówi prof. Zbigniew Izdebski. (Fot. iStock)
Żyj i kochaj się tak, żebyś, kiedy przyjdzie czas refleksji, niczego nie żałowała. Takie jest moje przesłanie do Polek! – mówi profesor Zbigniew Izdebski, współautor książki „Siedem grzechów przeciwko seksualności”.

Coraz częściej dojrzałe czterdziestoletnie kobiety zwierzają się, że niewystarczająco korzystały z życia seksualnego, że coś je przez to ominęło, żałują i chciałyby w jakiś sposób „odrobić” te straty. Czy to jest możliwe?
Nadrobić się tego nie da, bo każda faza życia ma swoje prawa, swoje możliwości, swój poziom namiętności. Ale fakt, że nie da się „odrobić”, nie oznacza przecież, że już wszystko stracone. Nie da się nadrobić zaległości, ale można, a nawet trzeba zmienić swój stosunek do seksu dziś i w przyszłości.

Wiem, że kobiety czują to, o czym pani powiedziała, słyszę to od nich w swoim gabinecie już od pewnego czasu. Dlatego w książce „Siedem grzechów przeciwko seksualności” mówię sporo o zaniedbaniu. Kobiety przez długie lata, przez pokolenia zaniedbywały tę sferę życia, a to grzech przeciwko samej sobie. Nie dawały sobie prawa do samorealizacji, do przyjemności, do szczęścia w sferze seksu.

Życie, jak wiadomo, jest dość skomplikowane i na różnych jego etapach dokonujemy rozmaitych wyborów, na przykład na dany moment jako wartość nadrzędną wybieramy zaspokojenie potrzeby przynależności.

A wybór to zawsze coś za coś…
No właśnie. Wybieramy, że ważne ponad wszystko jest poczucie bezpieczeństwa, bycie w związku czy bycie żoną swojego męża, ale czasem taki związek pozbawiony jest satysfakcjonującego seksu albo w ogóle jakiegokolwiek seksu – jednak trwamy w nim, uznając tę potrzebę za mało ważną. Po latach robimy jakiś rodzaj podsumowania i okazuje się, że jednak czegoś nam coraz mocniej brakuje. Odczuwamy stratę, rozczarowanie. Czas pandemii stał się dla wielu z nas takim okresem masowych autorefleksji. I jeszcze więcej kobiet zdało sobie sprawę z tego, czego im w tym kruchym życiu brakuje, co szwankuje. Zatem zarówno pewien wiek, dojrzałość, jak i to, co nas jako ludzi spotkało przez ostatnie półtora roku – przyczynia się do stawiania sobie pytań o sens dokonanych wyborów.

Lepiej późno niż wcale.
Jasne, jednak na pewnym etapie jaskrawo widać, że w życiu prywatnym słabo sprawdzają się wybory na zasadzie „mniejszego zła”. Dlatego warto o siebie walczyć.

Na przestrzeni ostatnich lat kobiety zostały bardzo wzmocnione w prawach do realizowania swojej seksualności. I bardzo dobrze! Oczywiście nie stało się to za sprawą edukacji seksualnej w szkołach, bo tej nie było i nadal nie ma. Tu raczej swoją rolę odegrało grono odważnych kobiet, niektóre warsztaty edukacyjne, programy telewizyjne, kobiece pisma, nieraz Internet i media społecznościowe. Tylko nie da się płynnie przeskoczyć z jednej skrajności w drugą. Czyli właśnie nadrobić zaległości za jednym ruchem czarodziejskiej różdżki.

Mam wrażenie, że jesteśmy na etapie, kiedy wśród Polek w kwestii seksualności można wyróżnić dwie główne grupy. To są wspomniane już kobiety, które zdały sobie sprawę, że nie korzystały z przyjemności, jakie mogą dać ciało, seks, i ewidentnie coraz odważniej chcą coś z tym zrobić, oraz druga grupa – w przeważającej części kobiety po 50. roku życia – które deklarują, co wynika z moich ostatnich badań, że seks w ogóle nie jest dla nich istotny.

Tak jakby się już poddały…
Tak, i to jest jeden z najsmutniejszych wyników we wszystkich badaniach, które dotąd przeprowadziłem. Tę deklarację składają wdowy, rozwódki, singielki, ale także kobiety żyjące w związkach!

Czy to pokłosie sposobu, w jaki byłyśmy wychowywane?
Zdecydowanie! Dlatego zawsze będę powtarzał kobietom głośno i wyraźnie, że nasza seksualność nie jest jedynie kategorią naszej determinacji biologicznej, seks nie służy wyłącznie prokreacji! Z seksu nie należy i nie wolno rezygnować, nie warto tej sfery swojego życia ograniczać. Moim cichym wyzwaniem jest przyczynienie się do tego, by jak najwięcej kobiet w Polsce umiało poczuć i powiedzieć sobie: „A niby dlaczego seks nie miałby być dla mnie?!”. Albo wybrać na przykład fizyczną przyjemność, a nie czekanie latami na „głębokie uczucie”, jeśli tylko tego chcą.

Kobiety przychodzą do mnie do gabinetu i mówią tak: „Mam ochotę na seks, ale tylko na seks, nie chcę wchodzić w nowy związek, mam za sobą złe doświadczenia, chcę tylko fizycznej przyjemności, chcę poszaleć. Czy jest w tym coś złego?”.

Tak jakby nie były pewne, czy im wolno.
Dokładnie tak. Są zakłopotane tym, że tak w ogóle pomyślały.

I czekają na pozwolenie od fachowca!
To szaleństwo, ale rzeczywiście tak jakby chciały usłyszeć ode mnie, że wszystko jest z nimi i ich systemem wartości w porządku. Pytam wtedy: „Czy zna pani mężczyzn, którzy uprawiają seks wyłącznie dla przyjemności, bez zaangażowania?”, „Oczywiście!”. „A czy jest w tym coś złego, jeśli jest to uczciwie powiedziane na samym początku?”, „No nie”. „To dlaczego mężczyźni mogą, a pani nie?!”. Kobiety potrzebują potwierdzenia, że nie są „złe”, „zepsute”. Potrzebują dostać „zielone światło”. To smutne, bo chciałbym, żeby same czuły, że mają prawo do decydowania o sobie i mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, ale na razie będę je wzmacniać i utwierdzać w tym przekonaniu. Chcę być rzecznikiem wolności seksualnej kobiet. Oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.

Powtarzam moim pacjentkom: „To jest twój i tylko twój wybór, jak chcesz traktować seks, czy on ma być połączony ściśle z miłością czy ma być tylko seksem dla samej przyjemności, jaka z niego płynie”. Kobieta także, jak mężczyzna, ma prawo nie umawiać się na związek, tylko na sam seks. Wprowadzam też do świadomości kobiet zupełnie nową dla nich kategorię.

Jaka to kategoria?
„Lubienie kogoś”! Dla kobiet lubienie kogoś nie jest wystarczającym powodem do uprawiania z nim seksu, nawet jeśli mają na to ochotę. Otóż jest! Naprawdę nie trzeba głęboko kochać, by iść z kimś do łóżka. Nie trzeba też od mężczyzny usłyszeć, że nas kocha. Z tym też kobiety mają kłopot: „On nie powiedział mi, że mnie kocha, więc jeśli pójdę z nim do łóżka, dam się potraktować przedmiotowo, instrumentalnie”, albo: „Nie mówi, że kocha, to nie będę uprawiać z nim seksu, bo to by oznaczało, że jestem łatwa”. Czyli kobieta ma ochotę na seks, ale nie zdecyduje się, bo przeszkadzają jej „rodzime zasady moralne”. Ten rodzaj myślenia trzeba zmienić.

Pamiętam, że kiedy lata temu wyjeżdżałem w tzw. ciepłe kraje na kongresy, konferencje, i obserwowałem kobiety z Austrii, Danii, Norwegii czy Anglii, które przylatują po prostu „na seks”, myślałem: „Czy dożyję chwili, kiedy Polki powiedzą sobie: a dlaczego ja nie miałabym do tego prawa?”. Dziś widzę, że bardzo powoli, ale jednak, coś zaczyna się zmieniać w kobiecej mentalności, łańcuchy pomału pękają. Choć nadal potrzebują usłyszeć: „Wolno ci”. Więc powtórzę: Wolno! To wasze wybory, wasze decyzje, wasze życie. Fantazje seksualne są dla kobiet, pornografia jest dla kobiet, masturbacja jest dla kobiet, seks bez miłości też jest dla kobiet.

Są tylko dwie zasady: bezpieczeństwo, czyli zdrowie, oraz chęć. Jeżeli dbasz o bezpieczeństwo i jeżeli to nie jest żadna presja ani przymus, ale twoje chęci, nie ograniczaj się w niczym. Żyj i kochaj się tak, żebyś, kiedy przyjdzie czas refleksji, niczego nie żałowała. Takie jest moje przesłanie do Polek!

prof. Zbigniew Izdebski, pedagog i seksuolog, specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego, profesor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki.

Polecamy książkę: „Siedem grzechów przeciwko seksualności”, Małgorzata Szcześniak, Zbigniew Izdebski, wyd. Poradnia K

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze