Seks na pierwszej randce

Seks na pierwszej randce
123rf.com

Mało jest zagadnień obarczonych takim piętnem jak seks na pierwszej randce. Na forach internetowych nie ustają dyskusje wokół pytań: „co mężczyźni o tym sądzą?”, „czy dobrze zrobiłam, decydując się od razu na seks?”, „po jakim czasie najlepiej pójść z kimś do łóżka?”. Nie zamierzam rozstrzygać tych wątpliwości, zastanowię się nad kulturowym podłożem tego zjawiska.
Na przykładzie seksu na pierwszej randce najjaskrawiej widać odmienne standardy zachowań przysługujących kobietom i mężczyznom. Stereotypowo mężczyzna (jako „z natury” zawsze gotowy na seks) bardzo chętnie wykorzysta każdą możliwość. Kobieta, która powinna dbać o cnotę (może już nie jedynie dla męża, ale dbać należy) i koncentrować się na zbudowaniu relacji, wchodzi na niebezpieczny grunt. Jej potrzeby i przyjemność w tym momencie się nie liczą, znaczenia nabierają konsekwencje takiego czynu. Co będzie, jeżeli on pomyśli, że ona jest „łatwa” i nie będzie chciał się związać? Albo zaspokoiwszy swoją ciekawość, więcej się nie odezwie? Przy takim podejściu reputacja kobiety może bardzo ucierpieć przez lekkomyślny seks na pierwszej randce. Dlatego przez jakiś czas lepiej powstrzymać się od zbliżenia, żeby sprawdzić potencjalnego partnera.

Powyższe założenie opiera się na przesłankach starych jak patriarchat – że kobiety dzielą się na „dziwki” i „święte”, z tą pierwszą grupą mężczyźni chętnie się bawią, a z tą drugą wiążą się na stałe. Panowie szybko nawiązujący kontakty seksualne nigdy nie są oceniani jako „łatwi” i nie zmniejsza to ich szans na udaną długotrwałą relację.

Na szczęście jednak ludzie są różni. Coraz więcej mężczyzn traktuje kobiety jak partnerki, które w taki sam sposób jak oni mogą o sobie decydować. Seks nie musi być kartą przetargową ani nagrodą za zaangażowanie emocjonalne. Wszystko zależy od naszego nastawienia.

Zanim się z kimś umówimy, pomyślmy, na czym tak naprawdę nam zależy – jesteśmy spragnione seksu czy chcemy budować relację? Umawianie się tylko na seks stało się łatwiejsze w dobie Internetu. Nie ma w tym nic złego ze strony obu płci, jeśli tylko szczerze komunikujemy sobie nasze intencje. Warto nauczyć się odróżniać pożądanie od zakochania. Stereotypowo kobieta nie chodzi do łóżka bez więzi uczuciowej, ale oczywiście nie ma takiej reguły, każda z nas jest inna i na danym etapie życia ma inne potrzeby.

Także wtedy, kiedy zależy nam na znalezieniu tego jedynego, a mamy ochotę, można dać sobie przyzwolenie na seks na pierwszej randce i nie zadręczać się potem wyrzutami sumienia. To truizm, lecz warto przypomnieć: umawianie się na randki zawsze wiąże się z ryzykiem, że my albo ta druga osoba nie będzie później chciała się więcej spotkać. Zdarza się, że kobiety interpretują brak zainteresowania następnym spotkaniem właśnie tym, że zdecydowały się za szybko. To, czy pójdziemy do łóżka, czy nie, nie musi być czynnikiem decydującym (choć pewnie zdarza się, że tak jest).

W relacjach miłosno-erotycznych trudno o ścisłe zasady. Każda i każdy decyduje za siebie, więc lepiej nie potępiać żadnej drogi. Części kobiet i mężczyzn seks na pierwszej randce wydaje się niedopuszczalny, a według innych jest neutralny lub ma zalety. Plusem może być to, że niezwlekanie pozwala szybko przekonać się, czy pasujemy do siebie. Warto wychodzić z założenia, że „jeśli coś ma z tego być, to będzie” bez względu na okoliczności. Wiele długoletnich par poznało się w łóżku na pierwszej randce i nie żałuje.