fbpx

Dobra komunikacja w związku – bez focha i „znaczącego milczenia”

komunikacja w zwiazku
123rf.com

Brak sprzeczek nie oznacza, że partnerzy zawsze się ze sobą zgadzają. Wręcz przeciwnie, może świadczyć, że nie potrafią ze sobą rozmawiać, przez co noszą w sobie dużo niewypowiedzianej złości, żalu i pretensji. Często wyrażają ją w inny sposób – milcząc lub odmawiając seksu.
Z rysunku Sławomira Mrożka… Wściekła kobieta, stojąc nad czytającym gazetę mężczyzną mówi: „Pewnie myślisz, że przez ostatnie dwie godziny milczałam tak sobie… Nie mój drogi. Ja milczałam znacząco!”

Joanna milczała znacząco całymi dniami. Jej rekord to ponad miesiąc obnoszonej ignorancji wobec swojego męża. Kiedy już coś chciała mu przekazać, zostawiała kartki przyklejane na lodówce, np. „zapłać podatek za garaż”, „na co wydałeś 500 złotych?” Rafał próbował z nią rozmawiać, ale Joanna stwierdzała, że z chamem nie ma dyskusji. Poszło o zazdrość. Na urodzinach u przyjaciela pojawiła się była dziewczyna Rafała. Zdaniem Joanny za długo tańczyli, za dużo ze sobą rozmawiali, za głęboko patrzyli sobie w oczy. Poczuła się opuszczona i poniżona, bo przecież wszyscy widzieli „jak się do siebie mizdrzą” – jak potem stwierdziła Joanna.

– Może na przyjęciu za mało poświęciłem czasu swojej żonie. Nie było jednak nic erotycznego w moim spotkaniu z byłą dziewczyną. Nawet, gdybym był sam jak palec, to do niczego by między nami nie doszło. Nie widzieliśmy się 12 lat, bo ona mieszka w Holandii, ma tam rodzinę. Wtedy do Polski przyjeżdżała, bo chorowała jej matka. Postanowiła odnowić kontakty ze starymi znajomymi. Opowiadaliśmy sobie, jak nam się w życiu potoczyło. Zagadaliśmy się i tyle. Wolałbym, żeby partnerka zrobiła mi awanturę, ale ona torturowała mnie tym milczeniem i obolałą miną – mówi Rafał.

Foch to forma agresji

Anna Mochnaczewska, psycholog z Centrum Psychologii Integralnej InTeGral w Warszawie zauważa, że milczenie może być formą biernej agresji. Dochodzi do niej, kiedy ludzie boją się lub nie umieją komunikować otwarcie. Zamiast tego, robią na złość, obrażają się i nie odzywają bez wyjaśniania, o co tak naprawdę chodzi. Najczęściej wiąże się to z problemem okazywania złości, lękiem przed bliskością, intymnością i zranieniem.

– Często zupełnie nie uświadamiamy sobie, że jesteśmy sprawcami biernej agresji, ale też, że doświadczamy przemocy – mówi psycholog. – W kontakcie z osobą bierno-agresywną często możemy czuć, że „coś jest nie tak”, ale nie do końca mieć jasność, co. Możemy też odczuwać bardzo silną bezsilność i frustrację. Najczęściej tak się dzieje, kiedy ktoś próbuje nami manipulować, np. celowo nie będzie się odzywał. Tym sposobem postawi na swoim i zmusi nas do określonego zachowania.

Rafał na początku chodził wokół swojej żony, przepraszał, błagał o rozmowę. Każda kłótnia byłaby dla niego lepsza od cichych dni. Najgorsza była nieprzewidywalność, bo nigdy nie wiedział, kiedy się skończą. Nie wiedział też, co może zrobić, żeby je przerwać. Czuł, że nie ma żadnego wpływu na sytuację, to żona wyznaczała reguły gry.

– Zacząłem walczyć jej własną bronią. Ona się nie odzywała, więc ja też milczałem. Pisała na kartkach swoje żale, więc jej odpisywałem i przyklejałem na lodówkę. Skoro życzyła sobie, żeby tak wyglądało nasze życie, to proszę bardzo. Może się wydawać, że z powodu milczenia jeszcze nikt nie umarł, ale dla mnie to był koszmar – mówi Rafał.

Psycholog Marta Mauer-Włodarczak, psycholog zauważa na swoim blogu (www.psychologiakobiety.pl), że kiedy kobieta mówi „Idź sobie, nie chcę z Tobą rozmawiać!”, w większości przypadków myśli „Pokaż, jak bardzo jestem dla ciebie ważna, jak długo jesteś w stanie zabiegać o informację, dlaczego jestem na ciebie zła”.

W pracy z niemalże każdym małżeństwem walczę z przekonaniem, że mężczyzna powinien się domyślić – mówi. – Nie, wcale nie powinien. To kobieta powinna nauczyć się komunikować swoje potrzeby. A tu zaczyna się problem. Większość z nas nie daje sobie prawa do zaspokajania własnych potrzeb. Najczęściej w ogóle ich nie znamy, ale żyjemy w poczuciu żalu i niesprawiedliwości, że mąż tych potrzeb nie zaspokaja. Tylko jak on ma zaspokoić potrzeby, których my same nie potrafimy określić?

Znacząco milczą nie tylko kobiety

Problemy w komunikacji wcale jednak nie są domeną kobiet. Wiele partnerek narzeka, że ich ukochany nie potrafi z nimi rozmawiać. Dorota dopiero po sześciu latach małżeństwa, na rozprawie rozwodowej dowiedziała się, czego jej mężowi w związku brakowało. Wytykał jej oziębłość i pracoholizm. Mówił, że ma dość życia w cieniu firmy, bo tylko to jego zdaniem dla Doroty się liczy. Tłumaczył się, że odchodzi, bo marzy mu się ciepła, prawdziwa rodzina, której Dorota nie umie stworzyć.

– Gdyby to wszystko powiedział mi przed rozwodem, to myślę, że nie doszłoby do rozstania. Harowałam jak wół, ale chcieliśmy przecież jak najszybciej spłacić pożyczkę na dom, którą zaciągnęliśmy u jego brata. Robiłam to dla naszej rodziny. Odkładaliśmy decyzję o dziecku, ale myślałam, że to nasza wspólna decyzja. A tutaj słyszę, że on chciał ciepłej rodziny z dziećmi i obiadami na stole. Ale cóż, mleko się rozlało, rozwodziliśmy się, czas na naprawę związku minął – mówi Dorota.

Na pytanie Doroty, dlaczego dopiero w sądzie mówi o swoich marzeniach, stwierdził, że przecież wiadomo, że każdy facet chce mieć ciepły dom, a nie żonę, która poza pracą świata nie widzi. Twierdził, że dawał to Dorocie do zrozumienia, że chce żyć inaczej, ale ona nie odczytywała tych sygnałów. Rzucił oburzony, że przecież nie będzie jej mówił, że chce więcej seksu.

– Właśnie, że powinien o tym mówić – mówi Dorota. – Nie umiem czytać w myślach. Za problemy w komunikacji zapłaciliśmy rozwodem, którego w głębi serca wcale nie chciałam.

Znaczące milczenie” rozstaniem przypłacili też Rafał i Joanna. Ciche dni powodowały, że nie rozwiązywali swoich problemów. W końcu, jak mówi Rafał, zrobiła się ich wielka góra, która ich przerosła.

Odstawiała teatrzyk pod tytułem „jestem niezadowoloną księżniczką”. Z czasem trwał on coraz częściej i coraz dłużej. Nie chciałem już niczego naprawiać, tylko uciekać z tego piekiełka. Nawet nie wiem, jak mam komukolwiek opowiedzieć o swoim dramacie, że uciekłem z domu, bo żona była milcząca – mówi Rafał.

Anna Mochanczewska radzi, że kiedy czujemy, że sytuacja staje się dla nas niezrozumiała lub emocjonalnie trudna, należy zdobyć się na odwagę i mówić o tym głośno – drążyć temat i konfrontować z tym, co nam nie pasuje. Pomóc może rozmowa ze specjalistą, a w niektórych przypadkach psychoterapia.

?>