fbpx

Zamknąć stare dla dobra nowego

Rodziny zrekonstruowane muszą tworzyć swoją historię od nowa – mówi psychoterapeutka Urszula Sajewicz-Radtke.

– Na czym polega największy trud budowania więzi w rodzinie zrekonstruowanej?

– Rodzina tradycyjna rozwija się w pewnym cyklu. Takimi klasycznymi fazami związku są: okres narzeczeństwa, młode małżeństwo, rodzina z małymi dziećmi, z dziećmi w wieku szkolnym, nastolatkami, dorosłymi dziećmi i faza pustego gniazda. Każdy etap wzbogaca rodzinę, wymaga zmian w jej strukturze. W rodzinie zrekonstruowanej dochodzi do zaburzenia tego cyklu. Nie ma tu naturalnego przechodzenia pomiędzy fazami, natomiast są fazy dodatkowe, przez które takie rodziny muszą przejść, żeby poradzić sobie w zaistniałej sytuacji.

– Na przykład faza zamykania poprzednich związków.

– Tak, bo to są rodziny po przejściach, po kryzysie. To, jak poradzą sobie po rekonstrukcji, zależy od tego, jak partnerzy poradzili sobie z rozstaniem. Dlatego muszą przejść proces żegnania się z dawnym związkiem, co zazwyczaj trwa długo. Nie bez powodu porównuje się go do żałoby po śmierci kogoś bliskiego.

– Dla dobra nowej rodziny lepiej ograniczyć spotkania z byłym partnerem?

– Absolutnie nie. A szczególnie w sytuacji, kiedy mamy dzieci. Nadal przecież jesteśmy rodzicami. Powinniśmy się kontaktować, ale ten kontakt nie może być nacechowany negatywnymi emocjami, nie można się nawzajem niszczyć. Często ludzie sobie z tym nie radzą. A niestety decydują się na pójście do terapeuty tylko wtedy, gdy chcą ratować związek. Tymczasem warto udać się po pomoc również w sytuacji, kiedy chcemy dobrze się rozstać.

– A co poradzić, gdy sytuacja jest na ostrzu noża?

– Jeżeli ludzie nie potrafią porozumieć się nawet w najprostszych sprawach, takich jak opieka nad dziećmi, dzielenie się kosztami, to można skorzystać z pomocy mediatora, który pozwoli na neutralnym gruncie ustalić zasady współpracy. Trzeba zamknąć poprzedni związek w cywilizowany sposób także dla dobra nowego. To pozwoli wprowadzić nowego partnera, jego dzieci i rodzinę do naszego systemu w uporządkowany sposób. Wtedy nie będzie już na wstępie powodu do konfliktu z nowym partnerem, a sobie i dziecku oszczędzimy napięcia i stresu.

– Czy powinniśmy jakoś specjalnie traktować dziecko w rodzinie zrekonstruowanej?

– Trudne pytanie. Bo faktycznie musimy zwrócić szczególną uwagę na emocje dziecka, ale trzeba też uważać, aby nie traktować go jako biednego, poszkodowanego, takiego, co to mu się w życiu nic nie udaje. Bo dzieci szybko to wyczują i mogą wykorzystać przeciwko nam i zacząć nami manipulować. Warto więc zachować czujność, ale i zwracać uwagę na wszystkie drobiazgi, takie jak zmiany zwyczajów żywieniowych dziecka, powrót do nocnego moczenia się, skarżenie się na bóle brzucha. Nie powinniśmy jednak w tej czujności przesadzić, żeby dziecko nie czuło się jak na cenzurowanym. Teraz rodzin zrekonstruowanych jest dużo więcej niż kiedyś, więc nie ma stygmatyzowania dzieci wywodzących się z tzw. rozbitych rodzin.

– Dzisiaj coraz częściej byli partnerzy i ich rodziny utrzymują ze sobą kontakty, a nawet przyjaźnią się.

– Taki trend dobrych relacji jest mocno promowany. I dobrze. Ale nawet wtedy rodziny zrekonstruowane stają przed wieloma problemami, choćby przed brakiem wspólnej historii. W rodzinie, która jest ze sobą przez wiele lat, wystarczy jedno zdanie i wszyscy się zaśmiewają, bo pamiętają kontekst, mają te same wspomnienia. Mają też uformowane rodzinne rytuały, że na przykład pierwszy dzień świąt spędzają z rodziną, a drugi z przyjaciółmi. Natomiast rodziny zrekonstruowane zaczynają od zera. Muszą tworzyć swoją historię od nowa. Pojawiają się nowe przekazy rodzinne, więc i obszary, które mogą być konfliktowe. Partnerzy, podejmując decyzję o nowej rodzinie, muszą wziąć to pod uwagę, a bardzo często niestety nie biorą. I ich kolejne związki się rozpadają.

– I jest jeszcze trudniej. Ale taka rozbudowana rodzina po przejściach może też mieć swoje blaski. Choćby to, że składa się z wielu osób, a każda z nich wnosi do wspólnoty swój świat.

– Znam wiele rodzin zrekonstruowanych, które są szczęśliwe, które sobie radzą. Te rodziny wzbogacają się o nowe tradycje, nowe sposoby radzenia sobie w sytuacjach trudnych. To jest też fajna lekcja dla dzieci – mimo że nie wyszło nam w pierwszym małżeństwie, to możemy być świetnymi rodzicami; ty nadal jesteś najważniejszym dzieckiem, a ja mogę znaleźć szczęście z kimś innym. W Polsce pokutuje przekonanie, że warto dla dziecka być razem, mimo wszystko. To absurd. Ono szybko wykrywa utajone emocje. Czasami naprawdę lepiej jest się rozstać. I uczyć dziecko, że warto walczyć o swoje szczęście, nie krzywdząc innych, że warto być z kimś innym i że warto żyć w zgodzie ze sobą.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze