fbpx

Mit dopasowania seksualnego – dopasowanie seksualne nie istnieje

mit dopasowania seksualnego
123rf.com

Jestem na etacie eliminatorki mitów. Biorę się za kolejny, który stoi wysoko w moim prywatnym rankingu. Mit dopasowania seksualnego. Zły jak każdy inny mit, który przez samo swoje istnienie ogranicza nasze wybory i sposób myślenia, zabiera szanse na szukanie rozwiązań, bo przecież „to normalne, że”, „tak już musi być” i inne bzdury. Dopasowanie seksualne nie istnieje.
Nie mam zamiaru odbierać roboty kaznodziejom, którzy odmawiają ludziom prawa do odczuwania frustracji z powodu nieudanego życia seksualnego. Jak coś w łóżku nie idzie, to naturalne jest odczucie niezadowolenia, tyle że warto je przekuć na działanie, a nie z tego powodu kłócić się czy rozwodzić. Ludzie nie pasują do siebie seksualnie częściej, niżby się to komukolwiek wydawało. Albo przestają pasować, bo coś się zmieniło. I znów – do wyboru mamy uznanie to za złośliwość losu, bądź też wzięcie się z tematem za bary.

Wyobraźcie sobie parę dobiegającą czterdziestki, heteroseksualną, z potomstwem pochodzącym z poprzednich związków, która próbuje ułożyć sobie razem życie. Są zakochani, jest w nich gotowość do zostania razem na dłużej, spotykają się już dłuższy czas i jedynym problemem, jaki widzą, jest to, że w łóżku mogłoby im być lepiej. Jeżeli pogadają o tym z kimś rozsądnym, może usłyszą dobre pytania i może zauważą złowrogi cień mitu. Bo gdy wyzwaniem jest dopasowanie seksualne, naprawdę chodzi o to, że oczekujemy dopasowania od razu, w całości, automatycznego. Klik i działa. Skoro się jesteśmy dla siebie podniecający, skoro się lubimy, a może nawet kochamy, skoro nam razem dobrze, to dlaczego nasz seks jest taki słaby?

Zasadniczym powodem jest to, że ludzki seks nie podlega prawom, jakie stosujemy dla maszyn i urządzeń. Czasem może być świetny seks bez miłości, czasem może być miłość bez świetnego seksu. O ile uczuć udawać się nie da, o tyle często udajemy w seksie, odwlekając w czasie nieuniknioną katastrofę. Gdy związek jest młody i hormony gotują nam krew w żyłach, nie gadamy o dopasowaniu, o tym, czego chcemy w seksie, bo to by przecież popsuło idylliczną atmosferę. Gdy chmura afektu opada, a nasze oczy zaczynają widzieć rzeczywistość mniej więcej taką, jaka ona jest, okazuje się, że różnice, deficyty, problemy są duże, groźne i rosną z każdym rokiem.

Dopasowanie seksualne nie istnieje. Po prostu część ludzi pasuje do siebie nieco bardziej na początku i ma szczęście zmieniać się w tym samym tempie. Każda para na jakimś etapie swojej historii (o ile wytrwają ze sobą dłużej niż 24 miesiące) będzie spotykała się z mniejszym lub większym wyzwaniem w postaci dostosowania komunikacji, potrzeb, temperamentów, sposobu działania. Nie ma cudów. Dopasowanie samo się nie zrobi. Istotą mitu jest to, że oddala od nas sprawczość, decyzyjność w zakresie naszego życia. Podstępnie oddala, bo my myślimy, że wszystko robimy dobrze. Tymczasem nie robimy nic. Zakładamy, że ma się pojawić teraz, zaraz, samo z siebie i być w pakiecie z dobrze zapowiadającym się związkiem.

Wróćmy do naszej pary. Jakie mają wyjścia? Nic nie robić i żyć w micie, że są po prostu niedopasowani seksualnie? Albo wytrzymają, albo nie wytrzymają. Mogą zacząć rozmawiać ze sobą o tym, co uważają za niedopasowane. Co każde z nich by chciało, a co może poprawić samo; czego się boją, czego nie potrafią, a do czego czują obrzydzenie, choć sami nie wiedzą dlaczego. To się nazywa dopasowywanie seksualne. I jest najzwyklejszym i najbardziej zdrowym procesem związkotwórczym, jaki można sobie wyobrazić. Wiem, wiem – jedyny problem, że jest takie nieromantyczne. Odsyłam do tekstu o micie romantyczności.

Dla tych czytelniczek/czytelników, którzy czytali ten tekst z zadowoleniem, że sprawa ich nie dotyczy, mam kiepską wiadomość. Będziecie się starzeć, rodzić dzieci, przechodzić choroby, stresy, zmiany miejsca życia i całą resztę zwykłych, życiowych przypadłości. Że o czającej się za rogiem rutynie nie wspomnę. Nawet jeżeli mieliście to szczęście i byliście dopasowani od początku, nie trzeba było dużo pracy, ona była intuicyjna i oczywiście bardzo przyjemna, to z czasem wasze dopasowanie seksualne będzie się zmieniać. Bez dopasowywania nie przeżyjecie życia satysfakcjonująco, bo to co działało z trzydziestolatkami, będzie zupełnie nieadekwatne dla pięćdziesięciolatków. My się zmieniamy, nasza seksualność także. Pozostawanie w kontakcie ze sobą i z tym, czego potrzebujemy wydaje się jedną z najprostszych i najtrudniejszych jednocześnie recept na udane związki.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>