O pielęgnacji skóry potrafimy rozmawiać godzinami. O śnie, stresie, ruchu i zdrowych nawykach również. A bliskość? Potrzeby? Przyjemność? Tu wciąż często ściszamy głos. Tymczasem intymność jest częścią codziennego dobrostanu - równie naturalną jak troska o ciało, odpoczynek czy relacje. I właśnie od tej myśli zaczyna się historia THE BIG O, nowej marki sexual wellness dostępnej w drogeriach Rossmann.
THE BIG O nie mówi o seksualności językiem prowokacji. Zamiast tego proponuje uważność, ciekawość i swobodę odkrywania tego, co daje nam komfort i przyjemność. Marka inspiruje się filozofią Slow Sex, która zachęca, by zwolnić, skupić się na dotyku, oddechu, emocjach i komunikacji - nie tylko z osobą parterską, ale też, ale też z samym sobą. Bo bliskość nie zaczyna się od „powinno się”. Zaczyna się od pytania: czego dziś potrzebuję?
Fot. Materiały partnera
To pytanie bywa prostsze niż odpowiedź. Żyjemy szybko, działamy zadaniowo, często jesteśmy bardziej obecni w telefonie niż we własnym ciele. Również intymność potrafi trafić na listę rzeczy „do zrobienia”. THE BIG O odwraca tę perspektywę. Nie chodzi o osiąganie określonego efektu ani realizowanie gotowego scenariusza. Chodzi o stworzenie przestrzeni, w której można być bliżej swoich zmysłów, emocji i drugiej osoby - bez oceniania, porównywania się i presji.
Dlaczego powstały takie produkty? Bo sexual wellness jest częścią szeroko rozumianej troski o siebie. Tak jak wybieramy kosmetyki do twarzy, olejek do ciała czy zapach, możemy też sięgać po produkty, które towarzyszą chwilom bliskości. Nie muszą być ukrywane na dnie szuflady ani kojarzyć się z czymś wstydliwym. Mogą po prostu stać na półce obok innych elementów codziennej pielęgnacji.
Fot. Materiały partnera
Właśnie tak pomyślana została kolekcja THE BIG O. Nie jako zestaw „gadżetów”, ale jako kosmetyczne zaproszenie do uruchomienia zmysłów. W pięciu produktach marka wykorzystuje różne języki dotyku: jest intymny żel nawilżająco-kojący na bazie wody, krem rozgrzewający zmysły, chłodzący balsam w roll-onie, dwufazowy olejek do masażu oraz perfumy intymne w sztyfcie. Ciepło, chłód, zapach, poślizg, masaż - każdy z tych bodźców może stać się pretekstem, by zwolnić i odkryć, co jest dla nas przyjemne.
Fot. Materiały partnera
Formuły łączą sensualność z pielęgnacją skóry. Zawierają m.in. aloes, alantoinę, olej jojoba, olej z awokado, masło shea czy witaminę E. Produkty są wegańskie oraz przebadane dermatologicznie i ginekologicznie na skórze wrażliwej.
Dla kogo jest THE BIG O? Dla par, które chcą wyjść z rutyny i przypomnieć sobie, że intymność może zaczynać się dużo wcześniej niż w sypialni. Dla osób, które chcą lepiej poznać własne ciało. Dla tych, którzy są ciekawi nowych doznań. I dla wszystkich, którzy chcą traktować seksualność jako naturalny element wellbeing - bez skrępowania, ale też bez presji.
Fot. Materiały partnera
Być może największą zmianą jest język jakim opisujemy rozkosz uniesień. Pozwala powiedzieć: bliskość jest potrzebą. Przyjemność jest osobista. Komunikacja ma znaczenie. Można chcieć więcej, mniej albo inaczej. Można eksperymentować, można zwolnić, można po prostu pobyć blisko.
Obecność THE BIG O w Rossmannie ma w tym sensie także symboliczny wymiar. Kategoria, która długo pozostawała na marginesie codziennych rozmów o pielęgnacji, trafia do przestrzeni dobrze znanej i dostępnej. Obok pielęgnacji twarzy, włosów czy ciała pojawia się pielęgnacja intymności, za to z komunikatem, że rozmowa o potrzebach nie powinna być tematem tabu.
THE BIG O nie daje przepisu na idealną bliskość. I może właśnie dlatego wpisuje się w nią tak dobrze. Przypomina, że najważniejsze jest nie to, jak „powinno” wyglądać życie intymne, ale czy jest w nim miejsce na ciekawość, komfort, zgodę, uważność i własne tempo. Czasem wystarczy jeden dotyk, zapach albo chwila zatrzymania, żeby zacząć tę rozmowę.