1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. Dziecko nie mówi: boję się, ono to pokazuje. Które zachowania rodziców wzmacniają jego lęki i czym jest tzw. golden time? | „Dylematy mamy i taty”, odc. 3

Dziecko nie mówi: boję się, ono to pokazuje. Które zachowania rodziców wzmacniają jego lęki i czym jest tzw. golden time? | „Dylematy mamy i taty”, odc. 3

- Ważne jest, żeby dzieci doświadczały różnych emocji - mówi dr Anna Orylska w podcaście „Dylematy mamy i taty”. A rodzice chcą je chronić, co jest naturalnym odruchem – wygładzić drogę, odsunąć przeszkody, oswoić to, co nieznane. Ale czy nadmiar troski nie odbiera dzieciom czegoś kluczowego: odporności psychicznej? W podcaście „Zwierciadła” Alina Gutek rozmawia z psycholożką o tym, czym jest dziecięcy lęk, kiedy staje się sygnałem alarmowym i dlaczego – paradoksalnie – to właśnie trudne emocje budują siłę na przyszłość. Sponsorem odcinka podcastu jest Boiron.

Strach czy lęk? Różnica, która zmienia wszystko

Rozmowa zaczyna się od podstawowego, ale często pomijanego rozróżnienia. „Czym różni się lęk od strachu?” – pyta prowadząca i zastępczyni redaktorki naczelnej „Zwierciadła", Alina Gutek, porządkując pojęcia, które w codziennym języku zlewają się w jedno.
Strach jest reakcją na konkretne zagrożenie – pojawia się szybko i znika, gdy sytuacja się kończy. Lęk działa inaczej: bywa rozlany, trudny do uchwycenia, często nie ma jednej przyczyny. I to właśnie on najczęściej towarzyszy dziś dzieciom.
Jak podkreśla dr Anna Orylska, skala zjawiska jest większa, niż chcielibyśmy myśleć: „13 proc. dzieci w wieku od 9 do 19 roku życia zmaga się z problemami psychicznymi – jak wynika z raportu Unicef. Ale liczby są niedoszacowane, bo w grupie diagnozowanej jest to już 40 proc., które zmaga się z zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi”.
To nie są abstrakcyjne dane – to codzienność wielu rodzin.

Dziecko nie mówi „boję się”. Ono to pokazuje

Problem polega na tym, że dzieci rzadko komunikują swoje emocje wprost. Zamiast powiedzieć „boję się”, zaczynają inaczej funkcjonować: gorzej śpią, wycofują się albo reagują złością.
Dlatego – jak tłumaczy ekspertka – tak łatwo coś przeoczyć. „Depresja u dzieci objawia się inaczej niż u dorosłych, to często rozdrażnienie, bezsenność i zmieniony apetyt” – mówi dr Orylska, wskazując, że to właśnie te subtelne zmiany powinny zapalać w rodzicach czerwoną lampkę.
Jednocześnie dzieci nie uczą się emocji w próżni. Obserwują dorosłych i przejmują ich strategie radzenia sobie. „Dzieci są jak barometry, które szybko uczą się, jak się zachowywać w stresujących sytuacjach od rodziców” – dodaje psycholożka.
To oznacza, że nasze reakcje mają większe znaczenie, niż nam się wydaje.

Nadopiekuńczość – czuła pułapka

Wielu rodziców działa z najlepszej intencji: chce uchronić dziecko przed stresem, rozczarowaniem, bólem. Problem w tym, że taka strategia często przynosi odwrotny efekt.
Dr Orylska ujmuje to bardzo wprost: „kiedy dziecko chronimy, to wzmacniamy jego lęki”.
Jeśli dziecko nie ma okazji zmierzyć się z trudnością, nie uczy się, że potrafi ją pokonać. Zamiast tego buduje przekonanie, że świat jest pełen zagrożeń, a ono samo nie ma zasobów, by sobie z nimi poradzić.
Dlatego tak ważne jest, by nie usuwać przeszkód, ale być obok, kiedy dziecko próbuje je pokonać.

Emocje to nie problem. To kompetencja

W tej rozmowie mocno wybrzmiewa jeszcze jedna myśl: emocji nie należy eliminować, tylko je rozumieć.
„Ważne jest, żeby dzieci doświadczały różnych emocji” – podkreśla dr Orylska.
To podejście zmienia perspektywę. Celem nie jest wychowanie dziecka zawsze spokojnego i „grzecznego”, ale takiego, które potrafi rozpoznać, nazwać i regulować swoje stany.
Tu ogromną rolę odgrywa język dorosłych. Zamiast bagatelizować („to nic takiego”), lepiej zauważać („widzę, że to dla ciebie trudne”). Zamiast uciszać emocje – pomagać je oswajać.
To właśnie w takich codziennych, drobnych reakcjach buduje się odporność psychiczna.

Golden time – moment, którego nie warto przegapić

Psycholożka zwraca też uwagę na tzw. „golden time” – moment, w którym reakcja dorosłego ma szczególne znaczenie. To nie zawsze spektakularny kryzys, częściej subtelna zmiana: wycofanie, napięcie, milczenie.
To chwila, kiedy dziecko jeszcze wysyła sygnały – i kiedy można realnie pomóc. Jeśli zostaną zauważone, napięcie może się rozładować. Jeśli nie – może się pogłębiać.
Dlatego tak ważna jest uważność, a nie perfekcja.

Rodzic nie musi być idealny. Ma być obecny

Na koniec rozmowa wraca do rodziców – ich lęków, wątpliwości i poczucia odpowiedzialności.
Dr Orylska przypomina coś, co wciąż bywa trudne do przyjęcia: „szukanie pomocy nie jest oznaką słabości, a przeciwnie: odwagi i odpowiedzialności”.
Nie trzeba mieć wszystkich odpowiedzi ani zawsze reagować idealnie. Wystarczy być obecnym, uważnym i gotowym, by czasem powiedzieć: „nie wiem, ale spróbujmy to razem zrozumieć”.
Bo dzieci nie potrzebują świata bez stresu. Potrzebują dorosłych, którzy pokażą im, jak przez ten świat przejść – z emocjami, a nie wbrew nim.
Sponsorem odcinka podcastu jest Boiron.
Share on Facebook Send on Messenger Share by email