1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Jaki wpływ na odporność ma prawidłowe oddychanie?

Jaki wpływ na odporność ma prawidłowe oddychanie?

Jaki wpływ na odporność ma prawidłowe oddychanie?
Jaki wpływ na odporność ma prawidłowe oddychanie?
Dotlenienie organizmu to jeden z kluczowych warunków wzmocnienia i utrzymania dobrej odporności. Tymczasem z powodu stresu i pośpiechu mamy obecnie do czynienia z epidemią hiperwentylacji. Orina Krajewska pyta lekarkę medycyny integralnej Elżbietę Dudzińską o to, jak nauczyć się prawidłowego oddychania.

Prawidłowe oddychanie jest bardzo ważne w prewencji, diagnostyce i leczeniu wielu chorób. Ale czy można w ogóle oddychać nieprawidłowo?
Oczywiście! Większość z nas nie zwraca uwagi na to, jak oddycha. Proszę poobserwować własny oddech i zadać sobie pytania: Czy oddycham przez nos czy przez usta? Czy często wzdycham? Czy mój oddech jest ciężki i słyszalny? Czy górna część klatki piersiowej porusza się w sposób widoczny? Czy często mam zatkany nos? Czy budzę się z uczuciem suchości w jamie ustnej? Już kilka odpowiedzi na tak oznacza nieprawidłowy, a konkretnie nadmierny oddech. To problem cywilizacyjny. Jeszcze 100 lat temu większość z nas przez około cztery godziny dziennie podejmowała jakąś aktywność fizyczną: musiała przemieszczać się piechotą albo pracować w polu. W ostatnim 50-leciu styl życia całkowicie się zmienił, a to przełożyło się na sposób oddychania. Do tego doszedł stres i zła dieta: jemy za dużo, a jedzenie jest gorszej jakości.

Naprawdę to, co jemy, przekłada się na jakość oddechu?
Trawienie i spalanie wszystkiego, co zjemy, wiąże się z wytwarzaniem dwutlenku węgla. Jeżeli spożywamy żywność bardziej przetworzoną, pełną chemii i konserwantów – to wymaga to o wiele większej pracy ze strony organizmu. Również późne jedzenie ostatniego posiłku źle wpływa na to, jak oddychamy w nocy. Kolejnym elementem jest psychika i poziom codziennego stresu. Dziś jesteśmy narażeni na nieporównywalnie większą ilość bodźców, o większej częstotliwości i skali niż dawniej. W efekcie umiejętność koncentracji się pogarsza. Skrócił się też czas, przez który dajemy radę skupić się dłużej na jednej rzeczy, jednocześnie wokół jest wiele urządzeń elektronicznych, które wymagają od nas skupienia krótkotrwałego. Ta sytuacja ma związek z częstszą dominacją układu współczulnego, czyli tego, który jest pobudzony w stresie. Mózg łączy ją z zagrożeniem.

Ale nie mówimy tu o sytuacjach ekstremalnie stresogennych, tylko o codzienności. 
W przeszłości stres wiązał się zawsze z bardzo intensywnym wysiłkiem fizycznym, walką lub ucieczką. Uruchamiany wtedy sposób szybszego oddychania przez usta oraz górną częścią klatki piersiowej – dawał nam przewagę. I choć goniący tygrys zmienił się w szefa, kredyt, ambicje czy teściową, a wysiłek fizyczny zniknął – to mechanizm pozostał. Efektem ciągłego pobudzenia jest przewlekły, nieuświadomiony stres, który pociąga za sobą podprogowe napięcie mięśni, oddychanie przez usta i często wstrzymywanie powietrza na wdechu. W konsekwencji bardzo silnego stresu przez kilka miesięcy oddychamy szybciej i przez usta, bo rozwinęliśmy nowy nawyk. Powrót do prawidłowego, fizjologicznego oddychania wymaga wysiłku i determinacji. Polega głównie na praktykowaniu odpowiednio dobranych ćwiczeń oddechowych, które są stosunkowo łatwe do wdrożenia. Niektóre można wykonywać podczas rutynowych czynności.

Jakie są konsekwencje przewlekłego, nieprawidłowego oddechu?
Nadmierne oddychanie wpływa na każdy aspekt zdrowia i przyczynia się do bardzo różnych dolegliwości. Samo krótkotrwałe wdychanie i wydychanie nadmiaru powietrza nie jest zagrożeniem i nie prowadzi do trwałych zmian w organizmie. Inaczej wygląda sprawa, jeśli ktoś oddycha szybciej i głębiej przez dłuższy czas – miesiące czy lata. Płuca przepuszczają wtedy przez siebie regularnie zwiększoną ilość powietrza. W konsekwencji taka osoba wydycha więcej dwutlenku węgla niż wymagają tego fizjologia i potrzeby metaboliczne. Wpływa to na poziom pH krwi, prowadzi do skurczu mięśni gładkich w naczyniach krwionośnych i drogach oddechowych, zaburza metabolizm i funkcjonowanie organizmu.

A pH krwi ma bezpośredni związek z odpornością organizmu.
Temat odporności organizmu i oddechu na pierwszy rzut oka może nie wydawać się aż tak oczywisty. Ale dotlenienie organizmu to jeden z kluczowych elementów dla wzmocnienia i utrzymania dobrej odporności. Poziom dwutlenku węgla we krwi ma decydujący wpływ na przebieg prawidłowych procesów biochemicznych w organizmie.

Wszystko jest ze sobą połączone.
Łączenie szerokiego spektrum objawów i dolegliwości ze strony różnych układów i narządów z częstotliwością i głębokością oddychania mogłoby wydawać się niedorzeczne, ale wszystko nagle staje się jasne i oczywiste, jeśli zrozumiemy mechanizm dostarczania tlenu do tkanek i komórek oraz rolę dwutlenku węgla.

Podobno dla zdrowia najgroźniejsza jest hiperwentylacja, czyli oddech zbyt szybki i zbyt płytki.
Po raz pierwszy zespół hiperwentylacji został opisany w 1937 roku; temat spopularyzował prof. Konstantyn Buteyko. Głównym przesłaniem jego metody i rolą opracowanych przez niego ćwiczeń jest właśnie przywrócenie fizjologicznego oddychania. Prawidłowy oddech w spoczynku jest cichy, spokojny, regularny i przeponowy – oddychamy dolną częścią klatki piersiowej, tylko przez nos, w dzień i w nocy. Fizjologiczna liczba oddechów na minutę wynosi 10–12, a średnia objętość oddechowa to ok. 500 ml, czyli minutowa wymiana powietrza to 5–6 litrów na minutę. I o ile nikt nie ma wątpliwości, że 10 posiłków dziennie jest szkodliwe i niezdrowe, o tyle idea nadmiernego oddychania wydaje się na pierwszy rzut oka dziwna. Paradoks polega na tym, że im większe i częstsze oddechy, tym bardziej niedotleniony organizm. Przewlekła hiperwentylacja jest subtelna, ukryta i w przeciwieństwie do ostrej hiperwentylacji, często pozostaje niezauważona. Wielu z nas może wdychać dwukrotnie, a nawet trzykrotnie więcej powietrza niż wymaga tego fizjologia, nie uświadamiając sobie tego oraz nie łącząc tego z własnymi dolegliwościami. Nadmierne oddychanie może być konsekwencją czynników zarówno psychicznych (stresu, lęku); jak i biochemicznych (alergie, poziom hormonów, ale też alkohol, kofeina, przyjmowane leki czy narkotyki). Do tego dochodzą czynniki biomechaniczne, takie jak przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego, niewłaściwe nawyki dotyczące postawy i ruchu, wady postawy, a nawet czynniki kulturowe takie jak tzw. płaski brzuch. U danej osoby może to być jeden faktor lub kombinacja wielu.

Jakie dokładnie objawy towarzyszą nadmiernej hiperwentylacji?
Słaba koncentracja, zawodna pamięć, wrażenie omdlenia, stałe napięcie, bóle głowy, gonitwa myśli, irytacja, zamglony umysł, napady paniki, problemy ze snem, chrapanie, bezdech, chroniczne zmęczenie, ogólne wyczerpanie… Układ krążenia reaguje przyśpieszoną, nieregularną akcją serca, zaburzeniami rytmu, skurczami dodatkowymi, wrażeniem ucisku lub bólu w klatce piersiowej oraz podwyższonym ciśnieniem. W układzie oddechowym pojawia się zatkany nos, problemy z zatokami, brak powietrza, kaszel, chrapliwy oddech, częste ziewanie, chrapanie, bezdech nocny. Możemy wymienić też refluks czy zespół jelita drażliwego.

To bardzo rozległe objawy...
Owszem, dlatego łączą się z występowaniem i przebiegiem różnych chorób. Astma, nieżyt nosa, choroby zatok, przerost migdałków, nadciśnienie, chrapanie, bezdech nocny, płytki i przerywany sen, zespoły lękowe, napady paniki, nadmierny stres, depresja, zespół przewlekłego zmęczenia, nadciśnienie, zaburzenia rytmu serca, alergie, impotencja – to tylko niektóre z chorób związanych z przewlekłą hiperwentylacją.

Czy samo unormowanie oddechu pozwoli poprawić zaburzony stan zdrowia? 
Jak najbardziej. Ćwiczenia oddechowe w terapii Metodą Buteyko zmniejszają objętość oddechową i uczą oddychania przez nos w dzień i w nocy podczas snu. Są bardzo skuteczną terapią komplementarną w leczeniu astmy, ale też chrapania i bezdechu nocnego.

Czym różnią się od innych metod? 
Ćwicząc Metodą prof. Buteyko, przede wszystkim normalizujemy objętość oddechową, ucząc się oddychać troszeczkę mniej i trochę wolniej, co się wiąże z delikatnym uczuciem potrzeby powietrza podczas ćwiczeń. Od innych odróżnia ją to, że zwraca uwagę na sposób oddychania przez całą dobę. Po zajęciach uczestnicy dostają zalecenie, by ćwiczyć regularnie w sumie przez 
ok. 60 minut w ciągu dnia – z czasem pozwala to skorygować zły nawyk i powrócić na stałe do fizjologicznego oddychania. Już po 10–14 dniach ćwiczeń niektóre obszary słabną lub ustępują w całości.

Co zrobić, jeśli już dziś chcemy zacząć odpowiednio oddychać?
Jedno z ćwiczeń poprawiających pracę przepony jest bardzo proste – połóż się na plecach, na podłodze i połóż sobie na brzuchu książkę. Spróbuj oddychać tak, żeby się unosiła przy wdechu, a potem opadała przy wydechu. Oczywiście przestawiamy się na oddychanie przez nos. Ważne jest też wprowadzenie w życie jakichś technik relaksacyjnych, jak medytacja czy wizualizacja, relaksacja progresywna czy trening autogeniczny – wywołują one w organizmie odpowiedź relaksacyjną, co automatycznie przenosi się na zwolnienie oddechu i zmniejszenie objętości oddechowej.

Orina Krajewska, aktorka, instruktorka teatralna, prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”. Pyta specjalistów różnych dziedzin o ich przepis na zdrowie.

lek. med. Elżbieta Dudzińska, absolwentka studiów dla lekarzy z Medycyny Integralnej na Uniwersytecie Arizona w USA, trenerka z zakresu technik redukcji stresu MBSR oraz trenerka technik oddechowych Metodą Buteyko. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Jak długo trwa odporność na koronawirusa po zakażeniu lub szczepieniu?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Koronawirus SARS-CoV-2 prowadzący do COVID-19 jest stosunkowo nowym wirusem i nie do końca poznanym, a uodpornienie się na niego wymaga czasu. Przeciwciała posiadają w organizmie ozdrowieńcy oraz osoby zaszczepione. Przeczytaj, czy możemy sprawdzić naszą odporność na koronawirusa.

Odporność na koronawirusa SARS-CoV-2

Odporność jest zdolnością organizmu do ochrony przed chorobami. Wyróżnia się dwa rodzaje odporności: wrodzoną, czyli naturalną, pierwszą linię obrony przed patogenami oraz swoistą, powstająca m.in. poprzez kontakt z antygenem. Na odporność na COVID-19 ma wpływ wiele różnych czynników np. wiek (wraz z wiekiem następują zmiany w odpowiedzi immunologicznej organizmu i wzrasta podatność na choroby zakaźne), płeć (niektóre badania wykazały większe miana przeciwciał u mężczyzn), choroby współistniejące, palenie papierosów czy niewyleczone infekcje.

Koronawirus SARS-CoV-2 był nowym dla nas patogenem i na początku pandemii nie było w populacji na niego odporności. Jednak pojawiło się pytanie, czy przejście COVID-19 lub szczepienie zapewni nam odporność? Jeśli tak, to na jak długo? U osoby zakażonej w ciągu dwóch tygodni organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała przeciwko koronawirusowi. Po przebytej infekcji pamięć immunologiczna, produkowane przeciwciała oraz limfocyty T i B rozpoznają antygeny wirusa i zapewniają ochronę przed kolejnymi zakażeniami. Badania wykazały obecność przeciwciał w organizmie do około 6 miesięcy po przechorowaniu COVID-19. Wiele osób po rozpoczęciu szczepień oczekiwało końca pandemii, tymczasem słyszymy o nadchodzącej trzeciej fali koronawirusa. Jak na razie liczba zaszczepionych osób jest znikoma i zbyt mała, aby wykształciła się odporność populacyjna. Jedna dawka szczepionki jest niewystarczająca, zalecane jest przyjęcie dwóch.

Czy możemy sprawdzić naszą odporność na koronawirusa?

Obecnie dostępne są testy serologiczne sprawdzające obecność i ilość przeciwciał w pobranej próbce krwi. Przeciwciała neutralizujące anty-S to przeciwciała przeciwko białku S (glikoproteinie biorącej udział w infekcji wirusowej), pojawiające się u większości Pacjentów zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 prowadzącym do COVID-19. Wiążą się z białkiem koronawirusa, co zapobiega połączeniu wirusa z enzymem ACE2 znajdującym się na powierzchni wielu ludzkich komórek i jego neutralizację. Dzięki badaniom serologicznym umożliwiającym ilościowe oznaczenie przeciwciał anty-S koronawirusa SARS-CoV-2 można monitorować odporność na niego.

Dla kogo może być badanie przeciwciał przeciwko białku S i czym różni się od innych?

Test serologiczny oparty na ilościowym pomiarze przeciwciał przeciwko białku S koronawirusa SARS-CoV-2 może być przydatny dla osób chcących sprawdzić czy miały styczność z koronawirusem oraz dla chorych, po przejściu COVID-19, przy planowaniu szczepienia a także po szczepieniu, w celu zbadania odporności organizmu na koronawirusa - stwierdza specjalista portalu Zdrowegeny.pl

Wszystkie dopuszczone szczepionki na koronawirusa bazują na antygenie S i po szczepieniu w organizmie dochodzi do produkcji przeciwciał przeciwko białku S. Oznaczając przeciwciała anty-S osoby zaszczepione na COVID-19 mogą sprawdzić poziom przeciwciał w swoim organizmie i ustalić, czy faktycznie uzyskały pełną odporność na koronawirusa SARS-CoV-2. Wykonanie testu zaleca się po 7-14 dniach od przyjęcia drugiej dawki, ponieważ wtedy powinna pojawić się pełna odporność. Badanie to jest także przydatne dla ozdrowieńców. Jak interpretuje się wynik? Specjaliści i naukowcy wskazują, że im wyższy poziom przeciwciał, tym lepsza odporność na koronawirusa. Nie ma określonej górnej granicy przeciwciał.

Jak wzmocnić odporność organizmu?

W czasie pandemii warto zadbać o swój organizm i jego odporność. Funkcjonowanie układu immunologicznego zależy od wielu czynników, takich jak płeć, wiek, uwarunkowania genetyczne, styl życia, stres, sen czy dieta. W celu poprawy odporności, warto skupić się na zmianie stylu życia, dbać o prawidłową ilość snu, umiarkowaną aktywność fizyczną, zbilansowaną dietę dostarczającą odpowiednią ilość składników odżywczych, unikać stresu, przemęczenia i używek takich jak papierosy (palenie może prowadzić do przewlekłego stanu zapalnego dróg oddechowych oraz aktywacji cytokin prozapalnych). Deficyt witaminy D zwiększa podatność na infekcje, a jak wskazują badania większość Polaków ma niedobór tego składnika. Na odporność wpływa również mikroflora jelitowa, której prawidłowy skład wspiera dieta bogata w błonnik pokarmowy, ograniczenie żywności wysoko przetworzonej zawierającej duże ilości nasyconych kwasów tłuszczowych i cukrów prostych.

Bibliografia:

  1. Jankowska K., Suszczewicz N., Naturalne metody wspomagania odporności w walce z koronawirusem. Wiedza Medyczna 2020; 46-65.
  2. Sette A., Crotty S., Adaptive immunity to SARS-CoV-2 and COVID-19, Cell 2021; 184(4):861-880.
*informacja o udzielanym świadczeniu medycznym

  1. Zdrowie

Powstała "biała księga" obalająca mity o szczepieniach przeciwko SARS-CoV-2

Szczepionka przeciw SARS-CoV-2 nie jest wymysłem ostatnich miesięcy, tylko wynikiem wielu lat pracy nad technologią, która teraz dopiero znalazła zastosowanie. (Fot. iStock)
Szczepionka przeciw SARS-CoV-2 nie jest wymysłem ostatnich miesięcy, tylko wynikiem wielu lat pracy nad technologią, która teraz dopiero znalazła zastosowanie. (Fot. iStock)
Antyszczepionkowcy nie ustają w wysiłkach, by szerzyć dezinformacje na temat szczepień, które w pandemii są dla nas jedyną szansą na powrót do normalności. Dlatego lekarze i naukowcy starają się przekonywać do szczepień, odpierając nawet najbardziej absurdalne zarzuty. 

Fake newsy na temat szczepionek - ich skuteczności albo szkodliwości - pojawiają się w sieci i mediach społecznościowych każdego dnia. Stąd inicjatywa „Nauka przeciw pandemii". - Wielu Polaków w niezwykle sceptyczny, nawet nieprzyjazny sposób podchodzi do szczepień. Środowisko naukowe jest świadome tego, że tylko przełamanie obaw społecznych i działania oparte na merytorycznej, rzetelnej i sprawdzonej wiedzy mogą pomóc w zmianie postaw Polaków względem szczepień i  tym samym przyczynić się do wysokiej wyszczepialności i zatrzymania pandemii.- mówi mówi Andrzej M. Fal, Prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, Przewodniczący Rady naukowej „Nauka przeciw pandemii”.  - Dlatego zaprosiłem grono kilkunastu uznanych ekspertów z różnych dziedzin od lat działających na rzecz zdrowia publicznego: chorób zakaźnych, wakcynologii, wirusologii, chemii i biochemii, medycyny rodzinnej, do zjednoczenia się w ramach inicjatywy „Nauka przeciw pandemii” i przygotowania białej księgi pod tytułem „Szczepienia przeciw COVID-19. Innowacyjne technologie i efektywność” będącej kompendium wiedzy o szczepieniach, ich technologii oraz zasadności w walce z pandemią.”

Z dokumentu dowiadujemy się jak działają szczepionki, w jaki sposób powstawały, jak przebiega proces rejestracji i dopuszczenia do użytku. Ta publikacja to pierwszy tak kompleksowy dokument przygotowany przez przedstawicieli nauki i medycyny na rzecz edukacji i szerzenia rzetelnej informacji na temat szczepionek przeciw COVID-19.

Między innymi dzięki takim inicjatywom poziom zaufania do szczepionek wśród Polaków rośnie. W badaniu zrobionym przez Warszawski Uniwersytet Medyczny i ARC Rynek i Opinia w pierszej połowie grudnia tylko 17 proc. Polaków zamierzało się zaszczepić tak szybko jak to będzie możliwe, a 23 proc. dopiero po jakimś czasie. Pod koniec stycznia nieco ponad połowa badanych (53 proc.) zadeklarowała chęć zaszczepienia* - w liczbie tej są osoby, które odpowiedziały „zdecydowanie tak” i „raczej tak”. Największe zainteresowanie szczepieniami widoczne jest wśród osób z dużych miast, zamożnych i dobrze wykształconych (*badanie "Polacy o szczepionce na koronawirusa", agencja badawcza Inquiry)

Zobacz pełną treść białej księgi „Szczepienia przeciw COVID-19. Innowacyjne technologie i efektywność”

  1. Zdrowie

Pyłek pszczeli - właściwości i zastosowanie. Jak go stosować?

Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga mają wiele właściwości zwiększających wytrzymałość organizmu. (fot. iStock)
Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga mają wiele właściwości zwiększających wytrzymałość organizmu. (fot. iStock)
Pyłek pszczeli ma szczególne zastosowanie w okresie zimowym i wczesno wiosennym. Jest naturalnym źródłem cennych witamin i minerałów. Pomaga wzmocnić system immunologiczny poprzez szybkie przyswajanie zawartych w nim składników.

Pyłek pszczeli to potoczna nazwa na pyłek kwiatowy (męskie komórki rozrodcze roślin) zbierany przez pszczoły. Pszczoły zbierają pyłek z pręcików kwiatów (czyli z męskiej części kwiatów), po czym umieszczają go na swoich odnóżach zlepiając niewielką ilością nektaru. Tak przymocowany pyłek zanoszą do ula.

Pszczelarze pozyskują pyłek pszczeli zakładając przy wlocie do ula tzw. poławiacze pyłku. Część pyłku zostawia się wtedy pszczołom do dyspozycji, część zostaje w poławiaczu. Suszony i „przewiany” pyłek (wydmuchuje się z niego drobne zanieczyszczenia) nadaje się już do spożycia. Charakteryzuje się przyjemnym, słodkawym smakiem.

Pyłek pszczeli to jednak nie jedyny produkt, który wykazuje zdrowotne właściwości… Otóż tam, gdzie nie stosuje się poławiaczy pyłku, pszczoły gromadzą pyłek w plastrach, w dużych ilościach. Składając go w komórkach plastra, dodają troszeczkę miodu i enzymów pszczelich, a następnie ubijają całość główkami. Mieszanka pyłkowa, ubita w komórkach plastra, fermentuje przy pomocy bakterii kwasu mlekowego. Tak właśnie powstaje pierzga, która ma już bardziej gorzkawy i kwaskowy posmak.

Pierzga jest wyjątkowym darem natury, choć często zbyt mało znanym i niedocenionym przez ludzi. (fot. iStock) Pierzga jest wyjątkowym darem natury, choć często zbyt mało znanym i niedocenionym przez ludzi. (fot. iStock)

Pyłek pszczeli – właściwości

Zarówno pyłek pszczeli jak i pierzga to całe bogactwo witamin, minerałów, makroelementów, aminokwasów. Dzięki zastosowaniu tych naturalnych produktów bardzo szybko uzupełniamy w organizmie różne niedobory, przez co wzmacniamy odporność i przyspieszamy jego regenerację.

Właściwości lecznicze pyłku pszczelego (szczególnie w formie pierzgi) to m.in. zwiększona wytrzymałość i odporność organizmu, poprawa koncentracji, poprawa wzroku, działanie antydepresyjne, antyalergiczne, odtruwające i przeciwzapalne.

Pyłek pszczeli posiada też właściwości regulujące trawienie i poprawiające metabolizm. Ponadto przyspiesza regenerację wątroby i zmniejsza ryzyko wystąpienia prostaty u mężczyzn. Działa przeciwmiażdżycowo, reguluje poziom cukru we krwi, obniża poziom lipidów we krwi, wpływa na wzrost czerwonych krwinek, zawartość hemoglobiny i żelaza we krwi, wspomaga leczenie nadciśnienia tętniczego.

Warto więc zadać sobie pytanie, dlaczego pyłek pszczeli ma aż tak szerokie zastosowanie? Otóż pamiętajmy, że pyłek pszczeli to są komórki rozrodcze roślin - muszą więc być bogate w substancje odżywcze. Swoje wyjątkowe właściwości pyłek pszczeli zawdzięcza takim składnikom jak: witaminy (A, B1, B2, B6, B12, C, D, E, K, P i PP), pierwiastki (potas, żelazo, selen, magnez, miedź, krzem, chlor, siarkę, mangan), enzymy (inwertazę, katalazę, trypsynę, lipazę, laktazę) oraz aminokwasy (metionina, lizyna, treonina, histydyna, leucyna, izoleucyna, walina, fenyloalanina, tryptofan).

Pierzga z kolei bogatsza jest od pyłku o enzymy pszczele, miód i bakterie kwasu mlekowego, a dzięki procesom fermentacji pierzga jest też lepiej przyswajalna. Dodatkowo bakterie kwasu mlekowego poprawiają nasze trawienie i wspomagają oczyszczanie organizmu z toksyn.

Pyłek pszczeli – jak stosować

Zanim dowiemy się jak stosować pyłek pszczeli, warto poznać podstawowe zasady dotyczące jego przyswajalności. Sam pyłek, bez moczenia, przyswajalny jest przez nasze organizmy zaledwie w kilku procentach, pierzga – w kilkunastu. Natomiast po namoczeniu, zarówno pyłek jak i pierzga są przyswajalne w ponad 90%! Dlatego jeśli chcemy stosować pyłek pszczeli i skorzystać w pełni z jego właściwości, powinniśmy namaczać go przez minimum 4 godziny (zarówno pyłek jak i pierzgę).

Jak stosować pyłek pszczeli, który został już dobrze namoczony? - Należy go spożywać przynajmniej pół godziny przed posiłkiem, na czczo, lub dwie godziny po posiłku. Dawkowanie pyłku lub pierzgi zalecane jest w ilości od 10 do 30 g dziennie (przed namoczeniem) - czyli mniej więcej od 1 do 3 łyżek.

Jeśli chcemy uzyskać widoczne efekty, powinniśmy przyjmować pyłek lub pierzgę przez okres od jednego do dwóch miesięcy.

Konsultacja merytoryczna: Artur Rosłoniec, pszczelarz z 12-letnim doświadczeniem, pasjonat pszczelarstwa. Prowadzi rodzinne gospodarstwo pasieczne Złota Pszczółka na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.

  1. Zdrowie

Adaptogeny - wzmacniają odporność i zmniejszają negatywny wpływ stresu

 Różeniec górski, nazywany też „złotym korzeniem”, jest byliną o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i antydepresyjnych. (Fot. iStock)
Różeniec górski, nazywany też „złotym korzeniem”, jest byliną o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i antydepresyjnych. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Nie zlikwidują zanieczyszczenia środowiska czy hałasu, nie zastąpią dobrej diety czy zdrowego snu. Ale mogą wzmocnić naszą odporność i zmniejszyć negatywny wpływ stresu. Nie bez powodu ich nazwa oznacza „przystosować się”. Pora poznać (i stosować) rośliny o właściwościach adaptogennych.

Po raz pierwszy termin „adaptogen” został użyty w połowie XX wieku przez rosyjskiego uczonego i lekarza Mikołaja Lazarewa, który poszukiwał substancji podnoszących odporność na stres, niekoniecznie naturalnych. Jego prace zwróciły uwagę innego uczonego ze Związku Radzieckiego, Izraela Brekhmana, który zainteresował się adaptogenami pochodzenia roślinnego. Celem naukowca było opracowanie specyfiku, który wzmacniałby wydolność organizmu i pozwalał radzieckim sportowcom osiągać lepsze wyniki, a żołnierzom (w przyszłości zaś i kosmonautom) — być bardziej sprawnymi niż ich zachodni koledzy. Pierwszym ziołem, które badał Brekhman, był żeń-szeń azjatycki, w tradycyjnej medycynie chińskiej od dawna uważany za roślinę długowieczności. Ponieważ jednak nie rósł on w republikach radzieckich, poszukiwano alternatywy dostępnej w kraju. Okazał się nią żeń-szeń syberyjski. Według książki „History of Adaptogens” Davida Winstona i Stevena Maimesa, pierwsze opublikowane przez Brekhmana wyniki jego badań były kamieniem milowym w historii adaptogenów. Wkrótce potem ekstrakt z żeń-szenia syberyjskiego został zatwierdzony przez komitet farmakologiczny ministerstwa zdrowia ZSRR do użytku klinicznego jako środek pobudzający. Przez wiele lat Rosjanie kontynuowali badania nad odkryciem kolejnych roślin o podobnych właściwościach, ale spośród 4000 zbadanych gatunków tylko 12 zidentyfikowano jako adaptogeny. Dzięki pracy Brekhmana i jego licznych następców zachodnia nauka może postrzegać substancje na bazie tych roślin jako klinicznie skuteczną, bezpieczną alternatywę dla powszechnie znanych, farmakologicznych metod redukcji stresu.

Czym jest adaptogen?

Mikołaj Lazarew sformułował trzy postulaty (warunki) dla produktu ziołowego uznanego za adaptogen: powinien on powodować minimalne zmiany w fizjologii organizmu, poprzez szerokie oddziaływanie fizyczne i biochemiczne uodparniać organizm, normalizować i usprawniać różne jego funkcje oraz nie mieć działań niepożądanych. Najważniejszą właściwością roślin adaptogennych jest to, że są nietoksyczne dla odbiorcy i nie wywołują skutków ubocznych (nie zanotowano przypadków klinicznych, aby rośliny wchodziły w interakcję z lekarstwami). Rośliny te nie zredukują stresu wywoływanego egzaminem czy rozmową kwalifikacyjną, ale zminimalizują naszą reakcję na takie stresory, jak pośpiech i trudy codzienności, zanieczyszczone środowisko, zmienna pogoda, duży wysiłek umysłowy oraz presja, w jakiej żyjemy. Adaptogen działa na organizm całościowo, mówi się nawet o budowaniu zapasów energii adaptogenicznej.

Adaptogeny działają normalizująco, co znaczy, że ten sam adaptogen może pomóc wyregulować nadczynność danego narządu u jednej osoby, a niedoczynność u innej. Dlatego niektórzy nazywają adaptogeny „inteligentnymi roślinami”. Kluczową rolę odgrywa ich regulacyjny wpływ na współpracę układu neuroendokrynnego i układu immunologicznego, szczególnie poprzez działanie na podwzgórze i regulację poziomu hormonów stresu, głównie kortyzolu.

Adaptogeny są szczególnie cenne ze względu na zrównoważony i łagodny sposób działania. Jedną z wad tej delikatności jest to, że czasami ich wpływ jest na pozór niedostrzegalny. Niektóre osoby muszą stosować je regularnie przez kilka dni lub tygodni, aby odczuć efekty. Każdy może wybrać odpowiedni dla siebie sposób przyswajania adaptogenów. Są dostępne w formie kropel, tabletek lub kapsułek i herbat, a także jako składniki posiłków oraz proszek, który może być dodawany np. do koktajli czy deserów. Można je łatwo transportować, przechowywać, a odpowiednio przygotowane nie tracą szybko swoich właściwości (np. suszone grzyby czy suszone korzenie). Dzisiejszy stan badań pokazuje, że jest ich 21 (choć niektóre źródła wyróżniają jedynie 16). Najbardziej znane to: żeń-szeń, lukrecja, różeniec górski, ashwagandha, gotu kola, szczodrak krokoszowy, miłorząb japoński oraz traganek.

Korzeń pachnący różą

Jego łacińska nazwa to Rhodiola rosea, bywa też nazywany „złotym korzeniem”. Różeniec górski jest byliną o płatkach zielonych, żółtych lub czerwonych, ma charakterystyczny zapach róży i zawiera aż 140 związków bioaktywnych. Badania na Jiangsu Institute of Nuclear Medicine w Chinach potwierdzają jego silne działanie antyoksydacyjne, które chroni komórki układu nerwowego. Ma również właściwości antydepresyjne, czego dowiodły z kolei sześciotygodniowe badania na Uniwersytecie Pensylwanii oraz w szpitalu uniwersyteckim we Frederiksbergu w Danii. U przyjmujących go osób zaobserwowano znaczną poprawę samopoczucia i samooceny. W wielu innych badaniach, prowadzonych już od lat 60., udowodniono, że działa niezwykle korzystnie w stanach przewlekłego stresu i przemęczenia. Zwiększa koncentrację, pamięć oraz zdolność uczenia się. Uważa się go za sprzymierzeńca osób zmagających się z astenią – chorobowym stanem zmęczenia i amobilizacji. Stwierdzono nawet działanie przeciwnowotworowe i przeciwzakrzepowe jego substancji czynnych. Leczniczymi częściami różeńca są kłącze i korzeń. To z nich pozyskuje się ekstrakt, którego zalecana dzienna dawka wynosi do 0,5 g.

Różeniec górski, nazywany też „złotym korzeniem”, jest byliną o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i antydepresyjnych. (Fot. iStock) Różeniec górski, nazywany też „złotym korzeniem”, jest byliną o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i antydepresyjnych. (Fot. iStock)

Końskie zdrowie, czyli ashwagandha

Jej nazwa oznacza „zapach i siłę konia”, co sugeruje moc tej rośliny oraz… zapach przypominający woń tego pięknego zwierzęcia. Nazwana przez botaników Withania somnifera, występuje również jako żeń-szeń indyjski, czereśnia zimowa oraz witania ospała. Ajurwedyjskie klasyczne teksty, testy na zwierzętach oraz badania kliniczne opisują ashwagandhę jako bezpieczny i skuteczny adaptogen, który łagodzi stres, zwiększa poziom energii i poprawia koncentrację. Największym dowodem na jej skuteczność jest badanie przeprowadzone w Departamencie Neuropsychiatrii i Psychogeriatrii Asha Hospital  w Indiach. Uczestniczyło w nim 64 pacjentów z historią przewlekłego stresu. Po 60 dniach grupa leczona ashwagandhą wykazała znaczącą redukcję we wszystkich skalach oceny stresu, w stosunku do grupy placebo, a stężenie kortyzolu (hormonu stresu) w surowicy badanych było wyraźnie zmniejszone. W tradycyjnej medycynie indyjskiej ashwagandha jest znana i najczęściej stosowana jako lek na reumatyzm, a także w stanach lękowych, wyczerpania fizycznego lub psychicznego. Do celów zielarskich wykorzystuje się korzeń i owoce rośliny. Inne właściwości to m.in. wspomaganie pracy serca i układu sercowo-naczyniowego, wzrost masy mięśniowej oraz energii życiowej, wsparcie układu oddechowego oraz wspomaganie właściwego funkcjonowania żeńskich narządów rozrodczych, jak również funkcjonowania płciowego mężczyzn. Wpływa też na tworzenie nowych dendrytów, czyli połączeń nerwowych, dzięki czemu znajduje zastosowanie w zapobieganiu chorobom neurodegeneracyjnym, takim jak parkinson, alzheimer, huntington. Jak widać nie bez powodu powszechnie znane jest określenie „końskie zdrowie”. Ashwagandhę przyjmuje się zwykle w kroplach lub tabletkach.

Ashwagandha to bezpieczny i skuteczny adaptogen, który łagodzi stres, zwiększa poziom energii i poprawia koncentrację. (Fot. iStock) Ashwagandha to bezpieczny i skuteczny adaptogen, który łagodzi stres, zwiększa poziom energii i poprawia koncentrację. (Fot. iStock)

Zjeść stres na słodko. Mowa o lukrecji

Kojarzymy ją zwykle z czarnymi cukierkami o słodkim smaku przypominającymi anyż. Co ciekawe, lukrecja ma długą historię zastosowań we wschodnich i zachodnich systemach ziołolecznictwa. Już około 3000 lat p.n.e. cesarz Shen Nung zaliczył ją do roślin leczniczych. Kwas glicyryzynowy zawarty w lukrecji hamuje rozpad kortyzolu i zwiększa jego produkcję, dzięki czemu jest przydatny w leczeniu zmęczenia nadnerczy, spowodowanym przewlekłym stresem. Lukrecja działa także kojąco na błony śluzowe w płucach, dzięki czemu jest korzystna dla palaczy. Korzeń lukrecji ma silne działanie przeciwwirusowe i antybakteryjne. Zwalcza wiele rodzajów wirusów, jak wirus zapalenia wątroby, opryszczki, zapalenia płuc oraz na wirusy wywołujące przeziębienie. Lukrecja wzmacnia ścięgna, kości oraz przyśpiesza wzrost mięśni. Można przyjmować ją w postaci herbatek i pastylek.

Lukrecja ma silne działanie przeciwwirusowe i antybakteryjne. (Fot. iStock) Lukrecja ma silne działanie przeciwwirusowe i antybakteryjne. (Fot. iStock)

Czy to jest bezpieczne?

Dorota Małgorzata Wydro, specjalista patomorfolog, lekarz medycyny estetycznej, doktor nauk ekonomicznych, wykładowczyni, autorka wyjątkowej, powstałej na podstawie kilkuset naukowych doniesień książki „Anti-aging na talerzu”:

Adaptogeny są bardzo bezpieczne, właśnie dlatego, że normalizują objawy stresu, w odróżnieniu od energetyków (np. kofeiny, teiny), które mogą wywoływać również objawy niepożądane, takie jak wzrost ciśnienia, rozdrażnienie, bóle głowy czy kołatania serca. Adaptogeny nie uchronią nas wprawdzie przed stresem, ale pomogą walczyć z jego negatywnymi skutkami. Moim ulubionym jest ashwagandha, zwana również indyjskim żeń-szeniem. Nie tylko neutralizuje objawy stresu, ale także spowalnia procesy starzenia, wzmacnia funkcjonowanie wątroby i nerek, poprawia pamięć i koncentrację, normalizuje sen i uspokaja, reguluje układ hormonalny, zwiększa sprawność seksualną, hamuje siwienie włosów i wspomaga leczenie cellulitu, a wszystko dzięki zawartych w niej witanolidom, które mają również właściwości przeciwbakteryjne i przeciwnowotworowe. Rośliny adaptogenne są znane od tysięcy lat w Azji. W Polsce ich popularność to efekt poszerzania wiedzy. Pamiętam swój pierwszy wykład dla lekarzy w Podyplomowej Szkole Medycyny Estetycznej i Anti-aging w 2013 roku, kiedy żaden z kolegów jeszcze o nich nie słyszał. Oczywiście polscy naukowcy (np. Obidoska i Sadowska z SGGW) pisali o roślinach adaptogennych znacznie wcześniej, bo już w 2004 roku, ale lekarze raczej nie czytają biuletynów Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Ja też nie. Wystarczy jednak na bieżąco śledzić anglojęzyczne piśmiennictwo.

  1. Zdrowie

Szczepionka przeciw COVID-19 - apel epidemiologów

Szczepionka przeciw COVID-19 oparta jest na technologii mRNA, rozwijanej od lat, m.in w badaniach nad nowotworami,  wścieklizną, ebolą, SARS-1. (Fot. iStock)
Szczepionka przeciw COVID-19 oparta jest na technologii mRNA, rozwijanej od lat, m.in w badaniach nad nowotworami, wścieklizną, ebolą, SARS-1. (Fot. iStock)
Szczepionka przeciw COVID-19 to nadzieja na powrót do normalności. Prestiżowy tygodnik "Science" uznał, że jej szybkie stworzenie i przetestowanie jest najważniejszym naukowym wydarzeniem mijającego roku. W Polsce wiele osób nie chce się szczepić.

Według najnowszego badania opublikowanego 18 grudnia 2020 r. przez Warszawski Uniwersytet Medycznego i ARC Rynek i Opinia aż 38% badanych nie zamierza się szczepić w ogóle, a co piąty nie ma w tym temacie zdania. Tylko 17% Polaków zamierza się zaszczepić tak szybko jak to będzie możliwe, a 23% - dopiero po jakimś czasie.

Dużo bardziej sceptyczne wobec szczepienia na COVID-19 są kobiety. Tylko 11% z nich (24% mężczyzn) chce się zaszczepić tak szybko, jak to będzie możliwe, a 45% kobiet nie zamierza się szczepić w ogóle (w przypadku mężczyzn jest to 32%).

Na początku grudnia Zarząd Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych wystosował list otwarty i apel do najważniejszych osób w państwie, polityków i mediów.

"My, specjaliści chorób zakaźnych, którzy od blisko roku diagnozujemy i leczymy chorych z COVID-19, stykający się codziennie ze śmiercią powodowaną przez SARS-CoV-2, apelujemy o ignorowanie apeli osób, które nazywają się naukowcami i lekarzami, a których zakres kompetencji nie wskazuje na posiadanie wiedzy uprawniającej do wydawania opinii na temat chorób zakaźnych, a w szczególności COVID-19, i szczepień przeciw zakażeniom SARS-CoV-2. Jako lekarze nie możemy pozwolić na dalsze przedłużanie paraliżu opieki zdrowotnej w sytuacji dostępności szczepionki pozwalającej na przerwanie pandemii. Każdy dzień zwłoki w udostępnieniu Polakom szczepień przeciw SARS-CoV-2 przyniesie kolejne kilkaset zgonów, czyli nawet 15 tysięcy przedczesnych śmierci miesięcznie spowodowanych tylko przez COVID-19, a przecież ludzie umierają także w wyniku utrudnionego dostępu do świadczeń zdrowotnych związanych z innymi schorzeniami. Jako lekarze i naukowcy zajmujący się od wielu lat chorobami zakaźnymi pragniemy przypomnieć o milionach istnień ludzkich ocalonych dzięki wdrożonym w przeszłości programom szczepień przeciw ospie prawdziwej, polio, wirusowemu zapaleniu watroby typu B i wielu innym chorobom zakaźnym.

Jednocześnie apelujemy do Polaków, jeżeli nie macie Państwo swojego zdania i chcecie lub musicie słuchać głosów doradczych, nie słuchajcie tych, których doświadczenie i wiedza są odległe od chorób zakaźnych, immunologii i wakcynologii. Zanim posłuchacie ich opinii, sprawdźcie kompetencje, bo nie każdy kto tytułuje się doktorem, skończył studia medyczne, nie każdy lekarz posiada właściwą wiedzę i nie każdy profesor jest ekspertem w tej konkretnej dziedzinie. Wsłuchajcie się w głos lekarzy, którzy na co dzień zajmują się chorymi z COVID-19 i mają już dość żniwa śmierci na oddziałach zakaźnych i intensywnej terapii. Posłuchajcie głosu zakaźników, epidemiologów, immunologów i wakcynologów, którzy wiedzą, że szczepionka przeciw SARS-CoV-2 nie jest wymysłem ostatnich miesięcy, tylko wynikiem wielu lat pracy nad technologią, która teraz dopiero znalazła zastosowanie. Dzięki nowoczesnym technikom informatycznym i aktywnemu wsparciu wielu instytucji, badania kliniczne, które w przeszłości trwały latami, mogły zostać przeprowadzone szybko i sprawnie. Olbrzymia liczba zakażeń sprawiła, że w przeciwieństwie do badań nad lekami i szczepionkami w innych chorobach, rekrutacja przebiegła niezwykle szybko, ale bez naruszenia obowiązujących procedur. Czy szczepionki przeciw SARS-CoV-2 mają działania niepożądane? Oczywiście, że mają, ale są one takie same, jak w przypadku innych szczepień. Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych Adres do korespondencji: Klinika Chorób Zakaźnych i Hepatologii UMB, 15-540 Białystok, ul. Żurawia 14 2 Podawanie każdego leku i szczepionki wiąże się z jakimś ryzykiem, dlatego zlecając każdy, nawet najprostszy preparat medyczny, lekarz musi rozważać za i przeciw, korzyści wobec ryzyka. W tym wypadku rachunek jest prosty, ryzyko krótkotrwałego bólu w miejscu podania czy nawet uczucie zmęczenia naprzeciwko ryzyka śmierci z powodu COVID-19, które wśród polskich pacjentów wymagających hospitalizacji przekracza 7%, a u chorych z koniecznością wsparcia wentylacją mechaniczną (zastosowanie respiratora) sięga 67%. Dlatego apelujemy do wszystkich, którzy mogą się przyczynić do szybkiego i sprawnego przeprowadzenia szczepień przeciw SARS-CoV-2, o zintensyfikowanie działań, które pozwolą na szybką rejestrację szczepionki i rozwiązanie problemów logistycznych związanych ze szczepieniami."

Treść apelu poparli wszyscy członkowie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych:

Prof. dr hab. Robert Flisiak - prezes Prof. dr hab. Małgorzata Pawłowska - wiceprezes Prof. dr hab. Krzysztof Tomasiewicz – wiceprezes Dr med. Agnieszka Czauż-Andrzejuk Prof. dr hab. Michał Garlicki Prof. dr hab. Waldemar Halota Dr hab. Jerzy Jaroszewicz Dr med. Alicja Kalinowska Dr hab. Dorota Kozielewicz Prof. dr hab. Magdalena Marczyńska Prof. dr hab. Anatol Panasiuk Prof. dr hab. Sławomir Pancewicz Prof. dr hab. Anna Piekarska Prof. dr hab. Krzysztof Simon Dr hab. Dorota Zarębska-Michaluk