fbpx

Damaszek – Śladami świętego Pawła

Corbis

Damaszek jest świetnie przygotowany na przybycie grzeszników. Krzyże grobowców i kopuły meczetów, świątynie dziesięciu Kościołów wschodnich – kto się w nich ochrzci, może potem pokazać rodzinie specjalny certyfikat, że dokonał tego na Ziemi Świętej. Z ulicami Damaszku wiąże się także legenda świętego Pawła.

Biblijne wydarzenia są wciąż obecne w kamieniach Starego Miasta. Tak wiele pozostało z czasów, kiedy bramę miejską przekroczył ślepiec. Jeszcze kilka godzin wcześniej jego imię – Szaweł – budziło strach wśród wyznawców nowej wiary. Teraz bezradny dotyka palcami ścian domów stojących wzdłuż Via Recta. Tak samo jak ja w tej chwili. Ulica wciąż tętni życiem. Pełno tu sklepów i restauracji. Gdzieś między drogerią a galerią sztuki próbuję dojrzeć św. Judę, który czeka na Pawła. Pobożny Żyd zabrał go do swojego domu przy Via Recta. Tam ociemniały św. Paweł podążał do światła wiary. Gdzie dokładnie znajduje się to miejsce, nie wiadomo, prawdopodobnie w krypcie oo. Franciszkanów w kościele św. Krzyża. Wiadomo natomiast, gdzie mieszkał św. Ananiasz, przywódca gminy chrześcijańskiej, który po trzech dniach ochrzcił Pawła i zaprosił go do swego domu.

Chrześcijańska Enklawa

– Zaprowadzę cię tam, to niedaleko – mówi Rana, chrześcijanka, którą zapytałam o drogę. Skręcamy w wąską uliczkę. Przed słońcem chroni nas zielony dach z roślin pnących się nad ulicą. Co chwilę mijamy kapliczki, a na drzwiach i ścianach widzę wymalowane krzyże. – To znak, że tu mieszkają chrześcijanie – tłumaczy Rana.

W mieście, w którym 90 procent ludności stanowią wyznawcy islamu, w okolicach bram Bab Sharki i Bab Tuma to chrześcijanie są większością. Panuje tu inny klimat. Wystarczy spojrzeć na kobiety: umalowane, odsłonięte i eleganckie. Na skrawku Starego Miasta swoje świątynie ma około dziesięciu Kościołów wschodnich. Kto się w nich ochrzci, otrzyma certyfikat, że do wspólnoty chrystusowej wszedł na Ziemi Świętej.

Wszystkie kościoły otwierają się tuż przed mszą i tuż po mszy są zamykane. Jedynie dom św. Ananiasza otwarty jest przez cały dzień. Prowadzi do niego skromna brama, a za nią niewielki dziedziniec i schody do podziemnego kościoła. Jego surowe kamienne wnętrze bardziej przypomina budynek mieszkalny niż świątynię. O tym, że sprawuje się tu liturgię, świadczy jedynie ołtarz. Rana podaje mi kawałek papieru i długopis. – Napisz tu swoją intencję – mówi. Później prowadzi mnie do sąsiedniego pomieszczenia, za znajdujący się tam obraz wetknięto setki takich „listów”. Św. Paweł ma co czytać…

Serce miasta

Na tle nieba rysują się krzyże grobowców, a w dali mury Starego Miasta i kopuły meczetów. To właśnie kwintesencja Damaszku. Dwie religie, dwie drogi, które splatają się w historii i charakterze miasta. Ich wyznawcy spotykają się w kościołach i meczetach przy grobach chrześcijańskich świętych i jednocześnie islamskich proroków. Tak jak przy grobie św. Jana Chrzciciela – w samym sercu Starego Miasta, w meczecie Umajjadów, jednym z najwspanialszych na świecie.

Najpierw w tym miejscu powstała świątynia fenickiego boga Haddada, później rzymskiego Jowisza. Na zgliszczach wielkiej świątyni swoją bazylikę wznieśli chrześcijanie. Umieścili w niej grób św. Jana Chrzciciela. Odwiedzali go również muzułmanie, którzy Damaszek zdobyli w 635 roku. Wyznawcy obu religii podzielili się bazyliką. Jedni wchodzili wschodnim wejściem, drudzy zachodnim. Dopiero w 705 roku, w zamian za zbudowanie czterech kościołów, chrześcijanie przekazali muzułmanom świątynię wraz z grobem świętego. Wciąż mogli jednak odwiedzać grób Jana. Tak jak robią to i dziś.

Przez cały dzień tętni tu życie. Dzieci beztrosko ganiają się po wyłożonych w meczecie dywanach. Wokół grobowca gromadzą się tłumy wiernych. Mężczyźni oparci o filary czytają Koran, chrześcijanie robią znak krzyża… Wiadomo, że św. Paweł tu bywał, rozmawiał z muzułmanami zmierzającymi do świątyni.

Brama wiary

Św. Paweł pojawiał się też przy bramie Bab Kisan, gdzie mieszkali Żydzi. Głosił, że Jezus jest mesjaszem. Jedni mu uwierzyli, drudzy postanowili zgładzić. Aby ratować św. Pawła, chrześcijanie spuścili go w nocy w koszu przez okno bramy Bab Kisan poza miejskie mury. Próbuję wypatrzyć to okno. Jednak stara rzymska brama miała burzliwe dzieje. W ciągu dwóch tysięcy lat zmieniały się jej funkcje, kształt i właściciele. Najpierw modlili się tu chrześcijanie. Później prawdopodobnie powstał meczet. Kiedy w XIX w. kupił ją patriarcha Kościoła melkickiego (to jeden z Kościołów wschodnich), Bab Kisan straciła już swoje słynne okno. Bramę odbudowano. We wnętrzach wzniesiono ołtarz, a nad nim krzyż. Panuje tu cisza i spokój.

Ucieczka Pawła się powiodła. Dotarł do groty pod miastem. – Na pewno do niej trafisz – mówi opiekun kościoła. – Idź prosto. Miniesz niewielką kaplicę, a potem zobaczysz kościół Tabbalé, który wzniesiono nad pieczarą.

Droga prowadzi pomiędzy burymi blokami. Nagle w szarości dostrzegam kolorowy punkt. To sklep z dewocjonaliami. Pomiędzy figurkami Jezusa i Maryi uśmiecha się twarz syryjskiego prezydenta Bashara Al-Asada, a obok innych świętych stoi złota Myszka Miki. Gdy odrywam wzrok od wystawy, widzę kościół otoczony marmurowymi grobowcami. Jest zamknięty.

Znów wpadam na Ranę. Opowiadam jej o swojej wędrówce. – To była kaplica cmentarna! Kościół, którego szukasz, jest nieco dalej – tłumaczy. Dobra nowina. Z jakiegoś powodu cieszy mnie, że Tabbalé jeszcze przede mną.