Para wojowników – trudna sztuka kompromisu

Para wojowników - trudna sztuka kompromisu
123rf.com

Na jakie progi mogą natrafić partnerzy, z których każdy chce głównie działać? To postawa, którą się w naszych czasach wspiera. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna walczy o swoje. Są takie pary – wszystkim z zewnątrz wydaje się, że oni powinni się pozabijać, a okazuje że ta energia wojowania ich trzyma, dokądś ich prowadzi, bo jest twórcza. Nasuwa się jednak pytanie – jaka to energia?
Czy chodzi tylko o walkę, czy jest też coś poza nią? Jeżeli każdy z partnerów ma postawę – moje lepsze, trudno jest im być razem. Pojawiają się zranienie, niespełnienie, trudno jest mieć satysfakcję z bycia w takim związku. Jeżeli mam przekonanie, że ja potrzebuję wygrać i ta druga osoba też tak uważa, brakuje między ludźmi przyjaźni, wzajemnego wsparcia. Tacy ludzie przede wszystkim działają, ale nie zawsze razem, na przykład budując dom, tylko osobno – każde tworząc swoją firmę, mają osobne kręgi znajomych. W związkach tego typu obydwoje partnerzy potrzebują dużej sfery niezależności. Często okazuje się, że taki układ jest dla nich jedynym możliwym. Tak się umawiają – jest nam super w łóżku, mieszkamy razem, ale każde z nas w dużej mierze realizuje się poza związkiem. Nie jest dla nas najistotniejsze, żebyśmy każdy weekend spędzali razem i zawsze jedli wspólne kolacje. Raczej ustalamy – jeżeli robisz coś, co dla mnie jest interesujące, to super, jeśli nie – robię swoje. Siłą rzeczy prowadzi to do rozluźnionego związku. Można tak funkcjonować, jeżeli partnerzy razem wyrażają na to zgodę.

W takim układzie każda ze stron może mieć problemy z wprowadzeniem do swojego życia uległości, bierności, współodczuwania. Łatwiej im ścierać się, kłócić, stawiać na swoim.
Z jednej strony mamy czysty układ, bo obie strony mają siłę i odwagę, żeby stawać za sobą i mówić wprost co jest dla nich ważne. Nikt nie wchodzi w rolę ofiary. Nie ma niejawnej komunikacji, kiedy grzecznie jemy razem obiad, chociaż nie mamy na to ochoty. Niebezpieczeństwo natomiast jest takie, że żadna ze stron nie ma chęci, żeby uszanować drugą. Wtedy nie ma między ludźmi kontaktu. Jest postawa – nie interesujesz mnie ty, interesuje mnie realizacja mojego. W związku jednak nie ma takiej możliwości, żeby żyć całkiem osobno. Dlatego para wojowników rusza do walki, pojawiają się rany, obrazy, niezrozumienie. Podczas terapii takich par pracujemy nad tym, żeby spróbowali coś poświęcić dla drugiego. Sferą trudną jest dla nich wymiar caritas, wymiaru miłości przyjacielskiej, współczującej.

W związku dwóch wojowników może się tak zdarzyć, że jedna ze stron chce włączyć wymiar caritas a druga nie. Zaczyna zbliżać się do partnera a ten reaguje na przykład agresją. I to są te najtrudniejsze sytuacje. Zwykle jednak jest tak, że którejś ze stron bardziej zależy na wspólnym obszarze. Fajnie jest, jeżeli taka tendencja pojawia się co jakiś czas u jednego i drugiego partnera. Wtedy pojawia się okazja do budowania bliskości, wzbogacenia siebie. Często ludzie mają problem ze zbliżaniem się do siebie. Pragną tego, ale nie potrafią okazać uczuć. Proszą o zainteresowanie zaczepkami, kłótniami. Gdy znajdą się w gabinecie psychoterapeuty, okazuje się że pod tymi zachowaniami kryje się głęboka tęsknota za byciem zauważonym, byciem w polu tej drugiej osoby. Za agresją często stoi strach, przekonanie że jak będę dawać, poświęcać się, to oberwę, ktoś mnie zawiedzie. To droga do oddalania się. W takich przypadkach warto zająć się zranieniami z przeszłości. Zobaczyć na jaki schemat reaguję, co takiego przydarzyło mi się, że nie jestem w stanie sięgnąć po caritas. Pomóc w tym może praca terapeutyczna albo autorefleksja. Zawsze też można zaryzykować – troszkę coś poświęcić, by przekonać się jaka będzie reakcja drugiej strony. Wtedy często okazuje się że to, co dostajemy w zwrocie, jest na tyle fajne, że zachęca do dalszych działań. Bez odrobiny wymiany związek nie ma szansy przetrwać.

Zapraszam na warsztat „Cztery wymiary miłości”, 5 kwietnia początek cyklu czterech popołudniowych spotkań, Warszawa. Więcej informacji TUTAJ.


W kolejnym artykule o wymiarze miłości caritas.

Czytaj też:
Cztery wymiary miłości
Kobieta wyzwolona i domator