1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Białołęckie Wieczory Jazzowe z Agą Zaryan

Białołęckie Wieczory Jazzowe z Agą Zaryan

Aga Zaryan zagra podczas Białołęckiego Wieczoru Jazzowego, fot. materiały prasowe
Aga Zaryan zagra podczas Białołęckiego Wieczoru Jazzowego, fot. materiały prasowe
Twórczość Agi Zaryan to kwintesencja tego, co najlepsze w historii jazzu, a zarazem kontynuacja tradycji legendarnych dokonań wokalistek jazzowych. Chcesz posłuchać artystki na żywo i wziąć udział w prawdziwej muzycznej uczcie? Zapraszamy na Białołęcki Wieczór Jazzowy z Agą Zaryan!

Światowe uznanie Artystka zawdzięcza wyjątkowemu stylowi z charakterystyczną lekkością frazowania i ciepłym matowym tonem głosu. Aga Zaryan jest laureatką najważniejszych nagród w świecie muzycznym, od lat uznawaną za najlepszą wokalistkę jazzową w Polsce. Jej płyty sprzedają się w rekordowych nakładach, udowadniając, że ambicja i wysublimowany styl pozwalają dotrzeć do szerokiego grona publiczności. Artystka podbija serca publiczności koncertując na całym świecie. Aga Zaryan jest również aktywną działaczką społeczną, m.in: Ambasadorką PAH, sojuszniczką KPH. Za swoją działalność została wyróżniona nagrodą Gwiazda Dobroczynności 2017.

Wszystkich fanów Agi Zaryan zapraszamy wyjątkowy Białołęcki Wieczór Jazzowy, który odbędzie się w sobotę, 12 października o godzinie 19:00 w. 

Dołącz do . Bilety dostępne .

Patronem medialnym wydarzenia, jak i całego cyklu Białołęckie Wieczory Jazzowe, jest JazzPress.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Atom String Quartet w cyklu koncertów "dla WAS graMY"

Atom String Quartet w cyklu koncertów
Atom String Quartet w cyklu koncertów "dla WAS graMY" (fot. materiały prasowe)
Kolejnymi artystami którzy zagrają w ramach cyklu koncertów „dla WAS graMY” będzie jeden z najbardziej intrygujących kwartetów smyczkowych na świecie, Atom String Quartet.

Powstały w 2010 roku w Warszawie Atom String Quartet należy do grona najlepszych wykonawców jazzowych w Polsce. Tworzą go skrzypkowie: Dawid Lubowicz i Mateusz Smoczyński, altowiolista – Michał Zaborski oraz wiolonczelista – Krzysztof Lenczowski. Oprócz jazzu inspirują się polskim folklorem, muzyką z różnych regionów świata, a także muzyką współczesną i klasyczną. Zespół ma na koncie pięć autorskich płyt, w tym dwie nagrodzone Fryderykami oraz koncertuje po całym świecie. Kwartet współpracuje z wybitnymi artystami polskiej i światowej sceny muzycznej, takimi jak Branford Marsalis, Bobby McFerrin, Leszek Możdżer, Anna Maria Jopek, Natalia Kukulska, Kayah, Aga Zaryan, Adam Sztaba i inni.

W programie koncertu Atom String Quartet znajdą się zarówno muzyka Krzysztofa Pendereckiego i Zbigniewa Seiferta z ostatnich płyt zespołu zaaranżowana na improwizujący kwartet smyczkowy, jak i kompozycje samych muzyków zespołu, także te najnowsze.

Koncerty i spotkania z fanami to istotny element życia i pracy każdego artysty. Pandemia spowodowała, że nie mogą być one organizowane w tradycyjnej formie, dlatego powstała akcja „dla WAS graMY”, odpowiedź polskich artystów na potrzebę bycia razem i koncertowania z udziałem publiczności.

Koncert live stream Atom String Quartet odbędzie się w sobotę 27 czerwca o godz. 21:00. Bilety w cenie 20 zł (przedsprzedaż do 26 czerwca) lub 25 zł (w dniu koncertu, 27 czerwca) nabyć można za pośrednictwem strony dlawasgramy.pl

  1. Kultura

Nieprzyzwoity koncert - Lipnicka i Porter znowu na jednej scenie

Nieprzyzwoity koncert - Lipnicka i Porter znowu na jednej scenie. (Fot. Aldona Karczmarczyk | Van Dorsen Artists, materiały prasowe)
Nieprzyzwoity koncert - Lipnicka i Porter znowu na jednej scenie. (Fot. Aldona Karczmarczyk | Van Dorsen Artists, materiały prasowe)
Nikt się nie spodziewał, choć wszyscy na to czekali. Kultowy duet, Anita Lipnicka i John Porter powraca z wyjątkowym koncertem. To jedyna szansa, by zobaczyć muzyków ponownie na jednej scenie.

Duet Lipnicka&Porter szturmem zdobył listy przebojów w 2003 roku. Ich pierwszy wspólny album - "Nieprzyzwoite piosenki" - pokrył się platyną, przez wiele tygodni pozostając w czołówce najlepiej sprzedających się płyt.

Anita Lipnicka & John Porter, 'Nieprzyzwoite piosenki' (Warner Music) Anita Lipnicka & John Porter, "Nieprzyzwoite piosenki" (Warner Music)

Choć nikt nie spodziewał się tak ogromnego sukcesu komercyjnego, publiczność pokochała połączenie aksamitnego głosu Anity z rockową charyzmą Johna. Sale wypełnione po brzegi, kolejne świetne wydawnictwa... Aż pewnego dnia dowiedzieliśmy się, że muzycy postanowili swoje dalsze muzyczne ścieżki przemierzać samodzielnie.

Wielokrotnie namawiani na powrót, kuszeni organizacją spektakularnych tras, konsekwentnie odmawiali. Co więc takiego skłoniło ich do zagrania koncertu? Symbolika. Rok 2020 to zwieńczenie jubileuszu 25 lat na scenie Anity. Wokalistka ruszyła w okolicznościową trasę "Intymnie", podczas której pierwszy raz, poza zespołem, towarzyszy jej na scenie smyczkowe trio. To również rok, w którym przypada 40. rocznica wydania pierwszego wydawnictwa Johna, płyty "Helicopters". John także przygotowuje się do trasy z tej okazji. Nie bez znaczenia jest też fakt okrągłych urodzin muzyków. Trudno w to uwierzyć, ale Anita Lipnicka kończy właśnie 45 lat. 70. urodziny w sierpniu obchodził będzie John. Duet tworzył i koncertował wspólnie przez 10 lat. Co daje nam ta matematyka? 1! Bo tylko jeden raz będziemy mieli szansę zobaczyć ten duet na żywo.

"Niektóre historie nie mają wyraźnego początku, ani zdecydowanego końca. Zawieszone w czasie i przestrzeni, trwają nieprzerwanie, zmieniając swoją naturę, swój kształt i nasycenie kolorów... Tak jest z moją relacją z Johnem Porterem. Znaliśmy się zanim świat poznał nas dzięki pierwszej płycie, i nadal utrzymujemy ciepłe kontakty, mimo że od lat nie gramy już w duecie. Tak się składa, że w tym roku oboje obchodzimy okrągłe jubileusze pracy twórczej. Każde z nas miało huczne plany z tej okazji, które w brutalny sposób pokrzyżowała nam pandemia. Moja trasa Intymnie została przerwana w połowie, zaś Johna tour Helicopters nie zdążył nawet ruszyć w Polskę. Oboje doszliśmy więc do wniosku, że ta "przerwa techniczna" w graniu koncertów z naszymi zespołami to dobry pretekst, by zagrać sobie we dwoje i tym wydarzeniem uczcić 10 lat spędzonych razem na scenie. Bo to przecież nie lada wynik: trzy płyty, każda co najmniej złota, jeden Fryderyk, tysiące wspólnych występów w kraju i zagranicą. Kawał życia, kawał czasu, tyle wzruszeń - piękna muzyczna przygoda! Jakże byśmy mogli ją pominąć celebrując w tym roku nasze jubileusze!? Zapraszamy wiec bardzo serdecznie na jeden, jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny Nieprzyzwoity Koncert duetu Lipnicka&Porter!", napisała Anita Lipnicka na swoim Instagramie.

Wychodząc naprzeciw panującej sytuacji, organizatorzy zadbali, by każdy z fanów miał szansę zobaczyć koncert. Sto unikalnych biletów na to wydarzenie pozwoli widzom spotkać się z muzykami twarzą w twarz i usłyszeć ich na żywo w warszawskim Studio Las.  Dla wszystkich, którym nie uda się zdobyć jednego ze sto biletów, pozostaje transmisja online wydarzenia przez platformę live.studio-2.pl. Tylko do 25 czerwca dostęp do streamingu wykupić można za 29 zł. Bilety zakupione pomiędzy 26 czerwca a 3 lipca dostępne będą w cenie 39 zł, a w dniu koncertu 45 zł.

Nieprzyzwoity koncert odbędzie się 4 lipca o godz. 20:30.  Bilety na koncert stacjonarny oraz online do nabycia na stronie live.studio-2.pl.

  1. Kultura

Natalia Przybysz zagra koncert w ramach cyklu "dla WAS graMY"

Natalia Przybysz zagra w ramach cyklu koncertów
Natalia Przybysz zagra w ramach cyklu koncertów "dla WAS graMY" (fot. materiały prasowe)
Koncerty i spotkania z fanami to istotny element życia i pracy każdego artysty. Pandemia spowodowała, że nie mogą być one organizowane w tradycyjnej formie, dlatego powstała akcja "dla WAS graMY", odpowiedź polskich artystów na potrzebę bycia razem i koncertowania z udziałem publiczności.

Pandemia koronawirusa w naszym kraju doprowadziła do nagłego przerwania bezpośredniego kontaktu artysty z publicznością. Sytuacja ta sparaliżowała zarówno twórców, jak i instytucje kultury. Artyści stracili jedyne źródło utrzymania, a wielu z nich nie jest nawet w stanie utrzymywać swoich rodzin. Nie potrafiąc przewidzieć kiedy wydarzenia kulturalne z udziałem publiczności wrócą w tradycyjnej formie (taki stan utrzymywać się będzie pewnie jeszcze przez wiele miesięcy) i odnotowując wzmożoną aktywność słuchaczy w Internecie postanowiono powołać do życia projekt "dla WAS graMY", czyli cykl płatnych, lecz kameralnych koncertów online. Celem inicjatywy jest pomoc artystom w kontakcie z odbiorcą, ale też zaspokojenie ludzi, których naturalną potrzebą jest uczestniczenie w wydarzeniach kulturalnych.

Najbliższym koncertem, który odbędzie w ramach akcji "dla WAS graMY" będzie występ Natalia Przybysz, wyjątkowej osobowości na polskiej scenie muzycznej. Wokalistka i autorka tekstów cały czas się rozwija, tworzy nowe albumy i single. Podczas koncertu usłyszycie utwory z ostatniego albumu Natalii "Jak Malować Ogień" oraz piosenki z poprzednich płyt, zaśpiewane i zagrane w wyjątkowych, kameralnych okolicznościach.

Artystka zagra ze swoim zespołem w składzie: Natalia Przybysz - wokal, Jurek Zagórski - gitara, Mateusz Waśkiewicz - gitara, Pat Stawiński - bas, Kuba Staruszkiewicz - perkusja.

Natalia Przybysz zagra w ramach cyklu koncertów 'dla WAS graMY' (fot. materiały prasowe) Natalia Przybysz zagra w ramach cyklu koncertów "dla WAS graMY" (fot. materiały prasowe)

"Na tę okazję zapraszamy Was do mieszkania, w którym powodowani koniecznością chwili zaczęliśmy organizować koncerty. Chcielibyśmy żebyście mogli zobaczyć i usłyszeć artystę w innych warunkach. Będzie kameralnie i nastrojowo. Zarezerwujcie czas, zajmijcie wygodne miejsce i oczywiście zaproście domowników. Aha! Jeśli możecie podłączcie głośnik lub system hi-fi. Koncert będzie transmitowany w jakości full HD"

Po koncercie Natalia zaprasza na backstage. Ze względu na kameralny charakter spotkania liczba miejsc będzie ograniczona.

Koncert odbędzie się w piątek 19 czerwca o godz. 21:00. Bilety dostępne są na stronie dlawasgramy.pl. Cena biletu na sam koncert wynosi 30 zł. Bilet na koncert z zaproszeniem na backstage kosztuje 100 zł. 

Poniżej możecie posłuchać akustycznej wersji utworu "Ciepły wiatr", będącej zapowiedzią koncertu:

Kupując bilet na koncert "dla WAS graMY" wspierasz polską służbę zdrowia w czasie walki z pandemią COVID-19. 10 proc. zysku z koncertu przekazane będzie na ten ważny cel. Razem wspierajmy naszych bohaterów.

Kolejne koncerty w ramach akcji "dla WAS graMY" odbędą się:

  • 27 czerwca - Atom String Quartet
  • 10 lipca - Jan Młynarski
  • 1 sierpnia - Aga Zaryan

  1. Kultura

Konkurs Chopinowski przełożony - słuchajmy Chopina online

Pomnik Fryderyka Chopina w Łazienkach Królewskich w Warszawie (Fot. BEW)
Pomnik Fryderyka Chopina w Łazienkach Królewskich w Warszawie (Fot. BEW)

18. edycja Konkursu Chopinowskiego, która miała się odbyć w październiku została przełożona z powodu koronawirusa. Nic dziwnego, że melomani są zawiedzeni. Czekają na to wydarzenie 5 lat.

Konkurs Chopinowski, międzynarodowe święto muzyki, odbywa się od 1927 roku co pięć lat. W tym roku czekaliśmy na 18 edycję konkursu, jednak z powodu pandemii koronawirusa została ona przesunięta na 2021 rok. Z edycji na edycję zainteresowanie konkursem jest coraz większe - bilety na tegoroczne przesłuchania i koncerty do Filharmonii rozeszły się w zaledwie 3 godziny.

Eliminacje i kolejne etapy konkursu obserwują nie tylko melomani w Filharmonii, ale również miliony słuchaczy na całym świecie, dzięki relacjom online. Poprzednia, 17. edycja Konkursu Chopinowskiego, zasięgiem i atrakcyjnością pobiła rekordy popularności. Filmy z Konkursu Chopinowskiego (głównie sesje przesłuchań) wyświetlono ponad 9 milionów razy. Największą widownię przyciągnął koncert zwycięzcy Konkursu pochodzącego z Korei Południowej Seong-Jin Cho – obejrzało go ponad 2 miliony osób.

W tym roku nie pozostaje nam nic innego niż iść za ich przykładem: koncertów z poprzednich edycji Konkursu Chopinowskiego można słuchać na stronie internetowej w ramach witryny Instytutu Chopina oraz na kanale

Poniżej przypominamy nagranie laureatów poprzednich edycji: Seong-Jin Cho z 2015 roku i Rafała Blechacza z 2005.

Rafał Blechacz jest laureatem 1 nagrody XV edycja konkursu, która była wyjątkowa- zgłosiła się do niego rekordowa liczba uczestników. Do eliminacji XV edycji przystąpiło aż 323 pianistów, spośród których do ścisłego finału przeszło 12.

Nie w plenerze tylko online

Fani muzyki Fryderyka Chopina od lat słuchają jej również na Niedzielnych Recitalach Chopinowskich w Żelazowej Woli, które odbywają się cyklicznie od maja do września. W tym roku i one zmieniły swój charakter. Zamiast w Domu Urodzenia Fryderyka Chopina muzyki najsłynniejszego polskiego kompozytora będzie można słuchać, siedząc na własnej kanapie  - koncerty będą transmitowane w każdą niedzielę o godzinie 15. - na kanale YouTube Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz na Facebookowym profilu Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.

Pierwszy recital online odbył się 3 maja, poniżej program kolejnych koncertów: 10 maja – Paweł Wakarecy 17 maja – Szczepan Kończal 24 maja – Wojciech Świtała 31 maja – Janusz Olejniczak 7 czerwca – Magdalena Lisak 14 czerwca – Aleksandra Świgut 21 czerwca – Michał Szymanowski 28 czerwca – Szymon Nehring

  1. Kultura

Aga Zaryan: "W kontakcie z muzyką łagodnieję"

Aga Zaryan, fot. Marta Orlik
Aga Zaryan, fot. Marta Orlik
Na scenie wyciszona, skupiona, prywatnie – wulkan energii. „Gdybym w pracy była tak szalona jak w życiu, szybko bym się wypaliła. A tak, mam piękną równowagę”, mówi Aga Zaryan, wokalistka jazzowa.

Każda płyta jest pierwsza jak miłość?
Tak, za każdym razem wydaniu płyty towarzyszą duże emocje. Można je porównać do tych związanych z przyjściem na świat dziecka. Najpierw jest poczęcie, czyli pomysł na płytę, potem ciąża, czyli tworzenie, różne na tej drodze etapy, potem stan przedporodowy, czyli trochę napięcia, ekscytacji, niepewności…

Lęku?
U mnie dominują pozytywne emocje, bardzo silne, mieszające się, ale dające mnóstwo adrenaliny. Zawsze wierzę w te swoje muzyczne dzieci, każde kocham na swój sposób. Są różne i przez to wyjątkowe. Chcę się nimi podzielić ze światem, bo moim zdaniem muzykę, owszem, tworzy się dla siebie, ale też dla innych. Podobnie jak z dziećmi – trzeba je dopieścić, wykarmić, przytulać, ale potem pójdą w świat swoją drogą.

W ostatnim czasie dużo się w pani życiu wydarzyło.
O tak. Zdecydowałam się zostać mamą, do czego długo się zbierałam, ale jak już zaplanowałam, że przed czterdziestką urodzę dwoje dzieci, to plan wykonałam [śmiech]. Miejsce muzycznych dzieci zajęły dzieci z krwi i kości.

Gdyby budować sobie pani obraz na podstawie tego, co pani śpiewa, można by sądzić, że jest pani stonowana, nostalgiczna. A siedzi przede mną wulkan energii. Która Aga jest prawdziwa?
Obydwie! Rzeczywiście nie jestem flegmatyczką ani introwertyczką. Prywatnie roznosi mnie czasem energia, mam za sobą szalony okres życia. Ale w kontakcie z muzyką łagodnieję. Studiowałam muzykoterapię na Akademii Muzycznej w Łodzi, interesuję się psychologią i wiem, że muzyka wpływa na nastrój, obniża ciśnienie, reguluje puls. Dla mnie jest lekiem na galopujące w głowie myśli, na pęd dnia codziennego. Przystanią, momentem zatrzymania. Nie nauczyłam się jeszcze medytować, co jest moim marzeniem. Potrafię się wyciszyć w dwóch momentach: gdy nagrywam w studiu albo śpiewam na scenie i kiedy ćwiczę jogę na hamakach. Aerial yoga to moja miłość od roku, pozwala naprawdę się zrelaksować. Gdybym na scenie była tak szalona jak w życiu, tyle mówiła, tak się ekscytowała, to szybko bym się wypaliła. A tak mam równowagę – tam pęd, a tu wychodzę na scenę i jestem skupiona. O tym zresztą napisałam piosenkę, zainspirowaną książką Eckharta Tollego „Potęga teraźniejszości”. Cały czas się uczę tego, jak nie żyć przeszłością, przyszłością, tylko być tu i teraz. Pomaga mi w tym właśnie muzyka. Kocham ją od dziecka. Ale to ulotna forma sztuki. Stąd tak fascynująca!

Chciałaby pani, żeby pani piosenki zmieniały ludzi?
Chcę, żeby traktowały o czymś ważnym. Na jednej z płyt śpiewam utwory Niny Simone i Abbey Lincoln. One walczyły z rasizmem. Wszystkie moje teksty mówią o moim życiu, doświadczeniu, obserwacjach świata, o tym, jak odbieram rzeczywistość. Są osobiste, niektóre gorzkie, niektóre optymistyczne. Na tej ostatniej jest jeden protest song wobec tego, co się dzieje w Polsce, to historia z tramwaju – „A Story from a Tram (Listen, Little Man)”. Niektórzy mi odradzali: nie podkładaj się, przecież śpiewasz dla wszystkich, lewicy, prawicy, wierzących i niewierzących.

Nie boi się pani hejtu?
Nie, choć trochę mi się już oberwało. Ale muzyka jazzowa jest niszowa. Nie jestem celebrytką, nie wzbudzam takich emocji jak dziewczyny z billboardów czy Pudelka.

No właśnie, jak to możliwe, że udało się pani osiągnąć sukces artystyczny, jednocześnie docierając do szerokiej publiczności i nie pozując na ściankach?
Celebrytką można zostać w prosty sposób. Nie zostałam nią, bo nie chciałam, to było przemyślane działanie, moje i mojego menedżera. Gdyby moja muzyka nie wypłynęła na szerokie wody, pewnie nadal śpiewałabym sobie w piano barach, uczyłabym angielskiego w cudownej szkole językowej Early Stage, którą założyła moja mama. Dla niektórych jestem znana bardziej jako miss Agnes od angielskiego niż Aga Zaryan od jazzu.

A wracając do protest songu – po co to pani?
Nie zgadzam się z tym, że artyści nie mogą wyrażać swoich poglądów. Nie cierpię konformizmu. Byłam wychowywana tak, żeby nie zgadzać się z niesprawiedliwością, mówić, co się myśli. Ten utwór nikogo nie obraża, nie jest agresywny, opisałam  historię, która mi się przytrafiła. W tramwaju usłyszałam dialog dwóch homofobicznych i zamkniętych na świat i prawdę kobiet. Zmroziło mnie. Wysiadłam na rondzie Waszyngtona i od razu wiedziałam, że napiszę o tym piosenkę. Przeraziło mnie to, że skaczemy sobie do oczu, po raz pierwszy od 89 roku polityka tak nas podzieliła. Dlaczego nie mam prawa o tym śpiewać? Dlaczego pani prowadząca kwiaciarnię może mieć poglądy, a ja nie?

Piosenki powinny łagodzić obyczaje.
Zgoda. Ale powinny także dawać do myślenia, wzbudzać emocje, czyli być jakieś, a nie letnie, nijakie. Artyści mogą dużo zdziałać. Mogą dodawać otuchy, powodować, że człowiek nie czuje się sam. Bono, który w wieku 12 lat stracił matkę, założył organizację pomagającą dzieciom po odejściu rodzica. Dzięki niemu młodzi ludzie widzą, że nawet po wielkiej tragedii można się podnieść. Pamiętam to uczucie, gdy ze słuchawkami na uszach słuchałam Steviego Wondera. Jego piosenki wzbudzały we mnie takie emocje, że mimo trudnych przeżyć – moi rodzice się rozwodzili – znajdowałam w nich ukojenie i siłę do życia.

Macierzyństwo na pewno wzbogaca, ale także coś zabiera, zwłaszcza artystce.
Zabrało mi głównie czas. Nigdy jednak nie żałowałam tej decyzji. Urodziłam dzieci dość późno, bo w wieku 36 i 39 lat. Ale nie dlatego, że wcześniej chciałam zrobić karierę. Odkładałam macierzyństwo, ponieważ nie czułam się na to gotowa, dojrzała, byłam w terapii wiele lat. Wiedziałam, że jako matka chcę być stabilna, dawać dzieciom oparcie. Tak się też układało moje życie, że choć miałam kilka relacji, to nie zdecydowałam się na dzieci z poprzednimi partnerami. Podjęłam tę decyzję w najlepszym momencie, z człowiekiem, który jest wspaniałym ojcem. Tak sobie myślę, że stosunek do macierzyństwa to może też sprawa genów. Moja mama opowiadała mi, że zanim się z siostrą urodziłyśmy, nie miała instynktu macierzyńskiego. Pojawiłyśmy się w jej życiu wcześnie, nieplanowane. Zawsze mi powtarzała, że dzieci nie są miarą wartości człowieka. I to mi zapadło w pamięć. Moja babcia w reakcji na to, że nie mam dzieci, a jestem po trzydziestce, mówiła: „Już nie musisz mieć dzieci, daj sobie spokój”.

Nietypowa babcia.
Wyjątkowa kobieta. I opowiadała: „Ja miałam dzieci (a ma trzy córki) tylko dlatego, że twój dziadek Jaś nie wyobrażał sobie rodziny bez dzieci. Po wojnie przeżywałam traumę, nie chciałam wydawać na świat nowych istot, chciałam tylko jeździć konno”. To wszystko słyszałam od dwóch bliskich kobiet, które mimo to były kochającymi, dającymi wsparcie mamami.

A pani jaką jest mamą?
Staram się dawać im dużo siły, rdzeń na całe życie, i często mówię im, że ich kocham. Mam cudownych synów, którzy mobilizują mnie do życia. W październiku Jasio obchodził urodziny i z tej okazji poleciałam z nim do Londynu. Tylko z nim, bez młodszego brata, żeby miał swój quality time. Byliśmy w Legolandzie, muzeach. Moi synowie nie dali mi się we znaki, dobrze jedli, spali, nie mieli kolek, byli dla mnie bardzo łaskawi. Wiedzieli chyba, że mają nie najmłodszą mamę. Jak byli przy piersi, a karmiłam prawie rok każdego, jeździli ze mną w trasy, z półrocznym Jasiem poleciałam do Los Angeles nagrywać płytę. Nie chciałam odbierać im z powodu mojego zawodu tego, co należy się małemu dziecku – obecności matki.

Pracuje pani głównie z mężczyznami i w dodatku jest liderką. Bywa ciężko?

Chcę podkreślić, że choć jestem frontmenką, to moja muzyka powstaje dzięki pracy wielu muzyków, przede wszystkim Michała Tokaja, mojego muzycznego dyrektora, pianisty, aranżera, kompozytora. To prawda, pracuję w świecie zdominowanym przez mężczyzn, o czym świadczy choćby określenie „jazzmanka”, a nie „jazzwomanka”. W trasie przemierzamy razem tysiące kilometrów, jak panowie zagalopują się w dyskusji, to mówią do mnie: „Stary, wiesz co…?”. W tym gronie jest dużo testosteronu. Ale ja już jako dziewczynka byłam chłopczycą, niektórzy nazywali mnie Pippi, bo byłam piegowatą blondynką, rozczochraną, ze strupami na kolanach, chodzącą po drzewach, choć koleżanki też, oczywiście, miałam. Myślę, że muzyka jazzowa bardziej do mnie pasuje niż bycie popową diwą.

Czuje się pani feministką?

Tak, jestem feministką, z czego długo nie zdawałam sobie sprawy. Przecież nadal jest o co walczyć. Uważam, że feminizm jest sexy i służy zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

Zapraszamy na Białołęcki Wieczór Jazzowy z Agą Zaryan! Więcej szczegółów tutaj.