1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Dziedziczenie lęków. Najnowsza premiera w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Dziedziczenie lęków. Najnowsza premiera w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)
(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)
W najnowszej premierze Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, autorka tekstu i reżyserka Eugenia Balakireva twórczo przekłada wspomnienia i emocje trzech pokoleń swojej rodziny na deski Sceny Domu Machin.

Realizacja spektaklu „Wyspa” jest jej nagrodą w konkursie Forum Młodej Reżyserii. Balakireva dostała możliwość realizacji projektu na jednej z najważniejszych scen teatralnego krajobrazu Polski, dostała merytoryczną opiekę, profesjonalne wsparcie produkcyjne i przede wszystkim zespół aktorski, który przetransponował w swojej grze jej intencje na scenę.

(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk) (Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)

Są takie historie, które aby wprowadzać widza w stan strachu nie potrzebują niepokojącej charakteryzacji. Są horrory, które mogą wydawać się sentymentalnymi opowieściami. Wywołane ze snów czy przywoływane w wspomnieniach bohaterów - niosą podskórny lęk. Podobnie jak w klasycznych japońskich horrorach świat martwych i żywych bohaterów przeplata się. Pojawiają się oni w realistycznie przedstawianych scenach. Momentami zaś rzeczywistość wydaje się jakby przywołana ze snu.

Subtelnie, w poetyckich obrazach i frazach poznajemy świat przekazywanych przez pokolenia lęków. Wypowiadane słowa i zastane sytuacje nie od razu definiują przedstawiany świat. Nic na koniec dnia nie jest takim jak się wydaje. Widz wychodząc z teatru może zadawać sobie pytanie – co było początkiem, a co końcem, czy miał do czynienia ze światem żywych czy duchów. I raczej nie znajdzie jednoznacznej odpowiedzi. I chyba nie ma potrzeby jej szukać.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Pamięć pokoleń

Eugenia Balakireva sięga do rodzinnej historii. Snuje opowieść o utraconym domu, dziedziczonej traumie i pyta, czy w świecie przyszłości będziemy jeszcze potrafili odnaleźć swoje miejsce.

(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk) (Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)

Zanim zaleje się terytorium, trzeba je najpierw oczyścić. Drzewa muszą być wycięte, cmentarze zdezynfekowane, kamienne budynki przeniesione, a drewniane chałupy spalone. To najbardziej efektowny sposób na pozbycie się drewnianych chałup – spalenie ich z całym dobytkiem, z wszystkimi meblami, obrusami, ikonami i wspomnieniami, tak żeby nic nie mogło przeszkodzić w budowaniu nowej przyszłości. Być może podchodząca pod próg naszych domów woda jest znakiem przyszłości, która nadchodzi. Być może po zalaniu zostanie zaledwie skrawek lądu, otoczony ze wszystkich stron wodą.

Dom niczym samotna wyspa

Do jednego z tysiąca takich miejsc, które zniknęły z map trafia przybysz. Tak rozpoczyna się opowieść o wsi i o tożsamości. O mieszkańcach, którzy muszą opuścić swoje domy, by zrobić miejsce zbiornikowi wodnemu, oraz o tym, co po nich pozostaje. Przybysz zbiera ślady przeszłości, spisuje tradycje i pieśni ludowe. Niestety trafia do miejsca, w którym nikt już nie śpiewa. Wyspa jest tym, co pozostaje po katastrofie. Kiedy byłam dzieckiem, moja babcia często opowiadała o tym, jak spędzała dzieciństwo w rodzinnej wiosce: o dziadkach, o rodzinnych spotkaniach i o tym, jak gotowała jajka w piasku nad jeziorem, nad którego brzegiem stał ich dom. Opowiadała to z wielkim smutkiem, bo wiedziała, że dla mnie jest to już tylko kolejna bajka i że nigdy nie będę mogła doświadczyć tego, co jej - jako dziecku - zostało odebrane. Moja matka jest przekonana, że pokoleniowa tułaczka, która łączy ją, moją babcię, ciocię i mnie – bo mieszkamy w różnych krajach i nie mamy swoich prywatnych domów – wynika z traumy, której moja babcia doświadczyła przez tę historię. Czy to prawda, czy nie – nie wiem. Wiem tylko, że przez całe życie tęskniłam za czymś, czego nie ma, i w tym spektaklu chciałabym tego czegoś choć na chwilę dotknąć. Wierzę, że artystyczna osobowość rodzi się z umiejętności połączenia prywatnego doświadczenia z obrazem świata oraz z potrzeby podzielenia się nim z innymi. W tym spektaklu opowiadam historię osobistą, choć nie dosłowną – prywatną opowieść, która narodziła się w mojej głowie w momencie, gdy różne doświadczenia zlały się w jedno. Opowiada Balakireva.

(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk) (Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)

Sceniczna obecność

Widz stąpa po pozornie mocnym lodzie, aby na koniec wspólnie z bohaterami poddać się żywiołowi wody … i mimo wszystko zachować w pamięci każdy moment spektaklu. A co w niej zostaje? Dające do myślenia dialogi, momentami poważne, zmuszające do namysłu wymiany zdań, czasem żartobliwe riposty. Dodatkowo dotykająca choreografia, wypełniająca przestrzeń muzyka, rozszerzające rzeczywistość projekcje i światło, które buduje wspólnie ze scenografią nie tylko poetycko - senny nastrój, ale i potęguje niepokój. I przede wszystkim zaś spektakl wypełnia dojrzałe, świadome aktorstwo całej piątki obsady. Na scenie występują: Bożena Adamek, Marta Konarska, Wanda Skorny, Karol Kubasiewicz, i Krzysztof Zarzecki.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Twórcy: tekst i reżyseria: Eugenia Balakireva, dramaturgia: Krzysztof Zygucki, scenografia, kostiumy: Jerzy Basiura, reżyseria świateł: Monika Stolarska, muzyka: Władysław Szaban, choreografia: Magdalena Kawecka, wideo: Piotr Bontron, inspicjentka: Anna Wójcicka, producentka: Bożena Sowa, asystent choreografki: Dawid Tas, asystent scenografa: Mateusz Brońka, asystentka producentki: Anna Jasłowska

(Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk) (Fot. Joanna Siwiec i Bartek Barczyk)

Więcej: www.teatrwkrakowie.pl/spektakl/wyspa

Share on Facebook Send on Messenger Share by email