1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Święta czwórca - recenzja

Święta czwórca - recenzja

hagi
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Najnowszy film Jana Hrebejka to kino czeskie w pigułce – niezobowiązujące, letnie, ale jednocześnie wsparte odpowiednim ciężarem.

Reżyser „Niedźwiadka” i „Piękności w opałach” sprawnie porusza się po zagadnieniach zarezerwowanych – jakby się wydawało – dla debat o moralności i przekraczaniu obyczajowych tabu. W swoim nowym filmie wysyła dwie zaprzyjaźnione pary do pracy na Karaibach i każe im tam szukać urozmaicenia w seksualnej monotonii.

Nie ma tu jednak żadnej górnolotnej filozofii. Co dla wielu innych twórców byłoby przyczynkiem do rozpisania dramatycznej fabuły, czeski maestro wykorzystuje na zasadzie wakacyjnej anegdoty. Najważniejsi są u niego bohaterowie – zarysowani z empatią, zrozumieniem dla popełnianych błędów i typową dla Czechów swobodą. Losy zaprzyjaźnionych Ondry i Vitka oraz ich żon, rozbudzonej seksualnie Rity i konserwatywnej Marii, nie wzbudzają może wielkich emocji, ale ich samych trudno nie polubić.

Plusem takiej sytuacji jest niewątpliwie to, że Hrebejk niczego przed nami nie ukrywa. Od pierwszych minut gra w otwarte karty, unikając wodzenia nas za nos, mnożenia spektakularnych puent i taniego moralizatorstwa.

Co jest zaletą, może być jednak także słabością. Pozbawienie filmu emocjonalnej trajektorii spycha go na margines kina niedzielnego, pozbawionego już nie tyle kręgosłupa, co jakiejkolwiek tkanki – to ładna widokówka, na odwrocie której kryje się jedynie błahe pozdrowienie. Wystarczające, by wywołać uśmiech, zbyt krótkie by pozostać w głowie na dłużej.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze