fbpx

PRL oczami Kazika: Być jak Kazimierz Deyna

Być jak Kazimierz Deyna
Next Film

„Być jak Kazimierz Deyna” Anny Wieczur-Bluszcz jest komedią w czeskim stylu – doskonałym antydepresantem, antidotum na szare, przedwiosenne dni.

Być jak Kazimierz Deyna
Next film/więcej w galerii

Skarżymy się, że w dzisiejszych czasach brakuje nam autorytetów. Narzekamy na kryzys rodziny. „Być jak Kazimierz Deyna” idzie pod prąd. Pokazuje nam historię familii, mającej swoje kryzysy – bo mąż bywa dzieciakiem i ma swoje skoki w bok, a żona jest histeryczką – ale mimo wszystko łączy kochających się ludzi, którzy za sobą skoczyliby w ogień. W filmie nie ma wynaturzeń, perwersji, zbrodni, „dołów”. Nietypowe dla polskiego kina, prawda?

Jest za to autorytet – Kazimierz Deyna. Ktoś może powiedzieć, że to był tylko idol, ale dla tysięcy chłopaków, którzy dorastali w latach 70-tych był czymś więcej. Był mistrzem, dla którego tracili głowę i na którym się wzorowali. Żeby zrozumieć ten kult, warto przeczytać książkę Stefana Szczepłka „Deyna”, wydawnictwa Marginesy 2012.

Główny bohater filmu Anny Wieczur-Bluszcz – Kazik – miał szczęście, że rodzi się w chwili, gdy Kazimierz Deyna strzela swojego słynnego gola w meczu z Portugalią w 1977 roku. Dla jego ojca poród żony jest najpierw katastrofą, która pozbawia go możliwości oglądania meczu, a potem zrządzeniem losu, dającym mu prawo, by uczynić z syna piłkarza i dać mu imię po bohaterze. Przemysław Bluszcz jest w roli ojca doskonały. To chyba pierwszy raz gdy ten aktor nie gra gangstera, choć i tutaj ma mały epizod z rosyjską mafią.

Z Kazikiem jesteśmy od porodu, mistrzowsko odegranego przez Gabrielę Muskałę (dostała główną nagrodę za pierwszoplanową rolę kobiecą na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie), poprzez dzieciństwo, pierwsze zakochanie, perypetie związane z dojrzewaniem, aż do dorosłości. W jego towarzystwie podróżujemy w czasie, w którym Polska wchodziła do kapitalizmu. Okres przemian podglądamy z perspektywy prowincji, drobnych cwaniaczków, kombinatorów, bazarowych handlarzy. Wśród zabawnych opisów przemycane są również ważne tematy. Chłopak ma jeszcze jeden autorytet – dziadka (również doskonały Jerzy Trela), zaciekłego opozycjonistę, który nie rozstaje się z radiem nastawionym na Wolną Europę.

Na koniec warto wspomnieć, że debiutującej reżyserce udało się dobrać świetną ekipę. Oprócz wspomnianych już Gabrieli Muskały, Przemysława Bluszcza i Jerzego Treli w filmie bardzo dobrze zagrali również Piotr Głowacki i Michał Piela, a mały Kazik (Aleksander Staruch) jest bardzo podobny do dorosłego Kazika (Marcin Korcz). Jury festiwalu w Koszalinie przyznało nie tylko nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę żeńską – Jantar za zdjęcia trafił do Tomasza Naumiuka. Talent Anny Wieczur-Bluszcz wynagrodziło główną nagrodą – Wielkim Jantarem. Film wygrał również Festiwal Filmowy w Ińsku.

„Być jak Kazimierz Deyna” w kinach od jutra. Gorąco polecam. To najzabawniejszy i najmniej pretensjonalny film jaki ostatnio widziałam.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze