1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Zapomnij o postaci Sydney Sweeney. Oto filmy i seriale, które szokują bardziej niż „Euforia”

Zapomnij o postaci Sydney Sweeney. Oto filmy i seriale, które szokują bardziej niż „Euforia”

Kadr z serialu „Euforia” (Fot. materiały prasowe)
Kadr z serialu „Euforia” (Fot. materiały prasowe)
Czy istnieje coś bardziej kontrowersyjnego od „Euforii”? Oczywiście! Mimo że od premiery w 2019 roku serial o amerykańskich nastolatkach przyprawia o ból głowy rodziców i przyśpiesza bicie serca młodzieży nietrudno znaleźć przykłady filmów i seriali, które wywoływały wśród swojej widowni mocniejszą emocjonalną reakcję. Wbrew temu, co usiłują nam wmówić twórcy trzeciego sezonu.

Kiedy tylko w sieci pojawił się pierwszy odcinek trzeciego sezonu „Euforii” stało się jasne, że twórca serialu, Sam Levinson, chce wspiąć się na wyżyny kontrowersji i pobić wszystkie rekordy w konkurencji „zaszokuj widza”. Swoje bohaterki na siłę wpycha do świata usług seksualnych i bawi się w balety przemocy zgapione od Quentina Tarantino. Ale skutek jest odwrotny od zamierzonego. Jego usilne zabiegi robią coraz mniejsze wrażenie. Tym bardziej, że w historii kina i telewizji z łatwością można wymienić produkcje, które szokowały bardziej niż „Euforia”.

„Salo, czyli 120 dni Sodomy” (1975) – reżyseria Pier Paolo Pasolini

Wyobrażam sobie, że w latach 70. dużo łatwiej było wstrząsnąć publiką, a jednak film Pier Paolo Pasoliniego 50 lat później dla wielu wciąż pozostaje skrajnie szokujący. Włoski reżyser inspirując się powieścią markiza de Sade'a stworzył kino eksploatacji, które w założeniu miało być brutalną krytyką systemów totalitarnych i konsumpcjonizmu. Efekt był jednak tak obsceniczny, że film został zakazany lub ocenzurowany w wielu krajach na świecie.

Akcja „Salo, czyli 120 dni Sodomy” rozgrywa się w tytułowym miasteczku, gdzie czterej przedstawiciele władzy: prezydent, książę, burmistrz i biskup urządzają orgię. Zamykają 8 młodych mężczyzn i 8 młodych kobiet w willi na odludziu i przymuszą ich do czynności seksualnych. Film pełen jest drastycznych obrazów przemocy: gwałtów, sadyzmu i mordów. Oprócz zawartości, wysoce kontrowersyjny był fakt, że w role więźniów wcielili się nieletni aktorzy.

Pomimo licznych skandali związanych z Pasolinim, nikt nie spodziewał się tego, co zostało pokazane podczas paryskiej premiery. Reżyser musiał zdawać sobie sprawę, jakie wywoła poruszenie, bo produkcja filmu była objęta ścisłą tajemnicą. Nikt poza nim nie miał dostępu do pełnego scenariusza, o poszczególnych scenach aktorzy dowiadywali się zaraz przed rozpoczęciem zdjęć. Producenci działali w ciemno, bo mieli zakaz wstępu na plan.

Dodatkowy cień na premierę rzuciło wydarzenie, do którego doszło trzy tygodnie wcześniej. Reżysera znaleziono martwego na plaży w Ostii, a okoliczności morderstwa do dziś nie są do końca wyjaśnione.

Kadr z filmu „Salò, czyli 120 dni Sodomy” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Salò, czyli 120 dni Sodomy” (Fot. materiały prasowe)

„Showgirls" (1995) – reżyseria Paul Verhoeven

Nie dość, że kontrowersyjny, to jeszcze skrajnie kiczowaty. Dramat erotyczny Paula Verhoevena został okrzyknięty najgorszym filmem 1995 roku i zdobył aż siedem Złotych Malin (co wówczas stanowiło rekord tych antynagród). Film, który reklamował się swoją erotyką i poziomem artystycznym, nie miał ani jednego ani drugiego. Epatował za to nagością, scenami pełnymi przemocy i upokorzenia oraz karkołomnym tańcem.

Grana przez Elizabeth Berkley striptizerka Nomi marzy o karierze tancerki rewiowej. Jednak Las Vegas do tej pory nie było dla niej łaskawe. Wszystko zmienia się, gdy jej współlokatorka Molly zaprasza ją za kulisy Stardust Resort and Casino, dla którego projektuje kostiumy. Tam poznaje główną tancerkę w obsadzie kultowego spektaklu „Bogini”, Cristal Connors i choć ta nieustannie próbuje ją poniżyć, załatwia jej także zaproszenie na przesłuchanie w teatrze. Nomi opuszcza świat sex workingu i zanurza się w dużo ohydniejszym show-biznesie.

Dziś „Showgirls" mają status kultowy, ale traktowane są bardziej jako niezamierzona satyra na branżę rozrywkową. Wiadomo, że film jest zły, kiedy nawet obsada wypowiada się o nim niepochlebnie. Kyle MacLachlan, która zagrał obrzydliwego i manipulującego dyrektor ds. rozrywki w kasynie Stardust tak wspominał swój pierwszy seans:

„To bardzo powolne, przytłaczające uczucie, kiedy oglądasz film i pojawia się pierwsza scena, i myślisz sobie: »To naprawdę kiepska scena«. Ale mówisz sobie: »No dobra, następna będzie lepsza«. I próbujesz przekonać samego siebie, że będzie lepiej. A jest tylko gorzej”.

Kadr z filmu „Showgirls” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Showgirls” (Fot. materiały prasowe)

„Kumple" (2007 - 2013) – twórcy Bryan Elsley i Jamie Brittain

Dla wszystkich, którzy wychowywali się na serialu „Skins”, „Euforia” to pryszcz. Brytyjski serial o nastolatkach szokował nie tylko życiowymi wyborami swoich młodocianych bohaterów (a były wysoce wątpliwe), ale także surową oprawą, która idealnie zgrywała się z klimatem bristolskich osiedli.

Każdy odcinek skupiał się na historii innego bohatera, wnikliwie przyglądał się wstydliwym sytuacjom, niskiej samoocenie, nieoczywistym relacjom, wszystkim tym kłopotliwym rzeczom, z którymi wiązało się wchodzenie w dorosłość. Na małym ekranie realistycznie przedstawiono zaburzenia odżywiania, znęcanie się nad rówieśnikami, relacje seksualne nauczycielki z nieletnim, spożywanie alkoholu oraz narkotyków, nadużycia dorosłych wobec dzieci, problemy psychiczne.

Pojawiały się wprawdzie mocne głosy sprzeciwu, ale serial podbił serca fanów do tego stopnia, że doczekał się aż 6 sezonów, podzielonych na 3 generacje oraz miniserial przedstawiający dorosłość wybranych bohaterów. Zapoczątkowal także karierę wielu aktorskich talentów, takich jak: Nicholas Hoult, Dev Patel, Kaya Scodelario, Jack O'Connell, czy Joe Dempsie.

Kadr z serialu „Kumple” (Fot. materiały prasowe) Kadr z serialu „Kumple” (Fot. materiały prasowe)

„Gra o tron" (2011 - 2019) – twórcy David Benioff i D.B. Weiss

„Wstyd!” – wrzeszczał oszalały tłum, gdy Cersei Lannister (Lena Headey) szła ulicami Królewskiej Przystani. W ramach pokuty za swoje grzechy, przymuszona przez zdobywający coraz większe wpływy Kościół, królowa Westeros musiała pokonać drogę od świątyni do bram zamku, całkiem nago, wśród fekaliów, którymi obrzucali ją poddani. Wciąż pamiętam szokową moc tej sceny, a przecież w „Grze o tron” było tego znacznie więcej.

Podstawową kontrowersją serialu na podstawie sagi George'a R.R. Martina było to, że każdy, absolutnie każdy, nawet bohater kluczowy dla fabuły nie mógł czuć się bezpieczny. Od pierwszego sezonu twórcy nie oszczędzali głównych postaci, ale w historii telewizji zapisał się szczególnie odcinek 9 sezonu 3, „Deszcze Castamere", w którym, podczas tak zwanych „Krwawych Godów”, została wyeliminowana praktycznie połowa obsady.

Oprócz tego, że fani poszczególnych bohaterów nie znali dnia ani godziny, uniwersum R.R. Martina szokowało nagromadzeniem gwałtów, brutalnymi torturami (w których przodował Ramsay Bolton), ostentacyjną przemocą oraz kazirodczym związkiem, romantyzowanym przez twórców wbrew wszelkiemu rozsądkowi i przyzwoitości.

Kadr z serialu „Gra o tron” (Fot. materiały prasowe) Kadr z serialu „Gra o tron” (Fot. materiały prasowe)

„Love" (2015) – reżyseria Gaspar Noé

Po pierwszej scenie filmu Gaspara Noego wielu krytyków ze wzburzeniem opuściło salę kinową festiwalu w Cannes. Ujęcie przedstawiało ekstremalne zbliżenie męskiego organu płciowego podczas ejakulacji, w dodatku zostało pokazane w 3D. Argentyński filmowiec, zaliczany do twórców Nowego Francuskiego Ekstremizmu, znany z wywoływania skandali na pokazach, tym razem cały film poświęcił stosunkom seksualnym.

„Love" to historia trójkąta miłosnego i w zasadzie film trzech aktorów, którego scenariusz składał się z 7 stron. Murphy (Karl Glusman), amerykański student szkoły filmowej, przeprowadza się do Paryża, gdzie poznaje wielką miłość swojego życia, Electrę (Aomi Muyock). Ich związek szybko staje się bardzo intensywny. Para wypełnia czas seksem, wspólnym zażywaniem narkotyków i dzikimi imprezami. Aby zapobiec nudzie, proponują trójkąt bez zobowiązań młodziutkiej Dunce, Omi (Klara Kristin). Sytuacja komplikuje się, gdy Murphy zaczyna spotykać się z Omi za plecami Electry.

Największe kontrowersje wokół filmu wywołały nie frontalna nagość czy projekcja 3D, a to, że około połowa scen seksu nie była symulowana. W większości z nich nie było także uzgodnionej choreografii. Właśnie z tego powodu z filmu zrezygnowała pierwotna obsada: Monica Bellucci i Vincent Cassel. Dla Aomi Muyock i Klary Kristin, które zdecydowały się wystąpić, był to ekranowy debiut.

Kadr z filmu „Love” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Love” (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE