Jak ognia unikasz rozmów z obcymi ludźmi w autobusie lub w kolejce po bułki w sklepie? Badacze radzą jednak: do nieznajomych warto czasem zagadać, rezygnując z nieprzystępnego „Polish smile”. Korzyści dla zdrowia psychicznego mogą być większe, niż można by się spodziewać po nic z pozoru nieznaczącej rozmowie „o niczym”.
Słynny „Polish smile” podbił w ostatnich latach media społecznościowe – i Polacy, i osoby z zagranicy lubią nagrywać filmiki odwołujące się do tego zjawiska. Ci pierwsi prezentują swój kamienny wyraz twarzy w każdej sytuacji, ci drudzy opowiadają, że Polacy – choć początkowo nieprzystępni – z czasem się otwierają.
Mieszkańcy Polski mają też nie przepadać za amerykańskim small talkiem i rozmowach „o niczym”. Okazuje się jednak, że oba te założenia – jak wskazują badania – wcale nie znajdują odzwierciedlania w rzeczywistości. I dobrze!
Ale po kolei: w 2020 dla jednej z aplikacji językowych przeprowadzono badania dotyczące zwyczajów naszych rodaków związanych właśnie ze small talkiem. 28,8% spośród ponad tysiąca ankietowanych osób stwierdziło, że rozmów na niezobowiązujące tematy nie lubi. Jednak dla 29,3% wypełniających ankietę small talk jest naturalny.
Ciekawe badanie przeprowadziła też w 2021 roku jedna z firm, w której można zamawiać – za pośrednictwem aplikacji – tanie przejazdy. Na pytania odpowiadali kierowcy, a stereotyp mówi przecież, że to taksówkarze częściej zagadują pasażerów. Ci stwierdzili, że jest inaczej. Z ich doświadczenia wynika, że aż w 43% przypadków rozmowę zaczyna klient, a tylko w 12% sytuacji – kierowca. Pasażerowie zwierzają się taksówkarzom najczęściej ze swoich prywatnych rozterek, z których 15% stanowią sprawy sercowe.
Naukowcy dowodzą, że ci, którzy się na taki small talk decydują, nie tracą wiele, za to mogą dużo zyskać. Oto pięć argumentów, które sprawią, że może i ty postanowisz zrezygnować z tzw. Polish smile.
Small talk zwiększa poczucie przynależności
Prawdziwymi mistrzami w zagadywaniu nieznajomych bywają osoby starsze. W końcu to one opowiadają w kolejce do lekarza o swoich problemach zdrowotnych, a w sklepie nie omieszkają pogadać z ekspedientką. Jak wskazują naukowcy – nic w tym dziwnego, a i samo to zachowanie ma dobry wpływ nie tylko na seniorów.
Niezobowiązujące rozmowy wzmacniają bowiem poczucie „bycia wśród ludzi”, co jest szczególnie ważne dla osób samotnych. Ale także i dla tych pracujących online, wiele godzin dziennie spędzających przed komputerem. A nie z innym żywym człowiekiem.
Nawet takie minimalne interakcje społeczne zwiększają poczucie przynależności i poprawiają samopoczucie.
Small tak daje przyjemność, a nie – jak się obawiamy – poczucie zażenowania
Masz czasem ochotę skomplementować współpasażerkę za świetne dobranie kolorów w stroju albo dołączyć do rozmowy o pogodzie w autobusie? Ale boisz się, że będzie to dziwne, niezręczne? Jak wynika z badania psychologów z University od Chicago Booth School of Business, small talki, koniec końców, okazują się przyjemniejsze, niż wydaje się, że będą.
Badacze poprosili – w serii 12 eksperymentów – 1800 osób podzielonych w pary o rozmowy na różne tematy. Począwszy od tych dotyczących ulubionych programów telewizyjnych po pytania brzmiące np. tak: „Czy zdarzyło ci się kiedyś płakać w miejscu publicznym? Co ten płacz spowodowało?”.
Ogólne wyniki pokazały, że zarówno small talki na tematy powierzchowne, jak i te głębokie okazały się mniej niezręczne, niż rozmówcy zakładali. Szczególnie wyraźna różnica dotyczyła jednak tych trudniejszych tematów.
Small talk zwiększa poczucie więzi
Uczestnicy wskazanych wyżej badań zaznaczyli też, że nawet rozmowy o pogodzie zwiększyły ich poczucie bliskości z drugą osobą. Small talki budują mikrowięzi, które – choć „mikro” – mają duże znaczenie dla dobrostanu psychicznego rozmawiających. W ramach badań część osób poproszono o zagadywanie w autobusie i w kolejce na badania inne osoby – nie te, które również biorą udział w eksperymencie.
Eksperyment pozwolił wysunąć następujący wniosek: small talk działa w obie strony – tzn. dzięki niemu częścią społeczności zaczyna się czuć nie tylko osoba zagadująca, ale i zagadywana.
Small talk poprawia humor
No właśnie: koniec końców niezobowiązujące rozmowy z nieznajomymi nie tylko nie są niezręczne, pozwalają się poczuć częścią społeczności, ale również – tylko i aż – poprawiają humor. Kilka słów ze współpasażerem w autobusie sprawia, że podróż staje się przyjemniejsza – tak znów wynika ze wspomnianych już wyżej badań. Poprawę humoru i lepsze samopoczucie raportowano nawet w przypadku krótkich i banalnych przysłowiowych rozmów o pogodzie.
Small talk może się przerodzić w coś poważniejszego
Zapewne znasz parę, która poznała się np. w pociągu czy podczas spotkania autorskiego. Albo przyjaciółki, które nawiązały relację na konferencji w pracy – gdy jedna jeszcze nie znała drugiej, ale po prostu zagadała do niej w przerwie pomiędzy wystąpieniami.
Krótka rozmowa może mieć bowiem ten plus, że przerodzi się w coś znacznie poważniejszego – niekoniecznie miłość czy wspomnianą przyjaźń, ale też po prostu dobrą znajomość czy owocną współpracę zawodową.
Badania nad small talkiem wskazują, że ten działa na człowieka pozytywnie, choć sam człowiek w tę moc często nie wierzy. Nawet krótka rozmowa z inną osobą daje więcej satysfakcji niż cisza i tzw. Polish smile, na które nierzadko stawiamy.
Jak podsumowuje profesor Nicholas Epley z University of Chicago Booth School of Business, którego zespół badał wpływ small talku na psychikę: – Człowiek jest istotą społeczną i w rozmowie kieruje się wzajemnością. Jeśli podzielisz się z kimś czymś dla ciebie ważnym, znaczącym, najpewniej otrzymasz coś równie ważnego w odpowiedzi. A to doprowadzi do tego, że rozmowa stanie się jeszcze głębsza. Najprawdopodobniej okaże się ona zupełnie inna niż w twoich wyobrażeniach i w odpowiedzi na swoje słowa nie otrzymasz ciszy ani pustego spojrzenia.