Nowy serial Netflixa na podstawie słynnej powieści przyciąga widzów w Polsce jak magnes. Nic dziwnego – 7-odcinkowa opowieść o byłym agencie sił specjalnych zmagającym się z PTSD, który musi ocalić córkę swojego mentora i przetrwać w brutalnej rzeczywistości Brazylii, to naprawdę mocny kryminał z elementami thrillera – historia zemsty, napięcia i walki z własnymi demonami, od której trudno się oderwać. Czy 1. miejsce w serialowej topce platformy jest jednak zasłużone?
Powieść „Człowiek w ogniu” autorstwa A.J. Quinella doczekała się już dwóch filmowych adaptacji: z 1987 r. ze Scottem Glennem i Joe Pescim oraz z 2004 r. z Denzelem Washingtonem i Dakotą Fanning. Teraz, po latach przerwy, przyszła pora na serialową wersję, którą przygotował dla widzów Netflix. 7-odcinkowa produkcja nie doczekała się co prawda dużej promocji, a i tak z łatwością zajęła 1. miejsce najchętniej oglądanych seriali na platformie w Polsce i nie tylko. Czy zasłużenie?
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: 7 seriali Netflixa, które pochłonęły widzów bez reszty. To najbardziej uzależniające produkcje platformy
Niepozorny start, gigantyczny sukces. Nowy serial Netflixa uzależnia od pierwszej sceny
Chociaż akcja każdego „Człowieka w ogniu” rozgrywa się w innym miejscu, historia we wszystkich adaptacjach jest taka sama: John Creasy (Yahya Abdul-Mateen II), agent sił specjalnych, po zakończeniu kariery polegającej głównie na zabijaniu, nie umie odnaleźć się w rzeczywistości, gdzie regularnie nawiedzają go duchy przeszłości. Służba odcisnęła bowiem na nim trwałe piętno – dlatego mężczyzna zmaga się dziś z traumą i zespołem stresu pourazowego (PTSD) i absolutnie nic nie przynosi mu ukojenia.
Rutynę dni powszednich przerywa jednak jego dawny mentor, Paul Rayburn, który namawia wypalonego i zmęczonego życiem Johna do wyjazdu do Brazylii i współpracy i ponownego wejścia w niebezpieczny świat przestępczości. Gdy Paul ginie w zamachu bombowym, John musi zaopiekować się jego nastoletnią córką, która może mieć kluczowe informacje o zamachu. Aby odkryć prawdę i przetrwać, musi zmierzyć się ze swoimi demonami i przypomnieć sobie tajniki dawnego zawodu. A to zaledwie początek historii...
(Fot. materiały prasowe)
Ekranowych historii, w których były agent musi udać się na jeszcze jedną, tym razem wyjątkowo osobistą misję, widzieliśmy już wiele i „Człowiek w ogniu” nie jest na tym polu ani trochę oryginalny. Fabuła też jest dość prosta, ale nie o oryginalność tu chodzi, a o trzymanie widza w ciągłym napięciu, co przychodzi twórcom serialu z niebywałą łatwością. Duża w tym zasługa miejsca akcji (Rio de Janeiro okazało się zaskakująco trafioną lokacją, która odgrywa tu istotną rolę) oraz serialowego formatu, który pozwala zgłębić psychikę głównego bohatera oraz nadać historii bardziej kontemplacyjnego wymiaru.
Czytaj także: 15 seriali Netflixa z szokującymi zwrotami akcji. Przygotuj się na gęsią skórkę przy każdym odcinku
Nie jest to oczywiście produkcja bez wad (jej największymi bolączkami są kompletnie nieciekawy drugi plan, momentami boleśnie przewidywalna fabuła i niezgrabne dialogi), ale mimo wszystko to kawał porządnego i naprawdę wciągającego serialu, w którym nie brakuje akcji, zaskakujących plot twistów, napięcia, pościgów, strzelanin i scen walki, czyli wszystkiego, czego oczekuje się od dobrego akcyjniaka. Już pierwsza scena przykuwa uwagę widza, a Creasy jest postacią, której łatwo kibicować nawet wtedy, gdy jego metody są wątpliwe moralnie. W końcu odkrycie prawdy i prywatna zemsta są tu ważniejsze niż jakikolwiek humanitaryzm. A skoro mowa o głównym bohaterze – Abdul-Mateen naprawdę świetnie radzi sobie jako twardziel, który dźwiga na barkach ciężar doznanej traumy, a jego kreacja to z pewnością jeden z najjaśniejszych punktów tej produkcji.
(Fot. materiały prasowe)
Wszystko to sprawia, że najnowsza ekranizacja „Człowieka w ogniu” to tytuł, od którego naprawdę ciężko się oderwać, a więc idealny do tzw. binge-watchingu. Forma serialu zdała więc egzamin koncertowo, a dynamika produkcji może zaskoczyć nawet tych, którzy dobrze znają zarówno literacki pierwowzór, jak i filmy na jego podstawie – tym bardziej, że twórcy serialu sięgnęli nie tylko po pierwszą część cyklu, ale też kilka wątków z jej sequela. Jeśli chcesz więc obejrzeć udaną ekranizację literatury, która przygwoździ cię do ekranu na długie godziny, wiesz już, gdzie szukać.
Czytaj także: Najbardziej niedocenione seriale na Netflixie. Nie mogę uwierzyć, że tak długo je omijałam
Serial „Człowiek w ogniu” dostępny jest na platformie Netflix.