1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Ludzie znikają bez śladu, a ona może być następna. Ten krwawy horror z oferty HBO Max to współczesna odpowiedź na „Kill Bill”

Ludzie znikają bez śladu, a ona może być następna. Ten krwawy horror z oferty HBO Max to współczesna odpowiedź na „Kill Bill”

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - Ludzie znikają bez śladu, a ona może być następna. Ten krwawy horror z oferty HBO Max to współczesna odpowiedź na „Kill Bill”

00:00 04:58
15s
0,5 x
15s
Luksusowy wieżowiec zamienia się w śmiertelną pułapkę. Czy głównej bohaterce uda się z niego wydostać? Ten filmowy przebój platformy HBO Max to chaotyczne i zabawne kino zemsty, które po mistrzowsku łączy krwawy horror z komedią, skutecznie buduje napięcie i atmosferę zagrożenia, a przy tym… kompletnie nie bierze siebie na poważnie. – To połączenie „Kill Billa” z „Zabawą w pochowanego” autentycznie przykuwa do ekranu – piszą zachwyceni widzowie.

Młoda kobieta po 10 latach odsiadki w więzieniu zatrudnia się jako pokojówka w luksusowym apartamentowcu na Manhattanie, gdzie regularnie dochodzi do tajemniczych zaginięć. Mieszkańcami budynku są bowiem członkowie demonicznej sekty, którzy składają zagubione jednostki w krwawych ofiarach. Bohaterka, aby nie zginąć w następnej kolejności, musi wykazać się więc niecodziennym sprytem i kreatywnością.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Ten krwawy horror to współczesna odpowiedź na „Kill Bill”. Seans trzyma w napięciu od początku do końca

„Oni cię zabiją” to ten typ kina, w którym trup ściele się gęsto, kończyny latają na lewo i prawo, krew tryska na wszystkie strony, a twórcy nie pozwalają widzowi odpocząć ani na moment. Fabularnie film „jedzie” jednak nie tylko po bandzie, ale także po dobrze znanych kliszach – inspiracje „Kill Billem”, „Zabawą w pochowanego”, „Martwym złem” czy „Dzieckiem Rosemary” są tu widoczne gołym okiem. Twórcy jednak, zamiast udawać oryginalność, z premedytacją bawią się popkulturowymi kliszami. Efekt? Zaskakująco spójny gatunkowy miks krwawego slashera, czarnej komedii, kina akcji i horroru typu B.

Czytaj także: Po tym horrorze odechciało mi się letnich romansów. „Obsesja” jest bardziej chora, niż się spodziewałam

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Od razu widać, że film nie boi się ani kiczu, ani przesady, a do tego kreatywnie bawi się konwencją i formą. Brutalne morderstwa sąsiadują tu z szyderczym humorem, groteska z kampem, a makabra ze slapstickiem. To po prostu szalona jazda bez trzymanki i czyste guilty pleasure świadome własnej kampowości. Film jest więc odjechaną laurką dla popkultury przełomu lat 80. i 90., w której przerysowaną przemoc i grozę podano z przymrużeniem oka, w iście w widowiskowy, niemal komiksowy sposób, dzięki czemu nawet najbardziej makabryczne pomysły bawią i pozytywnie zaskakują.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Największą siłą filmu jest jednak tempo. Od początku zostajemy bowiem wrzuceni w sam środek akcji, a twórcy puszczają hamulce już w pierwszym akcie, aby z każdą kolejną sceną dokładać nam następne niespodzianki. I kiedy wydaje się, że osiągnęli oni już szczyt swoich możliwości i dotarli do dopuszczalnej granicy absurdu, pojawia się kolejny plot twist, a razem z nim kolejny opad szczęki. Z czasem jednak widz przyzwyczaja się, że do tego, że tutaj w każdej chwili może wydarzyć się dosłownie wszystko.

Czytaj także: „Leviticus” to queerowy horror o religijnej homofobii, w którym największym potworem okazuje się ludzka nietolerancja [Recenzja]

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Aktorsko jest również bardzo dobrze. Wcielająca się w główną postać Zazie Beetz („Joker”) kradnie niemalże każdą scenę, podobnie jak występujący na drugim planie Tom Felton („Harry Potter”) i Patricia Arquette („Zagubiona autostrada”). Imponują również choreografie walk – dynamiczne i efektowne, przywodzące na myśl te z „Johna Wicka” – oraz pomysłowa realizacja krwawych sekwencji. Do tego dochodzą stylowe zdjęcia i świetna muzyka. Co więcej, niektóre sceny, jak te z płonącą siekierą, szpiegującym okiem czy walką z bossem, mają zadatki na to, aby z czasem zyskać miano kultowych.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Oni cię zabiją” nie ma jednak ambicji, aby być czymś więcej niż krwawą rozrywką na wieczorne odmóżdżenie. I właśnie dlatego film stał się takim hitem w kinach, a potem w streamingu (produkcja dostępna jest m.in. na platformie HBO Max). To bowiem bezpretensjonalna, absurdalna i zmysłowo przestylizowana zabawa, od której trudno oderwać wzrok, a także pozycja obowiązkowa dla widzów spragnionych mocnych wrażeń, czarnego humoru i kina, które ze śmiałością zrzuca z siebie wszelkie ograniczenia.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Najlepsze filmy na HBO Max. Nie spodziewałam się, że platforma skrywa takie filmowe perełki

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE