1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. „Leviticus” to queerowy horror o religijnej homofobii, w którym największym potworem okazuje się ludzka nietolerancja [Recenzja]

„Leviticus” to queerowy horror o religijnej homofobii, w którym największym potworem okazuje się ludzka nietolerancja [Recenzja]

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - „Leviticus” to queerowy horror o religijnej homofobii, w którym największym potworem okazuje się ludzka nietolerancja [Recenzja]

00:00 06:06
15s
0,5 x
15s
Renesans horroru trwa w najlepsze. Twórcy gatunku coraz częściej sięgają bowiem po grozę nie tylko po to, aby straszyć widzów, ale też opowiadać o lękach społecznych, traumach i przemocy ukrytej pod pozorem moralności (patrz: „Backrooms” i „Obsesja”). „Leviticus” Adriana Chiarelliego, który zachwycił widzów wrocławskiego festiwalu Nowe Horyzonty, wpisuje się w ten trend wyjątkowo mocno. To bowiem queerowy horror o miłości, religijnym fundamentalizmie i konsekwencjach prób „naprawiania” ludzkiej tożsamości, który ma spore szansę stać się nie tylko box office’owym przebojem, ale też nowym klasykiem kina grozy.

Tytuł filmu nie jest przypadkowy. „Leviticus” odsyła bowiem do fragmentów biblijnej Księgi Kapłańskiej, które przez część środowisk religijnych interpretowane są jako potępienie homoseksualności. Adrian Chiarelli bierze ten kontekst i zamienia go w mroczną opowieść nie tylko o tym, co może się wydarzyć, gdy wiara zostaje wykorzystana jako narzędzie kontroli i przemocy, ale także o miłości, która w normalnych warunkach byłaby źródłem szczęścia, ale w świecie pełnym uprzedzeń staje się walką o przetrwanie. Tym samym łączy mrożący krew w żyłach horror z przenikliwym komentarzem społecznym, przywodząc na myśl słynne powiedzenie przypisywane Charlesowi Bukowskiemu:

„Znajdź to, co kochasz, i pozwól, aby cię to zabiło”.

Czytaj także: Najbardziej wyczekiwany horror roku wykorzystuje najgłębsze ludzkie lęki. Po seansie trudno pozbyć się uczucia, że coś jest tu mocno nie tak

Akcja filmu rozgrywa się w niewielkim australijskim miasteczku, przypominającym przemysłowe cmentarzysko – miejscu pełnym pustych fabryk i poczucia beznadziei. Do tej ponurej rzeczywistości trafia nastoletni Naim (Joe Bird) wraz z matką (Mia Wasikowska). Kobieta, szukając oparcia po przeprowadzce do nowego miejsca, zbliża się do konserwatywnej wspólnoty chrześcijańskiej, natomiast jej syn poznaje w szkole Ryana (Stacy Clausen) – chłopaka skrywającego własne emocje i żyjącego pod presją otoczenia. Nic więc dziwnego, że między bohaterami szybko rodzi się wzajemna fascynacja. Ich relacja jest intensywna: pełna napięcia, niepewności i pragnienia bliskości, ale w świecie, w którym dorastają, ich uczucie przynosi jedynie zagrożenie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Kiedy Naim odkrywa pewien sekret Ryana, uruchamia lawinę wydarzeń. Lokalna wspólnota próbuje „rozwiązać problem” homoseksualności chłopaków, sięgając po brutalne metody przypominające okrutną terapię konwersyjną. Efektem jest nadprzyrodzona klątwa – bohaterów zaczynają prześladować demoniczne sobowtóry ich kochanków, które nie ograniczają się jednie do psychicznej tortury, ale też potrafią zabijać. I tu tkwi właśnie najbardziej niepokojący aspekt filmu: istota, która poluje na queerową młodzież, przybiera postać osoby, którą kochają. Ich największy lęk i największe pragnienie zostają połączone w jedno. Co zatem robić, gdy miłość staje się przekleństwem?

Czytaj także: Po tym horrorze odechciało mi się letnich romansów. „Obsesja” jest bardziej chora, niż się spodziewałam

Gdy miłość okazuje się wyrokiem śmierci. Ten wstrząsający horror religijny straszy nie demonem, a ludzką nietolerancją

„Leviticus” korzysta, rzecz jasna, z klasycznych elementów kina grozy – mamy demona, klątwę, religijną obsesję, nastrój osaczenia i osamotnienia. Chiarelli nie opiera jednak filmu wyłącznie na straszakach wyskakujących nagle z ciemności. Zamiast tego buduje klaustrofobiczną atmosferę paranoi i poczucia, że bohaterowie nie mają dokąd uciec. Pod względem klimatu film bywa więc porównywany do „Coś za mną chodzi” („It Follows”) Davida Roberta Mitchella, gdyż w obu historiach nadnaturalne zagrożenie stanowi metaforę lęku i konsekwencji bliskości. „Leviticus” idzie jednak w inną stronę – jest bardziej kameralny, skupiony na emocjach bohaterów i społecznej opresji.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Warto też zaznaczyć, że bijącym sercem tej opowieści jest przede wszystkim relacja Naima i Ryana, która sprawia, że horror działa nie tylko jako gatunkowa opowieść o walce ze złem, ale też jako wzruszająca historia o pierwszej miłości w miejscu, które nie daje młodym ludziom prawa do bycia sobą. Najciekawszym elementem „Leviticus” jest jednak jego główna metafora. Nadnaturalna klątwa staje się odbiciem realnego zagrożenia – przemocy wynikającej z prób zmieniania czyjejś tożsamości. Film pokazuje bowiem, że największe potwory nie zawsze przychodzą z innego świata. Czasem są one tworzone z nienawiści, przez ludzi przekonanych, że działają w imię wyższych wartości. W dzisiejszych czasach, w których skrajny religijny ekstremizm zyskuje na sile, „Leviticus” działa więc jak swego rodzaju ostrzeżenie i zachęta do zastanowienia się nad tym, co może zostać uwolnione, gdy ludzie próbują manipulować tym, czego po prostu nie da się ujarzmić.

Czytaj także: Dlaczego jedni rodzice wspierają dzieci LGBT+, a inni je odrzucają? Naukowcy mają odpowiedź

Chiarelli nie tworzy jednak wyłącznie publicystycznego manifestu. „Leviticus” jest przede wszystkim horrorem pełnym napięcia, mocnych scen grozy i sprawnie poprowadzonej akcji. Momentami wybiera co prawda efektowność zamiast rozwinięcia niektórych wątków, a część obiecujących tematów zostaje potraktowana zbyt skrótowo, ale mimo to pomysł i konsekwentnie budowany klimat robią wrażenie, dowożąc produkcję, która jest kolejnym dowodem na to, że współczesny horror coraz częściej opowiada o tym, co naprawdę przeraża ludzi – samotności, odrzuceniu i przemocy ukrytej za pozorną troską.

Data wejścia filmu do polskich kin lub na platformy streamingowe wciąż nie jest znana.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE