1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Jeden wieczór wywrócił ich związek do góry nogami. Ten film powinno obejrzeć każde wieloletnie małżeństwo

Jeden wieczór wywrócił ich związek do góry nogami. Ten film powinno obejrzeć każde wieloletnie małżeństwo

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - Jeden wieczór wywrócił ich związek do góry nogami. Ten film powinno obejrzeć każde wieloletnie małżeństwo – to jedna z najlepszych komedii ostatnich lat

00:00 06:39
15s
0,5 x
15s
Gdy znudzone sobą małżeństwo zaprasza na kolację parę wyzwolonych sąsiadów, z pozoru spokojny wieczór przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót. Czy uda im się na nowo rozniecić dawną iskrę w swojej relacji, a może niewinna wizyta doprowadzi do całkowitego rozpadu ich związku? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w jednej z najlepszych kinowych komedii ostatnich lat.

Joe (Seth Rogen) i Angela (Olivia Wilde) są małżeństwem z kilkunastoletnim stażem. Z pozoru ich związek wydaje się wręcz wzorcowy: zgodne, spokojne życie w porządnej dzielnicy, udane dziecko, niezły status materialny. Pod powierzchnią kryją się jednak wzajemne pretensje, drobne konflikty, a przede wszystkim nuda i rutyna. Gdy pewnego wieczoru Joe i Angela zapraszają na kolację parę tajemniczych sąsiadów (Penélope Cruz i Edward Norton), przyjacielska rozmowa zaczyna zmieniać się w pełną dwuznaczności grę. To, co dotąd skrywane, wychodzi na jaw, a niewypowiedziane pragnienia ducha i ciała zaczynają nabierać niebezpiecznie realnych kształtów.

Pytanie brzmi: Czy obie pary pójdą dziś spać we własnych łóżkach?

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Zaproszenie” to jedna z najlepszych komedii o związkach ostatnich lat. Bawi do łez i zostawia z niewygodnymi pytaniami

„Zaproszenie” w reżyserii Olivii Wilde to najlepszy dowód na to, że wielkie kino wcale nie potrzebuje widowiskowego rozmachu. Wystarczy świetny scenariusz, czwórka doskonałych aktorów i dialogi napisane z chirurgiczną precyzją. Efekt? Jeden z najlepszych filmów o związkach ostatnich lat. Ten kameralny komediodramat, chociaż rozgrywa się w jednej lokacji, ani przez chwilę nie nuży przesadną teatralnością. Wręcz przeciwnie – zamknięta przestrzeń działa tu niczym tykająca emocjonalna bomba. Wilde z niezwykłą pewnością prowadzi natomiast historię od niezobowiązującej kolacji do prawdziwej wiwisekcji małżeństw, niespełnionych pragnień i problemów z komunikacją. Napięcie rośnie z każdą minutą, a reżyserka perfekcyjnie wyczuwa momenty, w których należy je rozładować błyskotliwym humorem.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Największym atutem filmu jest więc scenariusz. Dialogi są inteligentne, błyskotliwe i pełne ciętych ripost, ale też niezwykle naturalne (to prawdziwy masterclass w pisaniu realistycznych, momentami ekstremalnie niezręcznych rozmów), komedia płynnie przechodzi w dramat, absurd sąsiaduje z gorzką refleksją, a każda kolejna wymiana zdań odsłania nowe warstwy, tworząc kino dialogu w najlepszym wydaniu. Twórczyni z niebywałym wyczuciem buduje też atmosferę dyskomfortu, igra z oczekiwaniami widza i nie boi się przekraczać granic emocjonalnego napięcia, co sprawia, że pod komediowym płaszczem „Zaproszenia” kryje się zaskakująco dojrzałą opowieść o ludziach, którzy dawno utracili bliskość, ale wciąż próbują odnaleźć drogę do siebie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Film nie jest jednak, jak mógłby sugerować zwiastun, historią o seksie, lecz o wyobrażeniach oraz pragnieniu bardziej odważnego i szczerego życia, która zadaje proste, ale niezwykle trafne pytanie: dlaczego nawet w długoletnich związkach ludzie tak często boją się powiedzieć partnerowi, czego naprawdę potrzebują? Wilde, zamiast podsuwać gotowe odpowiedzi, zostawia jednak przestrzeń do wyciągnięcia własnych wniosków.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Jeśli chodzi natomiast o obsadę, tworzy tu ona istny aktorski koncert. Chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszej sceny, a cała czwórka perfekcyjnie odnajduje się zarówno w komediowych, jak i dramatycznych momentach. Rogen świetnie wypada jako niezręczny everyman, Wilde imponuje jako neurotyczna pani domu, a Cruz i Norton wcielający się w wyzwolonych sąsiadów kradną niemal każdą scenę. To po prostu teatr czwórki aktorów, w którym każde spojrzenie, pauza i niedopowiedzenie mają znaczenie. Tempo filmu? Takie, które praktycznie nie pozwala złapać oddechu. Humor działa dzięki perfekcyjnemu timingowi, a kolejne żarty nigdy nie są prostackie czy wymuszone. Śmiech szybko ustępuje jednak miejsca refleksji, co prowadzi do emocjonalnego finału, który zaskakuje, wzrusza i pozostawia widza z wieloma pytaniami.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

W stylistyce filmu łatwo dostrzec natomiast ślady „Rzezi” Romana Polańskiego, twórczości Woody’ego Allena i kultowego „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, a także takich filmów o związkach jak „Terapia dla par” czy „Skomplikowani”. Wilde zachowuje jednak własny charakter i tworzy film świeży oraz niezwykle uniwersalny. „Zaproszenie” to zatem inteligentna satyra na kryzys współczesnych związków, ale też świetnie napisane i wyreżyserowane kino o szczerości, niespełnionych fantazjach, potrzebie bliskości i odwadze do rozmowy oraz perfekcyjnie skrojony komediodramat, w którym scenariusz, aktorstwo, reżyseria, humor i emocje tworzą spójną całość.

Czytaj także: Czy jesteśmy gotowi żyć tak, jak na to zasługujemy? Recenzja filmu „Nie martw się, kochanie”

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Komedia poprowadzona jak najlepsza symfonia”. Co o filmie „Zaproszenie” sądzą widzowie?

Reakcje publiczności najlepiej pokazują, że „Zaproszenie” trafia zarówno do fanów inteligentnej komedii, jak i bardziej refleksyjnego kina. „Dawno nie śmiałem się tak w kinie. Zdecydowanie warto obejrzeć”, „Najzabawniejszy film roku”, „Poproszę więcej takiego kina. Przezabawny i świetnie zagrany. Dobry na rozluźnienie, ale też skłania do przemyśleń” – piszą w sieci zachwyceni widzowie. Wielu zwraca uwagę na perfekcyjnie poprowadzoną warstwę komediową: „Wszystko tu siadło! Komedia poprowadzona jak najlepsza symfonia”, ale pochwały zbiera również fenomenalnie dobrana obsada: „Bawiłem się znakomicie, a cała czwórka dowozi aktorsko”. Część widzów podsumowuje natomiast swoje wrażenia krótko, ale wymownie: „Po to chodzę do kina” lub „Kupił mnie od początku do końca”. Trudno o lepszą rekomendację dla filmu, który równie skutecznie wywołuje salwy śmiechu, jak i skłania do rozmowy o relacjach po wyjściu z kina.

„Zaproszenie” można obejrzeć w kinach.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Najlepsze filmy do obejrzenia z przyjaciółmi. 14 tytułów, które zamienią zwykłe spotkanie w filmowy wieczór pełen emocji

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE