1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Ten niepozorny film Netflixa o rodzinie i walce z chorobą może złamać wam serce. Córka Adama Sandlera pokazuje w nim pełnię swojego talentu

Ten niepozorny film Netflixa o rodzinie i walce z chorobą może złamać wam serce. Córka Adama Sandlera pokazuje w nim pełnię swojego talentu

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - Ten niepozorny film Netflixa o rodzinie i walce z chorobą może złamać wam serce. Córka Adama Sandlera pokazuje w nim pełnię swojego talentu

00:00 04:31
15s
0,5 x
15s
Netflix znów trafił w czuły punkt widzów. Ten poruszający komediodramat o dorastaniu, rodzinie i chorobie z imponującym występem Sunny Sandler, najmłodszej córki aktora Adama Sandera, zajmuje obecnie 3. miejsce wśród najchętniej oglądanych filmów na platformie. I chociaż jest to historia pełna ciepła, czułości i humoru, przygotujcie się też na łzy, zwłaszcza w finale.

Sophie (Sunny Sandler) to pełna energii 16-latka, która marzy o zagraniu roli w szkolnym musicalu. Ku swojemu zaskoczeniu otrzymuje wymarzoną główną rolę, jednak w miarę przygotowań do premiery, okazuje się, że to w jej domu rozgrywa się dramat godny wielkiej sceny: matka dziewczyny (Melaine Lynskey) po raz kolejny musi zmierzyć się z nowotworem. Gdy ojciec nastolatki (Max Greenfield) próbuje pogodzić opiekę nad chorą żoną i dwoma młodszymi braćmi Sophie, w domu panuje coraz większy chaos.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Dodajmy do tego dziadków (Bebe Neuwirth, Steve Buscemi), którzy przybywają z pomocą, szkolne miłości, złamane serce, kłótnie z przyjaciółkami i rozdarcie Sophie między chęcią poświęcenia się produkcji a pragnieniem spędzenia jak największej ilości czasu z mamą. Pytanie brzmi: czy kobieta zdoła zobaczyć, jak jej córka śpiewa na scenie?

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Ten komediodramat to jeden z lepszych filmów Netflixa ostatnich miesięcy. Spodoba się nie tylko nastolatkom, ale też rodzicom

„Nie życzcie mi powodzenia” to nie pierwszy komediodramat, który opowiada o nastolatce zmagającej się z chorobą rodzica i licealnymi dramami. Nowość Netflixa nie zaskakuje więc oryginalnością, ale trzeba przyznać, że porusza się po tym utartym szlaku z ogromnym wdziękiem, niewymuszonym humorem i dużą dawką emocji.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Subtelna kreacja aktorska Sunny Sandler spodoba się przede wszystkim tym, którzy cenią teatr i musicale, ale nawet jeśli nie przepadasz za sztuką teatralną, jej rozdarty stan emocjonalny najpewniej doprowadzi cię do łez, zwłaszcza we wzruszającym, słodko-gorzkim finale. Sandler ma więc przed sobą świetlaną przyszłość (pomijając kwestie nepotyzmu, zachwyca wokalnie i świetnie odnajduje się zarówno w komedii, jak i dramacie), podobnie jak jej starsza siostra, Sadie, która kilka miesięcy temu wystąpiła w komedii „Współlokatorki”, która również okazała się wielkim hitem Netflixa.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Ciężar emocjonalny filmu dźwiga na swoich barkach również Melanie Lynskey, która daje porywający występ jako matka walcząca z poważną chorobą. Kiedy scenariusz kuleje, obie aktorki ratują go zresztą świetnym aktorstwem, podobnie jak Max Greenfield grający głowę rodziny i Steve Buscemi wcielający się w dziadka Sophie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Wdzięczny komediodramat najbardziej zachwyca jednak, gdy zgłębia dynamikę rodzinnych relacji, stawia na czułe interakcje między córką i matką, a także pokazuje wewnętrzne rozdarcie Sophie między obowiązkami na scenie a chęcią wspierania matki i spędzania z nią czasu. Nie jest to jednak tandetny melodramat, chociaż trzeba przyznać, że nieco rozczarowuje wątkiem kłopotów z chłopakiem, który został dodany najpewniej po to, aby skontrastować życie rodzinne głównej bohaterki, nad którym wisi widmo poważnej choroby, z bardziej beztroską naturą licealnych randek. Twórcy jednak nie zdecydowali się na jego satysfakcjonujące rozwinięcie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Myślałam, że to zwykły rom-com dla nastolatków, a wylałam przy nim morze łez”

Mimo wszystko „Nie życzcie mi powodzenia” to zrealizowana z ogromnym sercem opowieść o dorastaniu, w której Sandler i Lynskey dają niezapomniane występy, budując na ekranie uroczą więź matki z córką, w którą łatwo się zaangażować. Nowość platformy nie wnosi co prawda zbyt wiele do dyskusji o życiu współczesnych nastolatków i śmiertelności, ale bez wątpienia stanowi jedną z najmocniejszych filmowych propozycji Netflixa w tym roku, którą zdecydowanie warto obejrzeć.

„Nie życzcie mi powodzenia” obejrzeć można na Netflixie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Czytaj także: Masz gorszy dzień? Oto 5 filmów, które wycisną z ciebie łzy, ale zostawią ze spokojem i nadzieją

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE