1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Jeszcze nie było premiery, a bilety już wyprzedane. „Zobaczysz wszystko” zaciera granicę ekranu i redefiniuje pojmowanie rzeczywistości [Recenzja]

Jeszcze nie było premiery, a bilety już wyprzedane. „Zobaczysz wszystko” zaciera granicę ekranu i redefiniuje pojmowanie rzeczywistości [Recenzja]

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Kadr z filmu  „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film)
Kadr z filmu „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film)
Dla tych, których przeraża wizja trzech godzin spędzonych na dokumencie, mam złą wiadomość. Seans „Zobaczysz wszystko” nie kończy się po trzech godzinach, nie kończy się po napisach, nie kończy się po wyjściu z kina. Nie kończy się nigdy. Szuflad, które otwiera film Nathana Fieldera oraz Lance’a Oppenheima nie da się już domknąć. To nie jest film, który próbuje dociec o winie lub niewinności Elizabeth Holmes, to film, który chwieje w posadach wszystkim, co bierzemy za pewnik, podważa to, jak rozumiemy rzeczywistość.

Po jednej stronie ogromne oczy Elizabeth Holmes, po drugiej niewzruszona twarz Nathana Fieldera. Pojedynek na spojrzenia, ujęcie i przeciwujęcie, które pojawia się w pierwszym segmencie dokumentu i znalazło się także w zwiastunie, wystarczyło, by rozgrzać Internet do czerwoności, odpalić masową produkcję memów, zachęcić tłumy, by wykupywały bilety w przedsprzedaży, co do fotela. Założycielka Theranos jest postacią kontrowersyjną, ale to przecież przestarzałe wieści. Została już przemaglowana wcześniej – w dokumencie HBO „Wynalazczyni: Dolina Krzemowa w kropli krwi” (2019) i serialu Apple TV „Zepsuta krew” (2022) z Amandą Seyfried w roli głównej.

Ponowne i wzmożone zainteresowanie wzbudziła przede wszystkim bezczelność tego pomysłu – skazana na 11 lat więzienia Elizabeth, na 34 dni przed rozpoczęciem wyroku otwiera swój dom dla ekipy filmowej. Pozwala dokumentować najintymniejsze szczegóły życia swojej rodziny. Jeszcze większe zainteresowanie wzbudził wybór Nathana Fiedlera – postaci bardziej naginającej niż dokumentującej rzeczywistość. Nieprzewidywalnego komika, a nie wiernego kronikarza, który sam chętnie stawia siebie przed kamerą. Już samo jego zaproszenie jest wątpliwe w najlepszym przypadku, w najgorszym – bardzo niepokojące. Tak czy siak, każe mieć się na baczności. Kiedy więc ziemista twarz Nathana w końcu spotyka się z bezdennymi oczami Elizabeth, z których raz po raz płyną krokodyle łzy, widzowie są czujni. Jakim więc sposobem udaje się nas wykiwać?

Kadr z filmu  „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film) Kadr z filmu „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

To co ukryte, pozostaje na widoku. Zgodnie z tytułem, w filmie Fiedlera i Oppenheima widzimy dosłownie wszystko. Włącznie z frontalną nagością partnera Elizabeth, poranną rutyną śniadaniową, zakulisowymi rozmowami biznesowymi, glutami lecącymi z nosa, odbekiwaniem niemowląt. W trakcie dokumentu Holmes i jej partner wygrzebują z garażu komponenty składające się na mechanizm Theranos, który – według zapewnień jego twórczyni – miał przeprowadzać wszystkie niezbędne badania za pomocą jednej kropli krwi. Rozkładają je na stole, wybebeszone. Mamy wszystko przed oczami, ale odpowiedzi wciąż pozostają frustrująco nieuchwytne. Czy Elizabeth jest winna? Na czym polega jej relacja z partnerem? I najważniejsze: kto tu ogrywa kogo?

Sztuka Nathana Fieldera polega na umiejętnym wkładaniu kija w mrowisko. Jego komizm opiera się na całkowitym nietakcie, braku wyczucia norm społecznych. Jego (pozorna?) ślepota wobec ogólnie przyjętych zachowań demaskuje to, co rozmówcy woleliby ukryć. Sam w sobie jest postacią niezbadaną i w tej niezręcznej grze, król krindżu nareszcie natrafia nie na jednego, a na dwóch godnych przeciwników. W opozycji do kamiennej twarzy kanadyjskiego komika stają uśmiechy godne Jokera, głowy kiwające się niczym figurka pieska w taksówce, oczy, które zawsze pozostają szeroko otwarte. Elizabeth Holmes i jej partner Billy Evans nie mrugają. Tak jakby opadająca choć na milimetr powieka była równoznaczna z przyznaniem się do winy. A jak twierdzi założycielka Theranos: ona nigdy nikogo nie okłamała.

Kadr z filmu  „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film) Kadr z filmu „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

Cech charakterystycznych dla psychopatów jest więcej. Para wylewnie zaprasza Nathana do wynajętego domu w Del Mar pod San Diego, ale gdy ten przyjeżdża na miejsce, w swoim łóżku zamiast materaca zastaje tylko twardą drewnianą ramę. Billy w jednym momencie częstuje filmowca różowym (!) ananasem, w drugim chamsko wyprasza z pokoju. Materializuje się zawsze wtedy, gdy w rozmowie między Elizabeth i Nathanem wreszcie zaczyna coś drgać, jakby miał zamontowany alarm przeciwspowiedziowy. Pojawia się znienacka, nieproszony i kontrolujący, by wtrącić swoje trzy grosze, zarządzać czasem i dyspozycyjnością partnerki. Wówczas ona, po raz enty, zgrabnie wyślizguje się od odpowiedzi.

Toksyna paruje z Billego, gdy odbiera Elizabeth miskę, by zamieszać składniki na omlet, bo ona „zawsze robi to źle”. Gdy mansplaininguje jej, jak działa świat. Już same okoliczności spotkania pary doprowadzają do szewskiej pasji, zapalają czerwoną lampkę. Billy miał nie rozpoznać swojej przyszłej ukochanej, mimo że była osobą publiczną, a przeciwko niej było już prowadzone głośne śledztwo federalne, zakochać się w niej zaledwie po godzinie rozmowy. Narcyz chce być głównym bohaterem tej opowieści i zachłanna atencyjność wysuwa go na pierwszy plan. Jak w każdej magicznej sztuczce – coś rzuca się w oczy, żeby coś innego mogło pozostać ukryte. W czasie, gdy on pasożytuje na wizerunku Elizabeth, ona zdaje się całkowicie nieświadomie poddawać jego manipulacjom, dając groteskowy wręcz popis bezgranicznej miłości i wzorowego macierzyństwa: nieustannie karmiąc piersią, tuląc, bujając, zabawiając. Ogłupiając się i jakby mimochodem, ocieplając swój wizerunek. Czy to jest syndrom sztokholmski, czy to jest kochanie?

Wydaje się, że między słowami „mogą”, a „mogłyby” jest niewielka różnica. W przypadku Elizabeth Holmes jest ona równoznaczna z różnicą między wolnością, a więzieniem, miliardami na koncie, a bankructwem. Tego pierwszego słowa użyła kiedyś wychwalając rewolucyjne działanie Theranos, choć zdrowy rozsądek nakazywał, że powinna była sięgnąć po to drugie. Nathan poci się i skręca wewnętrznie, by wyjaśnić jej tragedię tego zamiennika. W doskonałej napięciowo i komediowo scenie stara się wytłumaczyć jej kultowy skecz duetu Abbott i Costello pod tytułem „Who’s on First?”. Niestety wytłumaczę go i ja, za co z góry przepraszam: w opartym na grze słów dowcipie, Abbott podaje prawdziwe, precyzyjne informacje, a mimo to Costello interpretuje jego słowa jako wymigiwanie się od odpowiedzi. Coś, co Elizabeth zdaje się praktykować od początku do końca filmu. Problem w tym, że jeśli jedno, pozornie nieistotne słowo zmienia całe znaczenie, jeśli tak wiele zależy zaledwie od szczegółu, subtelnej interpretacji – czy możemy wierzyć w czyjekolwiek intencje? Czy możemy wierzyć w intencje samego Nathana, który zdaje się obdarzać swoją bohaterkę współczuciem? Czy naprawdę możemy być pewni, że zobaczyliśmy WSZYSTKO? Choć Fielder stawia sam siebie na świeczniku, pozuje na transparentność, zaufanie do twórcy maleje z każdą kolejną godziną.

Kadr z filmu  „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film) Kadr z filmu „Zobaczysz wszystko” (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

„Zobaczysz wszystko” zamyka nas między pytaniami, na które nigdy nie otrzymamy odpowiedzi, przydusza między wieloma, przerażająco wieloma, poziomami prawdy. Sprawia, że stajemy się irytująco świadomi, z jaką łatwością można naginać rzeczywistość, manipulować wiarygodnością, kształtować fakty. Swoją sieć tka ze scen, z których każda jest żyłą złota, które nawet pojedynczo można by interpretować godzinami, jedna po drugiej. Trójkąt podejrzanych jest tak hipnotyzujący, że trzyma w nieustannym napięciu żenady.

Zabawa w kotka i myszkę trwa nieprzerwanie, bez najmniejszej utraty zainteresowania. Bo oprócz tego, że desperacko wijemy się na fotelu kinowym, ledwo dyszymy tracąc wiarę w zasadność obiektywizmu, Nathan nie odmawia nam również najlepszej rozrywki. Skoro widzimy wszystko, to doświadczamy też wszystkich możliwych gatunków – od komediowych spazmów, po horrorowe jumpscary, gdy nagły ruch kamery ujawnia Nathana wiecznie czającego się gdzieś w rogu ekranu. Kanadyjskiemu twórcy udaje się przekroczyć ograniczenia dokumentalnego medium, całkowicie zatrzeć granicę ekranu. Szczegółów jednak oszczędzę, bo wszystko co powiem, mogłoby zostać wykorzystane przeciwko bohaterom, umniejszyłoby pełnię kinowego przeżycia i jeszcze bardziej oddaliłoby od nieuchwytnej prawdy. W końcu, mnie też nie powinniście ufać. Każde słowo, które tutaj piszę, może być manipulacją. Może, ale nie musi. Bo niby dlaczego miałabym was zwodzić?

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Polska premiera „Zobaczysz wszystko” odbędzie się 6 listopada.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE