Codziennie otaczamy się substancjami, które w badaniach wykazują związek częstszym rozwojem nowotworów. To cena, jaką płacimy za wygodę oraz sterylnie czysty, pachnący dom. Problem w tym, że w długiej perspektywie czasu wygoda ta może kosztować nas nasze zdrowie. Choć skutków działania toksycznych substancji nie widać gołym okiem od razu, ich wpływ na nasz organizm może ujawnić się po latach. Sprawdź, jakie zmiany wprowadzić już teraz do swojego życia, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka w przyszłości.
To właśnie w kuchni kryje się najwięcej potencjalnie kancerogennych substancji, które z największym prawdopodobieństwem mogą nam szkodzić. Powód jest prosty: mają one bezpośredni kontakt z produktami, które codziennie spożywamy, a więc najłatwiej dostają się do naszego organizmu.
Dwaj amerykańscy lekarze, dr Jay Luthar oraz dr Daryl Eber, na łamach seriwsu Health.com wymienili 5 rzeczy, które w trybie natychmiastowym powinniśmy wyrzucić z naszych kuchni, aby ograniczyć ekspozycję na szkodliwe substancje.
Pojemniki do przechowywania żywności zrobione z tworzyw sztucznych zawierają ftalany i bisfenole. Badania dowiodły, że substancje te zaburzają gospodarkę hormonalną i zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów. Wykazano też, że łatwo przenikają do żywności, zwłaszcza w wyższej temperaturze.
– W 2026 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) sklasyfikowała trzy ftalany jako substancje potencjalnie rakotwórcze dla ludzi, opierając się głównie na wynikach badań na zwierzętach oraz na dowodach dotyczących mechanizmu ich działania – mówi dr Jay Luthar.
Sam lekarz unika w ogóle przechowywania żywności w plastiku i radzi, by wszyscy poszli w jego ślady.
– Do przechowywania i podgrzewania potraw używam naczyń szklanych, a do samego przechowywania, gdy podgrzewanie nie jest konieczne – naczyń ze stali nierdzewnej.
Przy okazji warto sprostować popularny mit, że plastikowe opakowania z napisem „BPA free” są na pewno bezpieczne. Okazuje się, że brak bisfenolu A nie daje gwarancji, iż pojemnik jest wolny od substancji potencjalnie rakotwórczych lub innych związków szkodliwych dla zdrowia. Co więcej, istnieje uzasadnione naukowo ryzyko, że bisfenol A (BPA) został przez wytwórcę zastąpiony inną substancją, która również może wykazywać niekorzystne działanie na organizm – tylko nikt jej jeszcze nie przebadał. Nadal więc najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest korzystanie wyłącznie ze szklanych lub stalowych pojemników.
Niektórzy z nas preferują kuchenki indukcyjne, inni pozostają wiernymi użytkownikami kuchni gazowych. Niestety, ci drudzy muszą baczniej pilnować, aby w kuchni zachodziła sprawna wymiana powietrza. Dlaczego?
Dr Daryl Eber wyjaśnia, że podczas spalania gazu wytwarza się rakotwórczy benzen.
– Kuchenki gazowe ustawione na wysoką temperaturę lub piekarniki gazowe nagrzane do zaledwie 350 stopni Fahrenheita (180 stopni Celsjusza – przyp. red.) powodują wzrost stężenia benzenu w pomieszczeniach – substancji rakotwórczej powiązanej z białaczką – a stężenie to przekracza poziom występujący w dymie papierosowym wdychanym przez biernych palaczy – ostrzega dr Eber. – Co więcej, benzen może przedostawać się do innych pomieszczeń i utrzymywać się tam przez wiele godzin.
Z tego powodu lekarz radzi, aby osoby posiadające kuchenki gazowe zadbały o dobrą wentylację pomieszczeń oraz włączały okap podczas gotowania. Najlepiej jednak zamienić je na kuchnię indukcyjną, która nie spala gazu i w związku z tym nie emituje szkodliwych substancji.
Czy wiesz, że plamoodporny obrus, który tak dobrze sprawdza się na stole w kuchni, może zawierać substancje rakotwórcze? Tego typu potencjalnie niebezpiecznych przedmiotów jest więcej i można je znaleźć także poza kuchnią – są to odzież przeciwdeszczowa, kurtki outdoorowe, odzież narciarska, tapicerki meblowe czy wykładziny.
Łączy je jedno: większość z nich zawiera PFAS (substancje per- i polifluoroalkilowe), nazywane również „wiecznymi chemikaliami”. PFAS są stosowane w przemyśle tekstylnym, ponieważ mogą nadawać materiałom właściwości hydrofobowe i oleofobowe, czyli odporność na wodę, tłuszcz i zabrudzenia. Szkodliwe są zwłaszcza PFOA oraz PFOS, które przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem zostały oficjalnie zaklasyfikowane jako rakotwórcze lub możliwie rakotwórcze dla ludzi.
Nie ma pewnej metody rozpoznawania, czy w danym produkcje zawarte są PFAS, dlatego najlepiej kupować obrusy i podkładki z naturalnych materiałów, takich jak bawełna, len czy wełna. Podobne zalecenie dotyczy tapicerek meblowych – choć te plamoodporne są wygodne, podczas codziennego użytkowania mogą uwalniać rakotwórcze substancje.
Jest i dobra wiadomość: od 10 października 2026 roku Unia Europejska nałożyła na producentów ograniczenia w stosowaniu PFAS i substancji pochodnych, obejmujące m.in. odzież przeciwdeszczową, obuwie i akcesoria konsumenckie. Nie oznacza to, że od tej pory wszystkie produkty będą ich pozbawione – ale w przyszłości powinniśmy czuć się bezpieczniej, kupując np. kurtkę odporną na deszcz.
Preparaty skutecznie rozpuszczające tłuszcz i zabrudzenia, które powszechnie stosujemy w kuchni, także budzą zastrzeżenia co do ich wpływ na organizm. Dr Jay Luthar przytacza wyniki analizy środków czystości różnych firm z 2024 roku, w którym okazało się, że środki czyszczące i dezynfekujące mogą zwiększać ekspozycję na szereg substancji szkodliwych dla zdrowia, w tym na związki takie jak chloroform, który jest znanym czynnikiem rakotwórczym.
Niebezpieczne są też – z czego wiele osób nie zdaje sobie zupełnie sprawy – preparaty zapachowe, czyli wszelkiego rodzaju odświeżacze powietrza, a także silnie perfumowane środki do czyszczenia kuchni i mebli. Coraz więcej lekarzy i naukowców ostrzega, że substancje zapachowe, które są w nich zawarte, także mogą być toksyczne i istotnie podnosić ryzyko zachorowania na nowotwory.
Sam dr Luthar mówi, że ogranicza w swoim domu spraye dezynfekujące, silnie perfumowane środki czyszczące oraz produkty takie jak odświeżacze powietrza z wtyczką, które nieustannie uwalniają substancje chemiczne do powietrza w pomieszczeniach. Zamiast nich preferuje preparaty bezzapachowe, a także naturalne środki czyszczące, takie jak soda, ocet i mydło.
A jeśli już zmuszeni jesteśmy do użycia „ciężkiej chemii”, aby pozbyć się silnych zabrudzeń, upewnijmy się, że po zastosowaniu preparatu dokładnie pozbyliśmy się jego resztek przecierając lub spłukując powierzchnię czystą wodą. Jest to ważne szczególnie w miejscach takich jak blat kuchenny czy piekarnik, gdzie substancje rakotwórcze mogą mieć bezpośredni kontakt z żywnością.
Dr Jay Eber ma też złą wiadomość do osób, które w domu mają dużo mebli z popularnej sklejki, MDF czy płyt wiórowych. Do ich produkcji używa się klejów i żywic, które mogą wydzielać formaldehyd – związek chemiczny sklasyfikowany przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem jako substancję rakotwórczą dla ludzi. Proces uwalniania formaldehydu z mebli nazywa się off-gassing, czyli emisją lotnych substancji chemicznych z materiałów. Może ona być przyczyną m.in. raka nosogardła oraz białaczki. Warto przy tym zaznaczyć, że emisja może być większa w pierwszych miesiącach użytkowania mebla, przy wysokiej temperaturze i wilgotności oraz w słabo wentylowanych pomieszczeniach.
Ale i tu mamy dobrą wiadomość: 6 sierpnia 2026 roku zaczęły obowiązywać w Unii Europejskiej nowe ograniczenia emisji formaldehydu z mebli i wyrobów drewnopochodnych. Jako mieszkańcy UE będziemy mogli więc z większym bezpieczeństwem kupować tego typu meble niż np. mieszkańcy USA, gdzie producenci wciąż mogą stosować chemikalia bez nadzoru.
Lekarze nie uwzględnili na liście garnków i patelni z powłoką teflonową, które jeszcze do niedawna były obwiniane za działanie rakotwórcze. Jest to świadome pominięcie, ponieważ obecnie nie ma przekonujących dowodów naukowych, że używanie nieuszkodzonych patelni z powłoką PTFE zgodnie z instrukcją producenta zwiększa ryzyko nowotworów. Kontrowersje wokół teflonu narosły, ponieważ dawniej stosowano do jego wytwarzania kwas perfluorooktanowy (PFOA) zaliczany do grupy substancji rakotwórczych. Jednak PFOA został wycofany z produkcji nowoczesnych powłok nieprzywierających w wielu krajach, a w Unii Europejskiej jego stosowanie podlega rygorystycznym ograniczeniom.
Jedyne ryzyko wiąże się z przegrzewaniem patelni teflonowej. W temperaturach przekraczających około 260°C teflon może zacząć ulegać degradacji, a przy dalszym wzroście temperatury mogą uwalniać się szkodliwe produkty rozkładu termicznego (choć niekoniecznie są to substancje kancerogenne). Specjaliści dla bezpieczeństwa zalecają też wymieniać naczynia, w których warstwa teflonu uległa zarysowaniu lub łuszczy się.
Artykuł opracowany na podstawie: C. Manian, „Doctors Share 5 Household Items They Avoid to Lower Cancer Risk”, Health.com [dostęp: 27.10.2026].