1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Zanim nakręcił z Musiałem „Możliwą miłość”, stworzył thriller, o którym trudno zapomnieć. Finał do dziś rozpala dyskusje

Zanim nakręcił z Musiałem „Możliwą miłość”, stworzył thriller, o którym trudno zapomnieć. Finał do dziś rozpala dyskusje

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)
Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)
Jeśli masz ochotę na niespieszny dreszczowiec, który raz każe ci zachwycić się sennym krajobrazem, a za chwilę podsuwa myśl, od której ciężko jest się uwolnić, nie szukaj dalej. „Płomienie” Lee Chang-donga to hipnotyzująca opowieść o zazdrości, pożądaniu i tajemnicy, którą najlepiej ogląda się w markotne jesienne wieczory.

Nie dziwi nas, że Maciej Musiał zaprosił do reinterpretacji „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego irańskiego reżysera Asghara Farhadiego, laureata Oscara za „Klienta” i ulubieńca festiwalu w Cannes. Podobnie zrozumiałe było ściągnięcie na plan zdjęciowy Koreańczyka Lee Chang-donga. W przypadku „Możliwej miłości” współpraca nie układała się tak gładko jak przy „Historiach równoległych”. Mimo to jej efekty spotkały się z dużo lepszym przyjęciem krytyków, a zdobyte w Wenecji nagrody otworzyły filmowi drogę do sukcesów w oscarowym wyścigu.

Jak w wywiadach podkreślał Lee, początkowo zaproponowano mu realizację filmu inspirowanego jednym z przykazań, a on wybrał dziesiąte: „Nie będziesz pożądał rzeczy bliźniego swego”. – Pozostałe dziewięć przykazań dotyczy ludzkich czynów, a dziesiąte odnosi się do ludzkich pragnień. Pomyślałem więc, że we współczesnym kapitalistycznym świecie możemy zmierzyć się z pytaniem: czy naprawdę potrafimy żyć, nie pożądając życia innych? – wyjaśniał w rozmowie z „Deadline”. Ostatecznie, jak zdradził na łamach „Dazed”, po zaangażowaniu Netflixa jego drogi z projektem się rozeszły. Nie oznacza to jednak, że Maciej Musiał i Piasewicz zniknęli z przedsięwzięcia – obaj pozostali producentami wykonawczymi filmu. Wątki bliskie dziesiątemu przykazaniu przetrwały również w samej „Możliwej miłości”, a w napisach końcowych znalazło się podziękowanie dla twórcy „Dekalogu”.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul.webp

Film zadebiutuje na Netflixie już 6 listopada. Zanim to się stanie, mamy wystarczająco dużo czasu, by odświeżyć sobie najgłośniejszy jak do tej pory tytuł z dorobku koreańskiego reżysera – „Płomienie”. Jaką historię Lee Chang-dong opowiedział publiczności w 2018 roku? I dlaczego na internetowych forach do tej pory trwają dyskusje dotyczące zagadkowego finału?

Młoda kobieta znika bez śladu, a jej nowy znajomy wzbudza coraz większą nieufność. O czym opowiada film „Płomienie”?

Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)

Bohaterem „Płomieni” jest nieco stłamszony Lee Jong-so (w tej roli Yoo Ah-in), marzący o karierze pisarza, lecz zmuszony zadowolić się pracą dostawcy na pół etatu w Seulu i doglądaniem rodzinnego domu na prowincji, pod nieobecność przebywającego w areszcie ojca. Pewnie bez końca kursowałby z nietęgą miną między stolicą a wsią, do której zza północnej granicy docierają propagandowe nagrania Pjongjangu, gdyby pewnego dnia na swojej drodze nie spotkał Shin Hae-mi (Jeon Jong-seo). Choć nie potrafi sobie przypomnieć dziewczyny, ona utrzymuje, że pochodzą z tych samych stron. Szybko znajdują wspólny język i lądują razem w łóżku, ale rozwijającą się znajomość przerywa zaplanowany z wyprzedzeniem wyjazd Hae-mi do Afryki. Jong-so podejmuje się opieki nad jej kotem (którego nigdy nie widział na oczy) i wyczekuje powrotu dziewczyny. Ta niespodziewanie pojawia się jednak w kraju w towarzystwie zamożnego i pewnego siebie Bena (Steven Yeun).

Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)

Miłosny trójkąt burzy mu krew, ale wtem… nieco bujająca w obłokach Hae-mi przepada jak kamień w wodę. Jong-so zaczyna przeczuwać, że za jej nagłym zniknięciem stoi nie kto inny jak nieodgadniony Ben.

Koreański thriller psychologiczny nie daje jasnych odpowiedzi, za to mnoży podejrzenia. Widzowie od lat próbują rozwikłać tę zagadkę

Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)

Powiedzieć, że żadna z postaci początkowo nie budzi szczególnej sympatii, to nic nie powiedzieć. Do połowy filmu Jong-so próbuje jedynie bez skutku wygrzebać z własnej głowy pomysł na powieść i idzie przez życie jakby bezwolnie. Dopiero zniknięcie Shin daje mu konkretne zadanie do wykonania: odtąd obserwuje z samochodu mieszkanie Bena, kręci się wokół jego znajomych, przeszukuje łazienkowe szafki i łączy ze sobą kropki, byle tylko znaleźć rozwiązanie coraz bardziej ponurej łamigłówki.

Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)

Ani się nie obejrzysz, a ta kameralna opowieść, w której emocje płoną żywym ogniem pod powierzchnią, a z zewnątrz jedynie się tlą, wciągnie cię bez reszty i nie da o sobie zapomnieć długo po seansie. Reżyser podsuwa nam liczne tropy, by w finale pozwolić narastającemu napięciu wybuchnąć z pełną mocą – a jednocześnie pozostawia przestrzeń, by samodzielnie dopisać zakończenie tej historii. Nic dziwnego, że zarówno tuż po premierze, jak i po latach widzowie wymieniają się w internecie spostrzeżeniami na temat ukrytych motywacji bohaterów, zasadności ich poczynań i prawdziwego przebiegu wydarzeń.

Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe) Kadr z filmu „Płomienie” (Fot. materiały prasowe)

Film oparty jest na motywach opowiadania „Płonąca stodoła” Harukiego Murakamiego i trudno odmówić mu charakterystycznej dla prozy japońskiego pisarza oniryczności i zamiłowania do niedopowiedzeń. Jest to thriller psychologiczny bogaty w metafory, malownicze kadry i – rzecz jasna – pozostawione bez odpowiedzi palące pytania. Z każdą kolejną sceną podejrzenia przybierają paranoiczny obrót, narasta poczucie społecznej niesprawiedliwości, a pozornie zwyczajne zdarzenia stają się coraz bardziej złowrogie. „Płomienie” są więc filmem jednocześnie cichym i poetyckim, a zarazem podszytym silnym niepokojem.

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

„Płomienie” można obejrzeć w ramach subskrypcji na CDA lub wypożyczyć na platformie Nowe Horyzonty.

Źródła: Nick Chen, „Possible Love: Is this Korean anti-capitalist drama the film of the year?”, dazeddigital.com; Zac Ntim, „Lee Chang-dong On His Eight-Year Hiatus & Confident Return With Venice Competition Title ‘Possible Love’”, deadline.com [dostęp: 29.10.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE