Amerykańska rodzina zostaje zaproszona na weekend do idyllicznej wiejskiej posiadłości brytyjskich znajomych, których poznali na wakacjach. To, co zaczyna się jako wymarzony odpoczynek, powoli zmienia się jednak w koszmar.
Amerykańska rodzina jedzie na weekend do brytyjskich znajomych poznanych na wakacjach we Włoszech. Sielankową atmosferę burzy jednak pasywno-agresywne zachowanie gospodarzy. Niepokojący jest też sposób, w jaki traktują swojego synka.
(Fot. materiały prasowe)
Mimo to, goście początkowo starają się zachować uprzejmość w obliczu licznych nieprzyjemnych sytuacji, lecz napięcie stale rośnie, a wyjazd powoli przeradza się w koszmar. Wkrótce na jaw wychodzi przerażająca prawda o właścicielach domu.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Byli zbyt grzeczni, aby powiedzieć „nie”. Ten thriller psychologiczny przyprawia o ciarki na plecach i pokazuje, jak z bierności rodzi się prawdziwe zło
James McAvoy w mrocznej grze pozorów. Ten thriller HBO Max nie bez powodu przyciąga widzów
„Nie mów zła” od kilku tygodni utrzymuje się w rankingu top 10 filmów HBO Max, udowadniając, że dobrze skrojony thriller wciąż potrafi skutecznie podnieść ciśnienie. A w tym przypadku od początku wyraźnie wiadomo, że coś jest nie tak.
(Fot. materiały prasowe)
„Lubię osaczać zwierzynę” – rzuca z niepokojącym spokojem bohater grany przez Jamesa McAvoya. Wtedy widz już dobrze wie, że Paddy, ekscentryczny miłośnik polowań, prędzej czy później ruszy do ataku. Pytanie brzmi tylko: jak daleko się posunie?
(Fot. materiały prasowe)
Remake duńsko-holenderskiego thrillera „Goście” konsekwentnie buduje więc atmosferę zagrożenia, a niewinne spotkanie znajomych z wakacji stopniowo zmienia się w nim w psychologiczną rozgrywkę, w której uprzejmość zaczyna niebezpiecznie przypominać uległość, z kolei niezręczne sytuacje stają się coraz trudniejsze do zignorowania.
(Fot. materiały prasowe)
Największy atut produkcji? Zdecydowanie wybitny James McAvoy, który jest tu w swoim żywiole. Jego nieprzewidywalny i niepokojący bohater potrafi bowiem wywołać dyskomfort i sprawić, że napięcie rośnie samą obecnością na ekranie. Warto docenić także Scoota McNairy’ego i Mackenzie Davis, którzy wiarygodnie portretują małżeństwo próbujące zachować twarz, gdy sytuacja całkowicie wymyka się spod kontroli.
(Fot. materiały prasowe)
Film sprawnie wykorzystuje też nasze rozmaite lęki, np. przed obcymi, konfliktem i przekraczaniem granic. Pod powierzchnią dreszczowca kryje się również opowieść o klasowych uprzedzeniach i społecznych konwenansach, które potrafią uśpić czujność. Finał skręca natomiast w stronę brutalnego survival horroru, i chociaż jest on zdecydowanie mniej wyrazisty niż w oryginale, i tak można określić go mianem satysfakcjonującego.
(Fot. materiały prasowe)
Całość jest przez to bardziej rozrywkowa, ale nie traci tego, co najważniejsze: gęstej atmosfery i poczucia, że za chwilę wydarzy się coś naprawdę złego. „Nie mów zła” to zatem idealny seans na chłodny listopadowy wieczór (a jeśli znacie pierwowzór, tym lepiej – porównanie obu wersji może być bowiem osobną przyjemnością).
„Nie mów zła” można obejrzeć na platformie HBO Max.