fbpx

Dean Koontz „Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie”

Dean Koontz "Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie"
Materiały prasowe

Trudno wyobrazić sobie wspanialsze świadectwo więzi pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem niż książka „Wielkie małe życie” – piękna, momentami humorystyczna opowieść o rodzinie, którą stworzyli Dean Koontz wraz z żoną Gerdą oraz golden retriverką o imieniu Trixie.
Koontz – autor wielu bestsellerów (jego książki przetłumaczono na trzydzieści osiem języków, sprzedano w nakładzie czterystu milionów egzemplarzy) znany jest ze swojej niechęci do życia w świetle reflektorów – nie przepada za udzielaniem wywiadów i spotkaniami z czytelnikami. „Wielkie małe życie” jest więc dla wielbicieli twórczości pisarza łakomym kąskiem. Koontz rozpoczyna książkę wspomnieniami z młodości, opisuje jak poznał ukochaną żonę, jak wyglądały początki ich wspólnego życia oraz jego kariery, a także jak osiągnął sukces. Ma się jednak wrażenie, że jest to jedynie preludium.

Prawdziwe życie zaczyna się bowiem wraz z pojawieniem się Trixie, czyli w chwili, wtedy rodzina Koontzów staje się pełna. Niezwykły jest fragment książki opisujący czas, kiedy Gerda i Dean podejmują decyzję o przyjęciu do swojej rodziny psa. Proszę zauważyć, że najczęściej mówimy „wziąć” psa, ostatnio popularne jest słowo „adoptować”. Państwo Koontz wiedzą, że pies będzie członkiem rodziny w pełnym znaczeniu tego słowa i podejmują decyzję o powiększeniu rodzinnego grona z pełną odpowiedzialnością, przedyskutowawszy wszelkie „za” i „przeciw”. To wspaniała lekcja szacunku do zwierząt, potrzebna tak wielu ludziom, którzy postępują w analogicznych sytuacjach niezwykle pochopnie…

„Wielkie małe życie” to niezwykle intymne i czułe wspomnienia, przepełnione radością. Opisując życie z Trixie, Dean Koontz podkreśla zmiany, jakie zaszły w nim i w jego żonie dzięki chwilom dzielonym z ukochanym psem. Trixie miała też niebagatelny wpływ na twórczość autora, który po trzydziestu latach pisania przechodził swoisty kryzys. I pokonał go dzięki niej, o czym świadczą słowa „sprawiła także, że zapragnąłem podzielić się z czytelnikami odzyskanym zachwytem nad tajemnicą życia”. Wielbiciele Koontza mają zatem wobec Trixie niemały dług wdzieczności…

Przekł. Dominika Cieśla-Szymańska, WAB, kwiecień 2010