1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Healing fiction – książki, które dają ukojenie i nadzieję. Sięgnij po nie, jeśli przytłacza cię codzienność

Healing fiction – książki, które dają ukojenie i nadzieję. Sięgnij po nie, jeśli przytłacza cię codzienność

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. SrdjanPav/Getty Images)
(Fot. SrdjanPav/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Klaudia Mizerska - Healing fiction – książki, które dają ukojenie i nadzieję. Sięgnij po nie, jeśli przytłacza cię codzienność

00:00 11:36
15s
0,5 x
15s
Kiedy codzienność przytłacza, a zmęczenie i nadmiar bodźców nie pozwalają w pełni odpocząć, czasem potrzebujemy po prostu chwili dla siebie. W takich momentach ukojenie mogą przynieść powieści z nurtu healing fiction. Wybrałam pięć książek, które warto mieć pod ręką tej jesieni – na wieczory, kiedy potrzebujesz ciepłej opowieści i odrobiny nadziei.

Spis treści:

  1. Czym jest healing fiction?
  2. Co charakteryzuje healing fiction?
  3. Dlaczego potrzebujemy takich opowieści?
  4. Healing fiction, comfort books i cozy books – czym się różnią?
  5. Po te pięć powieści z nurtu healing fiction sięgnij w pierwszej kolejności

Czym jest healing fiction?

Pod nazwą healing fiction – którą na polski można przetłumaczyć jako „literatura uzdrawiająca” – kryją się spokojne, refleksyjne i przytulne powieści oferujące emocjonalne wytchnienie. Choć określenie spopularyzowało się za sprawą książek japońskich i koreańskich, podobne historie powstają także w innych krajach. Łączy je to, że opowiadają o codziennych trudnościach, poszukiwaniu wsparcia i odzyskiwaniu nadziei.

Można je przyrównać do miękkiego koca, rozgrzewającego napoju albo mocnego uścisku, co nie znaczy, że unikają trudnych tematów. Bohaterowie healing fiction często mierzą się z samotnością, żałobą, wypaleniem, rozstaniem czy zagubieniem, niemniej dzięki relacjom, codziennym przyjemnościom i drobnym zmianom stopniowo odzyskują równowagę i mogą inaczej spojrzeć na własne życie. To droga przez trudne emocje ku przeświadczeniu, że wszystko może zmienić się na lepsze.

„Uzdrawianie” oznacza tu zaś przede wszystkim odnajdywanie w lekturze pocieszenia, rozpoznawanie własnych emocji w doświadczeniach bohaterów i poczucie, że ktoś dobrze rozumie to, co niekiedy samemu trudno nazwać.

Czytaj także: Książki na gorszy czas w życiu. Sięgnij po nie, gdy potrzebujesz pocieszenia

Co charakteryzuje healing fiction?

Książki z nurtu healing fiction często osadzone są w zwyczajnych, kameralnych miejscach, takich jak biblioteka, księgarnia, kawiarnia czy mały sklep. To właśnie tam spotykają się bohaterowie, których losy zaczynają się splatać. Często bowiem powieści te składają się z kilku powiązanych historii różnych osób odwiedzających to samo miejsce, co pozwala poznać rozmaite perspektywy. Bywa, że do codzienności wkracza magia. Kawiarnia pozwala cofnąć się w czasie, a tajemnicza pralnia obiecuje usunąć bolesne wspomnienia. Nie jest to jednak element obowiązkowy.

W wielu powieściach healing fiction powraca motyw literatury, która pomaga bohaterom lepiej zrozumieć siebie i przejść przez kryzys. Ważną rolę odgrywają też posiłki i ciepłe napoje, które nie tylko budują przytulną atmosferę, lecz także przywołują wspomnienia i zbliżają ludzi. No i oczywiście koty – czasem są towarzyszami bohaterów, czasem niezwykłymi przewodnikami, a niekiedy po prostu pojawiają się na okładce, zapowiadając ciepłą, kameralną historię.

Healing fiction nie sprowadza się jednak do zestawu przyjemnych rekwizytów. Najważniejsze pozostaje to, co dzięki tym spotkaniom i doświadczeniom zmienia się w bohaterach, a niekiedy także – w czytelnikach.

Dlaczego potrzebujemy takich opowieści?

Popularność healing fiction można odczytywać jako odpowiedź na zmęczenie presją osiągnięć, codziennym pośpiechem i poczuciem niepewności. Te powieści proponują inną perspektywę: pokazują bohaterów, którzy zwalniają, szukają wsparcia i próbują zrozumieć własne potrzeby, zamiast szukać kolejnych sposobów na sprostanie cudzym oczekiwaniom. Kojąca jest więc nie tylko atmosfera opowieści, lecz także myśl, że odpoczynek, bliskość czy satysfakcjonujące życie nie muszą być nagrodą za sukces.

Takie książki często są krótkie, napisane przystępnym językiem i oparte na nieskomplikowanych fabułach, dzięki czemu łatwiej zanurzyć się w lekturze nawet wtedy, gdy jesteśmy przebodźcowani. Spokojne tempo daje przestrzeń na refleksję, a historie o niewielkich zmianach przypominają, że nie zawsze trzeba od razu wiedzieć, jak poukładać całe życie. Czasem na początek wystarczy rozmowa, przyjęcie pomocy albo powrót do czegoś, co kiedyś sprawiało radość.

Czytaj także: Książki dla przebodźcowanych. Te tytuły pomagają złapać oddech, gdy masz wszystkiego dość

Healing fiction, comfort books i cozy books – czym się różnią?

Choć te określenia często się przenikają, każde kładzie nacisk na coś innego. Comfort books to szeroka kategoria książek, które dają nam ukojenie. Może do niej należeć zarówno nowa powieść, jak i ulubiona historia, do której wracamy od lat, bo dobrze znamy jej świat.

W cozy books najważniejsza jest przytulna atmosfera: kameralne otoczenie, spokojna narracja i poczucie bezpieczeństwa. Healing fiction skupia się natomiast na odzyskiwaniu równowagi po trudnych doświadczeniach. Nie wystarczą więc kot na okładce, księgarnia i filiżanka kawy – istotne jest to, co dzieje się z bohaterami i jak odnajdują nadzieję. W praktyce jednak określenia healing fiction i cozy books bywają używane zamiennie.

Po te pięć powieści z nurtu healing fiction sięgnij w pierwszej kolejności

„Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece”, Michiko Aoyama

„Czego szukasz?” – pyta Sayuri Komachi, tajemnicza bibliotekarka, która zdaje się wiedzieć więcej, niż zdradzają jej rozmówcy. Jakimś cudem zawsze wie, która z tysięcy książek najlepiej przysłuży się konkretnej osobie.

Do biblioteki trafiają ludzie na różnych etapach życia. Młoda ekspedientka nie ufa własnym możliwościom, księgowy marzy o sklepie z antykami, a emerytowany handlowiec szuka nowego celu. Jest też redaktorka, której zawodowe plany skomplikowały się po urodzeniu dziecka, i rysownik mangi niemogący znaleźć pracy w zawodzie. Każde z nich potrzebuje czegoś innego, choć niekoniecznie od początku potrafi to nazwać.

Aoyama prowadzi nas przez ich codzienność, pokazując, jak spotkanie z książką może pomóc dostrzec możliwości, które wcześniej umykały. To dobry wybór na moment, kiedy czujesz, że utknęłaś w miejscu, ale jeszcze nie masz pomysłu, w którą stronę ruszyć.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Otula jak miękki koc, rozgrzewa niczym filiżanka kakao i ma mniej niż 180 stron. „To najprzytulniejsza książka na jesień”

„Witajcie w księgarni Hyunam-Dong”, Hwang Bo-reum

Yeong-ju powinna być szczęśliwa. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać komuś, kto spojrzałby na jej życie z zewnątrz. Ona sama czuje jednak przede wszystkim wypalenie. W końcu postanawia spełnić dawne marzenie: przeprowadza się do niewielkiej dzielnicy na obrzeżach Seulu i otwiera księgarnię.

Nowy początek nie jest łatwy. Przez pierwsze miesiące Yeong-ju często płacze i dopiero musi się nauczyć, jak prowadzić własne miejsce. W końcu zatrudnia baristę Min-juna, zaczyna organizować spotkania autorskie i powoli opracowuje własną filozofię sprzedaży książek. Wraz z tymi drobnymi działaniami pojawia się poczucie, że wreszcie jest u siebie.

Otoczona przyjaciółmi, pisarzami i książkami, które łączą ich wszystkich, odnajduje swoją nową ścieżkę, a księgarnia Hyunam-dong staje się bezpieczną przystanią dla zagubionych dusz. Można tu odpocząć, znaleźć ukojenie i przypomnieć sobie, że nigdy nie jest za późno, aby porzucić niedającą nadziei fabułę i zacząć wszystko od nowa.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Zanim wystygnie kawa”, Toshikazu Kawaguchi

W małej kawiarni ukrytej przy bocznej uliczce w Tokio można zamówić coś więcej niż starannie zaparzoną kawę. Podobno istnieje tam możliwość podróży w czasie. Trzeba jednak przestrzegać kilku zasad, a najważniejsza brzmi: wrócić, zanim napój wystygnie.

Z tej niezwykłej szansy chcą skorzystać cztery osoby. Jedna pragnie spotkać dawną miłość, inna wrócić do czasu sprzed utraty pamięci. Ktoś potrzebuje rozmowy z siostrą, ktoś inny – spotkania z córką, której nigdy nie miał okazji poznać. Za każdą z tych podróży stoi tęsknota i coś niedopowiedzianego.

Fantastyczny pomysł prowadzi tu do bardzo znajomych emocji. Kawaguchi pisze o żalu, bliskości i potrzebie zrozumienia drugiego człowieka. To lektura dla osób, które lubią odrobinę magii, ale przede wszystkim szukają poruszającej historii. Warto mieć obok nie tylko kawę, lecz także chusteczki.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Zaleca się kota”, Shō Ishida

W jednej ze starych dzielnic Kioto działa tajemnicza klinika Kokoro. Niełatwo do niej trafić, a jeszcze trudniej przewidzieć, z jakim zaleceniem wyjdzie się z gabinetu. Zamiast zwyczajnej recepty pacjenci dostają bowiem kota – wraz z transporterem i krótką instrukcją.

Koci towarzysze szybko wprowadzają zamieszanie w życie swoich tymczasowych opiekunów. Wyczerpany pracą Shūta, pełen gniewu Koga i gejsza Abino, nosząca w sobie dawne zranienie, odkrywają, że nowy domownik potrafi zmienić znacznie więcej niż rozkład dnia.

Ishida łączy humor z opowieścią o potrzebie troski i bliskości. Pełne wdzięku koty wprowadzą w życie swoich opiekunów niemały chaos, ale zmiany, które w ten sposób zapoczątkują, wytyczą ścieżkę ku zdrowieniu, odkrywaniu siebie i nadziei. Bo okazuje się, że by załagodzić napięte relacje w pracy, czasem wystarczy uroczy filmik z kotem, a podarcie na strzępy ważnych służbowych dokumentów nie musi być życiowym błędem.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Tańczące filiżanki”, Natasza Socha

W herbaciarni prowadzonej przez Yuki nie korzysta się z telefonów, nie mówi zbyt głośno i nie zamawia na wynos. Krzesła nie pasują do siebie, filiżanki pochodzą z różnych kompletów, ale nikomu to nie przeszkadza. Można usiąść i przez chwilę nigdzie się nie spieszyć.

Pewnego dnia przychodzi tu Ewa, młoda kobieta skłócona ze światem. Herbaciany rytuał, rozmowy z Yuki i spotkania z innymi gośćmi stopniowo pozwalają jej spojrzeć na życie z większą uważnością. Potem pojawiają się kolejni klienci, każdy z własnym problemem. Ich opowieści splatają się, choć oni sami nie zawsze są tego świadomi.

Yuki serwuje przybyszom różne gatunki herbaty, które – zgodnie z filozofią chadō – mają inne znaczenia. Herbata może być cierpka jak początek żałoby, słodka jak pojednanie, gorzka jak prawda. Natasza Socha buduje historię o znaczeniu ciszy, obecności i zgody na to, co nieidealne. Jeśli szukasz polskiej powieści bliskiej healing fiction, „Tańczące filiżanki” będą dobrym wyborem.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE