Novika: muzyka jest najważniejsza

Novika
Fot. Filip Żołyński, materiały prasowe

Nie szaleję z podniecenia, kiedy widzę swoją płytę w Empiku. Ten etap jest za mną, teraz oczekuję czegoś więcej – o swojej muzycznej drodze i nowej płycie opowiada Novika.
Kaśka, jak w Twoim wieku żyje się z muzyki?

Moje zdanie na ten temat zmieniło się radykalnie w ostatnich miesiącach. Wcześniej wydawało mi się, że wszystko mam zaplanowane. Jestem przecież taka sprytna, pracuję w radio, mam występy klubowe i nagrywam płytę. Nie mam żadnego ciśnienia, by wszystko zrobić błyskawicznie. Do tego nie wpadłam w jakieś drastyczne problemy finansowe. Ale kiedy porwałam się na nagrywanie płyty i wydanie jej całkowicie własnym sumptem, okazało się to nie takie łatwe, jak myślałam .

Na czym polega ta trudność?

Wierzymy w to, że kryzys, o którym tyle się trąbi, to tylko chwilowe niedogodności. Zresztą, w momencie, w którym mówiło się o nim najwięcej, u nas nie był on wcale odczuwalny. Dopiero teraz zaczęły się problemy. Zewsząd dowiaduję się, że jest fatalnie i na jakiekolwiek finansowanie czegokolwiek nie ma szans. Wcześniej wszyscy o tym mówili, ale nie wierzyli w to do końca. Dziś widać to na każdym kroku. Pieniędzy po prostu nie ma. Tu zaczyna się spirala zależności. Na przykład, klub nie ma kasy, więc nie zapłaci za koncert. Nawet bilety słabo się sprzedają, choć wciąż powtarza się, że Polacy chętnie chodzą na koncerty i wydają na nie pieniądze. Ale jest grupa artystów, którym wiedzie się świetnie.

Byłaś kiedykolwiek w tej grupie?

Nie. Zresztą, nigdy do niej nie aspirowałam.

Nie chciałaś kompromisu w zamian za kontrakt na trzy płyty?

Nie chodzi tylko o kompromis. Pamiętaj, że wiekowo dosyć późno zaczęłam. Na tyle późno, że wiedziałam już, że nie chcę rzucać wszystkiego, by załatwić sobie trasę po USA. Od początku nie interesowało mnie takie funkcjonowanie w muzyce .