Novika: muzyka jest najważniejsza

Novika
Fot. Filip Żołyński, materiały prasowe

Masz już to „więcej”. Jesteś doceniana jak nigdy. Nowa faktura dźwięków, własne kompozycje, teksty które są zrozumiałe!

Masz chyba rację. Ale zrozum, że jestem tak pochłonięta działaniami wokół tej płyty, że jeszcze nie miałam czasu, by spokojnie spojrzeć na te recenzje i trochę się tym ucieszyć.

Jak to dzisiaj jest z najbardziej przecenionym zjawiskiem, czyli kulturą klubową?

Trudno mówić o kulturze, kiedy ludzie idą się nachlać i zabawić. Jest to czysty hedonizm.

Myślę tu bardziej o określeniu, które powstało w skutek syntetyzowania opini w środowisku artystycznym. Chodziło o bycie oryginalnym i wpisanie się w drogi szpanerski life styl.

Z jednej strony wiele się pozmieniało, ale część tzw. kultury klubowej zatoczyła koło. Muzycznie jestem już na tyle dojrzała, że widzę, jak pewne gatunki powracają. Na przykład deep house – bawiliśmy się przy tej muzyce w Piekarni 10 lat temu. Dziś też jest popularna. Tymczasem sposób, w jaki ludzie się bawią, bardzo się zmienia. Był taki moment, kiedy pojawiła się nowa forma clubbingu, dla mnie niestrawna i fałszywa.

Co masz na myśli?

Wszyscy ubierali się jak hipsterzy i szli do klubu nie po to, by zatopić się w dźwiękach, tylko żeby pozować do zdjęć na bloga. Czasem miałam wrażenie, że tylko o to chodzi w tych imprezach. Plus pozycja DJ-a. Za moich czasów DJ był bogiem, bo miał dostęp do muzyki, do której nikt inny dostępu nie miał.

Dziś wszyscy mają wszystko.

Wówczas ten DJ naprawdę potrafił miksować. Obecnie jest to kompletnie nieistotne. Czasami widzę laski grające z youtube. Dla mnie jest to koszmar. Poza tym DJ był jednak gwiazdą. Teraz te relacje są zupełnie inne. Nie jest to już odrywanie się od rzeczywistości na zasadzie zatapiania w muzie, tylko bycie hard core’owym. Najwięcej piję, mam najbardziej odblaskowe paznokcie, znam najwięcej ludzi itd. Oto nowa forma ekspresji. Nie neguję jej, bo w pewnym momencie to mnie zainspirowało. Wielu moich znajomych to ludzie bardzo młodzi. Dzięki temu, że występuję w klubach, nie weszłam do grona krytyków zmian, jakie zaszły.

Na szczęście mamy sporo fajnych miejsc, dla różnych kategorii wiekowych.

Warszawa rozwinęła się tu wspaniale. Jak mam perspektywę spędzenia nocy w Warszawie, przebieram nogami. Chłonę atmosferę i możliwość spotkania fajnych znajomych, których chcesz widzieć i nie zmuszać się do rozmowy z nimi.