Wywiad z Beatą Pawilkowską – Ja wolna i szczęśliwa

fot. Rafał Masłow

No jak?

Zaczęłam analizować zdarzenia i szukać prawdy. Dużo ze sobą rozmawiałam, pytałam i udzielałam sobie odpowiedzi. Byłam wobec siebie uczciwa i żądałam uczciwych odpowiedzi. Miałam chłopaka, ale tak naprawdę tylko udawałam, że z nim jestem. On dzwonił i mówił: „Znalazłem piękny domek nad jeziorem, wyjedźmy tam na weekend”. A moja pierwsza myśl: „Boże, jak się z tego wykręcić?!”. I jednocześnie druga myśl: „Dlaczego jesteś z nim, skoro wcale tego nie chcesz”. No, dlaczego?

fot. Rafał Masłow

A to był strach przed byciem samą?

Tak. Usiłowałam zachować pozory, ale prawda była prawdą, a ja mam wbudowaną w duszę uczciwość, która nie pozwala mi kłamać. Więc słyszę głos w myślach: „Powiedz mu po prostu, że nie chcesz z nim spędzić weekendu”. Ale wtedy co? On zapytałby, dlaczego i musiałabym powiedzieć prawdę: „tak naprawdę to ja nie lubię z tobą spędzać czasu”. Byłam w stanie się do tego przyznać przed sobą, ale bałam się, że sprawię mu tym przykrość. Ale już pojawia się w myślach następne pytanie: „Skoro tak naprawdę nie masz chęci z nim być, to czemu martwisz się, czy jemu będzie przykro?”. Uczciwość polega na tym, żeby przyznać się przed sobą do iluzji, nawet jeśli czujesz potrzebę ich tworzenia. Przyznać się, a potem znaleźć ich źródło. I to właśnie zrobiłam. Rozplątałam to w sobie, potem na nowo złożyłam wszystkie sznurki i zrozumiałam, o co tu naprawdę chodzi. I wtedy zaczęłam pisać książki o podświadomości, o ukrytych w nas kodach, o tym, jak znaleźć własne szczęście. Nie iluzję szczęścia, tylko najprawdziwszą prawdę.

Jesteś zatem kobietą szczęśliwą.

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Bo człowiek to więcej niż kobieta. Słowo „kobieta” od razu definiuje i sprawia, że dokonujesz w głowie pewnego ograniczenia i uprzedzenia. A na człowieka patrzysz jak na istotę, w której jest wszystko. Dlatego ja mówię o sobie, że jestem podróżnikiem. Mnie nie interesuje, czy w podróży jestem kobietą czy mężczyzną.

A zdarzają ci się, człowieku, momenty, gdy się czegoś boisz?

W niebezpiecznej sytuacji nie myślisz o tym, czy się boisz, czy nie, tylko co zrobić, żeby tę sytuację oswoić i poczuć się bezpiecznie. Gdy utknęłam wtedy nad rzeką w maleńkiej wiosce w Amazonii, czwartego wieczoru usłyszałam głosy. Biegnę, może jakaś łódka… I rzeczywiście, łódka, a przy niej stoją żołnierze Wenezuelskiej Gwardii Narodowej i coś naprawiają. Więc mówię: „Panowie, czekam od czterech dni, nie chcę tu zostać na zawsze, proszę, zabierzcie mnie ze sobą”. O świcie wsiadam do motorówki. Jest czterech żołnierzy z karabinami, żywa małpa i ja. Mieliśmy płynąć trzy godziny. Płynęliśmy dwanaście godzin, bo dwa razy zepsuł się silnik. I teraz, wyobraź sobie, gorący dzień, dżungla po obu stronach rzeki, nie ma zasięgu, nikt nie wie, że tam jestem. I czekam z czterema uzbrojonymi żołnierzami na pomoc.

I co czujesz?

Mam świadomość tego, że to jest niebezpieczna sytuacja. Jestem sama, z całym moim dobytkiem. Mam drogie aparaty fotograficzne, telefon, jest oczywiste, że mam gdzieś schowane pieniądze. Czekamy na brzegu dżungli, aż przypłynie ktoś z pomocą. Żołnierze mają broń. I jest ich czterech, a ja jedna. Ale nie myślę o tym. Staram się wyglądać na zajętą – uzupełniam notatki, czytam książkę. Przez 12 godzin nic nie jadłam, nie piłam i nie mogłam się załatwić. Ale żyję!

A jak to z tobą jest: wyjeżdżasz z Warszawy czy tylko tu wracasz ze świata?

Dokładnie pośrodku. Uwielbiam moje mieszkanie i moje życie tutaj. Potrzebuję spać 10 godzin. Codziennie budzę się około 6.15. Leżę sobie jeszcze chwilę i uśmiecham się. I myślę sobie: „o, dzisiaj jest poniedziałeczek”.