fbpx

Najlepsze filmy na HBO GO

Dodaj do ulubionych
Film „Temple Grandin” z Claire Danes w roli tytułowej zajął drugie miejsce w naszym rankingu. Sprawdź, jaki tytuł zwyciężył. (fot. materiały prasowe).

Wśród bogatej oferty serwisów streamingowych można przebierać, znajdziemy tam nowości i klasykę, kino ambitne i rozrywkowe, kasowe hity i produkcje offowe. Najlepsze filmy na HBO GO? Oto nasz krótki ranking naszych ulubionych tytułów.

5.

„Zwyczajna kobieta”, 2019, 93 min, reż. Sherry Hormann, wyk. Almila Bagriacik, Merve Askoy, Aram Arami, Mehmet Atesci, Selin Dortkardes.

Dodaj do ulubionych
Aynur (Almila Bagriacik) odrzuciła tradycję, by żyć po swojemu. Zapłaciła za to najwyższą cenę. (fot. materiały prasowe)

Scenariusz oparto na prawdziwej historii Hatun Surucu, nazywanej przez bliskich Aynur, obywatelki Niemiec turecko-kurdyjskiego pochodzenia i ofiary zabójstwa honorowego. Taki mord jest popełniany przez rodzinę, by zmyć „hańbę” sprowadzoną na nią przez jednego z jej członków. Już w pierwszych scenach widzimy ciało młodej kobiety leżące na berlińskiej ulicy. To właśnie ofiara jest tu narratorem, przedstawione wydarzenia nieuchronnie prowadzące do tragedii widzimy z jej perspektywy. Tak jakby zamiast suspensu większe znaczenie miała tutaj odpowiedź na pytanie, jak to możliwe, że tego rodzaju zbrodnia miała miejsce w środku Europy w XXI wieku.

W poszukiwaniu tej odpowiedzi reżyserka idzie zbyt często utartą drogą. Zerka do meczetu, gdzie bracia Aynur wysłuchują radykalnych nauk imama. Pokazuje całkowity brak zasymilowania rodziny żyjącej od lat w europejskiej metropolii. Oskarża kulturę i zwyczaje, które dopuszczają do rozlewu krwi i mają się nijak do realiów współczesnego życia. Nie są to szczególnie odkrywcze rozważania, ale przy okazji reżyserce udaje się stworzyć przejmujący portret niepokornej kobiety, która potrafi oprzeć się przemocowej rodzinnej tradycji i z wytrwałością walczyć o godność, szczęście i swoje miejsce w świecie. Podziw dla Aynur potęguje umiejętne wplecenie w fabułę archiwalnych zdjęć prawdziwej Hatun Surucu. To z jej powodu warto obejrzeć ten poruszający film.

4.

„Mała Miss”, 2006 r., 98 min, reż. Jonathan Dayton i Valerie Faris, wyk. Greg Kinnear, Toni Collette, Steve Carell, Paul Dano, Abigail Breslin, Alan Arkin.

Dodaj do ulubionych
Hooverowie, czyli rodzina ostatnich frajerów, od lewej: Greg Kinnear, Steve Carell, Paul Dano, Toni Collette i Abigail Breslin. (fot. materiały prasowe)

„Mała miss” może wydawać się banalnym kinem familijnym, ale jest czymś o wiele więcej. To film drogi, satyra na amerykańską propagandę sukcesu, świetna komedia i inteligentna pochwała przegrywu. W końcu główni bohaterowie akcji, czyli rodzina Hooverów, są gromadą sympatycznych, ale jednak loserów.

Jest Richard, głowa rodziny i niewydarzony autor programu samodoskonalenia, ulegająca mrzonkom męża Sheryl, jej brat Frank, niedoszły samobójca i znawca Prousta. Do tego rozrywkowy dziadek erotoman wyrzucony z domu spokojnej starości za narkotyki. No i dzieciaki – zbuntowany syn Dwayne, miłośnik Nietzschego marzący o byciu pilotem. A przede wszystkim jego siostra Olive, chłonąca jak gąbka ojcowskie ględzenie na temat sukcesu dziewczynka w o wiele za dużych okularach. Olive marzy o tytule Małej Miss. Tak bardzo, że świat się do niej uśmiecha – zostaje zakwalifikowana do stanowego konkursu z listy rezerwowej. Rodzinie nie pozostaje więc nic innego, jak wyruszyć z zapyziałego Albuquerque do słonecznej Kalifornii, żeby spełnić sen o wygranej.

Podróż rozwalonym busem i napotkane przeciwności uświadamiają im wiele rzeczy na własny temat, ale przy okazji integrują. Okazuje się, że życie to jeden wielki konkurs piękności, a żeby coś osiągnąć, wcale nie wystarczy tego bardzo chcieć. W każdym wyścigu jest tylko jedno pierwsze miejsce. Na szczęście poza wygraną są i inne ważne rzeczy, takie jak choćby rodzinne więzi, wzajemne wsparcie. No i nie we wszystkich konkursach warto brać udział. Nic tego dobitniej nie pokazuje jak konkurs, w którym  dziewczynki wymalowane samoopalaczem i w full make-upie przypominają groteskowe miniaturki dorosłych. Bezpretensjonalna Olive wykonująca gorszący taniec wprawdzie nie wygrywa, ale bawi się o wiele lepiej niż jej konkurentki. A do tego czuje obecność kochających ją bliskich, więc łatwo jej się pozbierać po porażce.

3.

„Fargo”, 1996, 94 min, reż. Joel i Ethan Coenowie, wyk. Frances Mcdormand, Steve Buscemi, Peter Stormare, Harve Presnell, William H. Macy.

Dodaj do ulubionych
„Fargo”, czyli czarny kryminał na białym śniegu. (fot. materiały prasowe)

Z powodu koronawirusa przesunięto premierę czwartego sezonu serialu „Fargo”. Zanim więc dowiemy się, czy twórcom udało się wrócić do świetnej formy z pierwszych dwóch sezonów, wróćmy do źródła, czyli filmu fabularnego z 1996 roku. Jego akcja rozgrywa się w czasie śnieżnej zimy, to drugi powód, by sięgnąć do dzieła braci Coenów w czasie letnich upałów. Jednak najważniejszy jest taki, że to świetne kino, dziś już klasyk.

Sprzedawca samochodów Jerry Lundegaard (William H. Macy) z jakiejś dziury na Środkowym Zachodzie to wyjątkowo śliski typ, cwaniak i kombinator. Ma długi, a marzy mu się dochodowa inwestycja w parkingi. Postanawia więc zlecić porwanie żony, żeby wyłudzić kasę od bogatego i antypatycznego teścia. Fuchę dostają przypadkowe typki spod ciemnej gwiazdy, kontrastujący ze sobą jak Flip i Flap. Sprawy oczywiście się komplikują i trup ściele się gęsto.

Bracia Coenowie bawią się konwencją czarnego kryminału, zamiast genialnego detektywa bez złudzeń i po przejściach sprawą zajmuje się dobrotliwa policjantka Marge w zaawansowanej ciąży, wzór małomiasteczkowej stabilizacji (oscarowa rola Frances McDormand). Misterny plan złoczyńców zastępuje ludzka głupota, okrucieństwo i seria przypadkowych zdarzeń. Całość zaprawiono solidną dawką czarnego humoru i przestawiono na tle bezlitosnego portretu amerykańskiej prowincji z całą jej banalnością, tępotą, ale i dobrodusznością i naiwnością.

2.

„Temple Grandin”, 2010, 104 min, reż. Mick Jackson, wyk. Claire Danes, Julia Ormond, David Strathairn, Catherine O’Hara.

Dodaj do ulubionych
Temple Grandin (życiowa rola Claire Danes) i jej maszyna do przytulania. (fot. materiały prasowe)

Biografia profesor z Uniwersytetu Colorado zajmującej się naukowo autyzmem i hodowlą zwierząt. Co w niej nadzwyczajnego? Otóż Grandin sama jest autystyczką. Nie spodziewajcie się jednak schematycznego wyciskacza łez (choć chusteczki mogą się przydać). „Temple Grandin” to film niezwykły, bo próbuje pokazać, jak działa mózg i wyobraźnia osoby autystycznej. Dzięki formalnym zabiegom możemy przekonać się więc, co to znaczy myśleć obrazami i łączyć je w wyobraźni.

Temple wszędzie wyłapuje analogie, schematy działania i ma fotograficzną pamięć. Niestety, nie jest mistrzynią pierwszego wrażenia. Ma problem z czytaniem emocji, interpretowaniem spojrzeń, nie znosi dotykania. Za szybko mówi i często się powtarza, zdarzają się jej napady paniki. Nic dziwnego, że rówieśnicy się z niej naśmiewają, uważają za odmieńca, dorośli zresztą też. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie matka i ciotka, które wpoiły jej przekonanie, że jest inna, ale nie grosza i nauczyły ją samodzielności. No i gdyby nie nauczyciel nauk ścisłych, który potrafił ją przekonać, jak wielką zaletą jest fakt, że inaczej niż większość widzi świat.

Temple zajmuje się zootechniką, bo zwierzęta są dla niej o wiele bardziej przewidywalne niż ludzie. Wychodząc z założenia, że skoro natura jest okrutna, ludzie nie muszą tacy być, zrewolucjonizowała amerykańskie ubojnie. Zastosowała w nich bardziej humanitarne rozwiązania. Nie zmienia to jednak faktu, że skutkiem było zwiększenie efektywności rzeźni. Wygodniej patrzeć na drugi obszar zainteresowań Grandin. Jak nikt inny potrafiła przybliżyć ludziom, choćby rodzicom autystycznych dzieci, specyfikę autyzmu. Na przykład wytłumaczyć im, że nadmierna liczba bodźców dźwiękowych czy wzrokowych może u osób takich jak ona wywoływać ból. Swoimi sukcesami naukowymi i zawodowymi pokazała, że poszanowanie dla inności może zdziałać cuda, jeśli nie jest tylko pustym frazesem.

1.

„Ona”, 2013, 121 min, reż. Spike Jonze, wyk. Joaquin Phoenix, Scarlett Johansson, Amy Adams, Rooney Mara, Chris Pratt, Olivia Wilde.

Dodaj do ulubionych
Theodore (znakomity Joaquin Phoenix) na rejsie z narzeczoną. Nie widzicie jej? Kryje się w kieszonce kurtki i słuchawce, bo jest systemem operacyjnym ze sztuczną inteligencją. (fot. materiały prasowe)

Theodore kiedyś pracował w gazecie, ale teraz zawodowo zajmuje się pisaniem okolicznościowych kartek. Nie jest przesadnie towarzyski, spotyka się czasem z przyjaciółką i jej partnerem, od czasu do czasu zamieni słowo z szefem. Zdarza mu się umówić na randkę, ale to przynosi rozczarowania. Kobiety mają na ogół wobec niego oczekiwania, a on bardziej koncentruje się na własnych potrzebach. Być może dlatego, że próbuje uporać się z rozstaniem z żoną (jest w trakcie rozwodu). I wtedy w jego życiu pojawia się system operacyjny OS, pierwszy ze sztuczną inteligencją. System wprawdzie nie ma ciała, ale ma imię Samantha, no i mówi zmysłowym głosem Scarlett Johansson. Poza tym potrafi uporządkować mejle, komponować, a lektura książki zajmuje mu 0,002 sekundy. Theodore wpada po uszy, dla niego Samantha jest prawdziwa, czuje z nią bliskość, uprawia z nią nawet seks.

Jednym słowem miłość. Ale czy prawdziwa? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami, oglądając film. A pytanie nie jest czysto abstrakcyjne, bo choć akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, wokół nas już teraz coraz więcej osób decyduje się na znajomości tylko w trybie online.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze