1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro
  4. >
  5. Yukio Mishima - literacki geniusz, szaleniec i kabotyn

Yukio Mishima - literacki geniusz, szaleniec i kabotyn

Yukio Mishima w obiektywie Elliota Erwitta. (Fot. Forum)
Yukio Mishima w obiektywie Elliota Erwitta. (Fot. Forum)
Lubił prowokować. Nie krył homoseksualnych skłonności, pozował do obscenicznych zdjęć, założył prywatną armię, dla której mundury zaprojektował Pierre Cardin. Yukio Mishima, jeden z najbardziej znanych i najchętniej tłumaczonych japońskich pisarzy, nawet własną śmierć wyreżyserował w najdrobniejszych szczegółach. Tak aby przykuła uwagę całego świata.

Tego dnia wstaje wcześnie rano. Przychodzi mu to z trudem, zwykle bowiem budzi się koło południa, odsypia całonocne pisanie. Bierze zimny prysznic, goli się przed lustrem. W rozległym domu na przedmieściach Tokio nie ma nikogo oprócz niego. Żona Yōko odwiozła dzieci do szkoły. Mishima zerka na zegarek. Ma jeszcze trochę czasu, siada więc przy biurku i skreśla kilka słów. Następnie schodzi do holu i dzwoni do kilku zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Mają czekać w pogotowiu, bo dziś zdarzy się coś wyjątkowego. Co? Tego pisarz nie chce zdradzić. Przed wyjściem zostawia na stoliku grubą kopertę. W środku jest dokończenie jego ostatniej powieści, tetralogii „Morze płodności”, nad którą pracował przez siedem lat.

Jest 25 listopada 1970 roku, kilka minut po dziesiątej. Około pierwszej ojciec Mishimy, siedząc przed telewizorem, wysłuchuje pierwszego komunikatu o tragedii w kwaterze głównej Japońskich Sił Samoobrony: sławny prozaik i dramaturg Yukio Mishima wdarł się do budynku i zabarykadował w gabinecie jednego z generałów. Ojciec Mishimy myśli ze złością: „Znowu robi z siebie pośmiewisko. Znów będę się musiał za niego tłumaczyć!”.

Po chwili spiker donosi: „Pisarz miał przy sobie białą broń i doznał obrażeń”. Ojciec zaczyna się martwić, że może rany syna są poważne. Cierpliwie czeka na dalsze informacje. Ta ostatnia o tym, że Mishima popełnił rytualne samobójstwo i że jego głowa, zgodnie z kodeksem japońskich wojowników, została odcięta samurajskim mieczem, nie wzbudza w ojcu emocji. – Mózg spłatał mi figla, w ogóle nie przyjąłem tego do wiadomości – wspominał po latach.

Zakładnik swojej babki

Na zdjęciu z 1930 r. widać pięcioletniego chłopca, przeraźliwie bladego i chudego. Za jego plecami stoi kobieta. Jej dłoń mocno ściska drobne ramię dziecka. Chłopiec to Kimitake Hiraoka, syn wysokiej rangi urzędnika państwowego. W przyszłości przyjmie literacki pseudonim Yukio Mishima. Kobieta to Natsuko, jego babka. To ona, jak twierdzą biografowie pisarza, odcisnęła na życiu Mishimy największe piętno. Pochodząca z szacownego samurajskiego rodu Natsuko, wykształcona i oczytana, była niekwestionowaną głową rodziny Hiraoka. Niecały miesiąc po narodzinach wnuka zażądała, aby synowa oddała jej dziecko. Odtąd będzie wychowywała je sama. Malec staje się jej zakładnikiem, maskotką i lekiem na samotność.

– W życiu najważniejsza jest duma. Bądź tak wyniosły, jak tylko się da – powtarza Natsuko wnukowi. Podkreśla, z jak szlachetnego rodu wojowników pochodzą. Widzi w chłopcu następcę swoich przodków. Ale w praktyce wychowuje go na słabeusza. Nie wolno mu opuszczać domu, tylko wyjątkowo może wychodzić do ogrodu. Jedynymi dziećmi, z jakimi ma kontakt, są jego kuzynki. A i one muszą trzymać się ściśle określonych zasad: żadnych krzyków, żadnego biegania, Natsuko ma bowiem słabe nerwy. Jeden z biografów Mishimy twierdzi, że ataki szału i depresyjne zachowania babki to wynik postępującego syfilisu, którym zaraziła się w młodości od męża.

Z braku innych rozrywek Kimitake ślęczy nad książkami. Umie czytać już w wieku pięciu lat. Nie cierpi pogodnych historyjek i szczęśliwych zakończeń. Woli baśnie, w których bohaterowie na końcu umierają. Im tragiczniejsza i bardziej krwawa opowieść, tym lepiej.

Gdy chłopiec kończy 12 lat, stan zdrowia jego babki bardzo się pogarsza. Nie może się już zajmować wnukiem. Chłopiec wraca wreszcie do rodziców, a Natsuko wkrótce umiera. Kimitake odkrywa, jak bardzo przez te lata brakowało mu matki. Więź między nimi staje się bardzo silna. Nawet jako dorosły mężczyzna Mishima będzie się do niej zwracał „mamusiu” i obsypywał prezentami i kwiatami. Nikogo nie pokocha tak mocno jak jej.

Chłopiec wydaje się pogodniejszy niż kiedykolwiek, a jednak demony, które nawiedzały go w dzieciństwie, nie zniknęły. Prześladują go coraz mroczniejsze wizje. Przelewa je na papier. - Mam obsesję mordu – wyzna w jednym z wywiadów. – Pisarz tworzy romanse, gdy ma niepowodzenia erotyczne. Ja zacząłem pisać, by nie skończyć jako więzień skazany na karę śmierci.

Haniebny tchórz

W jednym z pism literackich ukazuje się jego debiutanckie opowiadanie „Las w pełni kwiecia”. Ma wówczas 16 lat i uczęszcza do słynnej Gakushuin, prestiżowej szkoły dla japońskiej arystokracji. Osiąga znakomite wyniki, jedynie oceny z zajęć wychowania fizycznego pozostawiają wiele do życzenia. Jest słaby i chorowity. Mimo to komisja lekarska orzeka, że kwalifikuje się do służby wojskowej. Jest rok 1941. 7 grudnia wojska japońskie atakują amerykańską bazę wojskową w zatoce Pearl Harbor. Japonia przyłącza się do wojny po stronie nazistów.

Trzy lata później armia upomina się o Kimitake. Jadąc pociągiem do jednostki, czuje, że łapie go grypa. Gdy dojeżdża, ledwo trzyma się na nogach. Wojskowy lekarz wydaje mylną diagnozę: początki gruźlicy, a rekrut nie zamierza wyprowadzać go z błędu i tego samego dnia zostaje odesłany do domu. Do końca życia będzie się wstydzić tego „haniebnego aktu tchórzostwa”.

2 września 1945 roku Japonia kapituluje i na wyspach rozpoczyna się okupacja amerykańska. Cesarz Hirohito zrzeka się statusu boga. Kraj nie ma prawa posiadać własnej armii – zastąpią ją Japońskie Siły Samoobrony. Krótko po kapitulacji Mishima z wyróżnieniem kończy studia prawnicze i zgodnie z życzeniem ojca rozpoczyna pracę w ministerstwie finansów. Nocami pisze. Jego opowiadania ukazują się we wszystkich liczących się magazynach literackich podpisane pseudonimem Yukio Mishima. Yuki to w języku japońskim „zima”, Mishima – miasto słynące z najpiękniejszego widoku na ośnieżony szczyt góry Fudżi. Kariera urzędnicza pisarza nie trwa długo. Cztery lata po wojnie ukazują się słynne „Wyznania maski”. Ta w dużym stopniu autobiograficzna powieść uczyniła z 24-letniego Mishimy literacką gwiazdę. Kolejne utwory umacniają tę pozycję.

Narcyz

„Był blady jak śmierć. Tak blady, że jego cera miała wręcz szkarłatny odcień. Kiedy patrzył na siebie, a spoglądał na siebie w lustrze bez przerwy, widok napełniał go obrzydzeniem” – tak zapamiętał Mishimę na początku kariery literackiej jeden z jego przyjaciół. Wkrótce pisarz zmieni się nie do poznania.

W roku 1951 wyrusza w pierwszą w życiu zagraniczną podróż do USA i Europy. Najbardziej podoba mu się Grecja, zachwyca się starożytnymi popiersiami greckich młodzieńców. W dzienniku podróży notuje: „Wydaje mi się, że Grecja z czegoś mnie uleczyła, uwolniła coś, co tkwiło głęboko we mnie”. Po powrocie do Japonii zaczyna uprawiać sporty – pływanie i boks. Jest beznadziejnym pięściarzem, wciąż wychodzi z treningów poobijany. Przerażeni przyjaciele każą mu przysiąc, że skończy z walkami, zaczyna więc podnosić ciężary. Przez ponad 15 lat, aż do śmierci, nie pozwolił, aby cokolwiek przeszkodziło mu w ćwiczeniach.

Ma obsesję na punkcie swego wyglądu. Kiedy w 1963 roku wydawcy nowej encyklopedii japońskiej zwrócili się do pisarza z prośbą, aby pozował do zdjęcia przy haśle „body build”, wyznał jednemu z przyjaciół, że to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Gdzie tylko mógł, eksponował mięśnie. Grywał w filmach i na scenie. W obcisłych kostiumach, z nagim torsem. Uwielbiał sesje zdjęciowe, w których występował w skąpych ubraniach i prowokacyjnych pozach. Jego ekshibicjonizm był dla wielu Japończyków nie do przyjęcia. W kręgach literackich mówiono, że pisarz postradał zmysły. Bardziej bezwzględni dziennikarze nazywali go „bufonem”, „kabotynem”, „nieuleczalnym narcyzem”.

Mundur od Pierre'a Cardina

"Kiedy wreszcie posiadłem piękne ciało, chciałem się nim popisywać jak dziecko nową zabawką, ale ciało jest skazane na rozkład, a ja osobiście nie akceptuję takiego wyroku".

W drugiej połowie lat 60. Mishima coraz poważniej myśli o samobójstwie. Wcześniej próbował odnaleźć cel, dla którego warto żyć. Bezskutecznie. Na domiar złego po raz trzeci Nagroda Nobla, na którą liczył, trafia w inne ręce – otrzymuje ją Yasunari Kawabata, przyjaciel i mentor Mishimy. Pisarz nie potrafi znaleźć celu w życiu, odnajduje za to ideę, dla której warto życie poświęcić. Uważa, że powojenna Japonia zdradziła ideały przodków. Chce, aby w miejsce Japońskich Sił Samoobrony powstała silna armia i aby cesarzowi przywrócono boski status. Na kilku uniwersytetach zbiera studentów o podobnych poglądach i zakłada Tatenokai – „Stowarzyszenie Tarcz”, swoją prywatną, 100-osobową armię. Mundury projektuje sam Pierre Cardin. Wielu nie traktuje tej organizacji poważnie. Znajomi Mishimy śmieją się, że to kolejna „wymyślna zabawka” w jego rękach. Złośliwi dziennikarze twierdzą, że to klub homoseksualistów – treningi i obozy wojskowe to dla pisarza tylko pretekst, żeby popatrzeć na umięśnione ciała młodych chłopców.

Pisarz nigdy nie krył skłonności homoseksualnych. A jednak w wieku 33 lat zaczął intensywnie rozglądać się za przyszłą żoną. Jego wybór padł na 21-letnią Yōko Sugiyamę, córkę znanego malarza. Mishima oświadczył się jej po miesiącu znajomości. Śpieszył się tak nie bez powodu. Lekarze zdiagnozowali u jego matki raka i bał się, że mogłaby umrzeć, nie doczekawszy ślubu syna, o którym tak marzyła. Z Yōko pobierają się 1 czerwca 1958 roku. Wkrótce okazuje się, że lekarze postawili matce Mishimy złą diagnozę. Pani Hiraoka przeżyje syna o kilkanaście lat.

Yōko urodziła pisarzowi dwójkę dzieci: córkę Noriko i syna Ichiro. Na jednej z ostatnich rodzinnych fotografii widać, jak Mishima bawi się z dziećmi w ogrodzie. Choć pisarz wygląda na szczęśliwego, od ponad pół roku w sekrecie spotyka się z kilkoma członkami Tatenokai. Planują szturm na siedzibę Sił Samoobrony i zamach stanu. Mishima nie bardzo wierzy w pomyślność tego planu. Zapowiada najbardziej zaufanym żołnierzom, że w razie niepowodzenia popełni seppuku.

Profesjonalny samobójca

Wszystko dokładnie zaplanował. Opuszcza dom po dziesiątej. Ma na sobie galowy mundur, u pasa zawiesił samurajski miecz. Trzyma w dłoni brązową skórzaną dyplomatkę. W środku, wśród papierów, ukryty jest sztylet. Wsiada do białej toyoty, w której czeka na niego czterech żołnierzy Tatenokai. O jedenastej auto zajeżdża przed bramę bazy wojskowej w centrum Tokio. Mieści się tu kwatera główna Wschodniej Armii Sił Samoobrony. Wartownik poznaje pisarza i przepuszcza samochód. Pięcioosobowa grupa wkracza do gabinetu generała Mashity, dowódcy Wschodniej Armii. Jeden z towarzyszy pisarza chwyta generała za szyję, inni przywiązują go do krzesła. Kilku oficerów próbuje odbić zakładnika. Wdzierają się do gabinetu, ale pisarz zadaje im ciosy mieczem jak wytrawny samuraj. Z ciężkimi ranami wycofują się na korytarz. Mishima grozi, że zabije generała, jeśli nie spełnią jego żądań: żołnierze garnizonu mają przybyć na plac przed budynkiem sztabu. Pisarz ma wygłosić do nich przemówienie.

Tuż przed dwunastą żołnierze gromadzą się na placu. Na balkon wychodzą dwaj szturmowcy i wywieszają transparent z żądaniem, by przemówienia wysłuchano w ciszy. Rozrzucają ulotki: „Odbudujmy Japonię jako prawdziwe państwo i ponieśmy śmierć. Precz z wolnością! Precz z demokracją!”. Na balkon wychodzi Mishima. Zaczyna przemawiać, jednak jego słowa zagłuszają helikoptery, które zleciały się nad budynek. Z tłumu sypią się protesty i przekleństwa. „Daj spokój! Natychmiast złaź na dół! Mamy cię gdzieś!”.

Pisarz się poddaje. Wraca do gabinetu generała. Zdejmuje górę od munduru. Nagi do pasa siada na ziemi. Otwiera teczkę i wyjmuje sztylet. Nie waha się. Jeden z żołnierzy wyciąga z pochwy samurajski miecz Mishimy i wznosi ostrze nad głową swojego dowódcy. Mishima trzykrotnie wznosi tradycyjny okrzyk na cześć cesarza: „Tenno Heika Banzai!”, bierze głęboki oddech i wbija sztylet w brzuch. Napina wszystkie mięśnie i wprawnym ruchem wykonuje cięcie. Powoli pochyla głowę, czekając na cios miecza. Na życiu Mishimy największe piętno odcisnęła babka.

Tekst pochodzi z archiwalnego numeru "Zwierciadła". 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Radek Rak laureatem Nagrody Literackiej Nike

Radek Rak został laureatem Nagrody Literackiej Nike 2020 za książkę
Radek Rak został laureatem Nagrody Literackiej Nike 2020 za książkę "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli". (Fot. screen Instagram @radek_rak_/materiały prasowe)
Radek Rak został laureatem Nagrody Literackiej Nike 2020 za książkę "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli". W poprzednich edycjach tę nagrodę dostali m.in.: Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, Jerzy Pilch, Olga Tokarczuk i Mariusz Szczygieł.

- Ta książka to klechda. Jak każda klechda jest triumfem wyobraźni i dotyka twardej rzeczywistości, prawdziwego świata. Snuje historie nie z tej ziemi i jednocześnie opowiada coś, co drzemie w realnej historii. W naszej wspólnej podświadomości, w podglebiu języka, którym mówimy. W tym paśmie realności, z którym mierzy się "Baśń o wężowym sercu", jest coś poruszającego i okrutnego zarazem. Coś co powinno zostać opowiedziane - mówił podczas wręczania Nagrody Literackiej Nike przewodniczący jury profesor Paweł Próchniak.

„Baśń o wężowym sercu” to książka, która powstała wskutek inspiracji Radka Raka postacią Kóby Szeli, znaną ze "Słowa o Jakóbie Szeli" Brunona Jasieńskiego. Jak czytamy w opisie od wydawcy, „Baśń” jest próbą stworzenia na nowo mitologii Galicji. Nie jest powieścią historyczną, i choć napisana z dużym szacunkiem dla ówczesnych realiów społecznych, obyczajowych i politycznych, to zawieszona pozostaje między historią a mitem. Wyrasta z legend, w które obrosła postać chłopskiego przywódcy – tych prawdziwych i tych stworzonych przez Radka Raka. Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku. To powieść o dobru i złu, które czają się w każdym z nas, o nierównych szansach, o Galicji i o Polsce. Powieść pełną rozbuchanego erotyzmu, ironii i humoru, nakarmioną mrokiem ludzkich serc.

33-letni Radek Rak dzieli pracę pisarza i weterynarza. Jako autor debiutował w 2014 roku książką "Kocham cię, Lilith", która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Później związał się z Wydawnictwem Powergraph, gdzie wydał dwa kolejne tytuły: "Puste niebo" (2016) i "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" (2019). Za "Puste niebo" został nagrodzony Złotym Wyróżnieniem w Nagrodzie Literackiej im. Jerzego Żuławskiego i nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Jego "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" była też nominowana m.in. do Nagrody Literackiej "Gdynia".

- Jestem zaskoczony, nie przygotowałem sobie niczego mądrego, co mógłbym powiedzieć, bo trochę lepiej piszę, niż mówię. Jestem zaszczycony i cieszę się bardzo - mówił Radek Rak, odbierając najważniejszą nagrodę literacką w Polsce.

Nagrodę Nike Czytelników dostała natomiast Joanna Gierak-Onoszko, za reportaż "27 śmierci Toby'ego Obeda". Autorka spędziła w Kanadzie dwa lata, sprawdzając, co ukryto pod tamtejszą kulturową mozaiką, by opowiedzieć to w formie reportażu. Joanna Gierak-Onoszko kreśli obraz Kanady, który burzy nasze wyobrażenia o tym kraju. To opowieść o winie i pojednaniu, zbrodni bez kary i ludziach, którzy wymykają się przeznaczeniu.

Nagroda Literacka Nike to nagroda za książkę roku. Przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego, a jej pierwszym laureatem był Wiesław Myśliwski. Zwycięzca wyłaniany jest w trzyetapowym konkursie. Pierwszy etap to przyznanie przez jury 20 nominacji, drugi to wybór siedmiu finalistów. Decyzję o przyznaniu nagrody jury podejmuje w dniu jej ogłoszenia i wręczenia, czyli podczas ostatniego etapu konkursu. Zwycięzca otrzymuje nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. złotych i statuetkę zaprojektowaną przez Gustawa Zemłę. Fundatorami nagrody są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

  1. Styl Życia

Ekomisja Julii Fiedorczuk

Julia Fiedroczuk (Fot. Albert Zawada/WL)
Julia Fiedroczuk (Fot. Albert Zawada/WL)
Aktywizm musi być przekonujący, radosny, piękny. Inaczej jest to tylko bezproduktywne czarnowidztwo − mówi Julia Fiedorczuk, i przekonuje, żeby potrzebny do działania zachwyt czerpać z poezji.

Pięć lat temu wspólnie z meksykańskim poetą i tłumaczem mieszkającym w Warszawie, Gerardem Beltránem napisaliśmy trójjęzyczny (po polsku, hiszpańsku i angielsku) esej pt. „Ekopoetyka. Ekologiczna obrona poezji”, w którym staraliśmy się przyjrzeć temu pojęciu od strony etymologicznej. Ma ono źródłosłów grecki, gdzie eko, czyli oikos oznacza dom, gospodarstwo domowe, społeczność, a poiesis − tworzenie, tak jak robi to rzemieślnik: z elementów. Zatem chodzi o głęboki namysł, ale i pewien rodzaj życiowych praktyk nakierowanych na budowanie świata jako wspólnego domu wszystkich istot, nie tylko ludzi, na Ziemi.

Zawsze ciekawiło mnie, jak życie ludzkie splecione jest z życiem innych istot i procesów, które zachodzą na Ziemi, i moje pisanie od początku jest zanurzone w tych tematach. Im bardziej się nimi interesowałam, tym bardziej docierała do mnie świadomość straty, jakiej dziś doświadczamy w związku z wielkim wymieraniem gatunków. Ta strata jest faktem, więc musimy przeżyć żałobę, żeby móc odzyskać pewien rodzaj sprawczości. A poezja jest przestrzenią, która pomaga przejść przez proces żałoby ekologicznej. Nie tylko jako źródło narzędzi, ale też miejsce do zbudowania pewnego rodzaju zachwytu, który da nam energię do działania. Poezja daje także silniejsze odczuwanie życia i świata, a to jest ważne, bo aktywizm musi być przekonujący, radosny, piękny. Inaczej jest to tylko bezproduktywne czarnowidztwo.

Niezbyt interesują mnie tzw. wiersze o przyrodzie, bo uważam, że są nieprzekonujące i nieadekwatne do współczesnego świata. Interesuje mnie za to poezja, która za pomocą swojej formy, metafory i głębokiej pracy z wyobraźnią, z dźwiękiem, głosem i oddechem – reaguje na to, jak nasza planeta zmieniła się w ciągu ostatnich 20 lat. Jako amerykanistka uważnie obserwuję, co dzieje się w poezji w tamtejszym obszarze językowym, i zauważam, że jest to coś w rodzaju laboratorium metafory, sposobów mówienia. Z moich zainteresowań literaturoznawszych wyrosła właśnie ekopoetyka.

Szkoła rzemiosła

Razem z Filipem Springerem otworzyliśmy Szkołę Ekopoetyki, w której chcemy przekuć koncepcję w praktykę. Rozszerzyliśmy ją do przestrzeni namysłu także nad tym, w jaki sposób nasze praktyki językowe wpływają na kształtowanie relacji z więcej niż ludzkimi istotami i w jaki sposób odnieść się do faktu, że kryzys planetarny jest w pierwszym rzędzie kryzysem wyobraźni. Zaprosiliśmy osoby, które pracują z wyobraźnią – pisarzy, dziennikarzy, artystów – i które są zainteresowane budowaniem tego domu w sposób adekwatny do tego, jak działa przyroda, i wyzwaniami, które stawia przed nami epoka antropocenu. Przez rok podczas dziewięciu zjazdów będziemy czytać teksty i wspólnie je analizować, ale będziemy też wędrować po Polsce, spotykać się z różnymi ludźmi, począwszy od artystów, kulturoznawców, poprzez specjalistów od klimatu, po przyrodników. Pojedziemy na przykład zobaczyć krajobraz zniszczony przez kopalnię odkrywkową, ale też zobaczymy piękne miejsca, niektknięte przez ludzką działalność; będziemy słuchać i milczeć.

Zależy nam na zbudowaniu wrażliwości i języka, który nie będzie powtarzał szkodliwych klisz, używanych czasami także przez ludzi szczerze zaangażowanych w przyrodę. Często używamy na przykład słowa „natura”, a co ono właściwie dla nas znaczy? Bardzo liczymy na to, że nasi słuchacze będą zaszczepiać ten rodzaj wrażliwości tam, gdzie funkcjonują.

Julia Fiedorczuk, pisarka, poetka, tłumaczka i krytyczka literacka, adiunkt w Zakładzie Literatury Amerykańskiej Instytutu Anglistyki UW, współtwórczyni pierwszej w Polsce rocznej Szkoły Ekopoetyki, której pierwsza edycja właśnie się rozpoczęła. 

  1. Kultura

Znamy siedmioro finalistów Nagrody Literackiej Nike

Laureata tegorocznej edycji konkursu Nike poznamy 4 października. (Fot. Materiały prasowe)
Laureata tegorocznej edycji konkursu Nike poznamy 4 października. (Fot. Materiały prasowe)
Znamy już listę siedmiu tytułów książek, których autorzy powalczą o Nagrodę Literacką Nike 2020. W finale znalazły się dwie powieści, dwa eseje, biografia i dwie książki reporterskie.

Nagroda Literacka Nike to nagroda za książkę roku. Przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego, a jej pierwszym laureatem był Wiesław Myśliwski. Zwycięzca wyłaniany jest w trzyetapowym konkursie. Pierwszy etap to przyznanie przez jury 20 nominacji, drugi to wybór siedmiu finalistów. Decyzję o przyznaniu nagrody jury podejmuje w dniu jej ogłoszenia i wręczenia, czyli podczas ostatniego etapu konkursu. Laureata tegorocznej edycji konkursu Nike poznamy 4 października. Fundatorami nagrody są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

Oto lista siedmiu książek, których autorzy powalczą o nagrodę za najlepszą książkę roku 2020

Radek Rak, "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli", Wydawnictwo Powergraph. "Baśń" jest próbą stworzenia na nowo mitologii Galicji. Nie jest powieścią historyczną, i choć napisana z dużym szacunkiem dla ówczesnych realiów społecznych, obyczajowych i politycznych, to zawieszona pozostaje między historią a mitem. Wyrasta z legend, w które obrosła postać chłopskiego przywódcy – tych prawdziwych i tych stworzonych przez Radka Raka. Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku. Radek Rak napisał powieść o dobru i złu, które czają się w każdym z nas, o nierównych szansach, o Galicji i o Polsce. Powieść pełną rozbuchanego erotyzmu, ironii i humoru, nakarmioną mrokiem ludzkich serc.

Filip Zawada, "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek", Społeczny Instytut Wydawniczy Znak. O ludziach, którzy mają dużo miłości, ale nie mają komu jej dać. Na świecie pewnych jest tylko kilka rzeczy. Za wyrażanie się nie dostajesz deseru (kto by go zresztą jadł). Błażej to beksa i irytujący dureń, który gówno wie o życiu. A dorośli zajmują się samymi pierdołami, no chyba, że są kierowcami cystern. I bądź tu mądry, kiedy kot Szatan znika w tajemniczych okolicznościach, sklepikarka Stefa rodzi sobie nagle dziecko, a za zakonnicami to już w ogóle nie trafisz."Rozdeptałem czarnego kota…" to historia poszukiwania swojego miejsca na Ziemi, planecie ludzi. Świeża, błyskotliwa proza, która sprawia, że zaczynasz widzieć, jak bardzo świat z twoich wyobrażeń różni się od tego, w którym żyjesz. Z każdą stroną uświadamiasz sobie, że tę książkę Filip Zawada napisał właśnie o tobie.

Agnieszka Dauksza, "Jeremianka", Społeczny Instytut Wydawniczy Znak. Gdzie jest Maria? Maria Jarema. Ona o sobie zawsze: Jarema. O niej najczęściej: Jaremianka. Kobieta awangarda. Emancypantka, zaangażowana aktywistka – niekwestionowany autorytet. Jedna z najzdolniejszych i najbardziej charyzmatycznych artystek XX wieku. Dziewczyna ze Starego Sambora na Kresach, która przyjechała do Krakowa, by „wymyślić sztukę na nowo”. Studiowała pod kierunkiem Xawerego Dunikowskiego, współtworzyła Grupę Krakowską i teatr Cricot, właśnie z nią najchętniej współpracował Tadeusz Kantor. Ukochana żona Kornela Filipowicza, matka Aleksandra, siostra bliźniaczka Nuny, ceniona przyjaciółka m.in. Różewiczów, Sternów, Przybosiów. W ich wspomnieniach jawi się jako wcielenie ruchu, zmienna, zachwycająca postać, która pozostawiała po sobie wrażenie niedosytu. Gdy poznała diagnozę swojej choroby, pracowała w zapamiętaniu, by namalować każdy kolejny obraz – chociaż jeszcze jeden. Jej prace wciąż zdumiewają nowatorstwem pomysłów, inspirują i prowokują. „Nie umarła” – twierdzili zgodnie jej bliscy.

Piotr M. Majewski, "Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu", Wydawnictwo Krytyka Polityczna. Brudne intrygi polityczne, wielkie spektakle propagandowe, zawiła walka wywiadów i perfidne kampanie prowadzone na łamach prasy. To książka o kulisach uprawiania polityki. Autor przedstawia w niej modelowy przypadek sytuacji, gdy w imię ratowania pokoju Europa uczyniła milowy krok w kierunku katastrofalnej wojny.

Monika Sznajderman, "Pusty las", Wydawnictwo Czarne. Żyjąc, zajmujemy miejsce tych, którzy byli przed nami, taka jest oczywista kolej rzeczy. Jak jednak żyć w miejscu, w którym garstka ludzi zajmuje miejsce po ośmiuset, jak wypełnić taką przestronną pustkę? Szczególnie gdy tych ośmiuset nie odeszło tak, jak nakazuje czas, lecz zmiotła ich historia? "Pusty las" to opowieść autorki o życiu w Wołowcu, beskidzkiej wsi, z której kolejno znikali szukający szczęścia za oceanem biedacy, wizjonerscy nafciarze, Żydzi, Cyganie, Łemkowie. To także jej hołd dla tego miejsca na ziemi, jego historii, przyrody i jego mieszkańców.

Paweł Piotr Reszka, "Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota", Wydawnictwo Agora. Wyobrażasz sobie, że grupa osób mogłaby bezcześcić miejsca pochówku w poszukiwaniu drogocennych rzeczy? Z książki Pawła Piotra Reszki pod tytułem „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota” dowiesz się, że taki proceder trwał całymi latami i był źródłem stałego dochodu dla wielu osób. Jak to możliwe? Masowe mogiły w Bełżcu i Sobiborze to miejsca ostatniego spoczynku tysięcy ofiar, które straciły życie w tamtejszych obozach zagłady. Byli to głównie Żydzi, którzy zostali zgładzeni, a ich groby stały się miejscem procederu uprawianego przez mieszkańców pobliskich wsi całymi latami. Rozkopywali oni bezimienne mogiły każdego dnia, w poszukiwaniu tytułowego „żydowskiego złota”. „Na Icki”, w poszukiwaniu złota, chodzili ojcowie, synowie, żony i córki, sąsiedzi, a nawet małe dzieci. Przeszukiwali groby, a prochy zmieszane z ziemią przepłukiwali w rzece, a nawet robili specjalne doły, tzw. płuczki, aby łatwiej im było znaleźć złoto. Paweł Piotr Reszka poszukiwał na tych terenach ludzi, którzy z perspektywy czasu oceniliby negatywnie te praktyki. Tymczasem z jego książki wynika, że tylko on ocenia takie działanie, jako godne potępienia. Osoby zaangażowane w cały proceder i ich rodziny zobojętnieli na wszystko. Traktowali masowe mogiły Żydów jak pola, na których można znaleźć złoto. Przekonaj się, co kierowało kopaczami i co myślą o takich występkach ich potomkowie. Czy żałują? Czy sądzą, że to co zrobili ich przodkowie było złe?

Joanna Gierak-Onoszko, "27 śmierci Toby'ego Obeda", Wydawnictwo Heraclon International. To też jest Kanada: siedem zapałek w słoiku, sny o czubkach drzew, powiewające na wietrze czerwone suknie, dzieci odbierane rodzicom o świcie. I ludzie, którzy nie mówią, że są absolwentami szkół z internatem. Mówią: jesteśmy ocaleńcami. Przetrwaliśmy. – Zniszczono cały nasz naród. Nigdyśmy się nie podnieśli. W Europie ekscytujecie się modą na Kanadę, bo patrzycie na nią przez kolorowe skarpetki naszego nowoczesnego premiera. Ale prawda mniej się nadaje do lajkowania – mówi jeden z bohaterów książki. Joanna Gierak-Onoszko spędziła w Kanadzie dwa lata, sprawdzając, co ukryto pod tamtejszą kulturową mozaiką. W swoim reportażu autorka kreśli obraz Kanady, który burzy nasze wyobrażenia o tym kraju. Dlaczego Kanada ściąga dziś z pomników i banknotów swoich dawnych bohaterów? Jak to możliwe, że odbierano tam dzieci rodzicom? Czyja ręka temu błogosławiła? "27 śmierci Toby’ego Obeda" to reporterska opowieść o winie i pojednaniu, zbrodni bez kary i ludziach, którzy wymykają się przeznaczeniu.

Powyższe opisy książek pochodzą od ich wydawców.

  1. Kultura

Znamy nominacje do Nagrody Literackiej Nike 2020

Nagroda Literacka Nike przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego. (Fot. BEW PHOTO)
Nagroda Literacka Nike przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego. (Fot. BEW PHOTO)
Zostały ogłoszone tytuły 20 książek, które powalczą o Nagrodę Literacką Nike 2020. Po raz pierwszy listę nominowanych poznaliśmy jedynie za pomocą mediów - zwykle lista była podawana podczas Warszawskich Targów Książki, które w tym roku zostały odwołane. Finalistów poznamy we wrześniu, a laureata 4 października.

 

Nagroda Literacka Nike to nagroda za książkę roku. Przyznawana jest corocznie, od 1997 roku, za najlepszą książkę roku poprzedniego, a jej pierwszym laureatem był Wiesław Myśliwski. Celem nagrody jest promocja literatury polskiej, ze szczególnym zwróceniem uwagi na powieść, choć w konkursie startować mogą wszystkie gatunki literackie (w tym autobiografie, eseje, pamiętniki) i humanistyka o wybitnych wartościach literackich. Zwycięzca otrzymuje nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. złotych i statuetkę zaprojektowaną przez Gustawa Zemłę. Wśród laureatów poprzedniej edycji byli między innymi: Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, Jerzy Pilch, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk i Mariusz Szczygieł.

Nagroda Literacka Nike 2020 - nominacje

W tym roku 20 nominowanych tytułów do Nagrody Literackiej Nike to:
  • "Jaremianka" Agnieszka Dauksza,
  • "27 śmierci Toby’ego Obeda", Joanna Gierak-Onoszko,
  • "Kalendarz majów", Konrad Góra,
  • "W czasach szaleństwa", Magdalena Grochowska,
  • "Potop", Salcia Hałas,
  • "Tancerka i zagłada. Historia Poli Nireńskiej", Weronika Kostyrko,
  • "Feluni", Ewa Kuryluk,
  • "Miłość w trybie awaryjnym", Ewa Lipska,
  • "Stramer", Mikołaj Łoziński,
  • "Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu", Piotr M. Majewski,
  • "Znikanie", Izabela Morska,
  • "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli", Radek Rak,
  • "Płuczki", Paweł Piotr Reszka,
  • "Kafka. Życie w przestrzeni bez rozstrzygnięć", Tadeusz Sławek,
  • "Dziennik. Jeszcze jedno zdanie", Tadeusz Sobolewski,
  • "Pusty las", Monika Sznajderman,
  • "Srebro ryb", Krzysztof Środa,
  • "Pianie kogutów, płacz psów", Wojciech Tochman,
  • "Substancja nieuporządkowana", Adam Zagajewski,
  • "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek", Filip Zawada.
W jury tegorocznej edycji konkursu zasiądą: Teresa Bogucka, Agata Dowgird, Maryla Hopfinger, Dariusz Kosiński, Iwona Kurz, Anna Nasiłowska, Magdalena Piekara, Paweł Próchniak, Szymon Rudnicki.

Zwycięzca wyłaniany jest w trzyetapowym konkursie. Pierwszy etap to przyznanie przez jury 20 nominacji, drugi to wybór siedmiu finalistów podawany do wiadomości we wrześniu. Decyzję o przyznaniu nagrody jury podejmuje w dniu jej ogłoszenia i wręczenia. Laureata tegorocznej edycji konkursu Nike poznamy 4 października. Fundatorami nagrody są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

  1. Kultura

Konkurs o Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej za książkę poetycką w tym roku został zwieszony

"Wszelki wypadek. Fundacja Wisławy Szymborskiej ludziom pióra" to Fundusz, który ma stanowić pomoc dla pisarzy i tłumaczy, którzy wskutek pandemii koronawirusa stracili źródła utrzymania. (Screen: FB Nagrody im. Wisławy Szymborskiej)
Tegoroczna VIII edycja konkursu o Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej za książkę poetycką została zawieszona. W zamian powstał fundusz "Wszelki wypadek. Fundacja Wisławy Szymborskiej ludziom pióra", który ma nieść pomoc autorom i tłumaczom, którzy w wyniku pandemii stracili źródła dochodu.

Fundacja Wisławy Szymborskiej, która jest organizatorem konkursu o Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej, poinformowała, że podjęła decyzję o zawieszeniu tegoroczneej edycji konkursu. - W wyniku epidemii COVID-19 wielu ludzi pióra nieoczekiwanie straciło źródła dochodów i znalazło się w dramatycznej sytuacji finansowej, więc w porozumieniu z naszymi sponsorami jednogłośnie podjęliśmy decyzję, by środki, które miały być przeznaczone w tym roku na Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej, zostały przesunięte na Fundusz Zapomogowy - poinformował Michał Rusinek, prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Fundacja razem ze sponsorami - Bankiem BNP Paribas, firmą Sobiesław Zasada Automotive oraz Browarem Tenczynek - postanowiła więc przeznaczyć 100 tys. złotych na pomoc artystom i uruchomić Fundusz Zapomogowy "Wszelki wypadek. Fundacja Wisławy Szymborskiej ludziom pióra". Fundusz ten ma stanowić pomoc dla pisarzy i tłumaczy, którzy wskutek pandemii koronawirusa stracili źródła utrzymania.

Michał Rusinek poinformował również, że wszystkie książki poetyckie zgłoszone do tegorocznej edycji konkursu automatycznie przejdą do edycji przyszłorocznej. Prosił też o zrozumienie decyzji, szczególnie poetów i wydawców, którzy zgłosili swoje dzieła do tegorocznego konkursu.

https://www.facebook.com/nagroda.szymborskiej/videos/900213063754097/

- W tej wyjątkowej sytuacji przychodzą mi na myśl słowa Wisławy Szymborskiej, która w odczycie noblowskim zauważyła, że „wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwa”. Te słowa w prosty i klarowny sposób podkreślają, że nasze ciągłe poszukiwania tego, jak można coś zrobić lepiej – napędzają świat. Świat, który dziś wstrzymał oddech i zamknął w nas domach, ale przecież nie przestał żyć, nie wyzbył się emocji, nie spoczął na laurach. Podobnie nie zrobili tego ludzie pióra, którzy tym bardziej zadają dziś pytania o ludzką kondycję, uczucia i wartości, o przyszłość. Będąc marką pozostającą zawsze blisko ludzkich potrzeb i emocji uważamy, że wsparcie twórców w tej trudnej chwili jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale również wyrazem zwyczajnej, ludzkiej solidarności – dodał Przemek Gdański, prezes zarządu Banku BNP Paribas.

Nagroda im. Wisławy Szymborskiej to międzynarodowe wyróżnienie, przyznawane co roku za książkę poetycką wydaną w języku polskim w roku poprzedzającym. Organizowana jest przez Fundację Wisławy Szymborskiej. Szczegółowe informacje dotyczące pomocy finansowej w ramach Funduszu "Wszelki wypadek. Fundacja Wisławy Szymborskiej ludziom pióra" można znaleźć na stronie Fundacji Wisławy Szymborskiej.