1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Ten serial nie miał prawa stać się hitem, a jednak podbija Netflixa i wciąga jak najlepsze kryminały nordic noir. Idealny na weekend pod kocem

Ten serial nie miał prawa stać się hitem, a jednak podbija Netflixa i wciąga jak najlepsze kryminały nordic noir. Idealny na weekend pod kocem

„Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe)
„Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe)
Ten 5-odcinkowy serial to autentycznie wciągająca propozycja w sam raz na weekendowy seans. Nowy, pełen tajemnic serial kryminalny Netflixa już znalazł się w TOP 10. Czy rozgrywająca się na skandynawskiej wsi „Kraina grzechu” to kandydat do miana streamingowego hitu stycznia? Sprawdziliśmy to.

Tytuły na netflixowych listach TOP 10 ciągle się zmieniają. Co więcej – nigdy nie wiadomo, jakie produkcje zobaczymy na podium. Najciekawsze jest jednak to, że niektóre z nich nigdy nie były szczególnie promowane, a jednak przebijają się przez cały ten medialny szum i zaskakująco szybko pną się w górę rankingu. To właśnie stało się z „Krainą grzechu”, szwedzkim thrillerem kryminalnym, który obecnie jest jednym z najchętniej oglądanych seriali na platformie. Na razie zajmuje 3. miejsce, ale naszym zdaniem zdecydowanie ​​ma potencjał, aby osiągnąć szczyt i utrzymać się na nim przez kilka dobrych dni.

„Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe) „Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe)

Pierwszy odcinek rozpoczyna się jak klasyczny kryminał. W domu na farmie zostaje znalezione ciało. Od tego momentu sytuacja tylko się komplikuje. Sprawę wśród podejrzanej społeczności badają niekonwencjonalna detektyw i świeżo upieczony policjant, jednak śledztwo szybko okazuje się trudniejsze, niż zakładano... Jeśli jednak wciąż zastanawiasz się, czy warto dodać „Krainę grzechu” do swojej listy do obejrzenia na Netflixie, czytaj dalej.

Czytaj także: Seriale skandynawskie – przegląd produkcji szwedzkich, norweskich i duńskich

O czym jest „Kraina grzechu”, nowy mroczny thriller Netflixa?

„Kraina grzechu” opowiada historię detektyw Dani (Krista Kosonen), niekonwencjonalnej i niezwykle inteligentnej śledczej, która łączy siły ze świeżo upieczonym policjantem Malikiem (Mohammed Nour Oklah), aby zbadać śmierć nastolatka, którego ciało znaleziono w domu na farmie na półwyspie Bjäre. Chociaż dawne powiązania Dani z ofiarą nadają sprawie osobistego wymiaru, para śledczych wyrusza z Malmö do odosobnionej wiejskiej osady. Co więcej, śledztwo wciąga ich w długotrwały konflikt rodzinny, gdzie patriarcha Elis (Peter Gantman) domaga się rezultatów i wyznacza na to ścisły termin, zanim sam podejmie działania. Dani i Malik stawiają więc czoła niechętnym mieszkańcom, rekonstruując ostatnie dni prowadzące do śmierci chłopca.

„Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe) „Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Co oglądać na Netflixie? Te nowe miniseriale to hity ostatnich tygodni

Mroczny, powolny i niepokojący. Czy warto obejrzeć serial „Kraina grzechu”?

Jeśli lubisz mroczne kryminały, zwłaszcza te, w których narracja płynie dość wolno, „Kraina grzechu” powinna wpisać się w twoje gusta. Pierwsze odcinki to wprowadzenie w świat Dani i wczesne etapy śledztwa. Niektóre spokojniejsze momenty, np. rozmowy w aucie czy historie postaci, dodają atmosfery, ale nie budują napięcia. Warto jednak je przeczekać, bo w kolejnych odcinkach dramaturgia zdecydowanie nabiera tempa. Zaczynają nawarstwiać się zwroty akcji i tropy, które trzymają w napięciu aż do finału. „Kraina grzechu” nagradza bowiem cierpliwość widza i jest warta obejrzenia, nawet jeśli niektóre fragmenty irytują.

„Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe) „Kraina grzechu” (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: 15 seriali Netflixa z szokującymi zwrotami akcji. Przygotuj się na gęsią skórkę przy każdym odcinku

Jeśli chodzi natomiast o ton serialu i charakter prowadzonej w nim sprawy, „Kraina grzechu” ma wiele wspólnego z „Ozark”. Patrząc pod kątem fabularnym i interakcji między postaciami bliżej mu jednak do netflixowej opery mydlanej „Nabrzeże”. Fakt, że serial zamyka wszystkie wątki, to miła odmiana w erze thrillerów z otwartym zakończeniem, które nigdy nie są wznawiane. I nawet jeśli kilka zwrotów akcji wydaje się przewidywalnych (w końcu w kryminałach naprawdę trudno o oryginalny pomysł), nie psuje to zabawy. Obserwowanie Dani i Malika, przekopujących się przez poszlaki i rozwiązujących zagadkę, jest na tyle wciągające, że trudno oderwać się od ekranu. „Kraina grzechu” nie jest też przesadnie skomplikowana, a jej metraż pozwala obejrzeć całość w jeden weekend. Jeśli jednak nie masz na to ochoty, sprawdź inne ciekawe propozycje Netflixa na styczeń.

Serial „Kraina grzechu” oglądać można na Netflixie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE