Deszcz na drzeworytach Kawase Hasuiego wydaje się jednocześnie rzeczywisty i magiczny. Spada cienkimi, pionowymi liniami i stopniowo zalewa ulice, ścieżki, łąki, wioski. Sprawia, że nawet najzwyklejsze czy niezbyt piękne zakątki ujawniają swój tajemniczy i transcendentalny charakter.
Wiele osób nie lubi deszczu. Codziennie sprawdza prognozy pogody w obawie, że nadejdą ciemne chmury. A gdy z nieba zaczynają spadać pierwsze krople, natychmiast włącza serial czy otwiera książkę, nie poświecając nawet pięciu sekund na spojrzenie za okno. Jeśli jesteś jedną z nich dzieła Kawase Hasuiego mogą otworzyć przed tobą drzwi do zupełnie nowego przeżywania nawet największych ulew.
Drzeworyty japońskiego mistrza uchwycają deszcz w ruchu, w trakcie. Ten moment spadania, zalewania ma w sobie coś onirycznego, wręcz mistycznego. Jeśli zaczniemy przyglądać się im dłużej, zrozumiemy, że Hasui dał nam wgląd w lukę między codziennością a transcendencją, w szczeliny tajemnicy.
Hasui był jednym z najwybitniejszych artystów ruchu shin-hanga, czyli odrodzenia japońskiego drzeworytu, które nastąpiło na początku XX wieku. Tworzył projekty kompozycji, jednak każda gotowa odbitka powstawała dzięki pracy całego zespołu – wydawców, rytowników i drukarzy, którzy przekuwali jego wizje w wielowarstwowe obrazy pełne koloru, faktury i nastroju.
W czasach, gdy Japonia bardzo szybko się modernizowała, Hasui utrwalał to, co ciche i ulotne: ciszę po zachodzie słońca, samotność nocnej drogi, światło bijące z okna czy deszcz spływający po pustych ulicach.
Rozumiał, że w zwykłych chwilach kryje się coś więcej. Jego twórczości może być dla nas „narzędziem”, aby lekko i naturalnie wejść w stan zadumy i wyciszenia, małej medytacji.