1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Projekt harmonia malarki Magdy Kazimierskiej

Projekt harmonia malarki Magdy Kazimierskiej

Magda Kazimierska ukończyła warszawską ASP. Maluje portrety, pejzaże i martwe natury. (Fot. Jakub Pajewski, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Magda Kazimierska ukończyła warszawską ASP. Maluje portrety, pejzaże i martwe natury. (Fot. Jakub Pajewski, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Żyje i pracuje w Warszawie. W pracowni i mieszkaniu – dwóch miejscach, które choć pozornie odmienne, łączy podobieństwo zasad i stylu. Panuje w nich ascetyczny nieład. Przedmiotów nie może być zbyt dużo, za to muszą być proste, piękne i dobrej jakości. Tak jak obrazy.

Żyje i pracuje w Warszawie. W pracowni i mieszkaniu – dwóch miejscach, które choć pozornie odmienne, łączy podobieństwo zasad i stylu. Panuje w nich ascetyczny nieład. Przedmiotów nie może być zbyt dużo, za to muszą być proste, piękne i dobrej jakości. Tak jak obrazy.

Magda Kazimierska jest malarką, żyje sztuką i jest niezwykle świadoma materii, która ją otacza. Poglądy ma ugruntowane: nie lubi przepełnienia, lubi prostotę, bo w niej jest prawda, lubi określone spektrum kolorów: czerń, zimny granat, piaskowy beż, blady róż i biel. Zbędne rzeczy wyrzuca, a przedmiotom nie pozwala nią zawładnąć, dlatego nie kolekcjonuje nic cennego i nie przywiązuje się do nich. No może za wyjątkiem pierścionków i ogromnego XIX-wiecznego tremo, które jak wierzy, było jej przeznaczone. Zabrałaby je ze sobą, nawet gdyby wyprowadzała się do innego kraju.

Magda Kazimierska przy pracy nad pejzażem z Virginia Water Park. (Fot. Jakub Pajewski) Magda Kazimierska przy pracy nad pejzażem z Virginia Water Park. (Fot. Jakub Pajewski)

Na to się jednak nie zanosi. Wystarczy, że w dzieciństwie często zmieniała miejsce zamieszkania, aby w końcu zacumować w Warszawie i ruszyć z niej tylko na ośmioletnią wyprowadzkę do Krakowa. Nie przypadkiem właśnie tam, bo jak mówi, zawsze chciała mieszkać w średniowiecznym mieście. Kontakt z krakowskim średniowieczem i tamtejszą arystokracją nauczył ją cenić nowoczesność. Odnaleziona po przerwie Warszawa cieszy ją swoją odzyskaną europejskością i estetyczną przemianą. Nic dziwnego, Magda lubi rzeczy dobrze zaprojektowane i dobrze wykonane. Jak sama mówi, jakiś nieomylny instynkt zawsze prowadzi ją w ich stronę. I to niekoniecznie do przedmiotów najdroższych. Dobry projekt, naturalny materiał tworzą według niej przedmioty idealne. Takie na przykład, jak meble w stylu art déco, minimalistyczne i z dobrymi proporcjami.

Przedwojenne fotele z obiciem z aksamitu, zdobycz z antykwariatu. (Fot. Jakub Pajewski) Przedwojenne fotele z obiciem z aksamitu, zdobycz z antykwariatu. (Fot. Jakub Pajewski)

Stojąca lampa z lat 50., na ścianie reprodukcja 'Portretu małżonków Arnolfinich' Jana van Eycka. (Fot. Jakub Pajewski) Stojąca lampa z lat 50., na ścianie reprodukcja "Portretu małżonków Arnolfinich" Jana van Eycka. (Fot. Jakub Pajewski)

Skończyła warszawską ASP, wydział malarstwa. Na studiach malowała z rozmachem wielkie formaty, potem od tego odeszła. Zaczęła tworzyć cykl „Kwiat w środku”, malowała z natury, ale uciekała od realizmu. Czarne tło, uproszczenie formy, geometryczna kompozycja nadają temu cyklowi indywidualny charakter. – Zawsze staram się dotrzeć do esencji, wyczuć ją – mówi. – Uciekam od realizmu i dosłowności.

Obrazy powstają nie tylko w pracowni. Te z cyklu 'Kwiat w środku' Magda Kazimierska maluje w domu. (Fot. Jakub Pajewski) Obrazy powstają nie tylko w pracowni. Te z cyklu "Kwiat w środku" Magda Kazimierska maluje w domu. (Fot. Jakub Pajewski)

Obraz 'Kwitnąca gałązka' w pracowni. (Fot. Jakub Pajewski) Obraz "Kwitnąca gałązka" w pracowni. (Fot. Jakub Pajewski)

Drugi jej cykl, powstający też przez lata, to portrety mężczyzn. 80 obrazów: wizerunki twórców z osobowością, charyzmatycznych biznesmenów, ludzi, którzy zrobili na niej wrażenie swoją wewnętrzną siłą i jej emanacją w działaniu.

Portret, jeden z 80 tworzących cykl 'Charyzmatyczni mężczyźni'. (Fot. Jakub Pajewski) Portret, jeden z 80 tworzących cykl "Charyzmatyczni mężczyźni". (Fot. Jakub Pajewski)

– Jestem artystką, nie pracuję dla pieniędzy – mówi malarka. Realizacja takiego programu wymaga pewnej świadomej ascezy i rozbudzonej wrażliwości. Dlatego Magda lubi słuchać muzyki Hildegardy z Bingen, która sprawia, że się zatrzymuje, ufa intuicji i nie lubi kompromisów. A przedmiotów nie szuka, tylko pozwala im przychodzić do siebie. Wierzy też w sprawczą moc marzeń. Jak nie wierzyć, skoro kiedy poczuła potrzebę powrotu do dużych formatów w malowaniu, przyszła do niej pracownia. To w niej, zawieszonej pod dachami Warszawy, maluje teraz pełne rozmachu i energii barwne pejzaże. Zgodne z artystycznym credo: „Krytyka rzeczywistości to nie moja droga, ja pragnę piękna i harmonii, i to chcę pokazywać”.

Magda Kazimierska ukończyła warszawską ASP. Maluje portrety, pejzaże i martwe natury. (Fot. Jakub Pajewski) Magda Kazimierska ukończyła warszawską ASP. Maluje portrety, pejzaże i martwe natury. (Fot. Jakub Pajewski)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Co warto wiedzieć o płytkach wielkoformatowych?

fot. materiały klienta
fot. materiały klienta
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Zastanawiasz się nad doborem odpowiednich materiałów do wykończenia swojego wymarzonego mieszkania? Tradycyjne rozwiązania wydają Ci się zbyt oczywiste i mało funkcjonalne, a Twój dom posiada dużo wolnej przestrzeni, którą trzeba zagospodarować? W takim przypadku powinnaś przyjrzeć się płytkom wielkoformatowym, które nie tylko prezentują się efektownie i nowocześnie, ale również wyróżniają się nietypową formą, stwarzając jednocześnie wyjątkowy efekt lustrzanego odbicia i elegancji. Warto dodać, że z łatwością można utrzymać je w czystości.

Zastanawiasz się nad doborem odpowiednich materiałów do wykończenia swojego wymarzonego mieszkania? Tradycyjne rozwiązania wydają Ci się zbyt oczywiste i mało funkcjonalne, a Twój dom posiada dużo wolnej przestrzeni, którą trzeba zagospodarować? W takim przypadku powinnaś przyjrzeć się płytkom wielkoformatowym od marki Maxfliz, które nie tylko prezentują się efektownie i nowocześnie, ale również wyróżniają się nietypową formą, stwarzając jednocześnie wyjątkowy efekt lustrzanego odbicia i elegancji. Warto dodać, że z łatwością można utrzymać je w czystości. Wiele takich rozwiązań znajdziesz w ofercie Maxfliz.

Wielozadaniowe płytki wielkoformatowe

Płytki wielkoformatowe to elementy, których chociaż jeden z boków ma długość 30 centymetrów. Według ekspertów, wymiary tego typu wielkoformatowych produktów powinny mieć więcej niż 45 × 45 cm, a prostokątne – minimum 30 × 60 cm. Wielkowymiarowość połączona z minimalizmem stała się nowym trendem w projektowaniu wnętrz, które wykorzystasz zarówno na ścianie, jak i na podłodze. Na szczególną uwagę zasługują płytki wielkoformatowe Atlas Concorde. Ta włoska firma, znana i ceniona za innowacyjność w projektowaniu i produkcji płytek ceramicznych, wyróżnia się wyrafinowaną estetyką, w której przeważają naturalne kolory. Włoskie płytki Atlas Concorde produkuje się z najcenniejszych materiałów kamiennych, wykazujących odporność na uszkodzenia. Płytki XXL znajdą swoje zastosowanie, zarówno w łazience, kuchni, jak i nowoczesnym salonie. Do aranżacji tychże wnętrz polecamy kolekcję Marvel. To seria inspirowana szlachetnym marmurem, która stanowi połączenie elegancji tego cenionego materiału z funkcjonalnością. Dzięki dużym rozmiarom możesz śmiało ograniczyć zastosowanie fug pomiędzy płytkami.

fot. materiały klienta fot. materiały klienta

Zastosowanie wielkoformatowych płytek Atlas Concorde w mieszkaniu

Płyty wielkoformatowe Marvel doskonale komponują się z minimalistycznymi wnętrzami, podkreślając ich nowoczesny charakter. Niemniej, dobrze współgrają również z rustykalnymi aranżacjami, a nawet stylistyką glamour. Przy użyciu dużych płytek możesz uzyskać gładką, bezspoinową powierzchnię, która pasować będzie do każdego wystroju. Należy jednak pamiętać, że płytki wielkoformatowe nie mogą zdominować całej aranżacji. Stosuje się je przede wszystkim w większych, przestronnych wnętrzach.

fot. materiały klienta fot. materiały klienta

Płytki wielkoformatowe od Maxfliz posiadają wiele korzyści

Trzeba pamiętać, że ułożenie płytek wielkoformatowych stanowi większe wyzwanie niż układanie małych. W przypadku dużego formatu niestety nie da się ukryć ani zatuszować nierówności, braku wypoziomowania czy przesunięć. Niemniej, wielkoformatowe rozwiązania stwarzają możliwość uzyskania jednolitej powierzchni, która optycznie powiększy pomieszczenie. Różnorodne formy płytek można wykorzystywać zarówno na podłodze, jak i ścianie, tworząc inspiracje do ciekawych pomysłów aranżacyjnych. Warto zauważyć, iż wielkoformatowość kojarzona jest ze szlachetnymi, pełnymi luksusu pomieszczeniami, dlatego też płytki Atlas Concorde same w sobie stanowią aspekt dekoracyjny urządzanego wnętrza.

fot. materialy klienta fot. materialy klienta

  1. Styl Życia

5 zachwycających dodatków do jadalni w stylu etnicznym

fot. materiały klienta
fot. materiały klienta
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Styl etno to idealne rozwiązanie dla miłośników ciepłych, przytulnych i barwnych wnętrz. Charakteryzują go nawiązania do tradycji ludowej, unikatowe przedmioty z historią, wzorzyste tkaniny, ozdobne formy oraz inspiracje odległymi regionami świata. Dowiedz się, jak w kilku prostych krokach zaprojektować jadalnię w etnicznym stylu!

1.     Oryginalna zastawa ceramiczna Zmieniając wystrój jadalni, warto zacząć od zakupu nowej zastawy stołowej. Do aranżacji w stylu etno doskonale sprawdzą się naczynia wykonane z wysokiej jakości ceramiki. Warto postawić na oryginalne produkty o nieregularnych kształtach, sprawiające wrażenie wykonanych własnoręcznie przez rzemieślników. Jeśli chodzi o kolorystykę i zdobienie zastawy, możliwości jest wiele i zależą one w dużej mierze od pomysłu dekoratora. Ciekawymi propozycjami są ludowe wzory, nawiązujące do polskiego folkloru oraz jednolite produkty, wykończone perłowym połyskiem, które pięknie ozdobią każdy stół

2.     Wygoda w stylu etno – poduszki na krzesła Styl etno uwielbia poduszki! Z tego powodu, planując aranżację etnicznej jadalni, warto rozejrzeć się za wzorzystymi poduszkami na krzesła. Dodadzą one koloru i urozmaicą umeblowanie, a przy okazji zwiększą komfort dłuższych spotkań przy stole. Najlepiej sprawdzą się tu geometryczne desenie utrzymane w ciepłej kolorystyce. Poduszki nie muszą należeć do jednego zestawu – umiejętne połączenie różnych elementów będzie ciekawe i efektowne. Należy jednak uważać, by nie przesadzić i nie przekroczyć granicy kiczu.

3.     Wzorzyste okrycie stołu Tkaniny są nieodłącznym elementem stylu etnicznego. W projekcie etno jadalni warto więc zadbać o odpowiednie okrycie stołu. Do bogato zdobionych elementów dekoracyjnych można dobrać bardziej stonowane obrusy i podkładki, przykładowo bawełniane, z beżowego płótna. Jeśli jednak pozostałe ozdoby nie są przesadnie wzorzyste, wybór okrycia stołu daje spore możliwości: od marokańskiego stylu, utrzymanego w ziemistych barwach, po azteckie wzory, nawiązujące do południowoamerykańskich tradycji.

4.     Zdobiony zestaw do parzenia herbaty Ozdobny komplet dzbanka i filiżanek do herbaty zawsze stanowi świetne dopełnienie zastawy, dlatego warto uwzględnić go w projekcie jadalni w stylu etnicznym. Ciekawym rozwiązaniem będzie zestaw zdobiony folklorystycznymi wzorami w ciepłych barwach. Propozycje tego typu naczyń można znaleźć w salonach DUKA oraz na stronie internetowej sklepu. W jego ofercie znajdują się produkty nawiązujące do skandynawskiej kultury ludowej, wykonane z bogato zdobionej ceramiki. Herbata podana w takim komplecie z pewnością zachwyci wszystkich gości.

5.     Odpowiednie oświetlenie – świece i lampiony W stylu etnicznym bardzo ważny jest klimat wnętrz – wykreowanie przyjaznej, ciepłej i komfortowej atmosfery, w której każdy poczuje się przytulnie. Do uzyskania takiego efektu przydatne będzie odpowiednie oświetlenie. W jadalni świetnie sprawdzą się ozdobne świece oraz metalowe lampiony w różnych kształtach. Ciekawą propozycją stanowią szklane świeczniki w ciepłych barwach, dzięki którym światło będzie rzucać nastrojowy cień.

Aranżacja jadalni w stylu etnicznym jest ciekawym doświadczeniem, pobudzającym wyobraźnię i kreatywność. W swoim projekcie warto uwzględnić kilka zachwycających dodatków, które nadadzą pomieszczeniu wyjątkowy klimat. Te i inne akcesoria do jadalni znajdziesz na stronie duka.com.pl 

  1. Styl Życia

Otwarcie Nobu Warsaw Hotel

fot. materiały prasowe Nobu Warsaw Hotel
fot. materiały prasowe Nobu Warsaw Hotel
Zobacz galerię 8 Zdjęć
3 sierpnia dla pierwszych gości otworzył się Nobu Warsaw Hotel. Nobu to marka słynąca z najwyższej jakości usług, założony przez genialnego szefa kuchni Matsuhisę, aktora Roberta De Niro oraz producenta filmowego Meira Tepera.

Historia marki Nobu sięga lat osiemdziesiątych, kiedy Robert De Niro stał się regularnym gościem w restauracji prowadzonej przez szefa Nobu Matsuhisę. Aktor namówił go do otwarcia kolejnych hoteli i zaprezentowania wyjątkowych smaków kuchni Nobu, a także nieprzeciętnych usług hotelarskich aż w ponad 40 lokalizacjach na całym świecie. Po Londynie, Ibizie i wielu innych miejscach na świecie, przyszedł czas także na stolicę Polski.

"Warszawa to jedno z najdynamiczniej rozwijających się miast w Europie w ostatnich latach, dlatego bardzo się cieszymy, że marka Nobu staje się częścią tego rynku. Nobu Hotel Warsaw idealnie wpasowuje się w tętniącą życiem dzielnicę, a Restauracja oraz Nobu Café już teraz są bardzo chętnie odwiedzane przez jej mieszkańców" – mówi Anthony Campaniaris, Dyrektor Generalny Nobu w Polsce.  "Wierzymy, że nasz hotel i restauracja staną się obowiązkowym punktem kulinarnym i turystycznym na mapie Warszawy i dzięki temu uatrakcyjnią swój pobyt w tym mieście i zachęcą innych turystów do przyjazdu".

(Fot. materiały prasowe Nobu Warsaw Hotel) (Fot. materiały prasowe Nobu Warsaw Hotel)

Hotel Nobu Warsaw jest niestandardowy pod wieloma względami. Bez wątpienia należą do nich unikatowy design oraz śmiałe połączenie architektury różnych stylów i dekad. Hotel składa się z dwóch części i idealnie łączy nowoczesność z klasyką. Pierwsza część, znajdująca się w przedwojennym Hotelu Rialto, utrzymana jest w stylu Art Deco. O jej koncepcję zadbała pracownia De Novo. Druga część jest nowoczesna oraz nowatorska i stworzona została dzięki międzykontynentalnej współpracy polskiej firmy architektonicznej Medusa Group z kalifornijskim Studio PCH. Również pokoje hotelu urządzone są w różnych stylach, od klasycznego do nowoczesnego, przez co gość może wybrać ten, który najlepiej odpowiada jego gustowi i potrzebom.

W hotelu oprócz standardowych pokoi i apartamentów, znajduje się zajmująca 438 m² powierzchnia eventowa, która umożliwia organizację dużych konferencji, imprez oraz spotkań. Może ona zostać podzielona na dwa w pełni autonomiczne pomieszczenia  (sala Sakura o powierzchni 266 m² oraz Hikari zajmująca 171 m²) oddzielone ruchomą, dźwiękoszczelną ścianą. Dodatkowo, goście mają możliwość skorzystania z mniejszych pomieszczeń do organizacji wydarzeń – wszystkie są wyposażone najnowocześniejsze udogodnienia, w tym Wi-Fi oraz sprzęt audiowizualny.

Nobu Warsaw to także wyjątkowe smaki i niestandardowe podejście do kuchni. Koncepcja restauracji Nobu oparta jest na nowatorskiej kuchni szefa Nobu odznaczającej się wykorzystaniem produktów wysokiej jakości, jak również wyjątkowymi kolorami i konsystencją – to klasyczna kuchnia japońska stworzona ze składników pochodzących z Ameryki Południowej. Menu składać się będzie z takich klasyków spod znaku Nobu jak Tatar Toro z Kawiorem czy Wołowina Toban-Yaki, jak również Nobu Now – dań inspirowanych kuchnią polską skomponowanych przez szefa kuchni Yannicka Lohou i tworzonych na bazie świeżych, lokalnych produktów, które z pewnością podniosą poprzeczkę na kulinarnej scenie stolicy. Ze względu na położenie w pobliżu tętniącej życiem Hali Koszyki, hotel znalazł się w centrum dzielnicy, która szybko staje się kulinarnym sercem Warszawy.

  1. Styl Życia

Pora na rower - 6 najciekawszych tras rowerowych w Polsce

Sezon rowerowy jest w Polsce dość krótki, warto go maksymalnie wykorzystać. (Fot. iStock)
Sezon rowerowy jest w Polsce dość krótki, warto go maksymalnie wykorzystać. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Malownicze wybrzeże, bardziej wymagające kondycyjnie góry, urokliwe Pojezierze Mazurskie czy leśne dukty wśród kapliczek i świątyń. Polska oferuje wielbicielom dwóch kółek wiele wspaniałych miejsc do zwiedzania z co najmniej przyzwoitą infrastrukturą rowerową. Prezentujemy sześć najciekawszych, podpierając się opiniami znawców tematu – Bartosza Huzarskiego, specjalisty od kolarstwa szosowego i Bartłomieja Wawaka, zawodowego kolarza górskiego.

Malownicze wybrzeże, bardziej wymagające kondycyjnie góry, urokliwe Pojezierze Mazurskie czy leśne dukty wśród kapliczek i świątyń. Polska oferuje wielbicielom dwóch kółek wiele wspaniałych miejsc do zwiedzania z co najmniej przyzwoitą infrastrukturą rowerową. Oto najciekawsze trasy rowerowe po Polsce według znawców tematu – Bartosza Huzarskiego, specjalisty od kolarstwa szosowego i Bartłomieja Wawaka, zawodowego kolarza górskiego.

Sezon rowerowy w Polsce nie trwa zbyt długo. Z drugiej strony jednak nie mieszkamy też w mroźnej Skandynawii. Jeżeli więc przepadasz za rowerowymi wycieczkami, masz szansę zwiedzić większość najciekawszych zakątków kraju, bez potrzeby brania urlopu na okrągły miesiąc. Przedstawiamy więc listę 6 najbardziej interesujących i najbardziej urokliwych miejsc, do których warto zapuścić się na dwóch kółkach – w wersji górskiej i szosowej. Zostały dobrane tak, aby legitymowanie się licencją kolarską, czy dyplomem skauta nie było konieczne.

Góry Orlickie – Zieleniec

- Jeśli chodzi o moje wybory były one podyktowane kilkoma ważnymi czynnikami, takimi jak klimat, odległość od domu, wysokość nad poziomem morza i jakość dróg – przyznaje Bartosz Huzarski, wybitny były zawodowy kolarz szosowy, wielokrotny uczestnik Tour de France i Giro d'Italia oraz założyciel Huzar Bike Academy. - Jeśli decydowałem się na jakikolwiek wyjazd na zgrupowanie w Polsce, celowałem w jedno miejsce w Górach Orlickich – Zieleniec, czyli górską dzielnicę miejscowości Duszniki Zdrój. Ten opustoszały w lecie kurort narciarski dawał mi wszystkie z tych punktów. Po około 90 minutach jazdy autem byłem na wysokości około 900 m.n.p.m w ciszy i spokoju, doświadczając niemal alpejskiego klimatu. Z dobrą siatką dróg po polskiej oraz bardzo dobrą po czeskiej stronie. Dodatkowo świetna kuchnia i otwartość ludzi sprawiały, że wracałem tam regularnie przed najważniejszymi wyścigami sezonu – podkreśla.

Nadmorski Szlak Rowerowy EuroVelo 10

Zdecydowanie jednym z najlepszych pomysłów jest wybrać się na wycieczkę wzdłuż polskiego wybrzeża, przez większość czasu mając w zasięgu wzroku Bałtyk. Nadmorski Szlak Rowerowy R-10 (EuroVelo 10), biegnący od Świnoujścia do Półwyspu Hel, oferuje od eleganckiej asfaltowej ścieżki rowerowej, przez szuter i leśne dukty, aż po wydmy i dziki wertepy. Po drodze nie brakuje licznych miejsc do spania w domkach letniskowych albo polach namiotowych. Trasa wiedzie przez tak urokliwe miejsca jak parki narodowe – Słowiński i Woliński, dodatkowym argumentem niech będzie widok latarni morskich. Na osobną uwagę zasługuje odcinek, prowadzący przez samą Mierzeję Helską.

Transgraniczna ścieżka Komańcza-Medzilaborce

Na tej liście nie mogło zabraknąć „mitycznego” miejsca ucieczki wszystkich pracowników korporacji z wielkich miast. W Bieszczadach możesz liczyć na gęstą siatkę tras rowerowych, z których szczególnie warto polecić transgraniczną asfaltową ścieżkę Komańcza-Medzilaborce o całkowitej długości 160 km (w tym 60 km przebiega przez Słowację). Po drodze miniesz wiele kapliczek i cerkwi. Innym interesującą propozycją jest szlak rowerowy dziedzictwa historycznego R-64, zwany Śladami Dobrego Wojaka Szwejka. Wędrował nią podczas I wojny światowej słynny bohater powieści Jaroslava Haška w swojej podróży na front wschodni.

Warmia i Mazury – z Giżycka do Mikołajek

Ten region od dawna sławią wszyscy fani kolarstwa i trudno im się dziwić. Przekonuje do siebie pięknymi krajobrazami, zabytkami turystycznymi (sanktuaria i zamki) czy ogromną liczbą uroczysk oraz jezior przy których można rozbić biwak. Znajdziesz tu wiele zadbanych, dopieszczonych pod każdym względem szlaków rowerowych. Większość spokojnie pozwoli na zabranie na wycieczkę małych dzieci w przyczepkach. Grzechem byłoby nie wybrać się w podróż z Giżycka do Mikołajek i z tej drugiej miejscowości do Ełku oraz dookoła jeziora Selmęt Wielki.

Żywiec, Jezioro Żywieckie i okolice

To jedna z ulubionych tras Bartłomieja Wawaka, zawodnika drużyny Kross Racing Team i byłego mistrza Polski elity kolarstwa górskiego (z reguła zapuszcza się tam jednak na szosówce). - Jezioro położone jest w kotlinie górskiej, co dodaje mu wyjątkowego uroku. Możemy je objechać dookoła całe. Trasa widokowa wiedzie po małych pagórkach z którymi upora się każdy. Możemy również przejechać przez zaporę w Tresnej, na której warto się zatrzymać i podziwiać jej imponujący rozmiar. Po drodze znajdziemy wiele miejsc w których można się zatrzymać, np. na świeżutką rybę czy na szybki „coffee break” – mówi Wawak. - Bardziej ambitnych zachęcam do wybrania się także na górę Żar, która znajduje się w pobliżu Jeziora Żywieckiego. Rozpościera się z niej niesamowity widok na okoliczne góry i doliny. Na samym szczycie znajduje się również ogromny zbiornik wodny, który sam w sobie robi wrażenie. Podczas dobrej pogody z jej szczytu startują paralotniarze i szybowce – dodaje.

Wschodni Szlak Rowerowy (1987 km), Green Velo, odcinek podkarpacki

Jedna z turystycznych wizytówek tego województwa. Na przygranicznych, z reguły mało uczęszczanych drogach możesz natknąć się na takie atrakcje jak stare cmentarze z wyrytymi na nagrobkach cyrylicą napisami, drewniane cerkwie (np. św. Paraskewy w Radrużu), arboretum w Bolestraszycach czy pięć sosen wyrastających z jednego pnia przy Sanktuarium Maryjnym na tzw. Płomieniu. Znawcy tego regionu opisują w samych superlatywach swoje wrażenia z wycieczki wzdłuż Pogórza Przemyskiego i Pogórza Dynowskiego aż do Rzeszowa. Trasę da się wytyczyć tak, by ominąć niekomfortowe drogi szutrowe.

  1. Styl Życia

Umiar, prostota i... mała miseczka. Sekrety diety Japończyków

Jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć samodyscyplinę. (Fot. iStock)
Jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć samodyscyplinę. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Jak to robią w Kraju Kwitnącej Wiśni? Zamiast pizzy w rozmiarze XXL – miseczka ryżu z dodatkami.  Zamiast zgagi i nadwagi – równowaga. Proste?

Jak to robią w Kraju Kwitnącej Wiśni? Zamiast pizzy w rozmiarze XXL – miseczka ryżu z dodatkami. Zamiast zgagi i nadwagi – równowaga. Proste?

Nadmiar dóbr zazwyczaj nie prowadzi do dostatku, lecz do przesytu. Zwłaszcza na talerzu. Za dużo, za rzadko, niezdrowo i o nieregularnych porach – to kulinarne grzechy główne typowego człowieka Zachodu – twierdzi francuska pisarka Dominique Loreau. Od lat mieszka w Japonii i jest zafascynowana zwyczajami i zasadami codziennego życia swojej nowej ojczyzny. W książce „Sztuka umiaru” stawia nas do pionu.

Żołądek VIP

Zaciśnij pięść i przyjrzyj się jej. Takiej mniej więcej wielkości jest twój żołądek. Można go też porównać do małego grejpfruta (w przypadku kobiet) lub dużego (w przypadku mężczyzn).

– Ale żołądek jest rozciągliwym workiem, który pięciokrotnie może zwiększyć swój rozmiar. Dostosowuje się do naszych żywieniowych przyzwyczajeń i w związku z tym nie sygnalizuje, kiedy jest pełny. Należy więc, przede wszystkim, sprowadzić go do jego naturalnego rozmiaru – mówi Loreau.

Jak to zrobić? Zacznij od obserwowania swojego głodu. Czy zdarza ci się, że pomimo poczucia sytości, sięgasz po dokładkę albo deser, choć potem nie czujesz się dobrze? Może nawet nie dajesz sobie okazji, by poczuć głód, bo zanim nadejdzie, zawsze zdążysz go ubiec, podjadając małe przekąski? Jeśli tak – nadwaga pewna. Powinieneś traktować swój żołądek jak luksusowe wnętrze, lożę VIP-ów, do której wstęp mają tylko niektórzy – gdy już się tam znajdą, nie mogą czuć zbyt wielkiego tłoku – radzi Loreau. Delektuj się pokarmem i przestań jeść bez zastanowienia to, co akurat masz w zasięgu ręki.

Po pierwsze: jedz mniej

Dominique Loreau sprawdziła, jakie porcje spożywano pół wieku temu, a ile jemy teraz. I otrzymała szokujące dane. Pięćdziesiąt lat temu nie tylko porcje były o połowę mniejsze, ale też lodówki, szafki kuchenne, talerze, szklanki, sztućce i… ludzkie pupy! Z dekady na dekadę wszystko niepostrzeżenie rosło. „Kiedyś banan stanowił podwieczorek dla dzieci. Dzisiaj zestaw Big Mac, kanapka, mrożone danie, baton czekoladowy, puszka słodzonego napoju… są uważane za normalny posiłek. Pożywienie, które występuje w postaci pojedynczej porcji, jest przez większość z nas zjadane w całości. Pozwalamy w ten sposób decydować o naszych potrzebach producentom żywności, którzy nie troszczą się w najmniejszym stopniu o to, co może pomieścić nasz żołądek” – pisze Loreau w „Sztuce umiaru”.

Tymczasem natura proponuje idealne porcje: jedno jajko, jedno jabłko, jeden ziemniak… Azjaci przeżywają szok kulturowy, gdy po raz pierwszy przyjadą na Zachód i w restauracji podaje im się np. pastę czy sałatkę takiej wielkości, że w ich kraju mogłyby się nią najeść cztery osoby. A my się do takich przyzwyczailiśmy. Do tego duże porcje działają jak narkotyk: na widok wypełnionego po brzegi talerza wyimaginowany głód narasta. Najadamy się do syta i dopiero potem zaczynamy liczyć kalorie.

Kalorie wymyślono pół wieku temu. Można się obyć bez ich liczenia i chudnąć. Wystarczy posłużyć się wyobraźnią. „Im większa jest porcja, tym więcej zawiera kalorii. To aż tak proste! Jeśli masz trochę nadwagi, nie musisz radykalnie zmieniać sposobu odżywiania się. Wystarczy, że będziesz jadł te same pokarmy, zmniejszając ich ilość o połowę. Pozostawienie każdego dnia resztek na talerzu może sprawić, że schudniemy dziesięć kilo w ciągu roku. Takie małe, codzienne zmiany jest bardzo łatwo wprowadzić, a mogą w efekcie przenosić góry (tłuszczu!)” – pisze Dominique Loreau.

Po drugie: jedz prosto

Nawet jeśli do tej pory nie lubiłeś gotować albo szkoda było ci na to czasu, spróbuj potraktować przyrządzanie posiłków jak praktykę duchową, rodzaj medytacji. To świetny czas, by oderwać się od codziennych spraw i wyciszyć. Skupić uwagę na „tu i teraz”. Jeśli sama/sam lub wspólnie z partnerem/partnerką robicie zakupy i przyrządzacie posiłki, to dokonujecie wyboru, co ma się znaleźć w waszych miskach i na talerzach. W ten sposób dbacie o zdrowie swoje i najbliższych. Do tego dzielicie się z rodziną dobrą energią. Smak domowej potrawy zawsze będzie lepszy od kupionego gotowego obiadu.

Jeśli w ciągu tygodnia nie znajdujesz czasu na przygotowywanie wyrafinowanych dań, możesz ograniczyć się do zasady trzech składników: zboża, proteiny i warzywa. Liczba ich wariantów jest nieograniczona!

Zadowalaj się tylko kilkoma świeżymi, sezonowymi produktami, za to o doskonałym smaku i najlepszej jakości. Budżet domowy na pewno nie ucierpi, a może nawet zaoszczędzisz na butelkę dobrego wina. Proste dania mają tę zaletę, że można delektować się ich naturalnym smakiem. Na przykład makaron z łyżką oliwy, parmezanem pokrojonym na plastry cienkie niczym płatki i kilkoma listkami bazylii, omlet ze szczypiorkiem czy filet z ryby usmażony bez soli, z odrobiną cytryny, podany z ziemniakiem na parze – będą smakować o niebo lepiej niż odgrzana pizza w mikrofalówce. I pamiętaj! Jedz powoli, kęs po kęsie. Uczyń ze swojego ciała świątynię!

Złote reguły

Samodyscyplina to rzadka cecha wśród ludzi Zachodu. Często odstępujemy od swoich zasad, tłumacząc sobie to wyjątkową sytuacją. Jednak jeśli chcemy się dobrze czuć w swoim ciele, cieszyć się zdrowiem i ładną sylwetką, powinniśmy ćwiczyć tę cenną cechę i nie ulegać presji otoczenia czy łakomstwu. Dążąc do doskonałości, ustal złote reguły, których będziesz w stanie zawsze przestrzegać.

W domu:

  • nie jedz ani nie pij niczego podczas przygotowywania posiłku,
  • nigdy nie jedz od razu tego, co wyciągasz z lodówki lub szafki: zawsze wyłóż jedzenie na talerz, do miseczki,
  • nawet jeśli chodzi tylko o przekąskę, usiądź, żeby zjeść ją spokojnie,
  • rozpoczynaj wszystkie posiłki od zupy lub surówki czy sałatki,
  • po posiłku, przed sprzątnięciem ze stołu, zawiń od razu resztki jedzenia w plastikową folię, żeby nie zacząć ich podjadać,
  • zawsze miej w torebce jakąś małą przekąskę – suszone owoce, baton proteinowy, żeby nie ulec pokusie zjedzenia czegoś w ulicznych barach.
W restauracji:
  • poproś o podanie sosu osobno,
  • poproś o zapakowanie resztek posiłku,
  • nie jedz chleba,
  • podziel się z towarzyszem przekąską, deserem (zamów 1 porcję na 2 osoby)
Każdego dnia:
  • wypijaj szklankę wody po wstaniu rano i przed położeniem się wieczorem spać,
  • jedz trzy lekkie posiłki,
  • nigdy nie dokładaj sobie jedzenia, z wyjątkiem warzyw,
  • zjadaj tylko jedną kostkę czekolady za jednym razem,
  • po dwóch dniach odstępstw od diety jedz mniej przez kolejne dwa dni,
  • w towarzystwie innych jedz dla przyjemności, kiedy jesteś sam – dla zdrowia,
  • zimą jedz zupy, latem – surówki i sałatki z warzyw,
  • jadaj tylko w dobrych restauracjach lub zabieraj ze sobą do pracy kanapkę

Stała miarka

Najlepszym sposobem na zjadanie mniejszych porcji na co dzień, jest spożywanie ich z małej miseczki. Dlatego zaopatrz się w miseczkę o pojemności 600 ml – najlepiej z laki, bo jest lekka, elegancka, doskonale przewodzi ciepło i się nie tłucze.

Możesz wypełnić ją zupą, warzywami, sałatką, ryżem z rybą. To idealna miarka. Jeden posiłek – jedna miseczka. Tak na co dzień jedzą mnisi zen, ale i miliony Chińczyków i Japończyków. Przed włożeniem dania do miseczki, pokrój składniki na małe kawałki, by móc zjeść je łyżką czy pałeczkami. „Spożywany z czarki pokarm nabiera niemalże smaku zen… A jak przyjemnie jest przenosić naszą miseczkę tam, gdzie mamy ochotę spożyć posiłek – na kanapę, na werandę bądź po prostu na dywan!” – zapewnia Dominique Loreau.