1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Jak rozumieć język psów?

Jak rozumieć język psów?

Psy są wnikliwymi obserwatorami. Umieją dostrzec minimalne zmiany w gestach i zapachu ludzi. Mogą wyczuć atak padaczkowy czy wstrząs hipoglikemiczny, jeszcze zanim wykażą je wskaźniki medyczne. (Fot. iStock)
Pamiętajmy, że pies wyraża skomplikowane komunikaty i emocje, a nie tylko cieszy się czy jest zły – mówią behawioryści Zosia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków. Jak nauczyć się rozumieć jego przekaz?

Podobno ludzie dzielą się na psiarzy i kociarzy. Kim więc jest psiarz?
Piotr Wojtków: Większość z nas myśli, że to człowiek, który na spacerze pogłaszcze każdego napotkanego pieska, a imprezę spędzi ze zwierzakiem gospodarzy w ramionach. Problem w tym, że pies nie czerpie przyjemności z tego typu zachowań. Tak jak my, ludzie, nie lubimy, gdy inni naruszają naszą przestrzeń osobistą, a jeśli ktoś, kogo nie znamy, wprost rzuca się, by nas przytulić, możemy poczuć się zagrożeni, tak i pies woli tego, kto umie zachować dystans i uszanować jego przestrzeń.

Skąd wiedzieć, gdzie zaczyna się ta przestrzeń?
P.W.: Przede wszystkim trzeba obserwować zwierzę, żeby poznać jego reakcje, bo psi język jest bardzo złożony. Wprawne oko w zwykłym zachowaniu dostrzeże wiele niuansów. Choćby markowanie moczem może oznaczać: „To jest granica, której masz nie przekraczać” albo „Poznajmy się, zostawię ci swój zapach”. Wnioski z obserwacji psich zwyczajów nie są ani oczywiste, ani zero-jedynkowe.

Od czego zacząć obserwację?
Zosia Zaniewska-Wojtków: Na początek warto pamiętać, że pies wyraża skomplikowane komunikaty i emocje, a nie tylko cieszy się czy jest zły. A obserwacje można zacząć od dawania mu większej swobody na spacerze, np. w parku trzymać go na długiej lince, by sprawdzić, gdzie będzie chciał pójść, a potem iść za nim. Zatrzymujmy się, gdy on się zatrzymuje, skręcajmy tam, gdzie on chce, zachowujmy jego tempo. Zobaczmy, czy zboczy ze ścieżki, a jeśli tak, to dlaczego. Kiedy się zatrzyma? Kiedy zacznie węszyć? Na co patrzy, gdy węszy? Jak zachowa się w interakcji z innym psiakiem? Jak zachowa się ten drugi? Stawianie sobie takich pytań i szukanie odpowiedzi to dobry początek.

Podobno psy rozumieją do tysiąca ludzkich słów, nie jestem pewna, czy my zrozumielibyśmy podobny repertuar szczekania…
Z.Z.W.: Psi język to nie tylko szczekanie, lecz także zapachy, markowanie, ruchy, mimika pyska i wszystko, co jest związane z mową ciała. Psy mogą wyczuć atak padaczkowy czy wstrząs hipoglikemiczny, zanim jeszcze da się je zmierzyć za pomocą wskaźników medycznych. To właśnie dlatego, że są takimi wnikliwymi obserwatorami – potrafią dostrzec minimalne zmiany w gestach i zapachu ludzi. A my musimy poświęcić trochę czasu, by nauczyć się świata psów i ich perspektywy.

Mój pies Lakisław, leśna znajda, sprawia trochę problemów. Potrzebuje dużo uwagi, bywa bardzo pobudzony. Na spacerach zdarza mu się na mnie skakać czy podgryzać buty. Nie jestem w stanie tego w żaden sposób wyciszyć.
P.W.: Nie chodzi o to, by wyciszać takie zachowanie, tylko by je zrozumieć. Ono zawsze z czegoś wynika. Być może pies skacze, bo się nudzi. Albo zauważył w okolicy coś, co go niepokoi, i chce zmienić trasę spaceru. A może jest czymś sfrustrowany i potrzebuje teraz bardziej dynamicznej aktywności…Kluczowe jest odpowiedzenie sobie na pytanie, co spowodowało jego zachowanie, a potem znalezienie alternatywnego rozwiązania, np. dać mu miękką zabawkę, na której, zamiast na butach, rozładuje emocje.

Kolejny problem to awantury z innymi psami. Zawsze mnie to ogromnie stresuje.
P.W.: To kwestia społecznego patrzenia na zachowania agresywne. Nie akceptujemy ich jako ludzie, bo kojarzą nam się z bandytami, chuliganami. Warto jednak pamiętać, że psy są po prostu szczere w swojej komunikacji, a agresywne zachowania to komunikat o poczuciu zagrożenia. Jeśli więc nasz pies ujawnia tego typu zachowania, zacznijmy od zmiany własnego myślenia o agresji w ten sposób, by budziła w nas współczucie, a nie irytację. Pies agresywny nie jest szczęśliwy, on się boi – i warknięcie, szczeknięcie są prośbą o dystans.

Warto też podkreślić, że miejska przestrzeń nie jest specjalnie przychylna psom: mnogość zapachów, hałas, wąskie uliczki i chodzenie na smyczy nie dają im możliwości zareagowania w inny sposób. Nasza, jako behawiorystów, terapia z psem często polega na znalezieniu alternatywnej drogi, by on poczuł się dobrze. A to zawsze wiąże się z tym, że musimy zrozumieć jego emocje.

Żeby uniknąć awantury, często kluczę po parku z dala od ścieżek, żeby mój pies nie miał szans na konfrontację z innymi.
P.W.: I to jest świetny przykład na zharmonizowanie się z psem, bo psy naturalnie lawirują – odchodzą kilka metrów w bok, po czym wracają do miejsca, w którym były wcześniej, żeby sprawdzić zapach. Gdy idą na smyczy po ścieżce, mogą się nagle zbyt szybko znaleźć nos w nos z drugim psem, z którym nie będą sobie potrafiły poradzić. Może się w nich pojawić frustracja, która przerodzi się w agresję. I trzeba to zrozumieć.

Nasz pies, Bordek, nie toleruje np. sytuacji, gdy inne osoby wchodzą w naszą bliską przestrzeń. Wiem o tym, więc na spacerze na widok innego psa po prostu schodzę na bok. To bardzo ważny element profilaktyki tego, żeby Bordek nie znalazł się w sytuacji, która okaże się dla niego zbyt trudna.

Zosia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków (Fot. materiały prasowe)

Jako sposób na ostudzenie emocji mojego psa behawioryści, z którymi pracowaliśmy, proponowali ignorowanie go po powrocie do domu. Czułam się z tym okropnie, nie tylko ze względu na psa, który cały dzień czeka na mój powrót, lecz także sama nie chciałam rezygnować z powitania z nim, bo to jedna z najmilszych chwil na co dzień.
P.W.: Rzeczywiście, istniała kiedyś teoria, że jeśli pies ma lęk separacyjny, to nie należy się z nim witać, bo wtedy z większym napięciem będzie czekał na moment przywitania. Dziś już wiemy, że to nie jest dobre rozwiązanie. Uważam, że absolutnie nie można ignorować psa w momencie powrotu do domu. To tak, jakby żona powiedziała do mnie „Hej, co u ciebie?”, a ja bym jej nie odpowiedział.

Z naszym psem staram się przede wszystkim rozmawiać. I to jest moja główna wskazówka dla wszystkich opiekunów. Rozmawiajmy z psami, zamiast je tresować czy ignorować.
Z.Z.W.: Zawsze w takiej sytuacji staram się porównać relację z psem do relacji z innym człowiekiem. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: jak ja bym się czuła, gdyby ktoś mnie permanentnie ignorował? Następnym razem zastanowiłabym się kilka razy, zanim bym do niego zagadała. Psy wybaczają bardzo dużo, ale też są od nas całkowicie zależne. Nie stawiajmy ich w sytuacji, w której najważniejsza dla nich osoba nie cieszy się na ich widok.

Lubię mówić o sobie, że jestem psią mamą, a Lakisław moim psim synem. Czasami spotykam się za to z krytyką. Czy uczłowieczanie psa jest rzeczywiście takie złe?
Z.Z.W.: Sama tak mówię o Bordku i nic się nie zmieniło po tym, jak urodziłam dwóch synów. Nie widzę w tym nic szkodliwego, biorę jednak pod uwagę odmienność gatunkową, więc nie infantylizuję psa ani nie narzucam mu ludzkich przyzwyczajeń. Nie uważam też, by antropomorfizacja rozumiana jako przypisywanie psom emocji, np. smutku, zazdrości czy czułości, była czymś złym. Wprost przeciwnie, jestem przekonana, że powinniśmy przypisywać psom dużo więcej uczuć, bo bardzo dużo zwierząt, nie tylko człekokształtnych, przeżywa skomplikowane emocje.

Czy to właśnie sprawia, że pies tak bardzo związał się z człowiekiem?
P.W.: Raymond Coppinger, nieżyjący już profesor kognitywistyki i biologii, nazwał psa „kameleonem ewolucji” z tego względu, że zbliżenie się do osad ludzkich było genialne, o czym najlepiej świadczy to, jak dziś wygląda na świecie populacja psów w porównaniu z populacją wilków… Natomiast patrząc z perspektywy ludzkiej, uważam, że kontakt z psem zaspokaja przede wszystkim nasze deficyty emocjonalne. Wielu z nas takiego kontaktu potrzebuje, ja bardzo. I to na różnych płaszczyznach. Lubię to, że gdy jestem smutny, Bordek nie ocenia, a od razu reaguje pomocą. Przychodzi i się przytula, jakby mówił: „Jestem z tobą”. Lubię też bardziej dynamiczne sytuacje, gdy jesteśmy w parku i on mówi: „Teraz chcę, żebyś mi schował piłkę, chcę z tobą aktywnie spędzić czas”. Obserwuję, jak się zachowuje, poznaję jego świat, a on poznaje mój.

Każdy spacer z psem jest jak daleka podróż, podczas której odkrywam różne cechy charakteru tego zupełnie innego od nas gatunku, a to fascynuje mnie od dziecka.

Dla mnie najpiękniejsza w byciu z psem jest bliskość i to, jak bezbłędnie odczytuje moje nastroje, nawet zanim zdołam to wyrazić.
Z.Z.W.: Psy uważnie nas obserwują. Wiedzą, kiedy jesteśmy smutni, źli, zadowoleni. Kiedy pocieszyć, a kiedy lepiej zejść z drogi. Znają nasz oddech, wiedzą, jak zmienia się w zależności od naszego nastroju, wyczuwają różnice w zapachu. Rozpoznają charakterystyczne siąknięcie nosem, gdy płaczemy. Ostatnio byłam przeziębiona i co chwila pociągałam nosem. Za każdym razem Bordek podnosił głowę zaniepokojony, czy przypadkiem nie płaczę.

Chciałabym zapytać o tresurę. Czy rzeczywiście jest potrzebna?
P.W.: Nie lubię tego słowa, bo ma ono korelację z cyrkiem, przemocą i strachem. A tymczasem według definicji tresura jest po prostu nauką haseł. W tym sensie bardzo lubimy uczyć naszego psa pewnych haseł, bo w ten sposób możemy go nie tylko lepiej poznać, lecz także zaspokoić jego potrzebę zdobywania nagród i odnoszenia sukcesów. Każdemu z nas jest to potrzebne!

Szkolenie, które bazuje na nagrodach i nie stawia wobec psów zbyt wysokich oczekiwań, pozbawione technik awersyjnych, może korzystnie wpłynąć na naszą relację z psem, a także na jego samopoczucie.

A czy to prawda, że stary pies nie nauczy się nowych sztuczek? Wielu ludzi adoptuje przecież dorosłe psy ze schroniska.
Z.Z.W.: Psy uczą się przez całe życie. Na naszych szkoleniach mieliśmy 13-letnie psy, które robiły postępy w nauce. Co więcej, zmiany w ich nastroju były potem niebywałe! Gdy pies, który całe życie nie doświadczał żadnych przyjaznych doznań, nagle odnosi sukces, zmienia się cała jego mowa ciała: ze smutnego i przybitego staje się aktywny, kreatywny i otwarty.

Zosia Zaniewska-Wojtków: doświadczona trenerka oraz behawiorystka, certyfikowana trenerka Fear Free Animal. Piotr Wojtków: trener psów, behawiorysta, wieloletni praktyk i pasjonat psiej komunikacji. Edukator opiekunów oraz przyszłych trenerów i behawiorystów. Wspólnie piszą książki oraz prowadzą szkołę dla psów; psiedszkole.pl.

Polecamy książkę: „Szczeka, merda, mówi. Jak być najlepszym człowiekiem swojego psa”, Zofia Zaniewska-Wojtków, Piotr Wojtków, wyd. Znak

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze