fbpx

Efekt księżnej Kate

Efekt księżnej Kate
Generated by IJG JPEG Library; fot. Getty Images/ Gallo Images

Kto by pomyślał, że w XXI wieku to brytyjska monarchia będzie wyznaczała trendy. A wszystko dzięki Kate Middleton, obecnie księżnej Cambridge, żonie księcia Williama i prawdopodobnie przyszłej królowej. Ale nie będzie to opowieść o tym, jak z Kopciuszka zamienić się w księżniczkę. Raczej o tym, jak będąc księżną, pozostać zwyczajną dziewczyną. I sprawić, by świat cię pokochał.

fot. Getty Images / Gallo Images

Czy jest w trzeciej ciąży? Pałac Buckingham nie potwierdza. Czy czapka, którą miała na sobie w święta, była naprawdę z naturalnego futra małej alpaki? Projektantka marki zaprzecza, tłumacząc, że „tworzy galanterię wyłącznie z futer zwierząt, które umierają naturalnie z powodu mroźnego klimatu w Andach”. Czy to prawda, że nie zaproszono jej na tegoroczne rozdanie nagród BAFTA z obawy, że swoją obecnością przyćmi znane aktorki? Organizatorzy dementują: „Będziemy zaszczyceni, mogąc gościć książęcą parę” (ostatecznie para książęca przybyła i wzbudziła sensację, choć suknię Kate określono jako ładną, ale nudną). Nie ma dnia, żeby internauci nie komentowali życia księżnej Kate. Najchętniej „klikane” są zdjęcia, zwłaszcza te, na których jest z dziećmi – małą Charlotte i pierworodnym George’em, ulubieńcem Brytyjczyków. No i te, na których pojawia się w najnowszych stylizacjach. Na stronie www.whatkatewore.com można śledzić, co danego dnia miała na sobie księżna, czy to strój od projektanta (jeśli tak, to gdzie można kupić coś podobnego), czy może z popularnej sieciówki (wtedy serwery marki zawieszają się z powodu zbyt dużej liczby wejść). – Wciąż szukamy nowych ikon mody – tłumaczy Alexandra Shulman, redaktor naczelna brytyjskiego „Vogue’a”. – Kiedy pojawia się urodziwa, młoda osoba, w dodatku zajmująca tak wysoką pozycję społeczną, wszyscy uważają, że trzeba ją naśladować.

Jak podaje Marcia Moody, dziennikarka i autorka jednej z biografii księżnej Kate, wiele firm odzieżowych na Wyspach odnotowywało wcześniej spadki sprzedaży, ale pół roku po tzw. królewskim ślubie i podróży książęcej pary do Kanady, marki najchętniej noszone przez księżną odnotowały nawet 10-procentowy zysk. Wszyscy chcą wyglądać tak jak Kate, a ponieważ jej styl jest stonowany i prosty, a do tego księżna nie waha się sięgać też po odzież z tzw. niższej półki – każdy może się przynajmniej o to postarać. Zjawisko to doczekało się nawet fachowej nazwy: „efekt Kate”.

na własnych warunkach

– W skrócie chodzi o to, że cokolwiek założy księżna Kate, jest od razu „namierzane” i wykupywane na pniu, a jej ulubione marki od lat notują kilkuprocentowy wzrost sprzedaży – tłumaczy dr Karol Jachymek, kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS. – To przenosi się też na jej dzieci – kocyk, w który Kate owinęła George’a, kiedy po raz pierwszy wyszła z nim ze szpitala, rozszedł się w ciągu kilku godzin, sweterki czy buciki, w które ubrani są George i Charlotte, gdy towarzyszą rodzicom podczas oficjalnych spotkań, opisują portale plotkarskie i blogi modowe. Dlatego dziś mówi się także o „efekcie George’a” i „efekcie Charlotte”. Wpływ księżnej jest o tyle zaskakujący, że jej stroje są dosyć zachowawcze i poprawne, a mimo to spotykają się z szerokim oddźwiękiem – dodaje dr Karol Jachymek. – Pod tym względem Kate przypomina mi trochę postać Rachel z serialu „Przyjaciele”, której fryzura kilkanaście lat temu była najczęściej kopiowanym uczesaniem w historii fryzjerstwa.

Mimo iż projektanci są dość oszczędni w komplementowaniu jej gustu – Vivienne Westwood powiedziała, że chętnie ubierałaby Kate, ale dopiero kiedy ta nabierze modowego smaku, a swojego czasu skrytykowała ją za nadużywanie eyelinera i solarium – to księżna z pewnością dyktuje pewien styl. – Dziś nazwalibyśmy ją czołową influencerką, czyli osobą, która ma ogromny wpływ na opinię innych, a jej pozytywna rekomendacja często warta jest więcej niż wielomilionowa kampania reklamowa – dodaje dr Karol Jachymek. Ale efekt Kate ma znacznie szerszy zasięg. Jest w pewnym sensie spełnieniem naszych powszechnych fantazmatów o karierze Kopciuszka, choć kiedy przyjrzeć się jej bliżej, porównanie okaże się nie do końca trafne.

– Owszem, od pochodzącego z arystokracji męża dzieli ją przynależność klasowa, ale Kate nie jest zwykłą dziewczyną z ludu – podkreśla dr Karol Jachymek. – Przeszła taką samą ścieżkę edukacji, co książę William, pochodzi z dobrego domu i jest bardziej wykształcona niż większość kobiet w rodzinie Windsorów, łącznie z samą królową Elżbietą II. Ślub z Williamem był oczywiście dla niej wielkim awansem społecznym – Middletonom nadano herb i tytuł szlachecki i wszystko wskazuje na to, że Kate będzie kiedyś królową, ale jestem daleki od zarzucania jej merkantylności. Podobnie jak miliony, wierzę w miłość, która ich połączyła. Poza tym nie tylko Kate zyskała dzięki małżeństwu. Jej pojawienie bardzo ociepliło wizerunek monarchii brytyjskiej.

Choć trzeba przyznać, że rodzina królewska i jej popularność jest swoistym fenomenem w Wielkiej Brytanii, to był czas, że miała naprawdę bardzo niskie notowania, zwłaszcza po śmierci księżnej Diany. – I nagle pojawia się Kate Middleton, sympatyczna, normalna, autentyczna – i od razu „kupuje” tłumy – mówi dr Karol Jachymek. – Można powiedzieć, że weszła do rodziny królewskiej z awansu, ale na własnych warunkach. Zyski, jakie wygenerował sam ślub Kate i Williama, pokazały, że zainteresowanie książęcą parą przekłada się bezpośrednio na ekonomię Wielkiej Brytanii.

Dziewczyna taka jak ty

Świat po raz pierwszy skupił na niej wzrok właśnie podczas słynnego królewskiego ślubu w kwietniu 2011 roku, z którego transmisję na żywo oglądało ok. 2 mln widzów, ale dla Brytyjczyków była obiektem obserwacji od około 10 lat, tyle bowiem trwa jej znajomość z księciem Williamem. W porównaniu z księżną Dianą, która została żoną księcia Karola po pięciu miesiącach znajomości i która źle znosiła szum, jaki wokół niej powstał, Kate mogła stopniowo oswoić się z zainteresowaniem mediów. Był czas, kiedy dostała od nich nawet złośliwą łatkę „waity Katie”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Kasia-Czekasia” – jako komentarz do tego, że książę William nie mógł się długo zdecydować na to, by poprosić ją o rękę.

Jak pisze Marcia Moody, kiedy w 2001 roku Kate poznała Williama w St. Andrews, uczelni, na której oboje studiowali, William wcale nie był najbardziej pożądaną partią, jego rodzina miała za sobą trudny okres, naznaczony skandalami i głośnym rozwodem, co spowodowało ogromny spadek popularności wśród poddanych. – Stało się jasne, że pałac Buckingham jest całkowicie oderwany od obywateli. Aby mógł przetrwać, konieczne były zmiany, które pozwoliłyby poprawić wizerunek rodziny – pisze Moody w książce „Kate. Księżna Cambridge”.

Na czas studiów Williama książę Karol zawarł umowę z mediami. W zamian za pozostawienie jego syna w spokoju obiecał dziennikarzom regularne wywiady i umawiane sesje zdjęciowe. Dzięki temu młodym udało się długo ukrywać związek. Na początku byli znajomymi, potem przez 8 lat – z krótką przerwą – parą. Przez lata Kate była uważana głównie za „dodatek” do swojego słynnego chłopaka, jednak od chwili ogłoszenia zaręczyn sytuacja zmieniła się diametralnie. To ona stała się magnesem przyciągającym ludzi.

Nic dziwnego: jest młoda, ładna, o wzroście i parametrach modelki, utrzymywanych dzięki zamiłowaniu do sportów, a do tego przesympatyczna. Jakby urodzona do roli, którą przyszło jej pełnić. Choć nadal ciąży nad nią mit Kopciuszka, który musiał całkowicie przeorganizować swoje życie i przejść prawdziwą szkołę etykiety, prawda jest taka, że Kate pochodzi z zamożnego domu, chodziła do prywatnych szkół i ma świetne obycie towarzyskie.

Po dokładnym zbadaniu genealogii Middletonów okazuje się, że jest nawet spokrewniona z księciem Williamem – on od strony matki, ona od strony ojca – i są kuzynami piętnastego stopnia. Oczywiście dworska etykieta to temat, który musiała gruntownie przestudiować – łącznie z nauką wysiadania z samochodu i schylania się podczas oficjalnych uroczystości – ale manier uczyć się nie musiała. Nie uniknęła jednak „wpadek” – ta najsłynniejsza dotyczyła zrobionych przez paparazzich zdjęć, na których księżna opala się topless w rezydencji znajomych na południu Francji. Zarzucono jej wtedy zbyt swobodne zachowanie, na które księżna nie powinna sobie pozwolić nawet w sytuacji prywatnej. Nauczkę przyjęła i od tej pory jej wizerunek i strój, choć zawsze kobiecy i elegancki, nigdy nie jest seksowny (obowiązkowa długość sukienek do kolan i żadnych dekoltów).

– Moim zdaniem Kate ma dość przeciętną urodę i sądzę, że dlatego jest tak popularna. Ma wygląd typowej dziewczyny z sąsiedztwa i tak też się ubiera – zauważa stylistka i dziennikarka modowa Dominika Zasłona-Dukielska. – Księżnę Dianę wszyscy kochali i podziwiali, ale nie mieli złudzeń, że mogą być jak ona – może też dlatego, że nie była szczęśliwa. Księżną Kate ludzie lubią i chętnie zamieniliby się z nią na miejsca. Jest postacią bardzo pozytywną, choć niekoniecznie bardzo ciekawą.

fot. Getty Images/ Gallo Images

Fascynator i długie włosy

Mimo licznych biografii i filmów osnutych na kanwie historii miłości Kate i Williama, prawdziwa twarz księżnej, jej uczucia, rozterki i zmartwienia, pozostają dla nas zagadką. Po skandalu wywołanym przez Lady Di, szeroko komentującej swoje nieudane małżeństwo z księciem Karolem, rodzina królewska strzeże swojej prywatności i stroni od kontrowersji, nawet czołowy rozrabiaka, książę Harry, ostatnio jakby się uspokoił i chyba nawet ustatkował. Wizerunek księżnej Kate jest ściśle kontrolowany przez biuro prasowe pałacu Buckingham i zawsze poprawny.

– Niewiele wiemy o prywatności księżnej Kate – komentuje Antonina Samecka, autorka książki „Modoterapia”. – Właściwie jej stroje to jeden z nielicznych komunikatów o jej osobowości. Na ich bazie wyobrażamy sobie, że jest ułożona, uporządkowana, stabilna, dobrze wychowana i skromna. Patrzysz na nią i myślisz sobie, że jest idealną synową, córką, że się nie wywyższa. Jest bohaterką klasy średniej i jej perfekcyjną wizytówką. Dokładnie wie, jakie chce wywrzeć wrażenie i świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że wygląd, wizerunek może powiedzieć więcej niż setki słów.

Według Marcii Moody Kate ubiera się jak każda modna londyńska dziewczyna z wyższych klas społecznych – zgodnie z zasadą „trzech f”: feminine, floaty and flirty, czyli kobieco, zwiewnie i zalotnie. Jej znakiem rozpoznawczym są wcięte w pasie sukienki z rozkloszowanym dołem, malutkie ozdobne kapelusiki zwane fascynatorami, długie, często rozpuszczone, brązowe włosy i szeroki uśmiech. Podczas oficjalnych wizyt stara się swoim strojem oddawać cześć kulturze danego kraju, zakładając ubrania lokalnego projektanta, ale też kolorem czy krojem nawiązując do barw czy akcentów narodowych. Mimo to wielu zarzuca jej zarówno osobowościową, jak i modową nijakość.

Spór o wizerunek

W lutym 2013 roku brytyjska pisarka Hilary Mantel w artykule na temat roli kobiet w rodzinie królewskiej sugerowała, że Kate została wybrana do roli księżnej wyłącznie ze względu na swój nienaganny wizerunek – chorobliwą szczupłość, brak jakichkolwiek dziwactw i miałkość charakteru. „Jest jak plastikowy manekin, który wyszedł z maszyny” – komentowała. Opinia pisarki do tego stopnia zbulwersowała opinię publiczną, że w obronie księżnej stanął David Cameron, ówczesny premier Wielkiej Brytanii. Sama Mantel, odbierając kilka lat później z rąk księcia Karola tytuł szlachecki, przyznała, że jej wypowiedź była wyjęta z kontekstu. Fakt, że księżna Kate nie zabiera głosu w ważnych dla kraju kwestiach, skomentowała też satyryczka Sandi Toksvig, porównując ją do bohaterek powieści Jane Austen, które nie wyrażały własnych opinii ze względu na panujące w XIX wieku zwyczaje społeczne.

– Można zarzucać Kate, że niewiele robi na rzecz obalenia patriarchalnego porządku w tak skostniałym systemie, jakim jest monarchia – bywa, udziela się charytatywnie, rodzi dzieci, otwiera szpitale, czyli pełni szeroko pojętą rolę pierwszej damy – mówi dr Karol Jachymek. – Ale równie dobrze można by spytać, co tak naprawdę ważnego robi książę William? I czy w ogóle monarchia coś istotnego robi? Kate pomimo że pełni niezbyt wdzięczną rolę, polegającą na byciu żoną kogoś znanego, zachowuje autonomię i autentyczność. Sprawia wrażenie osoby, która rozumie otaczającą ją rzeczywistość, nie żyje w szklanej bańce i jest blisko ludzi – w ten sposób sprawia, że cała rodzina królewska staje się bardziej przystępna. Już na poziomie języka „Kate i William” funkcjonują jako normalni ludzie, nie jako „książę Wilhelm i księżna Catherine”.

Jeśli zaś chodzi o modę, Cóż… – Księżna Kate nie może się ubierać kontrowersyjnie ze względu na dworską etykietę – tłumaczy Dominika Zasłona-Dukielska. – Nie może eksperymentować z krojem, długością czy rozcięciami, jedyne, czym gra, są kolory. Ubiera się bardzo barwnie, nie stroni także od wzorów. Ponieważ jesteśmy w rodzinie królewskiej i w Wielkiej Brytanii – pojawia się też u niej eleganckie nakrycie głowy. Wszystko to jest bardzo poprawne, ale takie ma być. Choć Kate jest zawsze correct, to trzeba przyznać, że jest w tym bardzo autentyczna i bezpretensjonalna. Nie stwarza bariery między sobą a odbiorcą.

Redaktor naczelna brytyjskiego „Vogue’a” nie mogła wyjść ze zdziwienia, kiedy podczas sesji na okładkę jubileuszowego 100. wydania numeru księżna nie tylko odmówiła pozowania w wieczorowych kreacjach i tiarach, a wybrała dżinsy, koszule w kratę i proste bluzki, tłumacząc, że tak właśnie chodzi ubrana na co dzień, ale też przyjechała na plan własną terenówką z wielkimi wałkami na głowie…

Jak być lubianą

Czy księżna Kate może być inspiracją dla współczesnej dziewczyny? – Oczywiście – mówi dr Karol Jachymek. – Sama jest zwykłą niezwykłą dziewczyną. Daje nadzieję na to, że nasze życie może się diametralnie zmienić – wystarczy przestawić sposób myślenia. Jej historia jest iście hollywoodzka, a takie najbardziej lubimy. Kate pokazuje współczesnym dziewczynom, jak odnaleźć się w nowej roli, a nawet jak na obcym dla siebie terytorium zacząć rozdawać karty. Pokazuje, że można żyć takim życiem, jakim się chce. I ma niesamowicie pozytywny odbiór ze strony prasy – razem z Williamem są ultrapozytywnymi bohaterami zbiorowej świadomości, ucieleśnieniem wizji o spokojnym, tradycyjnym, ale bardzo ciepłym związku.

Jak ich odbiór wpływa na sytuację rodziny królewskiej? Tydzień po narodzinach syna Kate i Williama – George’a, czyli księcia Jerzego, monarchia odnotowała rekordowe poparcie wśród Brytyjczyków. Aż 3/4 badanych było przekonanych, że Jerzy zostanie kiedyś królem. Według najnowszych danych ośrodka badawczego YouGov dalsze istnienie monarchii popiera obecnie 68 proc. Brytyjczyków.

Kate nie przełamuje wizerunku księżnej, nie rewolucjonizuje monarchii, nie wzbudza kontrowersji, ale jest konsekwentna w byciu sobą. Odzwierciedla marzenie wielu kobiet w jej wieku o tym, żeby żyć normalnym, spokojnym życiem w otoczeniu rodziny i bliskich. Wybierając organizacje charytatywne – co należy do jej obowiązków jako księżnej – kieruje się własnymi odczuciami i obserwacjami, wspiera tzw. trudną młodzież oraz młodzież doznającą przemocy w szkole – jako nastolatka przez rok doświadczała ostracyzmu szkolnych koleżanek i mocno to przeżyła. Udaje się jej jeszcze jedna istotna sztuka – jest nie tylko rozpoznawalna, ale i powszechnie lubiana. Jak ona to robi?

Tim Sanders, mówca motywacyjny, w swojej książce „Jak być lubianym”, powołuje się na badania, według których o naszym życiowym sukcesie decyduje – w odróżnieniu od zwierząt – nie agresja, a sympatyczność. Sanders wyróżnia cztery składniki takiej postawy: przyjacielskość, istotność – rozumiana jako umiejętność bycia istotnym dla kogoś i sprawienia, by ten ktoś czuł się istotny dla ciebie, empatię oraz autentyczność. Kate ma je wszystkie. Wygrywa tym, co w czasach pogoni za sensacją może wydawać się nijakie. Ona po prostu daje się lubić.