fbpx

Las w mieście

Niektórzy uważają, że to najpiękniejsza ulica na świecie. Trudno to jednoznacznie stwierdzić, w końcu gust jest kwestią indywidualną, ale jedno o Goncalo de Carvalho powiedzieć można na pewno: to ulica zielona. Niektórzy mówią o niej nawet: najpiękniejsza na świecie.

Porto Alegre nie jest małym prowincjonalnym miasteczkiem. To duże portowe miasto w południowej Brazylii, mieszka w nim półtora miliona ludzi. Gdyby zrobić zdjęcie Porto Alegre z lotu ptaka, pomiędzy zabudową przemysłową i dzielnicami mieszkalnymi zobaczylibyśmy pas zieleni. Korony drzew ściśle stykają się ze sobą – trudno domyślić się, że pod nimi są domy, samochody, sklepy. Wygląda to tak, jakby ktoś do środka miasta sprowadził las.

Ten zielony szpaler to drzewa tipuana. Są dwie wersje. Pierwsza głosi, że posadzili je 70 lat temu mieszkańcy ulicy. Według drugiej nie byli to mieszkańcy, ale niemieccy pracownicy lokalnego browaru. Może to zresztą nie ma znaczenia – najważniejsze, że drzewa są, wciąż rosną i nie tylko zdobią miasto, ale i w sposób dosłowny poprawiają jego przemysłową i zanieczyszczoną atmosferę. Co prawda parę lat temu znaleźli się ludzie, którzy stwierdzili, że drzewa są co prawda ładne, ale trudno na nich zarobić, ale jeśli na ich miejscu znalazłby się parking, sprawa przedstawiałaby się inaczej. Zanim jednak wkroczyły buldożery, by drzewa zrównać z ziemią, do roboty wzięli się mieszkańcy. Narobili tyle szumu, że drzewa ocalały, a pomysłodawcy zrobienia pieniędzy kosztem drzew musieli obejść się smakiem.

Znamy podobny mechanizm. U nas też najpierw zieleń się likwiduje, by postawić bloki i sklepy, a potem ktoś puka się w głowę i na gwałt sadzimy drzewa, bo przecież na betonowej pustyni nikt mieszkać nie chce. Bez drzew jest smutniej i brzydziej. Drzewa to życie. Dobrze, że widzi to coraz więcej osób.