fbpx

Ser czy wyrób seropodobny?

Ser czy wyrób seropodobny?
123RF.com

Czasem trudno się zorientować, opakowania potrafią skutecznie zmylić. Ale już niedługo takie praktyki staną się niemożliwe.
Kostka masła ląduje w koszyku. Ale zaraz, czy to na pewno masło? Kiedy przyjrzymy się bliżej, okazuje się, że nie. Wyrób masłopodobny. Nieetyczne? Pewnie tak. Ale jakie skuteczne! Wiele osób się na to nabiera. Podobnie jak na ser, który wcale serem nie jest. Jeśli na przykład na opakowaniu czytamy „ser typu edamskiego”, raczej nie kupujmy. Nawet jeśli, a właściwie zwłaszcza jeśli cena będzie kusząco niska. Bo z 90-procentową pewnością oznacza to, że nie mamy wcale do czynienia z serem. Przyjrzyjmy się etykiecie. Prawdopodobnie przeczytamy na niej, że w ów „ser” składa się z kilku składników, wśród których nie ma mleka. Tymczasem ono i tylko ono powinno służyć do wyrobu sera. Na liście składników mogą jeszcze być przyprawy i dodatki, takie jak na przykład oliwki, orzechy czy pomidory suszone, a także bakterie kwasu mlekowego i podpuszczka. Jeśli natomiast stwierdzimy, że zamiast tego są tłuszcze roślinne, mleko w proszku, łój czy nawet soja, produkt taki z serem nie ma nic wspólnego. Oczywiście na pewno nam nie zaszkodzi, może nawet znajdzie się ktoś, kto powie, że to całkiem smaczne, ale z pewnością nie ma wartości odżywczych takich jak ser – białko nie jest w pełni wartościowe, a wapń gorzej się będzie przyswajać niż ten z mleka.

Jak nie dać się złapać w serową pułapkę? Czytać etykiety. Choć trzeba powiedzieć, że to zadanie niełatwe. Literki drobniutkie, a cały zapis przypomina trudny do złamania szyfr. Ale już niedługo. Parlament Europejski postanowił całą rzecz uprościć. Nowe przepisy każą producentom żywności umieszczać na opakowaniach jasne i przejrzyste informacje. Będzie czytelna tabelka, a w niej dokładna ilość energii, tłuszczów nasyconych, węglowodanów, cukrów, białka i soli. Dowiemy się też, czy dany produkt nie zawiera alergenów. Nie nabierzemy się też już na wyrób masło- czy seropodobny. Jeśli wśród składników jest coś, czego tam być nie powinno – na przykład olej w maśle czy łój w serze – musi to być wyraźnie zaznaczone na opakowaniu dużą czcionka obok nazwy własnej. Niestety, ułatwienia te wejdą w życie za trzy do pięciu lat. Na razie więc musimy bawić się w detektywów i łamać szyfry na etykietach. Powodzenia.

?>