1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Kto nie chce – szuka powodu, kto chce – szuka sposobu. O windykacji na miarę XXI wieku

Kto nie chce – szuka powodu, kto chce – szuka sposobu. O windykacji na miarę XXI wieku

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
W historiach osób, które związały swoje życie zawodowe z windykacją, często powtarza się jeden motyw: już w dzieciństwie marzyły o pracy, w której miałyby kontakt z ludźmi, w której mogłyby służyć swoją wiedzą, doświadczeniem i wsparciem.

Słowa empatia, odpowiedzialność oraz misja pojawiają się w ich opowieściach równie często, a towarzyszy im myśl o tym, że najwięcej spełnienia dają zawody, w których nawet wtedy, kiedy pojawiają się ludzkie dramaty, a co za tym idzie emocje i trudności, można komuś pomóc i doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału.

Trudno się zatem dziwić, że Joanna, która chciała zostać adwokatem oraz Katarzyna marząca w dzieciństwie o zawodzie nauczyciela, odnalazły się w branży windykacyjnej bez najmniejszych kłopotów. Można powiedzieć, że w obu przypadkach oferta pracy w Payhelp pojawiła się w samą porę: niewiele brakowało, a obie wybrałyby wymarzone zawody, nie doświadczając w swoim życiu pracy trudnej, ale przynoszącej równie dużo satysfakcji – pracy windykatora.

Branża, która mnie wybrała

- Do firmy BEST, która jest właścicielem marki Payhelp, przyszłam 7 lat temu, gdy zmieniałam miejsce zamieszkania i poszukiwałam pracy w nowym mieście – wspomina Joanna. -  Byłam już licencjonowanym doradcą zawodowym, kiedy pojawiła się możliwość pracy w dużym Contact Center, ze świetnymi ludźmi. To było coś, czego szukałam. Okazało się, że branżą, która mnie wybrała jest… windykacja. Na początku sama była zdumiona!

Nieco inaczej swoje początki w Payhelp wspomina Katarzyna:

- Wchodziłam dopiero na rynek pracy, nie miałam doświadczenia ani pojęcia, czym mogłabym się zajmować. Koleżanka ze szkolnej ławy, którą spotkałam przypadkiem na mieście, opowiedziała mi o firmie BEST. Pracowała wówczas w call center. Mówiła, że fajni ludzie, przyjazna atmosfera i ciekawe rozmowy z… Dłużnikami. Był 2003 rok - dla tych, którzy nie pamiętają, były to czasy królowania Nokii 3310, a dostęp do Internetu mieli tylko nieliczni, nie mogłam więc w tej samej chwili wygooglować tajemniczego słowa windykacja.

Branża wybrała Joannę i Katarzynę nie bez powodu. Obie szybko się uczą (w krótkim czasie trzeba było przyswoić masę wiedzy, nie tyko z zakresu procedur obowiązujących w firmie, ale przede wszystkim z zasad udzielania kredytów, pożyczek, sposobów funkcjonowania mechanizmów finansowych jak naliczanie odsetek, kapitalizacja, aż po cesję wierzytelności i proces windykacji polubownej, sądowej oraz egzekucję komorniczą) i perfekcyjnie poruszają w gąszczu międzyludzkich relacji, co bardzo się przydaje, kiedy trzeba nabyć umiejętność rozmawiania z zupełnie obcymi ludźmi, bez kontaktu wzrokowego, na naprawdę trudne tematy. Dzięki wrodzonej empatii oraz nastawieniu na nawiązywanie pozytywnych relacji, Joannie i Katarzynie udało się znaleźć pozytywną stronę windykacji - skupianie się na poszukiwaniu najlepszych rozwiązań pomagających w spłacie zobowiązania.

Moment, w którym następuje konsternacja

Kiedy poznaje się nowych ludzi, prędzej czy później pada pytanie o wykonywany zawód. Katarzyna opowiada o takich sytuacjach z widocznym rozbawieniem:

- Kiedy nowo poznane osoby zadają mi pytanie: czym się zajmujesz, od razu wiem jaka będzie reakcja. Widziałam ją dziesiątki razy. Od jakiegoś czasu więc umiejętnie dawkuję informacje. Zaczynam od tego, że pracuję w branży finansowej. Brzmi poważnie i dumnie, prawda? Jeśli rozmówca nie drąży tematu, na tym poprzestaję. Ale jeśli pada nieśmiertelne pytanie: to znaczy pracujesz w banku? – odpowiadam: zajmuję się windykacją, pomagam ludziom uporać się z długami. I wtedy następuje konsternacja.

Ta konsternacja jest jednak w gruncie rzeczy zaproszeniem do rozmowy. Każdy z nas może mieć w swoim życiu taki rozdział, w którym pojawią się większe problemy z płynnością finansową. Ważne jest wtedy, aby skorzystać z pomocy i nie wstydzić się o nią poprosić. Kiedy więc Joanna i Katarzyna opowiadają w towarzystwie, czym zajmują się na co dzień, ludzie ośmielają się zadawać pytania o zasady procesu windykacji i wtedy udaje się im obu odczarować ten mało znany i kiepsko rozumiany, choć dziwnie niepokojący rozmówców, segment usług finansowych. Mogą też odczarowywać zarówno pracę jak i osobę windykatora.

- Mało kto wie – ­mówi Katarzyna – że branża windykacyjna przeszła w ostatnich latach prawdziwą rewolucję. Począwszy od ustawodawstwa, które zmienia się wyjątkowo szybko, po wypracowanie Zasad Dobrych Praktyk przez ZPF, aż po popularność usługi na rynku. Niedawno minęło 17 lat odkąd zaczęłam swoją przygodę z windykacją, a ja wciąż, każdego dnia uczę się nowych rzeczy - dodaje. -  Jedno jest pewne, jestem dumna z tego co robię i nigdy nie sądziłam, że bycie windykatorem przyniesie mi tyle samo satysfakcji z pomagania innym, co możliwości samorozwoju.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Jeszcze do niedawna z profesjonalnej windykacji korzystały głównie duże instytucje takie jak banki, firmy pożyczkowe i telecomowe. Problemy z brakiem spłaty należności zdarzały się jednak od zawsze w całym obiegu gospodarczym, a dziś  - w czasach pandemii -  bardzo się nasilił. Kiedyś Przedsiębiorcy z sektora MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) musieli sobie radzić sami, ale to już na szczęście przeszłość. Obecnie na rynku dostępne są narzędzia dedykowane również im. Narzędzia, które w sposób szybki i skuteczny pomogą odzyskać należności z niezapłaconych faktur – szybko i wygodnie bo dzięki platformie online można zlecić cały proces nie wychodząc z domu. Usługa Payhelp dedykowana jest Przedsiębiorcom, którzy stoją po drugiej stronie barykady: chcą odzyskać należne im pieniądze.

Kluczem do całego impasu jest zrozumienie, ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Windykacja kojarzy się negatywnie do czasu, kiedy ktoś nie odda nam należnych pieniędzy. W Payhelp windykacja niezmiennie od wielu lat odbywa się z wielkim naciskiem na poszanowaniu obu stron konfliktu - przecież nigdy nie wiadomo po której stronie Klient i Dłużnik będzie stał jutro.

- Codziennie pracuję nad tym, aby windykacja nie była postrzegana jako straszak na nierzetelnego Klienta, czy ostatnia deska ratunku, ale abyśmy patrzyli na zarządzanie nieopłaconymi fakturami jako na stałą i naturalną gałąź każdego przedsiębiorstwa – tłumaczy Joanna. - Nawet w tak delikatnych tematach jak windykacja zobowiązań ważne jest, aby uszanować wzajemne relacje.

- Jako zespół ekspertów zajmujących się windykacją w BEST dostrzegliśmy pewien paradoks – dodaje Katarzyna. - W windykacji jako osobę „poszkodowaną” często traktuje się Dłużnika i koncentruje się głównie na nim. Co jednak ze stroną faktycznie poszkodowaną? Czyli tą, która pożyczyła pieniądze lub wykonała usługę inwestując w nią własne środki i wciąż czeka na ich odzyskanie? Usługa Payhelp dedykowana jest Przedsiębiorcom, którzy stoją po drugiej stronie barykady – chcą odzyskać należne im pieniądze.

Każdy problem ma przynajmniej dwa rozwiązania

- Bardzo szybko udało mi się przekonać kolegów i koleżanki do takiego podejścia, zaczęłam zajmować się szkoleniami, a po kilku latach zarządzałam ponad stuosobową strukturą w call center – Katarzyna chętnie sięga wspomnieniami do początków swojej kariery, mówiąc przy okazji, że od tamtej pory zmieniła swoje podejście nie tylko do pracy, ale również do życia i dzisiaj skutecznie udaje jej się zarażać pozytywnym odbiorem windykacji ludzi, z którymi na co dzień rozmawia o długach. Zaczęła pomagać Przedsiębiorcom i Dłużnikom w trudnej sytuacji finansowej, szukać rozwiązań w celu spłaty zobowiązań i raz na zawsze pozbycia się balastu związanego z długami - zarówno finansowego jak i emocjonalnego.

O zmianach opowiada też Joanna:

- Dzięki temu, że potrzeby Klientów są różne i zmienne, ja również się rozwijam i zmieniam. Chcę być na bieżąco. Często zadaję sobie pytanie, czego może oczekiwać ode mnie odbiorca, abym zawsze była otwarta na jego potrzeby. Obecnie przekazuję swoją wiedzę i doświadczenie innym tak, abyśmy w Payhelp uprawiali windykację na miarę XXI wieku – windykację, w ramach której każda ze stron w sprawie jest ważna, a każdy problem ma przynajmniej dwa rozwiązania.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak zmienią się nasze zwyczaje zawodowe - pytamy Zuzannę Skalską, analityczkę trendów

Zuzanna Skalska (fot. Eddy Wenting)
Zuzanna Skalska (fot. Eddy Wenting)
Po zakończeniu pandemii jeszcze przez długi czas będziemy funkcjonować w trybie energooszczędnym – uważa analityczka trendów Zuzanna Skalska. A to doskonała okazja do eksperymentowania i testowania nowych pomysłów, bo świat zawodowy, jaki znaliśmy wcześniej, właśnie się skończył.

Specjaliści z różnych dziedzin nauki i gospodarki od jakiegoś czasu uprzedzali, że rynek pracy się zmienia, a jednak traktowaliśmy ich słowa trochę jak bajkę o żelaznym wilku... I ta zmiana przyszła, z zupełnie nieoczekiwanej strony, mocno weryfikując naszą przydatność jako pracowników.  Uważam, że na to, co się wydarzyło, należy patrzeć z różnych perspektyw. Jak sądzę, masz na myśli polski rynek, a przecież nie tylko Polska padła ofiarą pandemii koronawirusa i nie jest to tylko problem polskich pracowników i polskich przedsiębiorców. Przykładowych Kowalskich, tyle że o różnych brzmieniach nazwiska, jest bardzo wielu. Poza tym warto podkreślić, że świat nie jest jednolity. Skupię się jednak na Europie, gdzie jest duża różnica między Zachodem, czyli krajami tzw. starej Unii, a Wschodem. Zachód od czasów II wojny światowej rozwijał się w ekspresowym tempie aż do 2008 roku i krachu na giełdzie. Co prawda w latach 70. XX wieku wystąpił kryzys paliwowy, ale poza tym dobrobyt społeczny był budowany bez poważniejszych zakłóceń.

W mojej historii zawodowej przeżyłam kilka poważnych kryzysów. Pod koniec lat 90. poprzez intensywne przenoszenie produkcji do krajów o tańszej sile roboczej Europa Zachodnia była obciążona ogromnym bezrobociem. Potem na przełomie wieków nastąpił wielki krach napompowanych akcji tzw. dotcomów − to odpowiednik dzisiejszych start-upów. Po drodze niezapomniany 11 września 2001 roku, no i w 2008 roku wszystko się zmieniło. Mieszkałam w Holandii już od kilkunastu lat i dla nas to był ciężki rok. Pracowałam w dużym studiu projektowym i widziałam, co się dzieje wokół. Inne studia upadły, designerzy tracili zlecenia, wszyscy musieliśmy przedefiniować swoje podejście do projektowania. Holenderski rząd nałożył bardzo wysokie podatki, które zostały z czasem zmniejszone, ale nigdy już nie wróciły do wcześniejszego poziomu. Jako społeczeństwo musieliśmy spłacać kredyty, które zaciągnęło państwo, żeby ratować komercyjne banki, czyli je prywatyzować. Od tego czasu żyjemy w lęku przed powtórzeniem się podobnego kryzysu. „Pamiętaj, że musisz mieć finansową poduszkę powietrzną” – słyszeliśmy ciągle. Właściwie wtedy zaczął się koniec pewnej ery, w którym to procesie nadal jesteśmy, tylko teraz te zmiany ogromnie przyspieszyły.

Dla nas w Polsce tamten kryzys nie był żadną wielką lekcją... No właśnie. Polska zaczęła budować swój dobrobyt społeczny w latach 90. XX wieku, zaczynając od bardzo niskiego poziomu. Nie będę wchodziła w szczegóły, bo nie jestem ani socjologiem, ani politologiem, ani antropologiem, ale mogliśmy zaobserwować, że po 20 latach Polacy w dużych aglomeracjach miejskich zaczęli żyć w pewnej iluzji dobrobytu. Jest słowo, które doskonale oddaje ten stan – symulakra. Użył go francuski socjolog Jean Baudrillard w książce „Symulakry i symulacja”, przywołując przykład tzw. wsi potiomkinowskich. (Grigorij Potiomkin, szef PR-u Katarzyny II, budował piękne wsie na drodze przejazdu carycy). Nazywam to symulakrą dobrobytu, gdyż wiele dóbr mieliśmy na kredyt i pracowaliśmy często ponad 40 godzin w tygodniu. Dużo osób kosztem zdrowia, rodziny i czasu wolnego pracowało ponad siły, aby zarobić jeszcze więcej. W takich symulakrach dobrobytu żyliśmy na zachodzie Europy przed 2008 rokiem, a w Polsce do ostatnich miesięcy. Czyli zderzenie się z koronawirusem w rozpędzonej Polsce i w tzw. starej Europie, gdzie już wcześniej doszło do wyhamowania, przebiegało zupełnie inaczej.

W Holandii wszyscy budowali zaplecze finansowe, bo spodziewaliśmy się jakiegoś niebezpieczeństwa... Przede wszystkim ataku hakerów, bo to się zdarzało, na przykład Uniwersytet w Maastricht stracił 2 miliony euro na uruchomienie zawirusowanego systemu. Panowało przekonanie, że wróg jest niewidzialny i może uderzyć w każdej chwili, a my wtedy stracimy dostęp do prądu, kanalizacji, komunikacji – czyli musimy mieć w mieszkaniu zapasy wody i żywności na dwa tygodnie. A jeśli nie, to jedyna słodka woda, jaka nam pozostanie, to ta w rezerwuarze toalety – jak obrazowo uprzedzano.

Wygoda usypia - to nie jest żadna nowa teza. I można by powiedzieć, że zbudowaliśmy poczucie bezpieczeństwa na tej iluzji dobrobytu. Porównam to do kryzysu klimatycznego. Mimo różnych światowych szczytów reagowanie na problem cały czas pozostawione było na poziomie lokalnym. I rząd kraju X bronił się przez zmianami, bo ma węgiel, rząd kraju Y – bo ma gaz, jeszcze inny energię wiatrową, jądrową czy słoneczną... Dominowało myślenie „ja, moje”. Z tym wiązała się także produkcja różnych śmieci, bo ciągle jakieś „moje”, czyli każdego z nas potrzeby pozostawały niezaspokojone. Na Zachodzie – tu znów wrócę do rozróżnienia, bo polskie społeczeństwo przed COVID-19 osiągnęło właśnie poziom zamożności, świadomości i dojrzałości tzw. starej Europy z początku XXI wieku – pojawiały się sygnały, że będzie jakieś tąpnięcie, choć nie wiadomo, z której strony. Najbardziej prawdopodobne wydawało się, że zmiany produkcji wymusi efekt klimatyczny, ponieważ złoża dóbr mineralnych są na wykończeniu. A przecież dotychczasowy wzrost gospodarczy opierał się przede wszystkim na nadmiernej konsumpcji, którą napędzały niska jakość i niska cena. Gdybyśmy produkowali rzeczy długotrwałe, nie byłoby takiego problemu ze śmieciami, ale i nie byłoby takiego wzrostu gospodarczego... Ten problem stał się na tyle palący, że wiele osób zaczęło go zauważać, tyle że wciąż nie wiedzieliśmy, jak sobie z nim poradzić. Ale zmiana już się rozpoczęła, z użycia zaczęły znikać torebki plastikowe, jednorazowe sztućce, kubeczki, więc wiele firm otrzymywało przekaz, że ich biznes nie ma przyszłości. Jeśli chcą zostać na rynku, muszą się przebranżowić.

Doszło do tego, że koncerny samochodowe zaczęły odchodzić w swojej długoterminowej strategii od modelu biznesowego sprzedaży dla klientów indywidualnych. Dlaczego? Bo konsument przyszłości nie jest zainteresowany posiadaniem samochodu. Rodzi się zapotrzebowanie na wypożyczanie, abonament, leasing. Jesienią zeszłego roku słuchałam wystąpienia Herberta Diessa, szefa Grupy Volkswagen, który powiedział, że klasyczna branża samochodowa przestaje właściwie istnieć, zostaną na rynku tylko ci producenci, którzy będą firmami technologicznymi. Kiedy wszyscy dopytywali się, co to oznacza, przytoczył anegdotę o tym, że kiedy Apple wypuścił pierwszego iPhone’a, został wyśmiany przez Nokię, która była wtedy potentatem na rynku. I Apple przyznał, że owszem, nie umie robić telefonów, bo produkuje komputery, których można używać również do telefonowania. I tak samo Volkswagen nie oferuje samochodów do sprzedaży, ale skomplikowane komputery, w których przemieszczanie się jest tylko jedną z opcji. Zmienia się nawet nazwa, nie będą to samochody (choć po polsku brzmi to teraz trafnie), ale smart mobility units.

A co to oznacza w obecnej sytuacji dla, powiedzmy, właściciela firmy i jej pracownika? Wrócę jeszcze do tego, że było masę sygnałów zmiany. Kiedy rozmawiałam z moimi klientami biznesowymi – a pracuję także z wieloma firmami w Polsce – mówiłam, że musimy kompletnie „zaorać” dotychczasowe modele biznesowe, szukać innych źródeł zarobkowania niż wzrost produkcji, inwestować w nowe rozwiązania, żeby dać im czas, aż dojrzeją i zaczną przynosić dochód. Jednak wiele organizacji było jakby zaimpregnowanych, choć stwarzały pozory zmiany na mój użytek. Pokazywali, że zainwestowali w nowoczesną maszynę... a przy okazji wzięli w leasing nową flotę dla całego zarządu. Tutaj posunę się do generalizowania, ale z doświadczenia wiem, że przedsiębiorcy w Polsce często mylą istotę inwestycji ze słowem „wydatek”.

Jeśli mówimy o zwrocie z inwestycji, to musimy mieć na myśli prawdziwą inwestycję, a nie wydatek – zwrot z wydatku zawsze będzie zerowy, nie zapewni lepszej przyszłości. Moją największą bolączką było to, jak przekonać, że na zwrot z inwestycji w innowację trzeba poczekać, to nie bułeczki z mrożonego ciasta, które podgrzewa się w piecu w supermarkecie i natychmiast sprzedaje. W ostatnich miesiącach zeszłego roku byłam już brutalna i mówiłam: „Nie każda firma może przetrwać. Przyszłość należy tylko do tych, którzy w nią dziś zainwestują”. Mam oczywiście klientów, z którymi praca dała mi satysfakcję, bo zrozumieli, że nie mogą podążać drogą konkurencji, tylko muszą zmienić kierunek i perspektywę. Jednak inni tylko biegali z pustymi taczkami, bo skoro jest tak dobrze, to po co zmieniać?

I to, o czym mówimy, schodzi na poziom indywidualny, bo decyzje liderów dotyczą ludzi wokół nich. Zanim pomożesz swojej firmie, najpierw pomóż samemu sobie, bo niezrównoważony, zdenerwowany, płaczący lider nie jest nic wart. Menedżerowie wszelkiego szczebla potrzebują dziś wsparcia i rozmów o tym, co robić, bo przecież nie ma podręcznika, jak radzić sobie w dobie koronowirusa. To samo dotyczy zresztą wszystkich, bo nikt nas nie przygotował na taką sytuację... Jeśli odwołamy się do krzywej zmiany, to za kilka tygodni znajdziemy się w stanie, który w tym modelu nazywa się depresją. Inni nazwą to marazmem czy dniem świstaka, jednak niezależnie od charakteru pandemia i izolacja społeczna są problemem dla wielu. Jest tyle rodzajów niekorzystnych efektów związanych z tym „eksperymentem”, ile jednostek – każdy przeżywa to inaczej.

Co w takim razie pozwoli lepiej odnaleźć się na rynku pracy po zakończeniu pandemii? Uważam, że przede wszystkim musimy oduczyć się tego, co było, czyli wiary, że wszystkie odpowiedzi znajdziemy w Excelu czy w Wikipedii. Świat, który funkcjonował, powiedzmy, do końca stycznia 2020 roku, już nie wróci. Może dojść do bardzo wielkich zmian, historyk Yuval Harari dopuszcza nawet rozpad Unii Europejskiej, wypowiedzenie wszystkich umów gospodarczych i podział strefy euro na bogatszą Północ i biedniejsze Południe. W „The Independent” czytałam z kolei, że będziemy musieli zachować bezpieczny dystans społeczny na całym świecie do 2022 roku. Pojawiło się już nawet określenie „ekonomia na półtora metra”, a w wersji amerykańskiej „na sześć stóp”. Taki dystans będzie obowiązywał we wszystkich miejscach publicznych: restauracjach, teatrach, muzeach, salonach fryzjerskich, transporcie publicznym, na meczach piłkarskich czy koncertach... Jak to zorganizować? To rodzi wielkie wyzwania dla logistyków, architektów wnętrz, projektantów procesów czy specjalistów od prze- pływu osób.

Nie nastawiajmy się, że za jakiś czas po prostu włączymy światło i powrócimy do gry dokładnie w tym punkcie, w którym ją przerwaliśmy. Żyjemy w trybie energooszczędnym, a taka żarówka potrzebuje więcej czasu, żeby rozbłysnąć. Zresztą jest w tym pozytywny aspekt, ponieważ mamy czas na eksperymenty. Nikt nie powie, że popełniłaś błąd, bo ty po prostu eksperymentujesz... To dobry moment dla kreatywnych. Okazja do wyjścia poza pięć głównych zmysłów, które już przebodźcowaliśmy, do uwolnienia pozostałych, takich jak intuicja, równowaga; do znalezienia sensu życia. A czego się uczyć? Moim zdaniem dobrze wrócić do podstaw: nauki oddychania, niepodejmowania pochopnych decyzji, cierpliwości w stosunku do samych siebie oraz do podjęcia próby znalezienia tego, co naprawdę daje nam przyjemność i sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Brzmi banalnie, ale właśnie teraz jest moment, żeby zdecydować, czy chcemy przerwać czy kontynuować to, co robiliśmy do tej pory.

Czy przewidziany zmierzch rynku pracownika właśnie nadszedł? W samych Stanach Zjednoczonych mówi się ponad 20 milionów bezrobotnych, fala bezrobocia dotknie także Europę. Jednak zależy w dużej mierze od tego, jak poszczególne rządy będą wspierać lokalnych przedsiębiorców. Zatem, owszem, rynek pracownika się skończył, ale nie myślę, że tym samym zacznie się rynek pracodawcy. Dzieje się coś dużo większego, a mianowicie zmiana całego paradygmatu systemu ekonomicznego. Przechodzimy od akcjonariatu do wspólnotowości – decyzje musimy podejmować razem i wszyscy godzić się na kompromisy. Do tej pory korporacje myślały w kategoriach interesu akcjonariuszy, weźmy na przykład globalny już serwis Booking.com, który ma siedzibę zarejestrowaną w Amsterdamie. Przez ostatnią dekadę firma zarobiła miliardy euro i wypłacała corocznie olbrzymie dywidendy, przy tym przez sieć spółek pośrednich i raje podatkowe unikała płacenia podatków w kraju. A teraz po niespełna trzech miesiącach kryzysu wnioskuje o pełną pomoc publiczną. I to bulwersuje społeczeństwo, bo kiedy był dobrobyt, korzystali tylko akcjonariusze, a kiedy jest źle – wszyscy mają się dokładać... Rządy będą więc wykorzystywać obecną sytuację do uzyskania deklaracji lojalności.

Po II wojnie światowej społeczeństwo w wielu państwach zaczęło oceniać firmy po tym, jak zachowywały się podczas wojny. Te, które kolaborowały z nieprzyjacielem, nie były dobrze widzianym pracodawcą. Tym razem też chyba nie będzie inaczej. Ci pracodawcy, którzy zwalniają, ucinają pensje czy udają, że ich nie ma − nie mogą oczekiwać, że ludzie chętnie wrócą do pracy. To jest czas wielkiej weryfikacji wartości.

Zuzanna Skalska zajmuje się badaniem i analizą sygnałów zmian dla biznesu, właścicielka 360 Inspiration, partner zarządzający w FutureS Thinking Group. Ściśle współpracuje z prezesami firm i członkami zarządów, doradzając im w kwestii możliwych scenariuszy rozwoju przyszłości. Wykłada na wielu uczelniach na świecie. Współtwórczyni School of Form (USWPS).

  1. Materiał partnera

Sposób na zdrową i nieskazitelną cerę

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Regeneracja skóry jest ważnym elementem dbania o jej zdrowy i piękny wygląd. Na jej kondycję wpływają nie tylko upływające lata, ale także czynniki zewnętrzne. Warunki atmosferyczne takie jak mróz, czy silny wiatr, zanieczyszczenie powietrza, a także przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach mogą widocznie ją osłabiać i przyczyniać się do wielu skórnych problemów. Stosowanie odpowiednich kosmetyków pomaga uporać się z nimi i przynosi dużą ulgę. Stymuluje też odbudowę skóry, przywracając jej blask i nieskazitelny, zdrowy wygląd.

Systematyczne stosowanie dobrej jakości kosmetyków pomaga przez wiele lat utrzymać skórę w zdrowiu i doskonałej kondycji. Należy przy tym pamiętać, by wybierać preparaty, które gwarantują zarówno odpowiednie nawilżenie, jak i regenerację skóry. Do takich należy Sensum Mare maska na noc. To wyjątkowy hydrostabilizująco regeneracyjny preparat w kremie o działaniu maski. Jego atutem jest bogata formuła, która zawiera 20 aktywnych składników i gwarantuje silne nawilżenie oraz regenerację.

Sensum Mare Aglomask – maska na noc

W poszukiwaniu kosmetyków, które gwarantują skuteczną regenerację i pozostają całkowicie bezpieczne dla skóry, warto kierować się ich składem. Sensum Mare maska na noc powstaje na bazie naturalnych składników i w oparciu o zaawansowane receptury. Przynosi skórze ukojenie i uczucie relaksu, a stosowana systematycznie w widoczny sposób poprawia jej kondycję. Powinna stanowić ostatni etap pielęgnacji skóry twarzy i szyi. Nanosi się ją po wcześniejszym oczyszczeniu skóry. Aglomask ma konsystencję kremu, dlatego aplikację prowadzi się poprzez wklepywanie opuszkami palców. Preparatu nie należy zmywać. Pozostawiony na skórze na noc działa intensywnie wtedy, gdy skóra najsilniej regeneruje, czyli podczas snu.

W jej składzie znajdziemy kwas hialuronowy o silnym działaniu nawilżającym i wspomagającym redukcję zmarszczek, a także bogaty w witaminy olej z oliwek. Skuteczne działanie kosmetyku gwarantują też zawarte w nim morskie algi i woda z lodowca norweskiego oraz obecne w nim minerały i pierwiastki śladowe.

Z natury od polskiego producenta

Na uwagę zasługuje nie tylko Sensum Mare maska na noc, ale sama marka, spod której wychodzi ten kosmetyk. O jej wyjątkowości stanowi dobór komponentów, dzięki któremu możemy mówić o innowacyjności na rynku kosmetycznym. Polska marka Sensum Mare postawiła na unikalne połączenie składników morskich oraz oceanicznych. Te, zanim trafią do kosmetyków, są starannie selekcjonowane i wybierane zgodnie ze współczesną wiedzą na temat ich skuteczności działania i korzystnym wpływie na kondycję skóry. Kluczowe jest pozyskiwanie składników gwarantujących użytkownikom bezpieczeństwo i pochodzących z nieskażonych źródeł.

  1. Materiał partnera

Lek na zło w ogrodzie. Wyjątkowy preparat na wiele chorób grzybowych

Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Choroby grzybicze roślin to z jedne z najtrudniejszych do walki w ogrodzie. Jest tak, ponieważ zarodniki grzybów bardzo łatwo się rozprzestrzeniają. Potrafią również przetrwać w glebie i na uschniętych częściach roślin. Dojrzała grzybnia wyrzuca zarodniki i zaraża sąsiadujące rośliny, na które podatnych jest wiele roślin ozdobnych i krzewów owocowych. Skuteczne w walce z wieloma chorobami roślin bywają oczywiście pestycydy. Jednak kto chciałby używać szkodliwych środków we własnym ogrodzie? Preparat Polyversum to bezpieczna odpowiedź na problem chorób grzybiczych w ogrodzie.

Polyversum - jak działa?

Preparat Polyversum swoje działanie opiera na grzybie Pythium oligandrum. Grzyb ten umiejscawia się w korzeniach roślin, dzięki czemu nie ma tam miejsca na inne grzyby powodujące różne choroby roślin.

Całkowicie bezpieczny

Ze względu na swój w pełni naturalny skład jest to preparat całkowicie bezpieczny. Nie ma żadnego okresu karencji (czas, kiedy nie powinno się dotykać, a tym bardziej jeść opryskanych roślin). Jest to ważne przede wszystkim w ogrodzie gdzie czas spędzają dzieci czy zwierzęta. Jeśli użyjemy środków chemicznych, które mają określony okres karencji, ciężko będzie upilnować dzieci i zwierzaki, aby nie biegały po opryskanym terenie, nie dotykały, a co gorsza - nie jadły opryskanych roślin. Preparat Polyversum jest całkowicie bezpieczny, można więc go z powodzeniem stosować do oprysku roślin jadalnych. Często wykorzystywany jest do walki z szarą pleśnią, która jest chorobą najczęściej dotykającą truskawki. Praktycznie w każdym ogrodzie, gdzie mamy grządkę z truskawkami spotkamy się z grzybem Botrytis cinerea, który powoduje szarą pleśń.

Dodatkowe wsparcie w odżywianiu roślin

Grzyb Pythium oligandrum umiejscawia się w korzeniach rośliny i wchodzi z nią w symbiozę. Dostarcza jej poprzez korzenie dodatkowych składników odżywczych. Rośliny dzięki temu nie tylko są zdrowe, ale też lepiej rosną, są silniejsze, lepiej kwitną i owocują.

Jak używać Polyversum?

Preparat służy do oprysku. Należy więc sporządzić roztwór preparatu z wodą i opryskać nim rośliny i podłoże, na którym rosną. W zależności od tego do oprysku jakich roślin preparat ma zostać zastosowany, producent przewiduje inne proporcje roztworu. Do oprysku trawnika przygotowuje roztwór w proporcjach 2 g preparatu na 4-5 l wody. Chorobami często dotykającymi trawniki są szara pleśń, pleśń śniegowa, rizoktonioza czy zgnilizna twardzikowa. Tak samo przygotowany roztwór wykorzystać można do walki z szarą i czarną pleśnią często dotykającą rosnące w gruncie róże. Fytoftoroza to częsta choroba roślin wrzosowatych oraz iglaków, do walki z nią stosujemy roztwór - 5 g Polyversum na 10 l wody. Szara i czarna pleśń często atakuje rosnące w gruncie róże. Chorobą grzybiczą najczęściej atakującą rośliny owocowe jak truskawki, borówki czy maliny jest szara pleśń. Rośliny owocowe opryskujemy roztworem 1,5 g preparatu na 5l wody. To odpowiednie proporcje również do walki z innymi chorobami: mączniak prawdziwy, biała i czerwona plamistość liści, zgnilizna owoców, antraknoza oraz zamieranie pędów malin jesiennych.

Oprysk drzewa (fot. materiał partnera) Oprysk drzewa (fot. materiał partnera)

Zapobieganie chorobom grzybiczym rośli

Oprócz stosowania preparatu Polyversum warto również stosować środki zapobiegawcze. Nie należy roślin sadzić zbyt blisko siebie, ponieważ choroby grzybicze łatwo rozsiewają się z jednej rośliny na drugą. Podlewać korzenie roślin, a nie liści czy kwiatów. Podlewanie roślin od góry prowadzi do pozostawania na liściach, kwiatach i owocach wody, a to sprzyja rozwojowi grzybiczych chorób roślin. Jeśli na roślinach zauważymy pierwsze oznaki choroby, to niekoniecznie - mimo zastosowania preparatu, należy oderwać wszystkie zarażone części i najlepiej wynieść je poza ogród lub spalić. Dobrze jest również na bieżąco wyrywać chwasty, ponieważ na ich liściach łatwo przenoszą się zarodki grzybów. Warto też wysypać podłoże ściółką, dzięki temu rośliny nie będą się stykały z ziemią, a tak najłatwiej mogą się zarazić.

  1. Materiał partnera

Jak słońcem rozświetlone

Jak słońcem rozświetlone
Jak słońcem rozświetlone
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Balayage działa podobnie jak konturowanie twarzy – fryzura nabiera życia, wibruje kolorem. Kochamy ten efekt rozjaśnionych pasm we włosach, które wyglądają tak naturalnie, jakbyśmy właśnie wróciły ze słonecznych wakacji. 

Balayage narodził się we Francji. Wszystko zaczęło się w latach 60. od zawijania pasemek w folię. Potem, w 1974 roku, siostry Carita zastąpiły ją dla ochrony włosów delikatną bawełną. Krótko po powstaniu tej techniki narodził się balayage z wolnej ręki. Od 2018 roku w salonach dostępna jest koloryzacja French Balayage od L’Oréal Professionnel. Pozwala ona na stworzenie niepowtarzalnego, naturalnego efektu.

Usługa French Balayage składa się z dwóch etapów. Krok pierwszy to rozjaśnienie włosów. Może to być jedynie subtelny kontrast lub odważna transformacja, w zależności od tego, na czym nam zależy. Krok drugi to nadanie połysku, świetlistego wykończenia dzięki koloryzacji L’Oréal Professionnel, która wygładza powierzchnię włosów, sprawiając, że wyglądają jak po intensywnej pielęgnacji. Po French Balayage włosy są perfekcyjnie rozjaśnione. Nigdy żółte. Zawsze z połyskiem.

Żeby jeszcze podbić ten efekt, po samej usłudze koloryzacji warto skorzystać z zabiegu pielęgnacyjnego Blondifier, który ma właściwości odbudowujące i regenerujące. Kompleks glukopolifenoli naprawia końcówki. Włosy stają się cudownie miękkie w dotyku, elastyczne i pełne blasku. Takiego efektu rozświetlenia jak po profesjonalnej koloryzacji i pielęgnacji nie da się uzyskać w domu. Osiągnięcie pięknego rezultatu French Balayage wymaga czasu – szczególnie po wcześniejszych samodzielnych eksperymentach na włosach – i doświadczenia dobrego fryzjera.

FRENCH BALAYAGE

Zawsze naturalny wygląd, niezależnie od rodzaju balejażu.

1. Szampon Blondifier Cool, neutralizujący ciepłe refleksy, 300 ml/45 zł. 1. Szampon Blondifier Cool, neutralizujący ciepłe refleksy, 300 ml/45 zł.

2. Maska rozświetlająca Blondifier L’OrÉal Professionnel 250 ml/70 zł 2. Maska rozświetlająca Blondifier L’OrÉal Professionnel 250 ml/70 zł

3. Prostownica parowa STEAMPOD 3.0 ok. 1200 zł. 3. Prostownica parowa STEAMPOD 3.0 ok. 1200 zł.

Zobacz, który rodzaj #FrenchBalayage pasuje do Ciebie:

Odwiedź stronę salonexpert.pl i dowiedz się więcej.

 

  1. Materiał partnera

Wiosenna rewitalizacja i odświeżenie skóry. W jaki sposób dbać o skórę w ciepłe dni?

Wiosenne porządki zacznij od zmiany codziennych rytuałów pielęgnacyjnych, które dopełnią działanie profesjonalnych zabiegów. (Fot. materiały partnera)
Wiosenne porządki zacznij od zmiany codziennych rytuałów pielęgnacyjnych, które dopełnią działanie profesjonalnych zabiegów. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Wiosna niespodziewane pojawiła się u nas w całej okazałości. Moment, kiedy wszystko budzi się do życia, warto wykorzystać również na porządki. Nasza skóra również potrzebuje odświeżenia, szczególnie w czasie, kiedy oprócz codziennych zanieczyszczeń, narażona jest na suche domowe powietrze i skutki noszenia maseczek ochronnych. Wiosenne porządki zacznij od zmiany codziennych rytuałów pielęgnacyjnych, które dopełnią działanie profesjonalnych zabiegów. Na co warto zwrócić szczególną uwagę?

Które zabiegi odpowiednio przygotują twoją cerę i ciało na ciepłe dni? Odpowiada dermatolog, lekarz medycyny estetycznej dr Łukasz Preibisz.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Z problemami skórnymi wcale nie musimy się pogodzić. Oprócz sposobów leczenia dermatologicznego i łagodzenia pojawiających się objawów, mamy możliwość skorzystania z szerokiego portfolio zabiegów medycyny estetycznej. Tutaj kluczowa będzie konsultacja ze specjalistą – zabieg powinien być dobrany do stanu i potrzeb skóry. – Pamiętajmy, że nie zawsze procedura, która sprawdziła się u naszej znajomej sprawdzi się również u nas! – dodaje dr Preibisz. Jedne z najczęściej pojawiających problemów natury dermatologiczno-estetycznej na twarzy to: przebarwienia, widoczne naczynka i rumień, zmiany trądzikowe oraz wiotkość skóry i zmarszczki. Jeśli chodzi o ciało, to głównie rozstępy, cellulit i nadmiar tkanki tłuszczowej oraz utrata jędrności. Jakie zabiegi warto wybrać wiosną, aby walczyć z tymi problemami i pozwolić odzyskać skórze zdrowy i witalny wygląd?

Alma Harmony XL PRO DYE VL

Laser Alma Harmony XL PRO DYE VL to innowacyjne urządzenie, które służy do leczenie różnego rodzaju problemów skórnych – idealnie sprawdza się w przypadku rumienia, widocznych naczynek, a także przebarwień. Dzięki emisji światła z przedziału od 500 do 600 nm, skóra jest minimalnie narażona na ekspozycję innych długości światła, a tym samym zabieg staje się bezpieczniejszy, z mniejszym ryzykiem wystąpienia skutków ubocznych.

– Laser Alma Harmony XL PRO DYE VL niezwykle bezpieczny. Zastosowano w nim rozwiązania, dzięki którym zabiegi nie są bolesne – stopka chłodząca chroni naskórek przed oparzeniem i zwiększa komfort samego zabiegu. Laser działa w miejscu problemu, nie uszkadza skóry, a efekty są szybkie, długotrwałe i satysfakcjonujące – wymienia dr Łukasz Preibisz. Wiosna to ostatni moment, aby wykonywać w pełni bezpieczne zabiegi laserowe.

CLEARLIFT

Jeśli zauważyliśmy u siebie widoczną utratę jędrności skóry, przebarwienia, utratę promiennego kolorytu skóry to idealnie sprawdzi się zabieg ClearLift. – Ten pierwszy na rynku nieablacyjny laser frakcyjny Qswitched, działając głęboko w skórze, prowadzi do powstania kontrolowanych mikrouszkodzeń w skórze właściwej, nie naruszając naskórka. W procesie regeneracji pobudza syntezę nowego kolagenu, a także kurczenie się i napięcie tkanki, dając efekt niebywałego wygładzenia. Dodatkowo, poprawia się również napięcie, a proces starzenia spowalnia. Zabieg można wykonywać również w wariancie bankietowym, bez okresu rekonwalescencji, dlatego to dobry pomysł na wiosenną rewitalizację skóry – przekonuje dr Łukasz Preibisz.

MEZOTERAPIA Idabae Antiaging

Jedną z najpopularniejszych metod przywrócenia skórze jędrności jest i nawilżenia jest zabiegi mezoterapii igłowej. Działanie anti-aging zapewnia zastosowanie preparatu Idabae Antiaging. To wyjątkowo silny przeciwutleniacz zawierający Idebeon (syntetyczny wariant koenzymu Q10, który opóźnia proces starzenia się skóry), preparat zawiera jeszcze dwa cenne składniki: DMAE o działaniu silnie liftingującym oraz kwas hialuronowy stymulujący tkankę łączną do produkcji fibroblastów – komórek odpowiedzialnych za produkcję kolagenu i elastyny. Idebae Antiaging naprawia uszkodzone DNA komórkowe. Działa głęboko, skutecznie spłyca zmarszczki, nawilża i napina skórę, redukuje zagniecenia i fałdy. Koryguje niedoskonałości twarzy i ciała  –  odpowiada dr Łukasz Preibisz. Świetnie sprawdza się przy rewitalizacji dłoni, stóp, podbródka i kącików ust.

ACCENT SPADEEP

Aby zadbać o kondycję naszej sylwetki niezbędna jest aktywność fizyczna oraz zbilansowana dieta. Efekty zdrowego stylu życia, można wspomóc zabiegami w gabinecie. SPADEEP jest nieinwazyjnym systemem, który wykorzystuje skoncentrowaną energię fal radiowych do ujędrniania i modelowania ciała. Zabieg szczególnie polecany jest tam, gdzie spalanie tkanki tłuszczowej jest bardzo trudne – np. w okolicach brzucha, boczków, bryczesów, ramion czy wewnętrznej strony ud. Jego działanie docenimy już po pierwszym zabiegu. SPADEEP skutecznie poprawia kształt i kontury różnych obszarów twarzy i ciała. Urządzenie ma szerokie zastosowanie, z powodzeniem uwolni nas od niechcianego cellulitu, sprawi, że skóra będzie jędrna i odmłodzona. To również świetne rozwiązanie do radzenia sobie z tkanką tłuszczową i zwiotczałą skórą po wewnętrznej stronie ud – wymienia dr Łukasz Preibisz z kliniki Preibisz SkinDoctors. SPADEEP stymuluje włókna kolagenowe, aby uzyskać efekt smukłej sylwetki i ujędrnionej skóry. Zmniejszając objętość komórek tłuszczowych, stymulując drenaż limfatyczny, pozbywamy się cellulitu.

Wiosenna pielęgnacja

Pamiętajcie, że niezmienne zabiegi gabinetowe należy uzupełnić właściwą pielęgnacją domową, dostosowaną indywidualnie do potrzeb twojej skóry. Oprócz regularnego nawilżania i ochrony przeciwsłonecznej, które powinny być podstawą, należy pamiętać również o innych potrzebach skóry – np. o działaniu antyoksydacyjnym czy oczyszczającym. Dobierajmy odpowiednie kosmetyki i cieszmy się piękną cerą!

Dokładne oczyszczanie

W pełni oczyszczona skóra jest podstawą zdrowego i promiennego wyglądu oraz doskonałej cery. Usunięcie makijażu oraz zanieczyszczeń przygotowuje skórę do kolejnych etapów codziennej pielęgnacji. Do codziennego demakijażu okolicy oka warto postawić na łagodne kosmetyki! Płyn micelarny RHA® Micellar Solution od TEOXANE (200 ml) łagodnie oczyszcza, delikatnie usuwa makijaż i tonizuje. Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów, a co najważniejsze, nie narusza naturalnej, ochronnej bariery lipidowej skóry.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Krok drugi codziennego oczyszczania to produkt myjący - AHA Cleansing Gel TEOXANE (150 ml) to żelowy preparat myjący do spłukiwania, który dokładnie oczyszcza, odświeża i rozjaśnia skórę, nadając jej gładkość. Jego ekskluzywna formuła łączy w sobie: kwas glikolowy, kwasy owocowe, Resilient Hyaluronic Acid® oraz kompleks rozjaśniający.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Moc antyoksydantów

Prawdziwą bombę antyoksydacyjną znajdziesz w kosmetykach, których składy bogate są w witaminę C, resweratrol czy idebenon. Dlaczego warto je stosować? Te nie tylko świetnie rozświetlają skórę, ale też odmładzają ją, ponieważ stymulują naturalne procesy powstawania kolagenu.

Teraz świetne promocje na antyoksydanty znajdziesz w zestawach promocyjnych Sesderma! W cenie jednego produktu dostaniesz dwa.

C-VIT Krem (50 ml) + RESVERADERM Krem (50 ml)

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

C-VIT Serum (30 ml) + C-VIT Kontur oczu (15 ml)

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Nawilżanie

Twoja skóra po okresie zimowym jest zmęczona wysuszającym ogrzewaniem z kaloryferów, dlatego potrzebuje mocnej dawki nawilżenia. W codziennej pielęgnacji zapewnij sobie mocną dawkę nawilżenia, dzięki Advanced Filler od TEOXANE (50 ml). Kosmetyk to wyjątkowe połączenie kwasu hialuronowego RHA® i składników odbudowujących, pomaga w utrzymaniu długofalowego nawilżenia, jednocześnie stymulując produkcję naturalnego kwasu hialuronowego i kolagenu w skórze, wygładza drobne zmarszczki. Krem dostępny w wersji dla skóry suchej oraz dla skóry mieszanej.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Ochrona UV

Podstawowym produktem w codziennej pielęgnacji, niezależnie od wieku, powinien być krem SPF, chroniący przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Bestsellerowy Advanced Perfecting Shield TEOXANE (50 ml) to miejski krem z filtrem SPF 30, zawierający silne przeciwutleniacze! Formuła została precyzyjnie opracowana z myślą o poprawie wyglądu skóry zmęczonej, matowej, z oznakami starzenia. Lekko barwiona formuła produktu oraz jego struktura przypominająca drugą skórę, wygładzają i rozświetlają cerę, nadając jej doskonały wygląd.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Kosmetyki TEOXANE są dostępne na eshopie z rabatem -25% na wszystko oraz ofertą 1+1 – do każdego pełnowartościowego produktu, mini bestseller w prezencie!