1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Piękna jak Lady Di

Piękna jak Lady Di

Piękna cera i piękny uśmiech to znaki rozpoznawcze Lady Di. (Fot. Getty Images)
Piękna cera i piękny uśmiech to znaki rozpoznawcze Lady Di. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Księżna Diana wierzyła w zasadę „Beauty from within”, piękno rodzi się w środku. Dbała o regularny sen, ćwiczyła, piła warzywne koktajle. Mimo że miała dostęp do najbardziej luksusowych kosmetyków, robiła sobie maseczki DIY. Jej ulubiona składała się z: awokado, białka jajka, soku z cytryny i miodu.

Księżna Diana uwielbiała perfumy z nutami białych kwiatów i przypraw. Jak opowiada jej była makijażystka Mary Greenwell, księżna nigdy nie opuszczała pałacu bez spryskania się perfumami. Jednym z jej ulubionych zapachów był Diorissimo Dior.

Diorissimo dior 100 ml/558 zł (Butik Dior w Galerii Mokotów). Diorissimo dior 100 ml/558 zł (Butik Dior w Galerii Mokotów).

Lady Di skrupulatnie dbała o skórę. Demakijaż, tonizowanie, nawilżanie – to był codzienny rytuał. Podobno lubiła produkty marki Clarins, jak tonik rumiankowy. Obstawiam, że dziś w ramach wspierania brytyjskich marek sięgnęłaby po Miracle Tonic Amanda Lacy.

Miracle Tonic AmandA Lacy 60 ml/490 zł. Miracle Tonic AmandA Lacy 60 ml/490 zł.

Diana miała piękną cerę, ale skłonną do zaczerwienień i trądziku różowatego. Gdy problem się nasilał, stosowała naturalne olejki, między innymi z dzikiej róży, by ukoić skórę. W sympatii do naturalnych rozwiązań wyprzedziła swoją epokę. Teraz pewnie polubiłaby olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl).

Olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl). Olejek oczyszczający do twarzy: róża, geranium, morela, Votary 100 ml/239 zł (zalando.pl).

Produkty pielęgnacyjne Guerlain podobno także gościły w łazience księżnej. Dziś na półeczce miałaby nawilżającą, przeciwstarzeniową emulsję Super Aqua-Emulsion Guerlain.

Super Aqua-Emulsion Guerlain 50 ml/579 zł (Sephora). Super Aqua-Emulsion Guerlain 50 ml/579 zł (Sephora).

Manikiur według Lady Di? W młodości był to bardzo naturalnie wyglądający French lub po prostu jasny różowy lakier. Potem Diana przeszła metamorfozę. Poczuła się bardziej pewnie, kobieco, a na jej paznokciach pojawił się słynny czerwony odcień Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl).

Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl). Revlon Red 18 zł (Puderikrem.pl).

Przez lata znakiem rozpoznawczym Diany była błękitna konturówka. Potem jednak księżna poznała Mary Greenwell i błękit poszedł do lamusa. Zastąpiła ją czarna lub brązowa konturówka nałożona tuż przy linii rzęs i zgrabnie roztarta. Kto chce zobaczyć makijaż w stylu Lady Di według Mary Greenwell, może zajrzeć na youtube’owy kanał Lisy Eldridge – Mary gościnnie opowiada tu o tym, jak malowała księżną Dianę, i robi popisowy makijaż na modelce.

Couture Kajal Yves Sain Laurent 99 zł (Notino). Couture Kajal Yves Sain Laurent 99 zł (Notino).

Opalenizna? Podobno gdy Diana pokazała się publicznie z bladą cerą, dziennikarze prześcigali się w domysłach, dlaczego tak źle wygląda. Z tego powodu w pałacu miała prywatne solarium.

Wodoodporny bronzer do twarzy i ciała Amazonian Clay Tarte 145 zł (Sephora). Wodoodporny bronzer do twarzy i ciała Amazonian Clay Tarte 145 zł (Sephora).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Kwiatowe, owocowe, zmysłowe, kobiece – nowe zapachy

Paco Rabanne, Lady Million Fabulous; Giorgio Armani, Sì Eau de Parfum Intense; Valeur Absolue. (Fot. materiały prasowe)
Paco Rabanne, Lady Million Fabulous; Giorgio Armani, Sì Eau de Parfum Intense; Valeur Absolue. (Fot. materiały prasowe)
„Elegancja nie jest możliwa bez perfum. To skryte, niezapomniane, ostateczne akcesorium” - mówiła Coco Chanel. Zapachy to zmysłowy element każdego etapu oraz dziedziny naszego życia. Celebrujmy aromaty z uważnością.

Giorgio Armani, Sì Eau de Parfum Intense

Giorgio Armani, Sì Eau de Parfum Intense, woda perfumowana 319 zł/30 ml. (Fot. materiały prasowe)Giorgio Armani, Sì Eau de Parfum Intense, woda perfumowana 319 zł/30 ml. (Fot. materiały prasowe)

Zapach Sì autorstwa Giorgio Armani pojawił się na rynku w 2013 roku. Już wówczas zyskał miano ikony. Kusił zmysłowością oraz niespotykanym szykiem. Łącząc siłę niezależnego ducha, elegancję i spokój, Sì celebruje odwagę kobiet i wspiera je, aby mogły żyć z pasją i według własnych reguł. Nowa wersja Sì Eau de Parfum Intense to szyprowo-orientalna kompozycja skomponowana przez Julie Massé, autorkę wszystkich zapachów z tej linii. W tym roku kreatorka nadała dziedzictwu Sì nowy kierunek. Rolę nuty głowy przejmuje nektar z czarnej porzeczki będący wiodącym składnikiem kolekcji - to składnik wyjątkowy i na wskroś luksusowy. W sercu zapachowej melodii rozbrzmiewa róża pochodząca z tureckiej prowincji Isparta zwanej “krainą róż”. Towarzyszy jej aksamitny, orientalny olejek davana. Połączenie tych dwóch nut zapewnia niebywale intensywne doznania. W tle zapachu pojawia się paczula oraz żywica benzoesowa, które łagodnie otulają skórę i koją zmysły. Użyta w Sì Eau de Parfum Intense wanilia pozyskiwana jest z chronionego obszaru Loky Manambato na Madagaskarze. Stało się to możliwe dzięki nawiązaniu współpracy z lokalną organizacją pozarządową w ramach jednej z inicjatyw Giorgio Armani, mających na celu działania na rzecz pozyskiwania surowców ze zrównoważonych źródeł. Ambasadorką zapachu jest Cate Blanchett.

Paco Rabanne, Lady Million Fabulous

Paco Rabanne, Lady Million Fabulous, woda perfumowana 405 zł/50 ml. (Fot. materiały prasowe)Paco Rabanne, Lady Million Fabulous, woda perfumowana 405 zł/50 ml. (Fot. materiały prasowe)

Zapach Lady Million Fabulous stworzono z myślą o tym, aby czerpać z życia garściami, najlepiej w porywającym, energetyzującym rytmie. To kwiatowo-orientalna kompozycja, która ma zapewnić dobre samopoczucie. Jej kreatorką jest Anne Flipo - autorka oryginalnego zapachu Lady Million. W zapachu tym nuty słoneczne i tuberoza zderzają się z wanilią i mchem w nucie głębi, czyniąc z Lady Million Fabulous kompozycję ekstrawagancką i uzależniającą. Rozświetlający zapach emanuje żywiołową, zmysłową radością. Sprawia, że chce się tylko tańczyć – jak w transie.

Valeur Absolue

Valeur Absolue, woda perfumowana 120 zł/14 ml; 320 zł/50 ml (dostępna na agicsnaturals.pl). (Fot. materiały prasowe)Valeur Absolue, woda perfumowana 120 zł/14 ml; 320 zł/50 ml (dostępna na agicsnaturals.pl). (Fot. materiały prasowe)

Zapachy Valeur Absolue to kompozycje wyselekcjonowanych surowców pochodzenia naturalnego: olejków eterycznych, ekstraktów roślinnych oraz kamieni półszlachetnych, starannie pozyskiwanych i ręcznie umieszczanych w każdym flakonie. Połączenie aromaterapii z litoterapią zmienia wymiar zapachu - czyni z niego eliksir, poprawiający samopoczucie. Litoterapia bazuje na wierze w energetyzującą i leczniczą moc kamieni szlachetnych oraz półszlachetnych. Odwołuje się do przekonania, że w skałach znajduje się skumulowana energia, która przekazana człowiekowi może uzdrawiać ciało i umysł. „Wybierz zapach intuicyjnie i pozwól mu prowadzić się w świadomości: to nie Ty nosisz perfumy, to perfumy niosą Ciebie.” - mówi pochodząca ze Szwajcarii masażystka Reiki i terapeutka energetyczna Lucienne. W kolekcji znajduje się siedem zapachów, każdy symbolizuje coś innego.

Joie Eclat to radość życia. Kompozycja kwiatowo cytrusowa (zawiera m.in. nuty bergamotki, mandarynki, grejpfruta, kardamonu, tuberozy, jaśminu, wetiweru) z cytrynem - kamieniem symbolizującym optymizm.

Confiance to pewność siebie - kompozycja orientalno drzewna ( zawiera m.in. goździki, cynamon, brzoskwinię, bursztyn, drzewo cedrowe, wanilię) z karneolem kamieniem symbolizującym odwagę i budzącym w nas apetyt na życie.

Rouge Passion to namiętność - kompozycja kwiatowo-orientalne ( zawiera m.in. bergamotkę, ylang-ylang, kwiat pomarańczy, jaśmin, konwalię, paczulę, wanilię) z granatem kamieniem symbolizującym poczucie własnej wartości, ułatwiającym pójście za swoimi marzeniami.

Jo Malone London, The Marmalade Collection

Jo Malone London, The Marmalade Collection, woda perfumowana 270 zł/30 ml. (Fot. materiały prasowe)Jo Malone London, The Marmalade Collection, woda perfumowana 270 zł/30 ml. (Fot. materiały prasowe)

Nowa limitowana kolekcja zapachów zainspirowana tęsknotą za smakiem i zapachem ręcznie wyrabianych konfitur. Naturalne ekstrakty z owoców zostały stworzone specjalnie dla The Marmalade Collection przez jeden z wiodących brytyjskich zakładów przetwórstwa owoców z Blairgowrie w Szkocji. Pozyskiwane od lokalnych plantatorów owoce i jagody, które zazwyczaj wykorzystuje się w przemyśle spożywczym, są poddawane destylacji z parą wodną, a uzyskany w ten sposób ekstrakt jest bezpośrednio dodawany do kompozycji zapachowej. Dzięki temu możliwe było uchwycenie prawdziwych, pełnych życia nut cierpkiego rabarbaru i soczystej jeżyny. Wygląd flakonów został zainspirowany etykietami widniejącymi na słoiczkach do konfitur w stylu vintage. W ramach kolekcji dostępnych jest wiele zapachów: Tangy Rhubarb Cologne; Rose Blush Cologne; Orange Peel Cologne; Elderflower Cordial Cologne; Blackberry & Bay Cologne.

Phlov by Anna Lewandowska

Phlov by Anna Lewandowska, woda perfumowana 189 zł/30 ml i 50 ml/229 zł. (Fot. materiały prasowe)Phlov by Anna Lewandowska, woda perfumowana 189 zł/30 ml i 50 ml/229 zł. (Fot. materiały prasowe)

Day’LightFull i FullMoon’Light to dwie kompozycje stanowiące idealne dopełnienie wyjątkowych momentów życia każdej kobiety. Day’LightFull skrywa orzeźwiające nuty soczystych cytrusów i dojrzałych malin otulone słodyczą wanilii. To zapach, który niesie ze sobą optymizm i światło. FullMoon’Light łączy kwiatową sensualność z delikatną nutką tajemniczego aromatu granatów, jeżyn i dojrzałych wiśni, przełamanego subtelnymi akcentami drzewnymi. To esencja kobiecości w pełnym rozkwicie. Zapachy zawierają wysokie stężenie olejków zapachowych - aż 25 proc.

(Fot. materiały prasowe)(Fot. materiały prasowe)

Dobrze skomponowany zapach jest jak eliksir oddziałujący na zmysły, który ucieleśnia nasze emocje. Może działać motywująco, pobudzać kreatywność, poprawiać nastrój i być pamiątką chwil, które się z nimi wiążą.

  1. Moda i uroda

Jeanne Damas – świat w odcieniu Rouje

Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Jeanne Damas, modelka, influencerka, paryska it-girl, założycielka marki Rouje. (Fot. BEW)
Nie znosi przestylizowania, stroni od mocnego makijażu – Jeanne Damas od chwilowych trendów woli ponadczasowy, zatopiony w estetyce vintage styl, który przetłumaczyła na własną markę.

Ciepłe promienie południowego słońca, głęboki lazur morza, zgrzytający pod stopami gorący piasek, soczyste odcienie kwiatów i dojrzałych owoców – Riwiera Francuska to nie tło nowej kolekcji Rouje „La Villa”, ale jej dopełnienie, integralna część. Zresztą tak właśnie swoją autorską markę buduje Jeanne Damas – modelka, paryska it-girl, kreatywna dusza.

Już jako nastolatka zaczęła dzielić się swoją estetyką i wrażliwością w Internecie. W świecie zachłyśniętym cyfrowymi rozwiązaniami Jeanne wyróżniały analogowe, klimatyczne fotografie, które udostępniała na platformie Tumblr. Stopklatki z życia – poranki przy stolikach uroczych paryskich kawiarni, przydymione (przez trzymane między palcami papierosy) ujęcia z wieczorów z przyjaciółmi. Reszta potoczyła się lawinowo – kontrakty z międzynarodowymi agencjami modelek, współpraca z projektantami (między innymi Gucci, Roger Vivier czy Isabel Marant), między­narodowymi markami (Mango, Zalando, a także polskim Reserved), role w filmach i bijący licznik obserwatorów na Instagramie – dzisiaj jest ich 1,4 miliona.

Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)Jeanne Damas to ucieleśnienie francuskiego stylu. (Fot Nina Koltchiskaia)

Modeling plus styl życia i osobowość

„Nie było do końca jasne, czym właściwie się zajmuję. Teraz może powiedzielibyśmy, że byłam influencerką, ale wtedy nie był to żaden konkretny zawód. Płacono mi za podróżowanie i robienie zdjęć. Trochę jak modeling, ale poszerzony o styl życia i osobowość. Po pewnym czasie poczułam, że muszę mieć coś namacalnego. Media społecznościowe nie są stabilne, nigdy nie wiadomo, kiedy ten system się załamie. Chciałam więc stworzyć coś konkretnego, swój własny świat”, mówiła w jednym z wywiadów, tłumacząc powody, dla których w 2016 roku zainaugurowała, ku uciesze jej obserwatorek, markę Rouje.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

W założeniu miała być lustrzanym odbiciem jej prywatnego stylu. Ponadczasowego, na wskroś francuskiego, mocno zanurzonego w estetyce vintage. Znajdziemy więc w niej grubo plecione, niekiedy haftowane kardigany, świetnie skrojone dżinsy, wzorzyste bluzki, sukienki, mięsiste płaszcze, ale i akcesoria – buty i torebki, zarówno te skórzane, jak i charakterystyczne dla Jeanne, plecione z rafii koszyki.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Odcień doskonały

Dopełnieniem stworzonego przez Jeanne świata Rouje jest linia kosmetyków. Jej głównym punktem – szminka. To ona de facto tworzy look Damas. „Najchętniej nie maluję oczu w ogóle, podkręcam jedynie zalotką rzęsy. Za to nie wyjdę z domu bez koloru na ustach” – deklaruje.

Zwykle, by uzyskać wymarzony odcień, miesza różne. Nie nakłada ich jednak bezpośrednio na usta, ale wklepuje palcami. „Wtedy kolor wydaje się bardziej naturalny – tłumaczy. W efekcie stworzyła słynną La palette – paletkę, która w złotym opakowaniu kryje cztery odcienie (można je stosować na usta, policzki i oczy). Pierwsza, o nazwie Signature, w dniu premiery wyprzedała się w mgnieniu oka. Każda kolejna dostawa rozchodziła się w ciągu paru dni. Oprócz słynnych paletek Jeanne w linii beauté proponuje też klasyczne szminki (także te matowe w płynie), tusz do rzęs, zalotkę i eyeliner.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Wszystkie zmysły

Jane Birkin, Brigitte Bardot, Romy Schneider – fotografie inspirujących Jeanne kobiet wiszą w butiku Rouje na paryskiej rue Bachaumont. Po sąsiedzku restauracja „Chez Jeanne” – kolejne dopełnienie świata Damas. To ukłon w kierunku rodziców, byłych właścicieli paryskich restauracji, w których, jak twierdzi Jeanne, dorastała.

„Kiedy sprzedali swoją ostatnią, poczułam się w pewien sposób osierocona. Pomyślałam, że własna restauracja da nowe życie Rouje. Z założenia ma to być przytulne bistro. Idealne na spotkania ze znajomymi przy dobrej muzyce. Serwujemy zdrowe, sezonowe francuskie potrawy i naturalne wina” – mówi.

Po zakupach w Rouje można więc odpocząć przy stoliku, delektując się deską wyśmienitych lokalnych serów.

Fot. materiały prasoweFot. materiały prasowe

Ubrania jako część historii

Świat Rouje jest dokładnie zaprojektowany. Aby go przedstawić, Jeanne wciąż szuka nowych i ciekawych rozwiązań. W filmach inspirowanych francuską Nową Falą i promujących kolejne kolekcje raz wciela się w rolę samej Birkin, innym razem ukazuje burzliwą historię miłosną. Ubrania i kosmetyki Rouje służą tu jako część pięknej powieści. Odwrotność znanych z telewizji reklam. Jeanne inspirację czerpie z francuskiej kinematografii, literatury i sztuki, ale też z innych kultur. Kolekcję hiszpańską w zabawnym filmiku promowała ikona kina, Rossy de Palma. Najnowsza propozycja na sezon wiosna–lato 2021 „La Villa” to hołd dla filmu „Basen” z 1969 roku, w którym główne role zagrały Romy Schneider i Jane Birkin. Klimatyczne ujęcia ukazują spokojne, leniwe wakacyjne popołudnia przy basenie czy koszyk z zakupami czekający na kuchennym stole, aż wybije godzina obiadu. Aż czuje się na skórze promienie słońca, zapach dojrzewających w ogrodzie cytryn i rozgrzaną ziemię. To piękny świat, którego chce się być częścią. Najlepiej od stóp do głów ubraną w Rouje.

  1. Moda i uroda

Zapisane w genach

Za urodę odpowiada skomplikowana kombinacja genów. (Fot. BEW)
Za urodę odpowiada skomplikowana kombinacja genów. (Fot. BEW)
Pamiętam, jak moja mama rozdzielała sklejone tuszem rzęsy igłą, obserwowałam to z fascynacją. Dziś zmieniły się produkty do makijażu i kremy, ale wspomnienie zostało. O to, co dziedziczymy po rodzicach, jak dbać o swoją skórę i czego uczyć własną córkę, zapytałam genetyczkę, dermatolożkę i wizażystkę.

Ewa Bartnik, genetyk, profesor biologii, popularyzatorka nauki

Pani profesor, znane osoby w wywiadach na pytanie o to, jak dbają o cerę, mówią, że „ich piękna cera to zasługa genów”…
Raczej dobrego lekarza, przynajmniej gdy patrzy się na amerykańskie aktorki. Oczywiście pewne typy karnacji starzeją się lepiej niż inne. Ważna jest też kwestia struktury kostnej. Jednak na ten temat genetycznie naprawdę nic nie wiemy. Wiemy natomiast, że fotostarzenie ma duży wpływ na wygląd cery, więc na pewno warto stosować kremy z filtrami SPF. Coś na pewno jest zapisane w DNA, ale wiele rzeczy zależy od nas. Są kobiety tak nieprawdopodobnie piękne, że aż serce ściska. Ale skąd to się wzięło? Kształt twarzy, struktura kości, wielkość oczu. To na pewno jest jakaś kombinacja genów. Ale czy wszystkie piękne aktorki mają pięknych rodziców? Niekoniecznie.

Więc nie jest prawdą, że inteligencję dziedziczy się po matce, a urodę po ojcu?
To błędne zdanie, nie wiem, skąd się wzięło. Moim najukochańszym przykładem są Ingrid Bergman i Isabella Rossellini – matka i córka, obie aktorki, obie przepiękne. Tata Isabelli Rossellini był reżyserem, który słynął z tego, że był reżyserem, a nie ze swojej urody. Z drugiej strony mamy przykłady ojców i synów, którzy otrzymali Nagrodę Nobla. Jak Arthur Kornberg, amerykański biochemik i lekarz, oraz Roger Kornberg, chemik, profesor biologii, obaj uhonorowani Noblem. Podobnie jak Bohrowie, ojciec i syn. Myślę, że przykładów znalazłoby się więcej.
Od obojga rodziców dziedziczymy po 23 chromosomy, w tym dwa chromosomy odpowiedzialne za naszą płeć – dziewczynki mają dwa chromosomy X, po jednym od mamy i taty, a chłopcy jeden chromosom X od mamy oraz jeden chromosom Y od taty. Ale geny na inteligencję nie są umieszczone tylko w jednym chromosomie. Podobnie cechy wyglądu, takie jak: kształt twarzy, kolor oczu, włosów, skóry, są zapisane w kilku lub kilkudziesięciu czy więcej genach. Nie można w prosty sposób powiedzieć, po kim te cechy zostały odziedziczone.

Można powiedzieć, że jesteśmy miksem genów rodziców?
Jesteśmy miksem genów naszych przodków. Dzieci nie są przecież identyczne jak rodzice i choć charakterystyczne cechy przechodzą z pokolenia na pokolenie, to zdarzają się różne niespodzianki. Do niedawna jako swoisty papierek lakmusowy zdrady traktowany był kolor oczu. Dziś wiemy, że niesłusznie. Dziecko niebieskookich rodziców może mieć brązowe oczy. A dziecko rodziców o czarnych oczach może mieć zielone tęczówki. Kolor oczu nie zależy wcale od jednego genu. W dzisiejszych testach, które służą do nam do określania koloru oczu czy włosów, na przykład w medycynie sądowej, mamy aż kilkanaście markerów genowych do oznaczenia i dopiero poznanie ich wszystkich pozwala nam ustalić, jaki kolor oczu miał dany człowiek. A geny naszych przodków mogą się wymieszać tak, że dają najróżniejsze odcienie tęczówek. Wiem to po sobie. Mój ojciec miał oczy piwne, mama miała szaroniebieskie, ja mam zielone. Mój mąż z kolei ma szare, a nasze dzieci zielone.

W książce „Co kryje się w naszych genach?” pisze pani, że w przypadku cech charakteru, inteligencji czy predyspozycji do różnych dolegliwości geny mają wpływ w 50 proc., pozostałe 50 proc. to czynniki środowiskowe. Czy podobnie jest z procesem starzenia, jakością cery?
Opowiem pani anegdotkę, którą opowiadam studentom. Gdy byłam młoda, jeszcze nie miałam dzieci, byliśmy z grupą znajomych na kajakach i wysłali mnie do wsi po masło. Musiałam je sama ubijać, bo go nie było. Gospodyni mnie pyta, ile mam lat. Mówię, że 27. Ona mówi: „Ja też!”. Tyle że ta kobieta była bezzębna, pomarszczona, zasuszona. Szóstka dzieci. Złe żywienie.

Czyli jednak warto po prostu dbać o siebie.
Każdej cerze zrobi dobrze stosowanie dobrych kosmetyków. Ja zawsze wydawałam na to dużo pieniędzy. Jestem z 1949 roku, więc sporą część mojego życia spędziłam w czasach, kiedy krem był albo go nie było. Kiedy kosmetyki stały się bardziej dostępne, zawsze stosowałam kremy z filtrem. Moja mama była ruda i bardzo dbała, żebym unikała słońca. Dzięki temu mam mało przebarwień na skórze. Zawdzięczam to nie genom, tylko bezpośrednio mamie.

(Fot. materiały prasowe)(Fot. materiały prasowe)

Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny

Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny. (Fot. archiwum prywatne)Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny. (Fot. archiwum prywatne)

Pani doktor, jak pani pielęgnuje swoją skórę?
Przede wszystkim bardzo dokładnie ją oczyszczam. Do zmywania makijażu używam mleczka kosmetycznego, które rozprowadzam szczoteczką soniczną. Mam przy okazji lekki masaż twarzy. Spłukuję mleczko wodą. Potem przecieram skórę tonikiem na bazie wody różanej. Codziennie rano używam serum z antyoksydantami (moje ulubione to Tannic CF Serum marki Alphascience) i kremu pielęgnacyjnego. Lubię odżywcze formuły, na przykład Vichy Neovadiol czy Lierac Premium. A pod oczy od lat używam Shiseido Benefiance. To bogaty krem, który daje mi uczucie komfortu przez cały dzień. Na noc również nakładam na twarz serum. W okresie jesienno-zimowym jest to produkt z retinolem. W dzień obowiązkowo krem z SPF, staram się wybierać filtry mineralne.

Czy tej uważności w dbaniu o siebie nauczyła się pani od mamy?
Moja mama lubiła się malować, zawsze używała perfum. Ja też to lubię i na co dzień używam perfum. Podobnie jak ona nie lubię pudru. Mama była piękną kobietą, w której się wszyscy kochali, ale nie pamiętam, żeby miała rozbudowane rytuały pielęgnacyjne. Latem robiła sobie maseczki z plasterków ogórka czy rozgniecionych truskawek, to jeszcze zostało mi w pamięci.

A pani córka sięga po kremy, których pani używa?
Ona też lubi się malować, ale kremów jeszcze nie używa na co dzień. Ma piękną młodą skórę, nie ma takiej potrzeby.

Naprawdę? Nie mówi pani córce, że od najmłodszych lat trzeba dbać o skórę?
Nie! Może czasem, jak widzę, że ma bardziej przesuszoną skórę. Paulina nigdy nie miała skłonności do trądziku, podobnie jak moja mama i ja. Wszystkie trzy mamy piękną, porcelanową skórę. Nie jestem zwolenniczką nadmiernej pielęgnacji, gdy nie ma takiej potrzeby. Na wakacjach dbam o to, żeby się smarowała kremem z filtrem. Czasem wysyłam ją na zabieg Geneo. Działa złuszczająco, zwęża pory, dotlenia skórę. To naprawdę wystarczy.

Ale teraz jest tak dużo rzeczy na półkach w drogeriach, do tego reklamy przekonują, że od urodzenia niemal zaczynamy się starzeć, więc trzeba smarować, wklepywać, masować…
Jesteśmy na to odporne, zawsze kierujemy się swoim rozsądkiem. Dlatego zamiast zbędnych kremów dbam o dobrej jakości wodę (nie z plastiku) i jedzenie. Holistyczne podejście jest ważne.

Stosuje pani suplementację?
Na co dzień bierzemy witaminę D3, jesienią i zimą także olej lniany i acerolę. Ja robię sobie jeszcze kuracje z kolagenem.

Ma pani piękne włosy. Dba pani o nie w szczególny sposób?
Jest taki świetny olejek Khadi Ayurvedic Hair Oil, który sobie wcieram w skórę głowy. Lubię też olej z korzenia łopianu z ziołami Nami. Do moich systematycznych rytuałów pielęgnacyjnych należy też kąpiel w soli. Może to być sól z Morza Martwego, ale może też być nasza kłodawska. Wsypuję do wanny kilogram soli, dodaję pół butelki octu jabłkowego i dwie łyżki miodu. Mam mały ręczniczek, którym robię sobie też kompres na twarz. Skóra jest potem jedwabista. Uważam, że takie kąpiele i wcieranie oleju we włosy działają rewelacyjnie.

To proszę zdradzić jeszcze swoje ulubione zabiegi gabinetowe.
Lubię wszelkiego typu mezoterapie, na przykład Restylane Skinboosters Vital. Ostatnio testowałam nowy Dermapen na twarz i szyję. Z zabiegów, które kondycjonują skórę, lubię laser oraz HIFU. Raz w roku robię sobie SonoQueen, które wykorzystuje tę technologię. Chodzę też na refleksologię twarzy do pani Mai Krauze. Twarz po masażu jest zliftingowana, rozświetlona i wypoczęta. Na ciało stosuję zabiegi modelujące, choćby Ondę. Polecam też endermologię.

Łazienkowa półka doktor Aleksandry Jagielskiej: 1. Krem Premium Lierac  50 ml/380 zł. 2. Anti-age booster NEAUVIA 10 × 25 ml/138 zł. 3. Serum Retinol 10TR Intense MEDIK8  15 ml/233 zł. 4. Szczoteczka soniczna Luna 3 foreo 849 zł. 5. Tonik różany PIXI 100 ml/59 zł (Sephora). 6. Serum do twarzy i szyi SPF 50 Lamelat™ pharmann 30 ml/195 zł. (Fot. materiały prasowe)Łazienkowa półka doktor Aleksandry Jagielskiej: 1. Krem Premium Lierac 50 ml/380 zł. 2. Anti-age booster NEAUVIA 10 × 25 ml/138 zł. 3. Serum Retinol 10TR Intense MEDIK8 15 ml/233 zł. 4. Szczoteczka soniczna Luna 3 foreo 849 zł. 5. Tonik różany PIXI 100 ml/59 zł (Sephora). 6. Serum do twarzy i szyi SPF 50 Lamelat™ pharmann 30 ml/195 zł. (Fot. materiały prasowe)

Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją

Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją. (Fot. Ania Powałowska)Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją. (Fot. Ania Powałowska)

Czy pani mama się malowała i stąd pani miłość do makijażu?
Moja mama zawsze się malowała. Ma urodę, która kojarzy się z latami 60. Robiła sobie charakterystyczny dla tego czasu makijaż – kreska na górnej powiece, brew podkreślona, róż Bourjois, kolor na ustach – brąz albo róż. Zawsze była idealnie umalowana. Tak po prostu było, nie odbierałam tego jako czegoś wyjątkowego. Ale tak naprawdę fascynacja makijażem narodziła się dopiero, gdy zaczęłam studiować charakteryzację. Zakochałam się w tym, że można człowieka zmienić, że jest tyle możliwości.


Makijaż należy dopasowywać do wieku czy wszystko wolno?
Kiedyś było takie popularne określenie „stara maleńka”. Pokazuje, że jednak są pewne zasady, których dobrze jest się trzymać. Przede wszystkim nie przesadzać, nie przemalowywać się. Mam dwudziestoletnią córkę i wiem, że dziewczyny chcą się malować. Czasem po prostu potrzebują, żeby na przykład przykryć trądzik. Sypkie kilkuskładnikowe podkłady mineralne, jak Annabelle Minerals, nie tylko maskują, lecz nawet ratują skórę, przysuszają zmiany trądzikowe.

Pani torba z kosmetykami to musiał być raj dla córki.
Moja torba z kosmetykami to moja praca. Nie można jej dotykać. Taka była zasada od zawsze. Ale mamy w domu koszyk z kosmetykami, do którego trafiają rzeczy, których już nie używam na sesjach. Poza kremami i podkładami, które mamy swoje ulubione, można tam zawsze znaleźć różne różności. Wystarczy poszperać.

Jakie są ulubione kosmetyki pani córki?
Alicja czyta uważnie składy, szuka naturalnych produktów dobrej jakości. Używa mineralnych podkładów, przedłuża brew. Zwykle robi sobie delikatną kreskę nad rzęsą, rozciera ją cieniem. Oczywiście, nie raz, nie dwa malowałam Alicję na imprezę i ona wie, gdzie co sobie położyć. Zresztą jest młoda, więc może wszystko! Chociaż serce mnie boli, gdy widzę młode dziewczyny, które robią ze swojej twarzy kopie kogoś innego. Nie zawsze w tym, co jest modne, będziemy dobrze wyglądać. Dlatego dobrze jest usiąść ze sobą przed lustrem. Nie unosić brwi, nie robić min, tylko usiąść bezmyślnie. Wtedy dopiero zobaczymy wszystkie mankamenty, każdą asymetrię. Makijaż to jest magia. Możemy dużo zmienić, ale trzeba się malować, widząc prawdziwą siebie.

Co warto zmienić w makijażu z wiekiem, gdy zmieniają się rysy i jakość skóry? Czy pani makijaż się zmienił?
Kiedyś używałam mocno matujących kosmetyków. Dziś moja skóra wyglądałaby w nich jak zasuszona skórka jabłka. Teraz wybieram lekkie, rozświetlające podkłady. Korektor pod oczy – u dojrzałych kobiet to jak najbardziej konieczne – i to taki fajny, żeby odbijał światło, a nie był kamuflażem, który kumuluje się w zmarszczkach. Lubię też róż na policzkach. Z latami widzę, że ta apetyczna świeżość na policzkach dobrze robi, odmładza. Sama coraz chętniej sięgam po róż, chociaż wcześniej używałam tylko bronzerów. Do tego delikatny rozświetlacz w kremie (jak MyStarLighter polskiej marki Miya), którego używam na kość jarzmową, na powiekę górną i na szczyt kości nosowej. Staram się nie nakładać na brodę, bo to wygląda, jakby się zjadło rosół. Wytuszowane rzęsy zawsze otwierają oko. Cieni używam na co dzień mało. Jeśli już, to naturalny kolor roztarty palcem. Coś opalizującego, żeby oko połyskiwało przy mruganiu. Tylko że nie może to być perła. Lepsze będą drobno zmielone drobinki, wręcz jak brokat. Perła wyciąga każde załamanie skóry.

A co z ustami?
Gdy malujemy usta, a mamy opadające kąciki, co zdarza się z wiekiem – nie należy do końca ich podkreślać. Lepiej wytracić kreskę troszkę wcześniej, żeby makijaż był „niedopowiedziany”. Albo po prostu rozetrzeć odrobinę pomadki palcem.

Z kosmetyczki Anety Kacprzak: 1. Róż NÉo Make up 62 zł (Douglas). 2. Mineralny podkład rozświetlający Annabelle Minerals pojemność podkładu – albo 4g - 39,99zł albo 10g - 64,90zł. 3. Rozświetlacz Miracle Glow Duo MAX Factor 28,10 zł. 4. Cień z palety Master Metals Makeup by Mario 220 zł (makeupbymario.com). 5. Naturalny, wegański tusz do rzęs Nature Enhanced Length ISADora 69 zł. 6. Szminka MIYA 39,99 zł(miyacosmetics.com). (Fot. Materiały prasowe)Z kosmetyczki Anety Kacprzak: 1. Róż NÉo Make up 62 zł (Douglas). 2. Mineralny podkład rozświetlający Annabelle Minerals pojemność podkładu – albo 4g - 39,99zł albo 10g - 64,90zł. 3. Rozświetlacz Miracle Glow Duo MAX Factor 28,10 zł. 4. Cień z palety Master Metals Makeup by Mario 220 zł (makeupbymario.com). 5. Naturalny, wegański tusz do rzęs Nature Enhanced Length ISADora 69 zł. 6. Szminka MIYA 39,99 zł(miyacosmetics.com). (Fot. Materiały prasowe)

  1. Moda i uroda

Poczuj piękno chwili

Zadając pytanie: „Dzięki czemu czujesz, że naprawdę żyjesz?”, Hugo Boss inspiruje kobiety na całym świecie do afirmowania małych rozkoszy i poszukiwania szczęścia. (Fot. materiały prasowe)
Zadając pytanie: „Dzięki czemu czujesz, że naprawdę żyjesz?”, Hugo Boss inspiruje kobiety na całym świecie do afirmowania małych rozkoszy i poszukiwania szczęścia. (Fot. materiały prasowe)
Celebrowanie prostych przyjemności daje nam pewność, że szczęście jest tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. Z BOSS Alive - zapachem dla kobiet poszukujących radości w każdej chwili - możecie cieszyć się nimi ze zdwojoną siłą.

Życie składa się z drobnych uciech. To właśnie one sprawiają, że każda chwila jest wyjątkowa i ma sens. Promienie słońca wpadające przez okno do naszej sypialni, pierwszy łyk kawy o poranku, słuchanie ulubionej piosenki w radiu, popołudniowy spacer z przyjaciółką, gorący prysznic na zakończenie dnia... Jak niewiele potrzeba, aby wśród trosk codzienności odnaleźć prawdziwą radość. W końcu w prostocie tkwi największa siła.

Zadając pytanie: „Dzięki czemu czujesz, że naprawdę żyjesz?”, BOSS inspiruje kobiety na całym świecie do afirmowania małych rozkoszy i poszukiwania szczęścia. Urzekająca woda toaletowa BOSS Alive, świetnie odzwierciedla tę ideę. Wspólne dzieło kreatorek Marie Salamagne i Honorine Blanc skrywa w sobie wyborne kwiatowo-drzewne nuty. Wrażenie świeżości i kwiatowej aury potęgują rześkie jabłko, aromatyczna mandarynka i cytryna. Prawdziwe piękno kompozycji leży jednak w jej intensywnie kobiecym sercu. Jednoczą się w nim jaśmin wielkolistny, róża damasceńska i magnolia. Egzotyczne kwiatowe niuanse mieszają się z kremowym i korzennym aromatem, a szałwia, mech, sandałowiec i cedr sprawiają, że zapach zyskuje długotrwałą moc, przypominając nam, że warto żyć pełnią życia każdego dnia. Całość zamknięta jest w eleganckim flakonie z przepiękną metalową opaską zaprojektowanym przez Amélie Riech.

Urzekający zapach BOSS Alive skrywa w sobie wyborne kwiatowo-drzewne nuty. (Fot. materiały prasowe) Urzekający zapach BOSS Alive skrywa w sobie wyborne kwiatowo-drzewne nuty. (Fot. materiały prasowe)

Zapach emanuje radością, podnosi na duchu, dodaje pewności siebie i pozostawia ślady pozytywnej energii. To naprawdę idealny wybór na wiosnę. Kampanii reklamowej towarzyszy ciepły, promienny uśmiech aktorki Emmy Roberts, ambasadorki BOSS Alive, która swoją osobowością znakomicie oddaje krzepiący charakter perfum.

A ty, dzięki czemu czujesz, że naprawdę żyjesz?

  1. Moda i uroda

Czarna kreska wciąż w modzie

Najważniejszy w narysowaniu precyzyjnej kreski jest dobór odpowiedniego narzędzia.  (Fot. iStock)
Najważniejszy w narysowaniu precyzyjnej kreski jest dobór odpowiedniego narzędzia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Może być zmysłowa, trochę drapieżna, czasem zabawna. Zależy, jak poprowadzisz linię. Warto próbować, właśnie teraz, siedząc w domu. Jak mówi wizażystka Gosia Macias, ćwiczenie czyni mistrzem.

Zmieniają się style i mody, a jaskółki na powiekach pozostają niezmienne. Może czasem trochę bardziej rozwiną skrzydła, zahaczając też o dolną powiekę. Skąd ten fenomen kreski? Rzeczywiście, czarna kreska nie wychodzi z mody, a jeśli na chwilę zniknie, to szybko powraca. To prosty element graficzny, który jednocześnie pozwala łatwo modelować i podkreślać oko. Zawsze wygląda elegancko i sexy. Kreska jest na tyle wyrazista, że od razu widać, iż mamy „zrobiony” makijaż. Rzęsy wydają się zagęszczone, spojrzenie podkreślone. To najprostsze rozwiązanie, szczególnie w wersji wieczorowej. Poza tym 95 proc. kobiet wygląda dobrze w jaskółkach na powiekach.

Od lewej: Sophia Loren kreską podkreślała migdałowy kształt oka; Anya Taylor-Joy w serialu „Gambit królowej”. Makijaż odpowiedni do nastroju, mroczny i szalony; modelka na pokazie Rag and Bone (Fot. Getty images, Imaxtree.com/free) Od lewej: Sophia Loren kreską podkreślała migdałowy kształt oka; Anya Taylor-Joy w serialu „Gambit królowej”. Makijaż odpowiedni do nastroju, mroczny i szalony; modelka na pokazie Rag and Bone (Fot. Getty images, Imaxtree.com/free)

Jestem sceptyczna co do stwierdzenia „najprostsze rozwiązanie”, mimo lat praktyki muszę się nagimnastykować, żeby zrobić sobie ładne kreski. Jakieś podpowiedzi? Najważniejszy jest dobór odpowiedniego narzędzia. Osoby, którym łatwo jest kreślić, pisać, mogą sięgnąć po długie pędzelki. Te, które nie mają tak pewnej ręki, niech używają pisaków. Wykreślenie kreski to nie jest trudna sprawa i ćwiczeniem łatwo dojść do wprawy. Warto poćwiczyć właśnie teraz, będąc w domu. Jeśli nie jestem pewna, jaki kształt powinna mieć kreska, najpierw robię szkic. Na pędzelek nabieram odrobinę kredki, żeby rysunek był precyzyjny, a na skórze nie zostało zbyt dużo produktu. Gdy od razu zaczniemy rysować kredką na powiece, nic się nie da z tym zrobić. Szkic pędzelkiem możemy skorygować patyczkiem higienicznym. Potem to wszystko wystarczy pociągnąć jeszcze raz eyelinerem w pisaku lub w pędzelku. Gdy pokryjemy szkic głęboką czernią, nie będzie widać, że coś wcześniej majstrowałyśmy pod spodem.

Czy używasz bazy, żeby utrwalić eyeliner? Szczerze mówiąc, nie. Uważam, że im mniej warstw, tym lepiej wygląda makijaż. Jeśli ktoś lubi, można delikatnie przypudrować powiekę. Wtedy paradoksalnie będzie trudniej zrobić makijaż, ponieważ kredka nie będzie tak łatwo ślizgać się po skórze.

Co zrobić, gdy kreska odbija się na górnej powiece? Niektóre osoby mają taką budowę oka, że cokolwiek zrobią, kreska się odbije. Można spróbować z naprawdę dobrymi wodoodpornymi eyelinerami. Mają je w ofercie M.A.C i Kat Von D.

A jakie są twoje ulubione produkty? Najczęściej używam eyelinera w słoiczku Maybelline – bardzo dobry produkt za rozsądną cenę. Jedyne, co warto zrobić, to dokupić sobie profesjonalny pędzelek. Najłatwiej kreski maluje się pędzelkiem do brwi – płaskim, wąskim, ściętym pod kątem.

Od lewej:  1. Epic Ink Liner NYX Professional 49,10 zł (notino.pl). 2. Flyliner Longwear Liquid Eyeliner Fenty Beauty 99 zł (sephora.pl). 3. Dual Dare All-Day Waterproof Liner, wodoodporny, czarny, matowy liner i kredka w jednym M.A.C 97 zł. 4. Tattoo Liner, wodoodporny eyeliner w odcieniu Trooper Black (ekstremalna czerń), kat von d 95 zł. 5. Black Dual-Ended Eyeliner, limitowana edycja eyelinera z podwójną, grubszą i cieńszą końcówką, Pat Mcgrath labs ok. 112 zł z przesyłką (Amazon). 6. Liquid Liner Anastasia Beverly Hills 119 zł (sephora.pl). 7. Voyeur, wodoodporny, trwały tusz do kresek, Hourgass 185 zł (sephora.pl). 8. Eyeliner Eyestudio Lasting Drama 24h Gel Maybelline 39 zł (Zalando) 9. Pędzelek do brwi Dual Ended Brow Brush Say makeup 69 zł (Nutridome). (Fot. materiały prasowe) Od lewej:  1. Epic Ink Liner NYX Professional 49,10 zł (notino.pl). 2. Flyliner Longwear Liquid Eyeliner Fenty Beauty 99 zł (sephora.pl). 3. Dual Dare All-Day Waterproof Liner, wodoodporny, czarny, matowy liner i kredka w jednym M.A.C 97 zł. 4. Tattoo Liner, wodoodporny eyeliner w odcieniu Trooper Black (ekstremalna czerń), kat von d 95 zł. 5. Black Dual-Ended Eyeliner, limitowana edycja eyelinera z podwójną, grubszą i cieńszą końcówką, Pat Mcgrath labs ok. 112 zł z przesyłką (Amazon). 6. Liquid Liner Anastasia Beverly Hills 119 zł (sephora.pl). 7. Voyeur, wodoodporny, trwały tusz do kresek, Hourgass 185 zł (sephora.pl). 8. Eyeliner Eyestudio Lasting Drama 24h Gel Maybelline 39 zł (Zalando) 9. Pędzelek do brwi Dual Ended Brow Brush Say makeup 69 zł (Nutridome). (Fot. materiały prasowe)