Recepta na krem dr Ewy Chlebus

Z doświadczenia dr Chlebus wynika, że kobiety nie znoszą przez cały czas stosować tego samego kremu. Dlatego jej kremu używa się trzy razy w tygodniu. (Fot. iStock)

Dr Ewa Chlebus to człowiek instytucja. Rocznie w swojej klinice przyjmuje tysiące pacjentów. A wśród nich krąży legenda o kremie „kręconym” na receptę. Teraz ta
cud-formuła będzie w regularnej sprzedaży.

Skąd pomysł na własny krem?
To naturalna konsekwencja mojej pracy. Najpierw leczę choroby, potem przychodzi czas na medycynę estetyczną, pilingi i inne procedury. Później pacjenci potrzebują tzw. terapii podtrzymującej, czyli domowej kontynuacji zabiegów. Tak powstał krem. Żyję z prawdziwej medycyny i wiem, czym są dobre kosmetyki.

Fot. materiały prasowe

Nie ma dobrych kosmetyków na rynku?
Ludzie ze zdrową skórą mogą stosować wszystko. Weźmy za przykład mydło. Dobre mydło powinno mieć kwaśne pH, powinno być natłuszczające i bezzapachowe. Powinno być w kostce, ponieważ żele i mydła w płynie w swoich formułach mają substancje, które mogą wywoływać alergie. A proszę zobaczyć, co się produkuje. Jak silny jest marketing produktów do mycia, które mają pH około 9 i torują drogę wielu alergiom kontaktowym i podrażnieniom. Wysokie pH ułatwia zasiedlanie skóry przez niekorzystne bakterie.

Wiele osób używa mydeł w płynie i nic się nie dzieje.
Ludzie ze zdrową skórą nie oczekują mojej pomocy ani specjalnych kosmetyków. Mogą myć się, czym chcą, i smarować, czym chcą. Mnie interesują moi pacjenci. Specjalizuję się w leczeniu trądziku, trądziku różowatego, przebarwień i – od dziesięciu lat – skóry wrażliwej oraz uczuleń na kosmetyki.
Formuła mojego kremu to wynik wielu lat badań składników kosmetyków. Przeanalizowałam dane z tysięcy przypadków osób, które trafiają do mojego gabinetu. Spośród nich wybrałam 273 przypadki z najbardziej wrażliwą skórą, z nawracającym trądzikiem różowatym. W normalnych warunkach trądzik różowaty leczy się szybko. Dlatego zaczęłam się zastanawiać, co takiego hamuje leczenie. Na tych osobach sprawdziliśmy za pomocą testów 80 alergenów, głównie kosmetycznych. Wszystko zostało przełożone na dane statystyczne.

Co mówią wyniki tych badań?
Nie ma jednego dobrego dla wszystkich konserwantu. Najzdrowsze są tokoferol i parabeny. Same w sobie nie wywołują alergii, chociaż mogą prowadzić do alergii krzyżowych. Dlatego trzeba zachęcać przemysł kosmetyczny, żeby opracowywał nowe konserwanty. Poza tym należy walczyć z wielością składników. Przeciętny krem zawiera ich od 20 do 70. To nieprawdopodobna liczba! Stąd wziął się problem ze skórą wrażliwą. Do tego od czterech do siedmiu konserwantów, jeden na bakterie, inny na grzyby, kolejny jeszcze na coś. Producenci tak się zabezpieczają, ale dla użytkownika oznacza to, że jak się uczuli na ten krem, to uczuli się też na wiele innych produktów.

Co w takim razie jest w pani kremie?
Mamy siedem składników i jeden konserwant – tokoferol, który powoduje najmniej podrażnień przy skórze wrażliwej. Poza tym jest retinol, jedyna substancja o udowodnionym działaniu odmładzającym skórę. Całe życie towarzyszy mi koncepcja Heleny Rubinstein i Elizabeth Arden. Miały do dyspozycji tylko substancje naprawiające barierę naskórka, czyli głównie tłuszcze, a mimo to kobiety, które przychodziły do ich gabinetów, wyglądały lepiej. Dlatego doszłam do wniosku, że trzeba retinoidy połączyć z lipidami, które dbają o prawidłowy, zdrowy naskórek. Okazało się, że stworzenie takiej formuły nie jest łatwe, bo retinol ulega szybkiej degradacji. Często stanowi on tylko hasło reklamowe na opakowaniu. Na szczęście współpracuję z wybitnie zdolnym chemikiem, który opracował formulację wykorzystującą skuteczność retinolu, która to dodatkowo zapewnia bardzo ładny wygląd skóry w codziennym życiu. Moje wieloletnie obserwacje pokazują, że pacjentki nie znoszą przez cały czas stosować tego samego kremu. Dlatego naszego kremu używa się trzy razy w tygodniu. Tyle mamy obowiązek zrobić dla skóry. Przez resztę tygodnia wracamy do swoich ulubionych produktów.

Fot. materiały prasowe

Ewa Chlebus, dr n. med., dermatolożka, właścicielka Kliniki Dr Chlebus
w Warszawie.