1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda
  4. >
  5. Masz mnóstwo ubrań i nic nie pasuje? Ta metoda prosto z Tokio pomoże ci stworzyć stylizacje bez zakupów

Masz mnóstwo ubrań i nic nie pasuje? Ta metoda prosto z Tokio pomoże ci stworzyć stylizacje bez zakupów

(fot. Spotlight/Launchmetrics)
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Przyznaj szczerze: ile razy w miesiącu zdarza ci się stać przed swoją szafą ze zmarszczonym czołem, frustrując się, że nie masz co na siebie włożyć? Jeśli jesteś jak ja, wspomniana szafa pewnie pęka w szwach od ubrań i dodatków, które z jakiegoś powodu pomijam za każdym razem. Rozwiązaniem nie jest radykalne ogołocenie wieszaków w stylu Marie Kondo, choć też przybywa z Kraju Kwitnącej Wiśni – a konkretnie z ulic Tygodnia Mody w Tokio.

Spieszę zapewnić, że darzę metodę Marie Kondo wielkim szacunkiem, tak samo jak każdego, kto jest w stanie stosować się do niej w praktyce. Niestety osobiście bliżej mi do maksymalistek, a czasem nawet zbieraczek, i żaden argument nie przekona mnie do wyższości garderoby kapsułowej nad radosną skarbnicą bibelotów, do której można porównać moją komodę. Na myśl o tym, że – zgodnie z radą wielu stylistek – miałabym pozbyć się ozdobnych pantofelków albo ekstrawaganckiej spódnicy, bo leżą nietknięte od conajmniej dwóch sezonów, wyskakuje mi pulsująca żyła na czole.

Minimalizm to niejedyna metoda na codzienne stylizacje

Nie zmienia to jednak faktu, że mimo to często jadę po najmniejszej linii oporu i większość czasu sięgam po te same dwie pary spodni, jeden z trzech ulubionych swetrów i niemal codziennie tę samą torebkę – a potem marudzę, że już mi się opatrzyły, i że potrzebuję więcej (tu wpisz dowolny element garderoby). Krótko mówiąc, nie wykorzystuję pełnego potencjału mojej szafy. A przecież mam w niej pełno jedwabnych apaszek, zwiewnych koszul nocnych vintage, broszek z pchlich targów, wyjściowych rajstop we wszystkich odcieniach waty cukrowej... rzeczy, które „na codzień” raczej się nie nadają. Tak przynajmniej sądziłam, ale okazuje się, że byłam w błędzie.

Uświadomiły mi to zdjęcia z ulic Tokio, gdzie parę dni temu zakończył się lokalny Tydzień Mody. Największym panującym tam trendem okazał się „chaotic layering”, czyli – bardziej swojsko – metoda chaotycznej cebulki. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi po prostu o warstwowe noszenie wszystkich swoich ulubionych rzeczy, nie przejmując się utartymi schematami czy gotowymi przepisami na stylizacje z Pinteresta. Uprzedzając komentarze: nie, to nie jest zarezerwowane wyłącznie dla młodych dziewczyn; proszę natychmiast wyrzucić z głowy przekonanie, że „panie w pewnym wieku” powinny ubierać się w określony sposób.

Nie wszystkie z tych looków przypadną ci do gustu, to pewne – ale w tym cały sęk, żeby nie odtwarzać czegoś 1:1, a zamiast tego uważnym okiem przeanalizować, co działa, a co nie – i przede wszystkim spojrzeć inaczej na to, co już masz w szafie. Mogę się założyć, że podsunie ci to kilka dobrych pomysłów.

Stylizacje z ulic Tokio, które zainspirują cię do odkrycia swojej garderoby na nowo

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE