Przyznaj szczerze: ile razy w miesiącu zdarza ci się stać przed swoją szafą ze zmarszczonym czołem, frustrując się, że nie masz co na siebie włożyć? Jeśli jesteś jak ja, wspomniana szafa pewnie pęka w szwach od ubrań i dodatków, które z jakiegoś powodu pomijam za każdym razem. Rozwiązaniem nie jest radykalne ogołocenie wieszaków w stylu Marie Kondo, choć też przybywa z Kraju Kwitnącej Wiśni – a konkretnie z ulic Tygodnia Mody w Tokio.
Spieszę zapewnić, że darzę metodę Marie Kondo wielkim szacunkiem, tak samo jak każdego, kto jest w stanie stosować się do niej w praktyce. Niestety osobiście bliżej mi do maksymalistek, a czasem nawet zbieraczek, i żaden argument nie przekona mnie do wyższości garderoby kapsułowej nad radosną skarbnicą bibelotów, do której można porównać moją komodę. Na myśl o tym, że – zgodnie z radą wielu stylistek – miałabym pozbyć się ozdobnych pantofelków albo ekstrawaganckiej spódnicy, bo leżą nietknięte od conajmniej dwóch sezonów, wyskakuje mi pulsująca żyła na czole.
Nie zmienia to jednak faktu, że mimo to często jadę po najmniejszej linii oporu i większość czasu sięgam po te same dwie pary spodni, jeden z trzech ulubionych swetrów i niemal codziennie tę samą torebkę – a potem marudzę, że już mi się opatrzyły, i że potrzebuję więcej (tu wpisz dowolny element garderoby). Krótko mówiąc, nie wykorzystuję pełnego potencjału mojej szafy. A przecież mam w niej pełno jedwabnych apaszek, zwiewnych koszul nocnych vintage, broszek z pchlich targów, wyjściowych rajstop we wszystkich odcieniach waty cukrowej... rzeczy, które „na codzień” raczej się nie nadają. Tak przynajmniej sądziłam, ale okazuje się, że byłam w błędzie.
Uświadomiły mi to zdjęcia z ulic Tokio, gdzie parę dni temu zakończył się lokalny Tydzień Mody. Największym panującym tam trendem okazał się „chaotic layering”, czyli – bardziej swojsko – metoda chaotycznej cebulki. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi po prostu o warstwowe noszenie wszystkich swoich ulubionych rzeczy, nie przejmując się utartymi schematami czy gotowymi przepisami na stylizacje z Pinteresta. Uprzedzając komentarze: nie, to nie jest zarezerwowane wyłącznie dla młodych dziewczyn; proszę natychmiast wyrzucić z głowy przekonanie, że „panie w pewnym wieku” powinny ubierać się w określony sposób.
Nie wszystkie z tych looków przypadną ci do gustu, to pewne – ale w tym cały sęk, żeby nie odtwarzać czegoś 1:1, a zamiast tego uważnym okiem przeanalizować, co działa, a co nie – i przede wszystkim spojrzeć inaczej na to, co już masz w szafie. Mogę się założyć, że podsunie ci to kilka dobrych pomysłów.
Dobrym sposobem na łączenie wzorów jest utrzymanie ich w jednej palecie. Szkocka krata, kwiatki jak z tapety babci i kratka vichy mogą koegzystować w zgodzie, jeśli mają ze sobą coś wspólnego.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Koronkowa sukienka na dżinsy, pastelowa marynarka i do tego krawat zarzucony jak szalik były kiedyś domeną nastoletnich gwiazd Disneya, ale jak widać da się nosić takie combo w dojrzalszy sposób.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Dwie spódnice jedna na drugiej to świeży sposób na ogranie trendujących przezroczystości.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Od panów też można czasem zaczerpnąć inspiracji – ta stylizacja to dowód, że nawet bardzo zwyczajne ubrania mogą wyglądać ciekawiej, jeśli nawarstwi się na siebie kilka kontrastujących kolorów.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
To chyba najbardziej odważny przykład „chaotycznej cebulki” – czapki z głów dla tych, którzy ośmielą się wziąć z niego przykład. (Choć czapka jest tu akurat wisienką na torcie).
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Sportowa bluza i dżinsy to najbardziej oklepany zestaw świata, ale jeśli narzucisz na nie koronkową koszulę nocną – od razu robi się bardziej intrygująco.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Diabeł tkwi w szczegółach: frędzle przy tym krótkim golfie i paciorkowy łańcuszek na okulary robią tu całą robotę.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Kolejny dowód na to, że chaotyczne warstwowanie może sprawdzić się dla każdego – tu w wersji bardziej powściągliwej, która mogłaby obronić się na dzień w biurze z dresscode'm smart casual.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
”Kwiatek do kożucha” ma nienajlepsze skojarzenia, ale w tym przypadku wystający kardigan z kwiatkami ożywia dominującą czerń.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)
Koronkowe rajstopy, sportowe buty, dziewczęce naszyjniki i kurtka wiatrówka? Niech to będzie twój znak, że nie musisz tłamsić w sobie swoich sprzeczności.
(fot. Spotlight/Launchmetrics)