Każda potrawa potrzebuje soli, a każda szafa – dżinsów. Gdyby tylko znalezienie idealnej pary nie było tak frustrującym przedsięwzięciem... Po serii nieudanych zakupów internetowych postanowiłam wybrać się do warszawskiej Arkadii, gdzie przez całe popołudnie mierzyłam kilkanaście modeli z pięciu różnych sklepów, a potem wybrałam moją top piątkę.
Rzecz jasna, trudno mówić o obiektywnie najlepszych dżinsach, kiedy każda z nas ma unikatową budowę ciała, proporcje i upodobania. Niekończąca się debata o rurkach jest tego najlepszym dowodem. Jako punkt odniesienia dla mojego wielkiego testu dżinsów: mam 169 cm wzrostu; przeciętnej długości nogi, raczej prostokątne biodra (znane też jako „hip dips”) i nie przepadam za zbyt dopasowanymi nogawkami, które to uwydatniają. Tyle słowem wstępu. Które modele najlepiej spełniły moje oczekiwania?
rozmiar: 25/32
cena: aktualnie 384,90 zł; przecenione z 549,90 zł
Fason w kształcie podkowy jest równie kontrowersyjny co rurki: albo się kocha, albo nienawidzi. Jeśli należysz do tej pierwszej grupy, to Baggy Dad Barrel może być strzałem w dziesiątkę. Idealnie przylegają w talii, a nogawki są charakterystycznie zakrzywione – nie da się ich pomylić z baggy albo wide leg. Dopiero po fakcie zorientowałam się, że chwyciłam egzemplarz o trochę za długich nogawkach, ale to nie szkodzi – moim zdaniem fason barrel leg i tak najlepiej prezentuje się noszony w duecie z butami na obcasie. Denerwowało mnie tylko zapięcie w pasie, które odstawało i przez to zaburzało trochę moje proporcje z profilu, ale jeśli nie jesteś maniaczką szczegółów tak jak ja – nie powinno ci to przeszkadzać. Warte odnotowania: materiał jest dość cienki, więc nadają się na ciepłe miesiące roku.
rozmiar: 34
cena: 147,99 zł
Na początku byłam do nich nastawiona sceptycznie, bo są bardzo dalekie fasonom, po które zwykle sięgam – ale im dłużej dawałam moim oczom przyzwyczaić się do nowego widoku, tym bardziej mi się podobały. Bardzo dobrze opinały talię i przylegały do pleców, nie robiąc niezręcznego efektu dziury, który często jest zmorą dżinsów z wysokim stanem. Poza tym nie marszczą się w kroku (sprawdziłam to robiąc skłony i przysiady...), materiał jest miękki i wygodny, a kieszenie w stylu retro to ciekawy akcent, choć niestety tylko dekoracyjny – nie spodziewaj się, że wciśniesz do nich klucze czy telefon. Z minusów: odniosłam wrażenie, że trochę spłaszczają pośladki, ale za to bardzo ładnie podkreślają biodra.
Tak sobie wyobrażam „cool girl jeans”, co w mojej głowie kojarzy się z jakimś nieuchwytnie nonszalanckim szykiem. Może to kwestia nieoczywistego koloru, a może przestronnych, ale nie teatralnie objętościowych nogawek? W każdym razie, to solidna opcja, choć daleko im do statusu mojego ulubieńca. Denim jest miękki i gruby, więc sprawiają wrażenie solidnych; niestety trochę odstają od talii, niezbyt estetycznie marszczą się w kroku przy siadaniu, a kieszenie są ciut zbyt małe, żeby swobodnie włożyć w nie całą rękę.
rozmiar: 26/30
cena: aktualnie 139,99 zł zamiast 349,99 zł
Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń: to po prostu dobre dżinsy. Pierwsze, co odnotowałam, to sztywny i gruby materiał – skojarzył mi się od razu z oldskulowymi dżinsami, które można było przekazywać z pokolenia na pokolenie; podejrzewam, że te też okazałyby się solidne i wytrzymałe. Leżały tak, jak powinny leżeć dżinsy z szerokimi nogawkami, które nie pretendują do bycia spodniami palazzo.
rozmiar: 25/30
cena: 549,90 zł
Miałam nadzieję okazać się oryginalna i zaszczycić tym tytułem jakiś bardziej niszowy model, ale cóż – okazało się, że 501 Original to klasyk nie bez powodu, a ich reputacja jest zasłużona. Przymierzyłam je z czystej ciekawości, nie mając wielkich nadziei; zapinanie tych wszystkich guzików skutecznie podniosło mi poziom irytacji, ale kiedy miałam je już na sobie, pomyślałam tylko: „WOW”. Czułam, że przylegają we wszystkich właściwych miejscach, nie zaburzają moich naturalnych proporcji, a przy tym jako jedyne sprawiały wrażenie, że nieco zaokrąglają pośladki (w moim przypadku każda pomoc się przyda!). No i co najważniejsze – są na tyle neutralne i uniwersalne, że pasują do wszystkiego i nigdy nie będą wyglądać passé – a to trochę ułatwia pogodzić się z wysoką ceną.